The Last of PL

The Last of PL-Stary, który dzisiaj?
-Czwarty.
-Paweł, jutro twoje urodziny! A ja bez prezentu...
-Maks, nie przesadzaj.
-Ej no, dwudzieste pierwsze urodziny należy ci się.
-Należałby się, gdyby nie potwory...
-O wilku mowa. Klikacz na piątej! Colt czy nóż?
-Nóż.
-Na trzy.
-TRZY!
     Tak zaczyna się historia dwóch sierot, Maksa i Pawła. Trzy lata po skażeniu świata i utracie rodziny przemierzają Polskę, podzieloną na zakażonych, wojsko i klany. Nie chcieli służyć w wojsku, ani przystać do żadnego z klanów więc wybrali, najgorszą opcje, samotną wędrówkę w poszukiwaniu spokoju.
-Ciężko było.
-No silny był skurczybyk jeden.
-Dobra to dopiero początek noc idzie, a pamiętam, że do Chojnic niedaleko. Tam się skitramy i poszukam dla ciebie prezentu.
-Nie musisz... Naprawdę.
-Ale chcę!
-No dobra. Ile zostało amunicji do Colta?
-2 i pół magazynka. Przydał by się drugi-Maks chwile myślał po czym powiedział. -Wiem idziemy do mojego starego domu. O ile stoi.
-Po co?
-Obok była strzelnica, może coś znajdziemy!
-Tak wiatrówki. To nic nie da wiatrówką niczego nie ugrasz!
-A KBKS'em? Pamiętam, że kałaszka i Remingtona też mieli.
-A to inna historia.
I tak wędrowali we wcześniej obranym kierunku. Było już prawie ciemno, kiedy zobaczyli upragniony dom. Dach się zapadł, szyby były powybijane i tynk poodpadał, ale to im nie przeszkadzało. Weszli do niego przez wybitą szybę w kuchni. W domu nie było szkodliwego grzyba, a co najważniejsze zarażonych.
-Sprawdzę czy w piwnicy nie ma drewna. 3 lata temu było... sam je tam z ojcem ładowałem...
-Dobra, a ja się rozejrzę na piętrze.
-Do mnie nie wchodź mam syf!
-Hah, gorzej chyba być nie może?
-Dobra, dobra.
Paweł wszedł na górę po schodach, na których niegdyś znajdowały się kafelki lecz teraz pod masą pyłu i brudu nie było ich widać. Wszedł do pokoju przyjaciela. Był to nieduży pokój o żółtych ścianach, choć teraz to już raczej szaro-zielonych, okno było wybite ale stały tam te same meble i wisiał ten sam plakat Manchesteru United co przed apokalipsą. Paweł pamiętał, że za plakatem mieściła się skrytka Maksa. Otworzył ją. A w skrytce? Butelka wódki, trzy tabaki i paczka durexów.
-Ciekawe po co mu gumki, przecież nawet nie miał...
Wtem z dołu rozległy się strzały. Paweł zleciał na dół, wpadł do piwnicy i spojrzał na przyjaciela , który trzymał pistolet.
-Maks nic ci nie jest?
-Nie.
-Co się, kurwa, stało?
-Brałem drewno, gdy z piwniczki na przetwory wyskoczł potwór...
-Klikacz?
-Nie zwykły zarażony.
-Ugryzł cię?
-Nie! No coś ty?
-Pokaż!
Maks odsłonił ręce i szyje. Były czyste, znaczy brudne, ale bez skaleczeń i ugryzień.
-Dobra bierz to drewno.
-A ty przetwory ojca!  
-Po co?
-A nie napiłbyś się, dziesięcioletniego wina?  
-Ty to wiesz jak człowieka przekonać.
Maks pozbierał drewno, Paweł zabrał co było dobrego z piwniczki i poszli na górę. Ognisko rozpalili na środku, salonu, otworzyli jedzenie i wino. Jedząc marynowane grzyby i pijąc wino przy blasku ogniska, można się było poczuć jak w domu. Maks czuł to szczególnie, to tutaj mieszkał przez dwanaście lat, od pierwszej klasy podstawówki do swojej osiemnastki. Dwa tygodnie po niej, czyli dokładnie 1 lipca 2018 roku, rozpoczął się dotąd niespotykany armagedon. Organizacja terrorystyczna o nazwie Świetliki, zaatakowała bronią biologiczną świat. Życie już nigdy nie było normalne. Wraz z rodzinami, Paweł i Maks udali się do Bydgoszczy, najbliższej strefy kwarantanny i siłą zostali wcieleni do wojska. Nie trwało to długo. Bydgoszcz padła od środka, zarażeni zniszczyli całą kolonie. Oni dwaj ocaleli wraz z dziesiątką innych żołnierzy. Wspominając to w myślach, przygnębieni , położyli się spać. Dzień wstał o dziwo pogodny, co od 3 lat nie zdarzało się często. Maks z Pawłem już wstali i przygotowywali się do, mieli nadzieje, zdobycia broni ze strzelnic, która znajdowała się obok domu Maksa. Był to niski ale długi budynek. W jednej jego części znajdowała się sala imprezowa, w której często wyprawiano wesela i komunie, a w drugiej znajdowała się strzelnica. Wyszli z domu ok. godziny ósmej, rozejrzeli się po ulicy czy niema zarażonych i przeskoczyli płot.  
-Idziemy do środka?
-Paweł, głupio się pytasz.
Szybko podbiegli do metalowych drzwi. Próbowali otworzyć je, ale były zakluczone, a wyważyć nie było jak.
-Ciekawe Maks, jak chcesz wejść?
-Dachem.
-Jak?
-Dachem, głuchy czy głupi?
-Śmieszne w chuj. Pokaż jak wchodzisz dachem.
-OKI
Maks podbiegł na tyły budynku gdzie do ściany przytwierdzona była drabina.
-Czy ja cię kiedyś zawiodłem Paweł?
-TAK
-Dupek. Właź, panie przodem.
-Niema za co -powiedział Paweł wchodząc na drabinę -Co dalej?
-Dalej masz dziurę wskakuj.
-POJEBAŁO CIĘ?
-Nie, czemu?
-Skąd w ogóle wiedziałeś, że w dachu jest dziura?
-Stanąłem na moim balkonie, świetnie stamtąd wszystko widać.
-Dobra, a jeśli na dole są zarażeni?
-Trzymaj colta.
-Nie, ty pierwszy.
-Dobra panienko, ja pierwszy.
Podszedł do otworu, zapalił latarkę i sprawdził posadzkę pod dziurą , Maks upewnił się, że jest czysto, zeskoczył i zawołał Pawła, on też niepewnie, ale zeskoczył. Wylądowali prosto do ponurej sali strzelnicy i zaczęli szukać broni.
-MAKS!
-Co Gruby?
-SEJF!
-WIEM! NIE DRZYJ RYJA!
-Jak go otworzymy?
-Patrz.
Maks oddał trzy strzały, dwa w zawiasy i jeden w zamek. I nic się nie stało. Paweł chwycił, pociągnął i drzwiczki same odpadły. W środku były dwa pistolety CZ P-09. I nic więcej, do tego pistolety nie miały żadnej amunicji.
-I gdzie ten kałaszek, co Krzywy?
-Nie wiem, może ktoś zabrał?
-Dobra, a amunicja?
-W szafce.
Otworzyli szafkę, ale i tam nie było amunicji. Sfrustrowani, zaczęli przeszukiwać cały budynek strzelnicy. Był on ciemny i wilgotny, ale czysty i wolny od niebezpiecznego grzyba. Jedyne światło padało z dziury w suficie. Lecz coś to światło zasłoniło. Oboje spojrzeli do góry. Przy dziurze i drzwiach do strzelnicy stali ludzie, ludzie z bronią.
-Ręce do góry! Jesteście otoczeni przez Świetliki!
-Zajebiście, kurwa. Zajebiście.

Krzywy

opublikował opowiadanie w kategorii przygoda, użył 1080 słów i 6228 znaków.

2 komentarze

 
  • nadszczesliwy

    Milo się czyta ale "świetliki" brzmi jak nazwa jakiejs grupy w przedszkolu  
    Opowiadanie ogolnie dobre czekam na ciąg dalszy :)

  • Krzywy

    @nadszczesliwy W całości inspiruje się grą The Last of US, więc za nazwę organizacji proszę obarczać twórców gry ;D Oczywiście samą nazwę postaram się wytłumaczyć jak najlepiej potrafię.

  • Krzywy

    Miło by było gdyby ktoś napisał czy dobre i kontynuować, czy dać sobie spokój.