Reguła zabijania cz 8

Rakieta z głowicą sto pięćdziesiąt Mega ton uderzyła dokładnie w lej po dwóch poprzednich bombach. Michael Jones sprawdził wskaźniki życia.

— Zginęli, Panie Xsi Ming — Pao. Proszę zawiadomić pana Ito, że może wdrażać produkcję androidów. Ile zajmie im likwidacja wszystkich mega—miast?

— Androidy będą gotowe za tydzień. Muszę tylko zmienić ich umysły. Ten super morderca, był nieuchwytny i nigdy nienasycony. Dla naszych rodzin przygotowałem zabezpieczenie. Jesteśmy nietykalni, tylko nasza ósemka. Miliard androidów na mega — miasta powinno wystarczyć. Genialny zabójca z umiejętnościami wyszkolonego komandosa. Wojskowi zawsze o tym marzyli. Myślę, że w czterdzieści osiem godzin zabiją wszystkich  . Dla pewności ich czas życia nastawię na ziedemdziesiąt dwie godziny.

— Doskonale. Cała planeta będzie nasza. Oczywiście jesteśmy zabezpieczeni, że w razie, gdyby reszta chciała nas usunąć...

Xsi Ming uśmiechnął się kwaśno.

— Nie docenia mnie pan, Michaelu. Nareszcie będziemy mogli spełnić swoje marzenia. Podzielimy strefy wpływów i zaludnimy Ziemię czymś znacznie epszym niż ten motłoch.
— Z pewnością, przyjacielu — Michael ledwo powstrzymywał radość.

                                      Dwa dni wcześniej.

Kończyłem trening. I w tym momencie coś mnie uderzyło mentalnie.

— Co u diaska? — szepnąłem do siebie.

Jutro o drugiej po południu miałem spotkanie w Remix Industrial. Dostałem ofertę na zabicie Thomas Bramsa. W mojej głowie działo się coś dziwnego. Widziałem piękna blondynkę, Thomasa Bramsa i siebie w jakimś bunkrze, a Thomas objaśniał mi działanie maszyny czasu. I wszystko sobie przypomniałem. I od razu zacząłem myśleć jak szybki komputer. Znam przyszłość dwa dni do przodu. Co muszę zrobić? To nie trwało długo. Miałem plan, tylko czy zadziała? Musi. Nie chciałem umierać w wieku lat dwudziestu sześciu, ale jeszcze bardziej nie mogłem się zgodzić by zginęła Clara, Brams i Corsa, czyli numer Trzy. Zadałem sobie tylko jedno pytanie: Kogo mam zabić?

Następne pytanie brzmiało, kiedy? Po spotkaniu z Clarą. Bardzo mnie korciło by zobaczyć ją wcześniej. Wiedziałem gdzie mieszka i jeszcze wiele, wiele więcej... zabójczyni, która nie zabiła jeszcze nikogo. Czyli była przygotowana na coś, tylko na co? Czy miała bronić brata, gdybym zdecydował się go zabić? Wynajął mnie, żebym zabił rzekomego przeciwnika w interesach, a potem sam dał rozkaz by puścić bomby wodorowe na jego dom. I podobnie jak w przypadku restauracji NX nasunęło się pytanie, w kogo był nastawiony atak. Na całą naszą czwórkę? Dlaczego? Czyżby chodziło o maszynę czasu? A może jeszcze o coś...

Ponieważ miałem trochę czasu, postanowiłem sprawdzić wszystkich, którzy zginęli w NX. Dlaczego, nie wiem? Byłem drobiazgowy i miałem poza moimi darami, intuicję. Wszedłem na dane, do których mało kto miał dostęp. Natomiast moje zabezpieczenia sprawiały, że praktycznie nikt nie mógł stwierdzić, że ja to przeszukuję. Pierwsze co stwierdziłem, czy rzeczywiście manager spółki Larsen & Clark uwiódł żonę Jonesa. Zajęło mi to dwadzieścia minut sprawdzenie tego. Rzeczywiście,wiódł. Zostawiłem jego i Profesora Minga na koniec. Zacząłem sprawdzać wszystkich ze zniszczonej restauracji. Kucharza i właściciela, kelnera i kelnerkę. W końcu dziewczynę przy wejściu. I trafiłem. Mikao Togano, córka Usuri Togano, wnuczka Hiroshi Togano. W wieku lat siedemnastu Hiroshi Togano odbił dziewczynę swojemu koledze. Ito Usinoko. Klan Togano był mocny, Usinoko pochodził z biednej rodziny wasali. Nie mógł się lepiej zemścić, ale zasada pieczenia wielu pieczeni na jednym ogniu i tu obowiązywała. Czemu Xsi Ming i Michael Jonas wysłali androidy? Prawdopodobnie chcieli upozorować swoje śmierci. Musieli chcieć być uważani za zmarłych, żeby robić coś bardzo utajonego i bardzo złego. Czyli miałem już listę. Ito Usinoko, Michael Jones, Xsi Ming—Pao. Zastanawiałem się nad Larsenem i Clarkiem. Nie miałem na nich wiele. Moja intuicja mówiła mi, że nie są święci, ale nie są też tak winni, żeby ich zabić. Co do powyższej trójki nie maiłem najmniejszych wątpliwości. Musiałem coś zrobić. Thomas wiedział, że mam go zabić. Niestety nie zapytałem Bramsa, kiedy Usinko mu to powiedział. Wynikało, że niedawno. Być może nawet tego dnia, kiedy rozmawiałem z Baxterem. Prawdopodobnie po ataku na restaurację. Teraz pozostało najważniejsze. Podróż w czasie do tyłu zmienia historię. Musiałem być pewny, na ile mogłem, że moje wejście w czas nie naruszy zdrowia czy życia czterech bliskich mi osób. Clary, Thomasa, Corsy i Baxtera. Musiałem poczekać do jutra, zabić Usinoko mogłem dopiero po spotkaniu Deermilda. Miałem następny dylemat. Czy mogłem uratować ludzi z NX? Być może jeżeli zabiję Ito, zanim pojedziemy do restauracji, atak nie nastąpi. Czyli miałem bardzo mało czasu, dosłownie kilka godzin. Szybko zapoznałem się z planami domu Ito. Był bardzo mocno chroniony. Dostanie się tam, było niemożliwe, nawet dla mnie. Co innego Remix. Szef siedział w pracy do późna. Czy miałem powiadomić o tym Ottona? Do niego mogłem lecieć, kiedy tylko chciałem, jednak z kolei on prawie cały czas przebywał w domu, a o tym nie mogłem mówić przez internet. Będzie zdziwiony, kiedy dowie się, że zabiłem zleceniodawcę, bo z całą pewnością dojdzie do tego, że ja to zrobię. Postanowiłem ich przechytrzyć. Musiałem sprawdzić listę spotkań zarówno Jonesa, jak i Xsi Minga. I znowu szczęście mi dopisało. Okazało się, że przed obiadem w restauracji NX, Ming miał rozmawiać z Ito. Obiad miałem zarezerwowany o siódmej trzydzieści. Ming był tam od siódmej piętnaście. Chińczyk miał spotkanie z Usinoko o szóstej. Musiałem zabrać Clarę prosto z pracy, zawieść ją do domu, założyć najwyższe zabezpieczenia, zabić szefa Remixu w przebraniu Minga, wrócić do domu i dopiero polecieć do restauracji. Tam postanowiłem zabrać panienkę Mikao Togano, zanim nastąpi atak rakietowy. Pytanie było tylko czy zabójstwo Usinoko nie spowoduje zmiany ich planów i czy Chińczyk i Jones nadal polecą do restauracji. Jeżeli atak nastąpi, a ich androidy tam będą, postaram się ukryć Mikao w moim domu i dopiero zabić Xsi Minga i Jonesa. Z uwagi, że cała ich trójka pozostawała w zmowie, nie miałem pewności, czy się nie ukryją, lub w gorszym wariancie nie zechcą zlikwidować mnie wcześniej. W takim razie musiałem zsynchronizować czas. Zabić Usinoko i zabić Xsi Minga w tym samym czasie. Miałem szanse, że Ito nie podzielił się ze swoimi wspólnikami o palnie zabicia wnuczki swojego dawnego wroga. Czekać pięćdziesiąt lat na zemstę? Hiroshi Togano mieszkał w Japonii i miał siedemdziesiąt dwa lata, a Ito Usinoko miał rok mniej. A może... Mogłem dokonać trzech morderstw w tym samym czasie tylko musiałem namówić do tego Clarę. I to stanowiło problem. Ona sądziła, że jest delikatną i wrażliwą dziewczyną, która nie skrzywdziłaby muchy. Plan miałem taki, by wykorzystać urodę Clary. Po romansie żony z menagerem firmy Larson & Clark, Michael rozwiódł się z żoną. Z informacji wynikało, że nie miał obecnie kobiety. Nie wiedziałem o jego życiu seksualnym wiele. Mógł mieć androidy lub nikogo. Istniała mała szansa, żeby miał kogoś i to pozostałoby tajemnicą. Jednak musiałem zobaczyć Clarę wcześniej, ale potajemnie. W jej domu i to dzisiaj w nocy. Skoro zakochała się we mnie od pierwszego wejrzenia, powinna to zrobić i dzień wcześniej. Musiałem tylko obejść zabezpieczenia. I w tym momencie doznałem olśnienia. Kot Clary, Ramzes znał mnie, ponieważ on widział mnie wcześniej. To co prawda kolidowało z realnością, ale miało sens.

Spojrzałem na zegarek, dochodziła ósma wieczór. Na dworze zrobiło się ciemno.

Połączyłem się z Baxterem.

— Co tam, synu? — zapytał spokojnie.

— Możesz zdezaktywować na pięć minut układ ochrony Clafy?

— To nie jest możliwe na tak długo, najwyżej na minutę. W jakim sensie mam to zrobić?

— Chcę wjechać tam niezauważony, zabrać jedną osobę i jedno zwierze.

Nastąpiła chwila ciszy.

— Mam taką możliwość o dziesiątej trzynaście do dziesiątej czternaście. Następuje wówczas zmiana transformacji mocy i zakamuflowany wjazd i wyjazd z miasta jest nie do końca chroniony. Kto?

— Clara Wilkinson i jej kot Ramzes.

Znowu nastąpiła zwłoka na blisko trzydzieści sekund.

— Masz jutro spotkanie w Remixsie, a to sekretarka Derrmilda, szefa produkcji tej korporacji. Dostałeś stanowisko szefa ochrony. Czy mogę wiedzieć, dlaczego chcesz ją zabrać?

— Powiem ci ojcze, ale nie teraz.

— Oh!

Zareagował tak, bo to wydarzyło się po raz pierwszy od czasu, od kiedy się znamy, żebym mu w czymś odmówił.

— Dobrze — usłyszłam w końcu.

Zdawałem sobie sprawę, że to nie jedyny kłopot, jaki go jeszcze spotka. Rozłączyłem połączenie. Niezwłocznie się przebrałem w czarny strój, ze specjalnym włóknem pochłaniającym promienie elektromagnetyczne co gwarantowało zmniejszenie do minimum wykrywalność. Po chwili ubrany w czarny, obcisły strój i buty, udałem się do mojego pojazdu. Po chwili pokryłem Blask specjalną farbą, pochłaniającą i rozpraszającą promienie satelit i radarów naziemnych. Pozostawało jednak pięć procent, ale przerwa w czasie pracy centralnego sprawdzacza dawała wielką szansę pozostania niezauważonym. Oczywiście chciałem uchronić Clarę, ponieważ zależało mi na niej. A zamierzałem ją uchronić, bo mogłem spodziewać się reperkusji ze strony sił współpracujących z Ito i Xsi Mingiem. Podejrzewałem Jonesa, że działa razem z nimi. Dowodem wystarczającym byłby, że spotkali się ostatnio. Clara była wytrenowanym zabójcą. Nie wiedziałem kto i jak wstawił taki program do jej mózgu, ale zamierzałem te zdolności wykorzystać. Nie mogłem zabić trzech osób na raz, chybachyba że spotkaliby się razem. Wiedziałem, że Ito spotka się z Xsi— Mingiem i ich zamierzałem zabić, a Clarę musiałem przekonać, że musi zabić Jonesa, w tym samym czasie lub bardzo blisko tego momentu. Wiedziałem, że to nie będzie łatwe, bo była uosobieniem dobroci i delikatności. Spojrzałem na czas. Dochodziła ósma wieczór. Czekałem. Sprawdzałem na swoich specjalnych stronach z nadzieją, że coś odkryję. Czy ktoś prowadził badania nad takim rodzajem treningu mentalnego, jaki zastosowano u Clary. Skoro była taka jedna osoba, mogło być takich ludzi więcej. Nadal nie wiedziałem, jaki był cel zabicia androidów—sobowtórów: Jonesa i Xsi — Minga. Istniało prawdopodobieństwo, że to Ito Usinoko i Xsi—Ming Pao mieli być wyeliminowani przez Clarka i Larsena, jednak nie widziałem powodu, ponieważ planowano atak tylko na samego Thomsona. Według moich przypuszczeń to właśnie Thomas był najważniejszą figurą i chciano się go pozbyć wraz ze mną i Clarą oraz jego żoną, Corsą. A powód mógł być tylko jeden. Maszyna czasu. Chciano dokonać czegoś bardzo złego, co przeczuła Clara. I jedyną przeszkodą ku temu mogłoby być tylko odwrócenie rzeczywistości przez zmianę zdarzeń. Miałem czas do jutra by dowiedzieć się wszystkiego. A teraz musiałem pojechać po Clarę. Pozostawała tylko jedna kwestia. Czy blondynka mi uwierzy? Przeliczyłem na komputerze wewnętrznym, o której muszę wylecieć, to musiała być błyskawiczna akcja. Wszedłem do garażu o dziewiątej. Ruszyłem normalnie by nie wzbudzać podejrzeń. Okrążyłem Calfę i dokładnie o dziewiątej dwanaście i pięćdziesiąt dziewięć sekund przekroczyłem granice mega—miasta. Za dwadzieścia sekund zatrzymałem Błysk przed domem Clary. Za dziesięć sekund pukałem do drzwi. Naprawdę miałem szczęście. Ramzes zachował się jak pies. Przyszedł do drzwi i obtarł się o moją łydkę. Za pięć sekund pojawiła się Clara. Nie mogłem ryzykować negocjacji, prezentacji i czegokolwiek innego. Musiałem działać. Kiedy podeszła do drzwi wystrzeliłem środek usypiający. Za dziesięć sekund już umieściłem ją w pojeździe. Ruszyłem ostro i opuściłem granicę Calfy trzy sekundy przed dziewiątą czternaście. Oczekiwałem czy pięć procent zadziała. Nic się nie stało, czyli niewidoczny dla sieci szpiegowania, zabrałem jedną osobę i jedno zwierze z rejonu miasta i nikt niczego nie zauważył. Doleciałem do domu za trzy minuty. Wziąłem Clarę na ręce, a kotek podążył, jakby znał drogę, prosto do mojego salonu. Posadziłem wciąż śpiącą blondynkę na kanapie i sam usiadłem naprzeciw. Ramzes wskoczył mi na kolana. Środek miał przestać działać za dwie minuty. Przez ten czas syciłem mój wzrok jej widokiem i rozkoszowałem się zapachem jej ciała. Otworzyła oczy. Spojrzała na mnie i następnie na kota.

— Kim jesteś? — zapytała spokojnie.

— Wszystko ci wytłumaczę, Claro. Jesteś bardzo niebezpieczna, tylko o tym nie wiesz. We wszystko, co powiem postaraj się uwierzyć.

— Widzę, że Ramzes cię lubi, to już coś. Mów.

— Nazywam się Scott Siena i jestem kimś, kogo pokochasz. Ja już ciebie pokochałem.

Uśmiechnęła się.

— Poznaliśmy się już?

— Tak, dwa dni temu, czyli według starego czasu rzeczywistości ma to się stać jutro. Opowiem ci od początku. Proszę nie przerywaj mi, a potem możesz pytać, o co tylko chcesz.

Opowiedziałem jej wszystko od momentu jak zobaczyłem ją w Remixsie do czasu jak weszliśmy do maszyny czasu. Nie omieszkałem opisać przebiegu naszego zbliżenia i musiałem opisać jej z dokładnością wszystkie detale jej intymnej strefy. Nie mogłem zadowolić się opowiedzenie jej, że wiem gdzie ma pieprzyk na plecach.

Zareagowała prawidłowo.

— Przepraszam, muszę skorzystać z łazienki.

Wiedziałem w jakim celu. Nikt się sobie nie przygląda aż tak dokładnie, chyba że jest coś bardzo charakterystycznego. Na szczęście Clara miała delikatne przebarwienie skóry na jej lewej stronie najbardziej intymnego organu. Pieprzyk miał kształt łezki.

— Dam ci lusteko — rzekłem i podałem.

Nie miała zbyt mocno zdziwionej miny. Wróciła za trzy minuty.

— Wszystko się zgadza. Muszę jednak się przekonać po swojemu.

Ku mojemu zaskoczeniu podeszła do mnie i pocałowała mnie namiętnie w usta. Kiedy oderwała swoje śliczne wargi od moich, błogość panowała na jej twarzy.

— Wierzę ci. Czyli mówisz, że mam brata bliźniaka. Mogę zobaczyć zdjęcie Thomasa Bramsa?

— Oczywiście, Claro.

Poszliśmy razem do mojego specjalnego pokoju. Konsola się wysunęła i włączyłem ekran. Po kilku sekundach pojawił się obraz twarzy Thomasa. Blondynka patrzyła kilka minut.

— Nie ma wątpliwości. Co sugerujesz?

— Jutro się spotkamy w Remixsie, o ile Baxter ponownie zdoła znaleźć lukę w szpiegowaniu granic Calfy. Jeżeli nie, coś wymyślę. Podam ci namiary gdzie dokładnie o tej porze będzie się znajdował Michael Jones. Kiedy spotkam się z Deermildem, za kilka minut polecimy na spotkanie Osinoko i Xsi—Minga. Zostawisz mnie i polecisz dokładnie w miejsce, gdzie spotkasz Michaela. Ja zabiję Xsi— Minga i Ito. Ty zabijesz Jonesa.

Patrzyła na mnie z małą niewiarą.

— Twoje usta smakują cudnie. Wierzę, we wszystko i, prawdę mówiąc, kiedy opowiadałeś z detalami o naszym seksie, czułam się podniecona.

— Czułem.

Zarumienia się lekko.

— Jedyne, w co nie mogę uwierzyć to w to, że jestem maszyną do zabijania.

— Nie jesteś zabójcą. Wytrenowano cię na zabójcę.

— Rozumiesz, że nie mogę tego przyjąć.

— Rozumiem. Pójdę się przebrać. Chcesz to posłuchaj muzyki albo coś zjedz. Mam owoce.

— Poczekam na ciebie.

Kiedy się ubrałem w spodnie i koszulkę, poszedłem do kuchni i wziąłem dla niej banana, pomarańcz i kilka truskawek. Położyłem owoce na talerzu. Wróciłem do salonu. Postawiłem talerz na stole. Musiałem zrobić jej sprawdzian, bo nie miałem wyjścia. Rzuciłem okiem na okolice miejsca gdzie siedziała, czy nie było czegokolwiek, co zwiększało ryzyko, że w odruchu może mnie zranić. Sądziłem, że jednak nie jest tak dobra, żeby mnie zabić. Nie zauważyłem nic ostrego ani ciężkiego. Pamiętałem z poprzedniego czasu, że zareagowała na nagły atak. I to zrobiłem. Tym razem nie musiałem się obawiać, że nie zdoła się obronić.

Niespodziewane uderzenie jest zawsze bardzo trudne do obrony. Ze wszystkich, najbardziej skuteczne jest proste, bo hak czy sierp zajmuje więcej czasu. Dodatkowo, jeżeli osoba siedzi, jest jej trudniej się obronić. Wstałem i podszedłem powoli. Uniosła głowę i patrzyła. Wystrzeliłem prawicą jak szybko potrafiłem, a pięść kierowałem na jej śliczną buzię. No cóż, nie doceniłem tego, czym była. Nie zarejestrowałem nawet jej uniku. Nic nie dostrzegłem. Pociągnęła silnie moją rękę i dostałem kopa w splot, dobrze, że nie miała szpilek, bo prawdopodobnie by mnie zabiła. Po czasie kilku mili sekenund, zemdlałem.

Otworzyłem oczy i czułem ból na czole. Stała nade mną z pistoletem. Moim pistoletem.

— Co robisz, Scott? Najpierw się całujemy, a potem chcesz mi złamać szczękę?

— Obiecuję już nigdy więcej cię nie sprawdzać. Jak inaczej mogłem cię przekonać?

Odłożyła broń.

— Wybacz, kochanie.

— Kochanie?

— Jak się kogoś kocha to zwykle tak się mówi.

— A kiedy mnie pokochałaś?

— Chyba kochałam cię od zawsze — uśmiechnęła się.

— Wierzysz teraz, że jesteś wytrenowana?

— Chyba nie mam wyboru. Z twojej historii wynika, że i tak byś nie zabił mojego brata, więc jestem wytrenowana w innym celu niż aby nie dopuścić do jego zabójstwa z twojej ręki. W takim razie poco?

— Wiem tyle, co i ty, czyli nic. — skwitowałem.

— Sądzisz, że jeżeli zabiję Jonesa, zdołam ujść cało?

— Prawdopodobnie, chociaż całkowitej pewności nie mam, kiedy go zabijesz uruchomisz tym dalsze stopnie swojego programu. Ja wiem co zrobię po zlikwidowaniu Xsi— Minga i Ito, ale ci nie powiem. Jesteś lepsza ode mnie, szkoda, że nie mogę się od ciebie niczego nauczyć.

— Być może jestem wytrenowana by zabijać, ale wiem jedno. Kiedy jesteś blisko coś się ze mną dzieje. Wówczas jestem tylko zakochaną i spragnioną miłości kobietą. Bardzo mi przykro, że musiałam ci przywalić w czoło.

— Jeżeli mogę wiedzieć, czym dosłałem?

Pokazała swoimi ślicznymi palcami lewej dłoni podstawę prawej.

— Czyli nie pięścią?

— Wiesz co Scott, ten ktoś czy grupa nie przewidzieli, że się w tobie zakocham. Kiedy zrobiłam unik, złapałam twoją rękę i kopnęłam w splot jeszcze nic nie zadziałało. Ale potem... Moja prawa dłoń leciała z wyprostowanymi palcami by ci wyrwać jabłko Adama i wówczas coś zmieniło tor uderzenia i ostatecznie walnęłam cię podstawą dłoni w czoło.

Jak wiedziałaś, że cię zaatakuję. To nie jest możliwe, żebyś była aż tak szybka. Jak wstałeś wyczułam twoje zamiary. Mówiłam ci, że odczuwam.

— To tłumaczy wiele, jakkolwiek jesteś bardzo szybka. Skąd wiedziałaś gdzie mam pistolet?

— Z opowiadania. Oczywiście mógł być w innym miejscu, ale jesteś zorganizowany i masz swoje nawyki.

Objęła delikatnie moje skronie i zaczłęa delikatnie muskać ustami moje czoło.

— Boli jeszcze?

— Bardzo.

— Kłamczuch, przecież czuję, że nie.

— Bardzo boli, musisz się mylić. Brzuch też.

— Aha, tam też muszę pocałować.

Po chwili podciągnęła moją koszulę i zaczęła całować brzuch i tors. Chciałem zaprotestować, kiedy zaczęła rozpinać pasek moich spodni, ale jaki facet by tego nie chciał?

Tym razem pozwoliłem się rozebrać. Jak bardzo istotne jest by trzymać swoje intymne części w czystości, bo nigdy nie wiadomo co może się przytrafić.

Dziwne, ale wiedziała co lubię najbardziej. To, że ja wiedziałem co ona lubi miało sens, ale skąd ona znała moje tajemnice? Oczywiście, że nie chciałem by skończyło się po jednym razie, ale musiałem znowu połączyć się z Ottonem.

Założyłem szlafrok, a Clara została w łóżku. Tym razem nie odkryła kołdry.

— Jesteś?

— Wszystko poszło dobrze. Czy jest możliwość byśmy wrócili przed ranem do Calfy?

— Niestety. Jednak mam swoich ludzi. Rano odwieziesz panienkę Wilkinson do Remixu. System ,,zapomni", że nie wyszła ze swojego domu. Jesteś zadowolony?

— Bardzo, a co z kotem?

— Na szczęście zwierze domowe jest sprzężone z właścicielem. Nikt nie zwróci uwagi, że kotek jest u ciebie.

— To dobrze. Porozmawiamy jutro.

— Dobrze, synu. Miłej nocy.

— Dla ciebie też ojcze.

Wróciłem do sypialni.

— Otton załatwi wirus w systemie. Odwiozę cię rano do pracy, a potem przyjdę na spotkanie.

— Czyli mamy cała noc?

— W nocy się śpi.

— Będziemy spać, jest dopiero jedenasta. Wracaj do mnie albo znowu będę musiała coś z tobą zrobić.

— Nie będziesz. Pokonałaś mnie i jestem twoim więźniem.

— Tak już lepiej.

Zrzuciłem okrycie i po chwili znalazłem się w jej ramionach. Pachniała cudnie, zauważyłem, że w tej szczególnej sytuacji jej ciało musiało coś dodatkowego wydzielać co działał na mnie jak afrodyzjak.

.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction i thrillery, użył 3667 słów i 21455 znaków, zaktualizował 20 paź 2020.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto