Szurnięta Katarzyna cz. 11

Szurnięta Katarzyna cz. 11Cz.  11

Po ostatnich zmaganiach z telefonem stwierdziłam, że pora złapać jakiegoś chłopaka. A kto wie? Może to on mi kupi nowy telefon? Powiedzmy tak na pierwsze spotkanie. Byłoby super. Tylko żeby pamiętał o ładowarce, bo bez tego to żaden prezent. Już kiedyś tak masturbowałam przy swoim telefonie i nici. Bez ładowarki nie działał. Zupełnie jak moje myśli. Gdybym co jakiś czas nie uderzyła się w głowę, to nie wiem czy bym potrafiła myśleć. A tak jedno pukniecie w czoło i włala! Spróbujcie, to naprawdę działa
A wracając do moich podrywów. Nie uwierzycie, ale z samego rana wyruszyłam na poważne łowy. Wcześniej, aby nie wyjść na głupią, poczytałam sobie na temat podrywów w Internecie, więc byłam pewna, że coś z tego wyjdzie. Miałam zaczynać w parku, ale jako pierwszy cel obrałam sobie spożywczy. Stało tam kilka kolesi, więc ubrana w krótkie spodenki i białą bluzkę na ramiączkach okręciłam się wokół własnej osi aby nabrać odwagi i do pewności lekko puknęłam się w czoło. Hej, inteligencji nigdy za wiele! Upewniłam się, że na mnie popatrzyli i zaczęłam wartką akcję!
Krok pierwszy- znajdź drzewo.
Znalazłam jarzębinę przy spożywczym. Podeszłam do niej zdecydowanym krokiem będąc pewna wszystkich rad, o których czytałam.
Krok drugi- oprzyj się jedną ręką o drzewo.
Oparłam się lewą ręką o drzewo mocno i zdecydowanie zarzuciłam włosami do tyłu. Jak wróciły, to wpadły mi do oczu, głupie. Odgarnęłam je dłonią i dyskretnie spojrzałam na chłopaków. Patrzyli się na mnie jak pies na sardynki w puszce, więc chyba szło mi całkiem nieźle.
Krok trzeci- znajdź gałązkę rosnącą jak najniżej drzewa i złap ją prawdą  dłonią.
Gałązka była, więc kręcąc pupą i ponownie zarzucając włosami do tyłu, złapałam ją prawą dłonią pamiętając, że dokładnie to pisało w instrukcji. Jeszcze tylko dwa wypięcia pupą w przód i w tył.
Krok czwarty- zacznij delikatnie pociągać gałązkę w górę i w dół najpierw spokojnymi ruchami.
Kręciłam tą gałęzią najpierw spokojnie, potem trochę mocniej znów zerkając na chłopców tylko jednym okiem, bo drugim wciąż musiałam obserwować tą gałązkę. Byłam zachwycona, bo wciąż się patrzyli na mnie, choć czasem i na siebie jakoś dziwnie, jakby nie mieli pojęcia co robię i po co. Chyba że mój podryw się udawał. Ach, jeszcze raz zakręciłam pupą, a co!
Krok piąty- ciągnij kolistymi ruchami mocniej.
Zaczęłam nią kręcić jak szalona do góry, na dół, na około i sama już nie byłam pewna jak jeszcze, bo wszystko zaczęło mi się plątać. A gdzie tu kręcenie pupą ? Och, teraz już wiem, dlaczego lepiej czekać, aby to oni nas pierwsze podrywali. Niech sami się męczą, a nie ja. W dodatku niski płotek pomiędzy moimi nogami coraz bardziej mi przeszkadzał. Nie zapomniałam jednak o uśmiechu, choć mogło to wyglądać jakbym miała wokół bioder hula hop i to z kolcami. Nie chciałam jednak za nic w świecie z tego zrezygnować, bo oto dochodziłam do kulinarnego momentu zerwania gałązki. Już się spięłam jak byk przed rozpłodem, a tu masz. Jakiś głupek wybiegł ze sklepu strasznie na mnie krzycząc.
- Ej! Ej! Nie umiesz czytać!?
Tak się wystraszyłam, że potknęłam się o płotek i wylądowałam pupą przy drzewie z nogami na płotku.  
Ale gałązkę miałam w dłoni!!!
Chłopaki śmieli się co niemiara.
- To drzewko jest chronione!- Wydarł się gościu stojąc pomiędzy moimi stopami. W dodatku coś mnie kuło w tyłek…
- Nie wiedziałam…
- Nie umiesz czytać?
- Umiem…
- To czytaj dokładnie zanim najdzie cię chęć na wygłupy!
- Ale pan zabawny. Zaśmiałabym się, ale nie ma dobrego stroju. I nie wiem po co miałabym to czytać.
Gościu rozejrzał się na boki, po czym podsunął mi pod nos jakąś kartkę.
- To!
- A może mnie pan podnieci, bo coś mnie uwiera w tyłek. Potem możemy poczytać…
Jego spojrzenie było dziwne. Ni to niedowierzenie, ni to jakby mina na zapach zgniłego śledzia… Ale wyciągnął w moją stronę swoją dłoń.
- Mi też miło. Kasia jestem.
Nie odpowiedział, tylko mocno szarpnął mną do góry.
- Jesteś głupia czy świrnięta?
-A nie, tylko trochę obolała.
- Żebym cię tu więcej nie widział!- Wykrzyczał.
- O matko, po co te zwody? Zajdę sobie inne drzewo…
Zbolała wróciłam do domu trochę kuśtykając. Wkurzona na nieudany podryw, bez słowa rodzicom, jak w marszu tupałam nogami na górę trzymając się za pośladek. Włączyłam kompa i jeszcze raz przeczytałam wszystko o podrywie.
O kuźwa, to nabroiłam…
JAK PODERWAĆ GAŁAZKĘ Z DRZEWA…
Dobra, nie było tematu… Następnym razem dokładniej będę czytała instrukcje podrywu…
Pa, bez komentarza…

Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii komedia i inne, użyła 924 słów i 4810 znaków.

1 komentarz

 
  • agnes1709

    :D Ale mało:sad:

  • Obca

    @agnes1709 sorki postaram się więcej i lepiej. Trochę mi ciężo bo mdłości nie dają mi żyć. A do tego zamiast się śmiać to chce mi się płakać...

  • agnes1709

    @Obca Będzie dobrze:glaszcze:

  • Obca

    @agnes1709 oj dziękuję :przytul: