Deszcz cz 34

— Nie wiem, od czego zacząć — Aisha patrzyła w moją twarz bardzo odważnie.

— Jesteś już dalej niż poprzednio, nie musisz się obawiać niczego.

— Dobrze — widziałem, że na jej twarzy powstało rozluźnienie. — powiem.

Czekałem spokojnie, bo ponaglanie nie jest nigdy właściwe.

— To się chyba wiąże z moim ojcem i jego religią. W moim wypadku, bo u innych może to działa z innych powodów. Ojciec chciał zaszczepić mi wiarę w Allacha, jako jedynego prawdziwego Boga. Jak może wiesz, Islam jest obwarowany tysiącem zaleceń i zakazów. Kiedy byłam mała, oczywiście to akceptowałam, lecz w miarę upływu czasu miałam coraz więcej pytań. Niestety w Islamie i być w innych religiach, nie możesz kwestionować niczego. Wówczas byłam karana, ilekroć to robiłam, oczywiście Ahmed mnie nie bił, być może gdybym była chłopcem, robiłby to i stosowałby kary cielesne. Jednak od początku odczuwałam i powoli zamykałam się w sobie. Kulminacyjnym momentem było uratowanie ptaka przez Chloe i reakcja mojego ojca na tą akcję. Zaczęłam się buntować. Było mi łatwiej zbliżyć się do dziewczynki niż chłopca i tak zbliżyłam się do twojej córki. Rozmawiałyśmy i dzień po dniu stawałyśmy się bliższymi koleżankami, potem przyjaciółkami w końcu odkryłyśmy, że jesteśmy dla siebie najbliższymi duszami. Po pewnym czasie zakochałam się w niej. Czy ona we mnie się zakochała, tego nie wiem? Wiem, że mnie kocha, lecz to nie jest to samo. Jestem świadoma, kto jest dla niej najważniejszy i ty to wiesz. Nie wiem dokładnie jakie ona sama miała powody, z pewnością z jednej strony brakowało jej ciebie, z drugiej, widziała w tobie ideał mężczyzny. I tu popadła w paradoks. Z jednej strony byłeś dla niej ojcem i w pewnym sensie zawiodłeś, z drugiej byłeś i jesteś nadal ideałem mężczyzny pod każdym względem. W tym wizerunku ojciec również pozostawałeś ideałem i jej świadomość tłumaczyła powody, dla których nie miałeś dla niej czasu. Rozumiesz? Jako idealny ojciec, zawiodłeś i tam nie miała wytłumaczenia, w tym drugim, posiadała dość atutów, by to zniwelować. Mężczyzna jest ojcem, mężem, obrońcą, poza tym ma walory cielesne, dla rozwijającej się i dojrzewającej istoty, bardzo silnie działające.

Słuchałem jej i chciałem delikatnie zmienić tor monologu, bo miała mówić o sobie, ale na szczęście odczekałem. Być może Egipcjanka mnie wyczuła lub też taka miała być kolejność jej wypowiedzi.

— Chyba mniej więcej wiesz jak to się u niej potoczyło. U mnie stało się inaczej. Mój ojciec nie zawiódł. Był, ale w moim wypadku, ingerował zbyt mocno. Naciskał i zmuszał, chociaż pewnie nie wiedział o tym. Byłam jeszcze zbyt mała i przez to nieświadoma, żeby wiedzieć, że porównuje dwie kategorie, których porównać się nie da. Mianowicie powstał we mnie dylemat czy kocha mnie bardziej, czy swoją religię. Bo dziecko rozumuje prosto. Uznałam w końcu, że ten niezrozumiały i obcy Allach jest dla niego ważniejszy ode mnie i od tego czasu zaczęłam oszukiwać ojca. Robiłam to, co chciał. Ubierałam się odpowiednio, zakładałam osłonę na twarz, odprawiałam modły, a w sercu cierpiałam. Ponieważ nie mogłam w pełni oddać mu miłości, właśnie z tego powodu, że mnie zmuszał i w moim pojęciu, zdradził, przelałam to na inny obiekt. Oczywiście domyślasz się, że tym obiektem stała się Chloe. Kochałam ja już pewnie wcześniej niż od wypadku z tym ptakiem, ale od tego wydarzenia nie miałam złudzeń. Podczas wspólnej nauki i spędzania czasu w żartach raz się pocałowałyśmy i potem drugi i trzeci. Trwało to długi czas, dopóki nie poszło dalej. Znowu być może zadecydował ten wypadek, kiedy was widziała. I nasza relacja poszła dalej, ale we mnie nastało równolegle poczucie winy. Że być może to ja zawiodłam ojca. Nigdy nie sądziłam, że zrobiłam coś złego dla tej obcej, wyższej istoty. I uświadomiłam sobie, że skoro popełniłam winę, muszę być ukarana.

Nie wytrzymałem i jej przerwałem.

— Aisho nie zrobiłaś niczego wymagającego kary. Coś poszło złym lub niewłaściwym torem. Ahmed zrozumiał swój błąd i dał ci jasno do zrozumienia, że kocha cię bardziej niż swoją wiarę. Nie wierzę tak jak on, chociaż on sądzi, że będzie cierpiał wieczność, za to, że pozwolił ci być sobą. To jest nonsens, ale on tego nie rozumie.

— I ja to dostrzegłam, ale to coś pozostało we mnie i czeka na wyzwolenie. Mam nadzieję, że zrozumiesz. Jak długo miałeś poczucie winy, mimo że wszyscy ci wybaczyli?

— Nie rozumiem, o czym mówisz? Wierzę, że kobieta powinna być z mężczyzną. W tych sprawach. Ponieważ obie pragnęłyście mnie, mam prawo sądzić, że obie znajdziecie odpowiedniego mężczyznę.

Aisha się uśmiechnęła.

— Euri, nie rozumiesz jak kobieta myśli i odczuwa, ale chyba u mężczyzny jest też podobnie. Jak dokonasz wyboru i znajdziesz ideał, nie chcesz szukać innego i tego zmieniać. Jak sądzisz, Chloe jest człowiekiem, kobietą i córką. Czym jest najpierw?

— Poczułem się niezręcznie i musiałem coś powiedzieć.

— Wszystko na tym świecie powinno mieć sens. Córka nie może być z ojcem, a inna dziewczyna w jej wieku, nie powinna pragnąć zbyt starszego mężczyzny.

— Ale na razie tak jest i nic na to nie możesz zrobić.

— Czy to jest ta rzecz, o której mi chciałaś powiedzieć? Ja to wiem.

Poczułem, że być może zabrzmiało to za ostro, ale nie zauważyłem reakcji na twarzy Egipcjanki.

— Nie. Chodzi o coś innego. Wiem, naprawdę zdaję sobie sprawę, że to, co mam nie jest w porządku, ale nie widzę wyjścia i muszę ci powiedzieć.

Wiedziałem, że mnie kocha, miałem świadomość, że mnie nadal pragnie, chociaż jako jedyna z całej czwórki nigdy nie pokazała tego w żaden sposób. O co więc chodziło? Patrzyłem na nią błagalnie i chyba się domyśliła.

— Wiem, że nigdy na to byś nie wpadł, chociaż dałam ci wystarczającą ilość klocków byś odgadł.

— Nie widzę klocków i nie mam najmniejszego pojęcia, o co chodzi.

Uśmiechnęła się i rzekła.

— Dobrze podam ci je na tacy. Poczucie winy, świadomość potrzeby kary, świadomość, że to, czego chcę nie jest w porządku, idealny mężczyzna, pragnienie ofiarowania mu ciała.

Patrzyłem i łączyłem fakty.

— Chcesz, żebym to ja wymierzył ci karę?

— Tak — odetchnęła.

— Znaczy mam cię zbić jak bije się niegrzeczne dziecko?

— Niezupełnie. Islam stosuje kary chłosty, bardzo bolesne i to nie dotyczy dzieci.

— Aisho, nigdy tego nie zrobię! To są sprawy wewnątrz religii, której nie rozumiem i nie akceptuję.

Wzięła mnie za rękę.

— Jest pewna forma, która łączy ze sobą seks i przemoc. Jest nią dominacja i podporządkowanie.

Zasłona spadła mi z oczu.

— Rozumiem, o co ci chodzi. Nie czuję się dominatem i w tej roli czułbym się okropnie.

— Powiedziałam ci, co czuję od tak długiego czasu, jak długo kocham Chloe.

— Dlaczego jej o to nie poprosiłaś, jesteście blisko?

— Sam powiedziałeś, że to jest nienaturalne i obie zdajemy sobie z tego sprawę. Znalazłyśmy odpowiedniego mężczyznę, ale on nas odrzuca.

— Nie odrzucam. Nie mogę, nie powinienem.

Patrzyła na mnie długo.

— I nawet teraz nie powiedziałeś, że nie chcesz, prawda?

Moja odpowiedź wyszła ze mnie szybciej niż powstała myśl.

— Chciałbym zniszczyć całe zło na świecie, nie wiem, czy tylko pierwsze pokolenie, ale nie mogę, nie mam prawa i przede wszystkim nie obejmuje całkowicie konsekwencji, ale bym tego chciał. Rozumiesz?

— Tak. Czasem rozmawiałam o tym z Chloe, że w tym jednym wypadku myślimy tylko tym. Ludzie są bardzo skomplikowani, a w tym jednym zachowują się jakby nic innego się nie liczyło.

Zrozumiałem czym mówi. Jak bardzo różniła się od mojej córki. Dobierała słowa, mówiła obrazowo i używała porównań. Pewnie moja córka miała żywiołowość i temperament, ale nie sądziłem, że Egipcjanka jest flegmatykiem. Były inne.

— To niewłaściwe. Mamy w sobie seksualność, ale to nigdy nie może nad nami górować. To byłaby całkowita destrukcja człowieczeństwa.

— I my to wiemy. Widocznie Bóg wstawił w nas zawory. Jak wulkan wybuchnie lawą, nie może zaraz eksplodować ponownie i ponownie. Wszystko się tonizuje i możemy funkcjonować. Chloe wie, że w tym jednym wypadku jest z nią coś nie tak. Ona wie, że córka nie powinna pragnąć ojca. To nie jest dla niej łatwe. U mnie to jest mniejsze. Dla mnie jesteś tylko mężczyzną. Wiek nie ma znaczenia, ale tamto jest chyba jeszcze silniejsze.

Pomyślałem o mieczu. Miecz rozwiązuje problemy natychmiast. Czy i ona myślała w ten sposób?

— Czy myślałaś o tym, że to mogłoby wypaczyć cię jeszcze bardziej. Potrafię zrozumieć, że młoda dziewczyna może pragnąć trochę starszego mężczyznę. Prawdopodobnie dominuje w jej sposobie myślenia, że ma on doświadczenie, opanowanie. Jakkolwiek ciało ma znaczenie. Tak jak w obliczaniu w dół i obliczanie w górę ma gdzieś granice. Potrafię zrozumieć, że kobieta pragnie kobietę, a nawet to, że Chloe pragnie mnie, ale tego, o czym ty mówisz nie rozumiem.

— Tu nie chodzi o to byś zrozumiał. Chciałbym, żebyś skończył moje cierpienie, żebyś mnie wyzwolił z tego. Ja wcale tego nie pragnę tylko wiem, że jest to jedyne rozwiązanie. Najszybsze i najbardziej skuteczne. Z wymienionych powodów, tylko ty możesz wymierzyć mi karę, nie może tego uczynić nikt inny.

— Czyli mam ci dać lanie i już będziesz wolna? Skąd wiesz, że tego nie polubisz i nie będziesz chciała powtórzyć?

— Wiem. To jak cięcie miecza. Raz i po sprawie.

— Dlaczego użyłaś takiego porównania?

— Bo ty go użyłeś.

— Dobrze, kładź się i zleję ci tyłek — wypaliłem.

Momentalnie poczułem, że to wybuch niekontrolowanego gniewu. Popełniłem ten błąd już dwa razy. Pierwszy raz, kiedy popchnąłem Hajze, drugi, kiedy postraszyłem Remiego laniem, a nie byłbym w stanie go zbić. I w obu wypadkach poległem. Ale twarz Aishy pozostała niewzruszona.

— Skoro ma się to stać i zakończyć mój problem, musi spełnić wszystkie kryteria. Przede wszystkim moja miłość do ciebie się wzmocni. Drugie, prawdopodobnie pragnienie ciebie, również wzrośnie. Natomiast jeżeli to zrobisz gwarantuje ci, że mnie wyzwolisz i przez to będę mieć w stosunku do ciebie wielką wdzięczność. Uratowałam Chloe i ty czujesz wdzięczność do mnie, a ja nie zrobiłam wówczas niczego nadzwyczajnego.

Aisha tego nie powiedziała i może nawet nie pomyślała, że moja dozgonna wdzięczność jak na razie wyrażała się tylko w słowach. I w tej chwili, tym razem na chłodno, zdecydowałem. Tak miało to miejsce w wypadku Rozalindy i odniosło tylko pozytywy. Uwierzyła w siebie, straciła prawie całkowicie poczucia winy, a dodatkowo uwierzyła dzięki mnie, że chociaż niektórzy z męskiego rodu, są coś warci.

— Dobrze, zrobię to. Chcesz już?

— Myślisz o biciu?

— Tak.

— Czy słuchałeś dokładnie, o czym mówiłam?

— Tak sądzę.

— Wspomniałam o połączeniu z pragnieniem.

— To, czego chcesz, wytłumacz dokładnie, żebym zrozumiał! — podniosłem głos.

Spojrzała łagodnie, a ja doszedłem do zmysłów. Nie mogłem reagować emocjonalnie, chociaż to, o czym mówią dotykało sfer, które mnie drażniły.

— Nie żebrzę, tylko proszę. Rozalinda mi opowiadała, ona nie zrobiła tego specjalnie. Nie udawała i nie prowadziła gry, była cały czas wobec ciebie uczciwa. Dlatego to powiedziała. Ty mówiłeś jej prawdę, ale ona by w nią nigdy nie uwierzyła, gdybyś z nią nie spała. Podobnie jak z tym i ona ci to będzie pamiętać do końca życia, bez względu czy będzie z Paulem, czy nie. Powiedziałeś, że zrobisz dla mnie wszystko. Chciałam, żebyś był ze mną blisko, nie możesz, teraz proszę byś mi stłukł tyłek i tego również nie chcesz. Wiem, to moja wina, gdybym chciała lody, pewnie byś mi je kupił. Sukienkę i pewnie posłał za mnie łóżko lub pozmywał po obiedzie. Ale ja pragnę tego. Chce być wolna i tylko ty możesz mnie uwolnić, ale nie chcesz. Wyobraź sobie, o ile potrafisz, że nie uratowałam Chloe życia i nadal proszę o to, bo wiem, że to mnie wyzwoli. W normalnych warunkach zaproponowałbyś mi trzyletnią terapię u psychologa, tak?

Poczułem jej słowa jakby ktoś walnął mnie w głowę i prawie pozbawił przytomności.

— Chcesz, żebym cię stłuk tam? Naprawdę to powiedziałaś? To jest złe. Nie jestem twoim ojcem.

— Być może, to jest złe, ale co powiesz, jeżeli zabija się dzieci w wojnach, bije się do utraty przytomności, bo ktoś obraził proroka. Co powiesz na to, że z Wietnamu i Iraku młodzi ludzie wracali bez nóg i rąk o ile w ogóle wracali. A bili się o co? By wyegzekwować durne decyzje tchórzy, którzy nie wystawia tyłka na pierwszą linię? To jest sto razy bardziej chore. Wyrzucanie jedzenia w krajach rozwiniętych, kiedy głodują miliony w Azji i Afryce. Niszczenie lasów tropikalnych i tysięcy hektarów w Kanadzie, by uzyskać ropę z łubków, to jest chore. Wsadzanie kogoś za mówienie prawdy na lata do więzienia, a uwalnianie pedofila po roku, to jest chore. Być może mogłam być dobrą muzułmanką i nie kolegować się z niewierną. Być może Chloe, gdyby miała tatę, który chodził z nią do parku, na rower i łyżwy, miałaby teraz chłopaka i pierwszy raz by się z nim pocałowała. Ale ponieważ Ahmed wierzy, że tylko Allach jest jedynym Bogiem i jedyną prawdę spisał jego prorok Mohamed, a ty nie zrozumiałeś miłości Koi i wróciłeś, poznałeś i pokochałeś Dianę i urodziła się Chloe. Uratowała ptaka, a ja ją pokochałam. Łańcuch przyczyn i skutków. A teraz jest jak jest. I nadal nie uważam, że to jest chore — zobaczyłem łzy w jej oczach.

Przytuliłem ją mocno.

— Co mam zrobić, kochanie? Wiesz co czasem myślę, że spałbym z Chloe dziesiątki razy tylko po to by Diana żyła. I widzisz, jakim jestem egoistyczny i niesprawiedliwy? Bo nie proszę o Remiego by powstał. Chyba, że by powstał dobry. Diana mu dała więcej miłości niż Chloe. A ja kochałem Hajze i jeszcze we mnie się tli myśl, że być może nie był taki zły, chociaż wszyscy i ja wiem, że był potworem. — zacząłem płakać.

— Euri, nie płacz. Mamy to, co mamy i musimy z tym żyć. Im człowiek ma więcej doświadczenia, tym popełnia mniej błędów, ale wciąż jest niedoskonały. Nie wiem, czy wierzysz w Boga jak chrześcijanin, ale wasza religia mówi, że niedoskonały człowiek umrze i jak znalazł uznanie w oczach Boga, stanie się doskonały. To nie jest logiczne i nie może być prawdą, bo z tego wynika, że stanie się innym człowiekiem. Rozumiem proces i po czasie, ale nagle?

— A ja jestem aniołem z nieba, tak — uśmiechnąłem się.

— W to akurat jestem w stanie wierzyć — uśmiechnęła się ciepło.

— I anioł z nieba ma cię zbić w specjalny sposób, bo sądzisz, że jesteś niegrzeczną dziewczynką?

— Bo chciałabym być grzeczną dziewczynką. Chcę się pozbyć worka kamieni przytwierdzonego łańcuchem do mojego ducha. Jestem świadoma, że go mam, ale nie dam rady sama przeciąć łańcucha. Wybrałam wojownika z mieczem, bo tylko on to może uczynić. Nie przyprowadzę do Ahmeda muzułmanina i powiem ojcu, że to mój wybrany, ale być może ten, kogo mu przedstawię, będzie mężczyzną.

Patrzyła na mnie z miłością i w końcu zapytała.

— Co jest twoim największym marzeniem? Bez względu na konsekwencje. Ja powiedziałam ci to, co nikt nie wie, nawet Chloe, to i ty możesz mi powiedzieć.

— Jest kilka takich marzeń, dotyczą Chloe, ciebie, Rozalindy. Nie Koj, bo będę z nią.

— Ale jakie jest to jedno, takie największe.

— Chciałbym, żeby Diana żyła — znowu poczułem łzy na policzkach.

— Oddałabym życie, żeby ożyła. — szepnęła bezzwłocznie.

— Tak tylko mówisz, prawda?

— Nie. Mówię całkiem serio i świadomie. Skąd mogłam wiedzieć o bombie, a ta mogła wybuchnąć wcześniej. Nie byłoby mnie ani Chloe. Planujemy jutro, co będzie za tydzień, a nie wiemy co stanie się za sekundę.

Popatrzyłem na nią i zapytałem cicho.

— Czy dobry człowiek, którego inni nazywają aniołem z nieba, może złamać dane słowo?

— Nie powinien.

— Jeżeli sądzi, że robi to w kierunku dobra?

— Nie wiem, on to wie.

— Myślę, że nie kłamiesz i powiedziałaś mi całą prawdę.

I stało się. Dostała to, co pragnęła, chociaż byłem święcie przekonany, że będzie najpierw z Koi. Z tym drugim, dla niej ważniejszym, miałem kłopot, ale i to zrobiłem. Samuraj walczy i nie poddaje się nawet najgorszemu wrogowi.

— Dziękuję, jak na razie działa — rzekła, kiedy już siedzieliśmy na kanapie.

— Możesz siadać?

— Nie jestem pewna, widziałeś jak mi szło.

Pokręciłem głową.

— Dlaczego ktoś inny nie mógł tego zrobić? Mówię o tym drugim?

— Bo tylko ty mogłeś. Pomyśl i uwierz. Twoje życie. Gdyby Joseph Parker cię nie odrzucił, nie pokochałbyś Koi. Gdyby nie pozwoliła ci odejść, nigdy nie miałbyś Diany, a potem Chloe. Gdyby nie ty, może nadal bym była bardzo nieszczęśliwą muzułmanką. Być może tylko ja mogłam uratować twoją córkę. A teraz, po tym wszystkim uwierz wreszcie, że mnie nie mógłby pomóc nikt inny, tylko ty: Tengoku kara no tenshi.

Widocznie Koi jej powiedziała i zapamiętała. Nadal w tonie wierzyłem do końca.

— To było trudne, mam nadzieję, że to najcięższe moje doświadczenie, jakim mnie obdarzył los.

— I jak? — zapytałem ponownie.

— Jak na razie działa. Czuję się wolna i nie czuję winy.

— Nie polubiłaś tego, mam nadzieję?

— O nie. Nigdy więcej. Jeszcze raz dziękuje. Uratowałeś mnie.

To mi wiele nie pomogło, ale wiedziałem, że dam radę. Tylko że złamałem słowo. Ale jeżeli to naprawdę miało jej pomóc, nie żałowałem. Byłem tylko słabym człowiekiem, z pewnością nie aniołem z nieba.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i kryminalne, użył 3349 słów i 18265 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto