Deszcz cz 32

Pierwszy raz od kilku dni wyszedłem na dwór. Nadal czułem Londyn. Szła obok mnie córka, a to zawdzięczałem Aishy. Kolejny raz poczułem smutek, ponieważ niezależnie od tego, kto zabił Remiego i Dianę, ja ponosiłem za to odpowiedzialność. I tak pewnie będę czuł się do końca życia, pomimo że to nie przywróci życia moim najbliższym.

— Gdzie chcesz jechać, tatku?

— A gdzie wy chcecie jechać?

— Może do centrum handlowego.

Dostrzegłem dwa samochody, ale to była ochrona z ramienia Rozalindy. Miałem pistolet, ale nie obawiałem się raczej napaści.

— Euri, czy to przy śniadaniu powiedziałeś ze względu na mnie? — zapytała Aisha.

— Nie, zrobiłem to z powodu Chloe.

— Och.

— Jestem dla was księciem z bajki. Nie mogę wykorzystywać swojej pozycji. Gdybym tak postąpił, byłbym nie takim, jaki jestem. Być może inny mężczyzna by się ucieszył, że tyle pięknych kobiet mu się podkłada. Ja taki nie jestem. Powiedziałem to Chloe i powiem tobie. Ponieważ mnie pragnęłyście i być może nadal pragniecie, to znaczy tylko jedno, że obie znajdziecie mężczyznę. Każda swojego. Być może wasza wzajemna relacja wynikła z błędu mojego i Ahmeda. Nie wiem co on zaniedbał, natomiast wiem co ja zrobiłem nie tak.

— Tatusiu już o tym rozmawialiśmy, nie zrobiłeś niczego złego.

— Mylisz się, kochanie. To, co jest z wami nie jest naturalne. Nie widzisz i nie czujesz, ale tak jest. Koi uważa, że gdybym z wami to zrobił, od razu byście zmieniły orientację, ale ja tego nie zrobię nigdy, nawet gdyby mnie poprosiła o to Diana. Już ci powiedziałem, ojciec nie powinien spać ze swoją córką, nawet jeżeli oboje mają tę samą fantazję.

— Euri, ja mam inną — szepnęła Aisha — nawet Chloe nie wie o niej. Postanowiłam ją wyjawić tylko tobie. Tylko teraz myślę, że i tego nie zrobisz, mimo że powiedziałeś, żebym prosiła, o co chcę.

Poczułem się źle. Podobna sytuacja zdarzyła się mi z Rozalindą. I co? Jaki był rezultat tego, że spałem z nią? Dobry. Zmieniłem jej życie. Pewnie również dzięki temu, przynajmniej w części zniszczyła kwaterę główną Syndykatu, a teraz chce wraz ze mną, Koi i swoimi ludźmi, zniszczyć gniazdo skorpionów. Być może dlatego uratowała Koi. Nie wiem. Wiedziałem, że nie mogę i już nie chcę być blisko, w ten specjalny sposób z córką, ale z innymi? Nigdy mi nie chodziło o seks, być może z Dianą, ale również chyba nie. Poprzednio z Koi hormony przeważyły nad świadomością. Ale Koi nie kochała mnie dlatego, że z nią spałem. Ona pokochała mnie i dlatego ze mną spała. Miała wówczas dwanaście lat i prawdopodobnie była bardziej dorosła wewnętrznie niż nie jedna osiemnastolatka. Pomyślałem co robi w tej chwili. Czy faktycznie wyręcza Basiora w swoich obowiązkach? Jeżeli Rozalinda naprawdę mnie kocha, odczuje to dzięki Koi. Tak działa prawdziwa miłość.

Aa te dwie młode panny, obok mnie? Co zrobi z nimi? Zupełnie nie rozumiałem jej postępowania. Koi była inna niż wszystko, co znałem. Jej miłość z pewnością dorównywała miłości Diany. Natężenia miłości nie można porównywać, ale być może gdyby można, czyżby przewyższała miłość mojej nieżyjącej żony? Większość ludzi opiera się na szablonach i stereotypach. Niektórzy mają uwarunkowania rodzinne, kulturowe, religijne i moralne. Czy ja należałem do nich? Dlaczego najbardziej lubimy maliny, a inni truskawki? Dlaczego, chociaż takiej małej, drobnej rzeczy, nie możemy zmienić nawet dla najukochańszej osoby? Na tym lista się nie kończy, a dopiero zaczyna. Zapach, smak. Wolimy zielone oczy od niebieskich. Czarne włosy od blond. Dlaczego właściwie coś preferujemy, a inne odrzucamy? Czy to szczególny układ genów, poziomu hormonów? Dlaczego? Czy to możliwe, że Koi widziała mnie w niebie? Czy tam była? Naukowcy tłumaczą, że niedotleniony mózg wytwarza pewne substancje. Dlaczego jednak w innych wypadkach ludzie umierają cicho, a inni w bólu? Sądzimy, że wiele wiemy i wiele osiągnęliśmy, a nie wiemy nic i tylko krążymy od jednego domysłu do drugiego.

Musiałem o tym porozmawiać. Prowadziłem Jaguara i nadal widziałem z tyłu Audi i Mercedesa z ochroną. Dojechaliśmy do plazy. Nigdy nie byłem w tym kompleksie, ale zorientowałem się gdzie jestem. Ośmiu ludzi wysiadło z dwóch samochodów i rozeszli się po centrum.

Dziewczyny oglądały ubrania, torebki i buty. I ja tak czasem robiłem więcej niż trzy lata temu. Teraz wszystko miało dla mnie inną wartość. Stałem się inny. I to miało wpływ na moje życi.. Śmierć bliskich, życie jako żebrak, walka z shinobi i ostatetecznie życie z czterema kobietami, które mnie z pewnością kochały. Podobno kocha się bez powodu, ale czy na pewno? Dlaczego Aisha mnie kochała? Dlaczego Chloe? Dlaczego Koi? Najprostsze wytłumaczenie miałem znowu dla Rozalindy. Zmieniłem jej życie. Udowodniłem jej, że nie jest brzydka. Dzięki temu mogła wykwitnąć w niej prawda, że nie jest potworem i po krótkim czasie stała się zabójcą potworów. Co odnośnie do Chloe? W jak wielkim stopniu na jej miłość wpłynęło to, co widziała? Odrzucałem to natychmiast. To było tylko czyste pożądanie. Jednak jak mocne być musiało, że pokonało miłość do ojca? Może nie pokonało, ale odsunęło na drugie miejsce. Może nawet nie tak. Utrzymało równolegle. Musiałem ją o to zapytać, ale nie teraz, ze zrozumiałych powodów. W końcu, mimo osiemnastu lat, już dawno stała się dorosła. Kiedy to miało miejsce?Kiedy miała piętnaście, a może, kiedy miała dwanaście? Pamiętałem Koi. W tym wieku stała się dorosła. Potem tylko nabierała doświadczenia. Czemu Chloe mnie tak kochała? Miałem nadzieję, że nie podeptałem jej miłości. Nikt nie powinien deptać niczyjej miłości, a szczególnie ojciec nie powinien deptać miłości córki. Co prawda ktoś z boku mogłyby widzieć tylko pożądanie, ale ja widziałem coś więcej. O jak bardzo brakowało mi teraz Diany! Bo Koi, mimo że miała do mnie miłość, nie mniejszą niż moją żoną, nie była matką Chloe. Musiałem dowiedzieć się od córki jak mnie kocha i wiedziałem, że mi powie.

Aisha stanowiła dla mnie tajemnicę. Gdyby powiedziała, że mnie lubi, że mi ufa... Ale nie, wyznała mi miłość. Z pewnością na nic nie liczyła. Prawdziwa miłość nigdy na nic nie liczy. Powiedziałem, że zrobię dla niej wszystko, a nie zrobiłem nic. Wiedziałem, że gdyby zaszła konieczność oddałbym za nią życie, podobnie jak za Chloe, podobnie jak za Koi i za Rozalindę. Tylko my mieliśmy żyć! Każde z nas miało nowe życie. Po raz kolejny lista pytań stanęła przed moimi wewnętrznymi oczami. Rozalinda uratowała Koi i mnie. Ja uratowałem Rozalindę i wiele lat temu, Koi. Wzmocniłem Aishę w jej decyzji. Ona uratowała mi córkę. Chloe dała mi nowy sens życia tym, że istniała. Koi była balsamem na moje serce i dusze. Jednak nadal nie wiedziałem, dlaczego mnie kochają. Czy dadzą mi odpowiedź? Może będę musiał zaakceptować świadomość tego, że mnie po prostu kochają. Dziecko kocha rodzica, bo rodzic daje mu bezwarunkową miłość. Dziecko kocha i ojca i matkę. Z pewnością inaczej. Ja? Czyż moja tragedia zaczęła się, ponieważ mój ojciec był bez serca? Dlaczego nigdy mnie nie kochał? Dlaczego mnie odrzucił? Dlaczego był takim tyranem, że nie pozwolił matce nawet na odruch miłości w moim kierunku? Czyż dlatego los, życie, przeznaczenie czy jakkolwiek to nazwać, obdarzyło mnie tyloma miłościami teraz? A ja okazałem się niewdzięczny. Bo brakowało mi Diany. Czy jednak oddałbym te wszystkie miłości za tę jedną? Z pewnością nie. Bo miłość jest czymś niematerialnym i nie podlega fizyce ani matematyce. Przeciwnie. Z niczego jest wszystko. Oddajesz wszystko, tylko wówczas możesz zyskać wszystko. Co bym zrobił, żeby Diana żyła? Czy pokochałbym się z Chloe, gdyby to miało wrócić mi Dianę? I w końcu czy ona by to zaakceptowała? Miłość jest bardzo dziwna. Diana dała jej więcej Remiemu niż Chloe, ale to nie wystarczyło. Co spowodowało, że Remi taki się stał, bo nie mogłem uwierzyć, że taki się urodził? Czy mój ojciec był winny również, że Hajze taki się stał, czy też mój brat taki się urodził? Skoro taki się urodzi to i Remi mógł, prawda? Co spowodowało, że Joseph Parker taki się stał? I tak bez końca. Dlaczego Betty była nieszczęśliwa? Kto zabił Simona i Terrego? Kto zabił Josepha Parkera i Sylwię Parker, bo nagle uświadomiłem sobie, że to nie mógł być wypadek. Jeden nieprzerwany łańcuch zdarzeń. Moje urodziny, odrzucenie przez ojca za cichą zgodą matki, oddanie w ręce Yakuza i odesłanie mnie przez nich do klasztoru. Uratowanie Koi, zabicie bandziorów, podarunek miecza, powrót do Anglii, poświecenie Koi, Miłość Diany, nikczemność Hazjze, Remi, mój krzyż przez trzy lata. Pomoc Koi i Rozalindy. Miłość Chloe, Aishy, Koi i Rozalindy. Przede mną akcja w celu zniszczenia jednego z najważniejszych gniazd skorpionów.

Moje marzenie i pragnienie? Ożenić się z Koi, zobaczyć szczęście Camille i Rogera. Zobaczyć Chloe z chłopakiem, zobaczyć Aishę z chłopakiem, Zobaczyć Rozalindę na ślubnym kobiercu z Paulem. Zobaczyć Dianę. Tylko to ostatnie życzenie nie będzie mogło być spełnione. Czy ja podobnie jak Japonia narodziłem się z miecza? Czy faktycznie jestem aniołem z nieba? Czy jestem aniołem z nieba?

— Euri, co ci jest? — zapytała Aisha, a Chloe płakała.

— Co się stało moje drogie? — zapytałem zdziwiony.

Siedzieliśmy na ławeczce w mallu.

— Twoja twarz...

— Co z moją twarzą?

— Świeciła jak oświetlona, spójrz na ludzi, którzy to widzieli. Na szczęście nikt nie robił zdjęcia. Jesteś naprawdę aniołem nieba. Koi mi mówiła, ale w to jedno nie chciałam wierzyć. Może dlatego wszystkie cię kochamy.

Nie powiedziała pragniemy. Nie powiedziała tego. Może to było zbyt mało, ale tym jednym zdaniem przekonała mnie.

— Czemu płaczesz, kochanie? — zapytałem Chloe.

— Nie będziesz się gniewał jak powiem?

— Skarbie, ja nie potrafię się na ciebie gniewać. Raz wybuchłem, może więcej niż raz. Wybacz.

— Bo wiesz, kiedy patrzyłam na twoją rozświetloną twarz pomyślałam o mamie. Pomyślałam co bym dała, żeby tu była i co ty byś dał, żeby to mogło zaistnieć.

— Życie, bo to ja powinienem umrzeć.

— Czy sądzisz, że byłabym o jotę szczęśliwszą niż teraz? Może w moich wszystkich wyznaniach coś pominęłam. Być może powiedziałam ci, że ją kochałam i kochałam. Ale nie wyznałam jak bardzo. Wiedz, że kocham cię bardziej niż Aishę, a ją kochałam więcej niż ciebie. Chciałam kochać brata, ale mi nie pozwolił. Rami deptał moją miłość. Nigdy nie próbowałam kochać Hajze. Mimo że byłeś blisko, bałam się go. Diana też. Ale ponieważ i ty i Aisha słucha, muszę wytłumaczyć. Ta różnica w poziomie miłości jest mniejsza niż wielkość atomu, ale jestem tego świadoma. Jeżeli dobra a wręcz idealna matka ma bliźniaki zawsze kocha jedno więcej. O taka samą odrobinkę. To mit, że matka kocha tak samo. Nigdy nie czułam się źle, że mama kochała bardziej Remiego niż mnie. Od sześciu lat poświęcam, chociaż minutę na dzień i myślę, dlaczego tak cię kocham. Nigdy, od czasu jak jestem świadoma, nie myślałam, dlaczego kocham Dianę. Mam nadzieję, że nie czujecie się źle z tego powodu, że ją kocham najbardziej. O małą odrobinkę. Wierzę, że istnieje Bóg i jedna księga mówi, że powinnam go kochać więcej niż Dianę. Ale nie potrafię. Chociaż nie mam do Niego żalu, że mi ją zabrał. Być może wolałbyś by ona żyła niż ja, ale nie wiem tego. Wiem, że ciężko by mi było żyć i bez ciebie i bez niej. Mam ciebie i przelałam całą miłość do niej na ciebie. Mimo że to zrobiłam w aspekcie materialnym, kocham cię teraz więcej niż wszystko razem na świecie, a mimo to mam taką samą miłość do niej jak wcześniej.

Aisha dotknęła jej dłoni.

— Jesteś cudowną istotą, Chloe — szepnęła.

— Postaram się to wszystko zrozumieć, kochanie — szepnąłem. — Chcę cię o coś zapytać, ale nie teraz, natomiast nadal nie rozumiem, dlaczego płakałaś? Nie dlatego, że moja twarz świeciła, prawda?

— Nie tatusiu. Powiem ci i Aisha to usłyszy. Nie rozumiem, dlaczego to mi się przydarzyło. Otóż Koi ma rację. Jesteś aniołem z nieba. Widziałam cię tam. To trwało ułamek chwili, ale wystarczająco długo bym mogła go zapytać.

— Co zapytałaś? — poczułem niemiłe prądy na skórze.

— Zapytałam, czy tam jest mama i on odrzekł, że nie.

Chwyciłem ją za dłoń.

— To nie może być prawda. Ja nie wiem, czy mogę wam wierzyć, ale wiem jedno. Diana była aniołem. Nie zdołałem jej nigdy powiedzieć jak dobra jest i kochana — teraz ja poczułem łzy.

Wytarłem je szybko.

— Kiedyś Joseph Parker, twój dziadek, którego na szczęście nie znałaś powiedział mi, kiedy płakałem, że prawdziwy mężczyzna nie płacze.

— Tato! Joseph Parker się mylił. Tylko prawdziwy mężczyzna płacze. Rozumiesz?

— Tak — szepnąłem.

Teraz i Aisha ujęła moją dłoń.

— Pewnie myślałeś, dlaczego ja cię kocham. Ciebie nie można nie kochać. Może uznasz, że jestem niesprawiedliwa i nie mam prawa oceniać, ale twierdzę, że ktokolwiek cię zna a cię nie kocha jest złym człowiekiem.

— Aisho, ja tego nie rozumiem. Uważam, że jestem zwykłym człowiekiem i popełniłem dużo zła. Fakt, teraz czuję się pod tym względem lepiej. Wiesz jak wiele nie rozumiem? Kocham nada Dianę i to rozumiem. Kocham Koi, co jest naturalne. Mam wielkie uczucie do Rozalindy i nazwałbym to miłością i oczywiście kocham Chloe. — zawiesiłem głos.

Dziewczyna mojej córki patrzył na mnie spokojnie.

— Euri ja i tak ciebie kocham. Mam nadzieję, że wierzysz w to, mimo że nie rozumiesz. I nie martw się tym, że mnie nie kochasz. Ja jestem szczęśliwa, że kocham cię i Chloe.

Chloe spojrzała na mnie, ale bez gniewu i bez zdziwienia.

— Ona uratowała mi życie.

— Wiem. Najbardziej na świecie jestem niesprawiedliwy dla Aishy. Uratowała mi coś najcenniejszego i jestem jej wdzięczny. I powiedziałem, że zrobię dla niej wszystko, a nie zrobiłem nic. Aisha z drugiej strony nigdy o nic nie prosiła. Postanowiłem coś i wam ogłosiłem, ale teraz pytam ciebie. Co byś chciała, żebym zrobił? Jeżeli to możliwe, uczynię to.

— Euri ja niczego nie pragnę od ciebie. Wystarczy mi, że cię kocham i kocham Chloe, nie w ten sposób jak myślisz, bo to dla mnie trzeciorzędne.

Wiedziałem, że ma na myśli erotyzm z Chloe. Ale czułem coś dziwnego, a tego nie czułem nigdy i z nikim.

— Powiedz, bo nie mówisz prawdy. Jest coś, czego pragniesz. Powiedz.

Spodziewałem się, że mnie poprosi o zbliżenie i bym jej nie odmówił, mimomimo, że powiedziałem coś innego przy stole. Ale ona nie poprosiła o to. Po chwili kiedy czekałem, pomyślałem, że jednak poprosi o to dla Chloe i nie mógłbym tego odmówić, ale i to nie nastąpiło. Czyżbym się mylił?

— Euri, nie wiem, czy zrozumiesz. To jest coś, o co się nie prosi...

— Aisho, powiedz.

— Sądzisz, że to niemożliwe. Nigdy bym nie ośmieliła się o to prosić, gdybym nie czuła, że to jest możliwe. Kiedy Chloe widziała tego anioła, czyli ciebie, ja oczywiście tego nie wiedziałam i nie widziałam. Ale czułam, że ona doznaje czegoś nadprzyrodzonego i w tym momencie powstało to we mnie. Wybacz, że jednak powiem. Pokochaj mnie. Chodzi mi o czyste uczucie duchowe. Wiesz, że cię pragnę, ale w tym nie ma nic z tego, o ile wierzysz.

Poczułem się tak źle.

— Gdybym mógł...O miłość nie można prosić. Nie potrafię tego spełnić.

Ona popatrzyła na mnie jakby się nic nie stało i szepnęła.

— Euri, ja czułam od początku, że mnie lubisz. Wiem, że jesteś mi wdzięczny za uratowanie Chloe. Ja wszystko rozumiem i czuję. Nigdy bym cię o to nie prosiła, gdybym nie wiedział, że to się stanie.

— Aisho, wybacz mi. Musisz mi wybaczyć, że cię nie kocham. Gdybyś poprosiła o miłość fizyczną, zrobiłbym to. Gdybyś poprosiła o to bym zrobił to z Chloe, zrobiłbym to, ale tego nie potrafię.

— Euri, jak mogłabym prosić o coś takiego? Chloe to zrozumiała i ja zrozumiałam. My obie ci wierzymy, że pewnie masz rację, że skoro chcemy ciebie to faktycznie może kiedyś poznamy mężczyzn, chociaż nigdy i to wiem na pewno i Chloe to wie, nie przestaniemy się kochać w sercach. Natomiast ja wiem, że mnie pokochasz. I dlatego o to poprosiłam. To jest nielogiczne, bo podobnie jak ty i ja wiem jakie prawa rządzą miłością. Nie myśl o tym. Poprosiłeś, to powiedziałam.

Jej wypowiedź niczego nie zmieniła. Wiedziałem, że nie jestem w stanie jej pokochać.

— Przykro mi Aisho.

— To nic Euri, postaraj się tym nie martwić. Zjemy coś?

Roześmiałem się może odrobinkę zbyt głośno.

— Czemu się śmiejesz tato?

— Bo to jest tragicznie śmieszne. Rozmawiamy o wzniosłych sprawach, a musimy jeść. Nie karmią tu jak wy w domu, ale chętnie coś zjemy. Mam nabrać ciała, prawda?

— Tak, musimy o ciebie dbać. — obie wzięły mnie pod ręce i poszliśmy do miejsca, gdzie mieli mnóstwo małych stoisk z jedzeniem. Po chwili tam doszliśmy. Odczułem wzrok przystojnego mężczyzny. Nie mógł być to nikt inny tylko Paul. Dostrzegłem krótki uśmiech na jego twarzy. Tak, z pewnością kochał Rozalindę. Czy ona miała taki sam dylemat z nim jak ja z Aishą? Tego nie wiedziałem.

Jeszcze raz spojrzałem krótko na twarz Aishy. Co bym zrobił, żebym mógł spełnić jej pragnienie i wiedziałem, że nie potrafię. Co odczułem dziwnego to nie zauważyłem na twarzy Egipcjanki nawet cienia smutku. I to było bardzo dziwne. Bardzo.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i kryminalne, użył 3316 słów i 18082 znaków, zaktualizował 21 wrz 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Choc

    Witam.
    Ach,takie zagmatwane ,jest całkiem ciekawe.
    Oczywiście ,czekam na dalszą część.

  • AlexAthame

    @Choc Dziękuję. Euri jest bardzo subtelny i wrażliwy. Po trzech latach bycia żebrakiem zmienił się i teraz bardzo uważa, żeby nikogo nie skrzywdzić.Wie, że jest kochany przez te wszystkie kobiety. Chce coś zrobić, by córka zmieniła w jednym aspekcie swoje nastawienie do niego.Teraz doszło jeszcze coś innego.Bardzo chce pokochać Aishe.Wie, ze milość tak nie dziala, ale próbuje.Nie wie jeszcze, że coś się stanie, co zmieni wszystko.Ale na to musisz poczekać do końca, żeby dowiedzieć się co to jest.