Zakazane uczucie uczennicy do nauczyciela cz. 5

Tekst bez ładu i składu... Napisałam go tylko i wyłącznie dla tego, że dużo osób pisało do mnie o to z prośbą. Nie mam czasu na to opowiadanie, dlatego mnie tak dawno nie było. Oczywiście z góry przepraszam za błędy.



Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Przede mną stał, w całej swej okazałości Matt. Miałam ochotę stąd uciec. Zgarbiłam się i wsunęłam się głęboko w ławkę. Zdawałam sobie sprawę z tego, że to i tak bezsensu, w końcu kiedyś mnie w tej ławce zauważy.
- Nazywam się Matthew Green. Od dzisiaj będę waszym nauczycielem angielskiego, jak i wychowawcą. - jego wzrok prześlizgnął się po klasie.  
Odetchnęłam z ulgą, gdy mnie ominął. Mimo wszystko nie mogłam znieść ciągłych chichotów, oraz spojrzeń moich koleżanek z klasy. Puste lalunie, które myślą tylko o jednym. Grrr...  
- Jestem dość wymagającym nauczycielem, tak więc oczekuje pozytywnych wyników z każdego, powtarzam KAŻDEGO przedmiotu. W dodatku u mnie obowiązuje dość surowa dyscyplina. Nie obchodzi mnie czy się malujecie i jak się ubieracie, w końcu jesteście prawie że dorosłymi ludźmi... chodzi mi o wasze zachowanie, jak już mówiłem macie prawie, że osiemnaście lat i dobrze by było jakbyście się zachowywali odpowiednio co do swojego wieku. - nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Matt jako nauczyciel był ostry i strasznie wymagający, jak nie on! - A teraz może przejdziemy do zapoznania się?
Zapytał biorąc do ręki dziennik. Wyczytywał z niego imiona i nazwiska, a wywołana osoba miała wstać i opowiedzieć coś o sobie. Z rosnącym napięciem i z coraz większym biciem serca oczekiwałam swojego nazwiska. Gdy doszło do mojego numeru, Matt przez chwile zatrzymał się. Spoglądałam na jego reakcje. Widziałam w jego oczach niedowierzanie, następnie podniósł wzrok na klasę i wypowiedział obojętną barwą głosu, moje nazwisko.  
- Marita Martinez.
Wstałam powoli z miejsca, z głową utkwioną w ławce.
- Mam na imię Marita. Moim ulubionym przedmiotem jest w-f... W przyszłości chciałabym zostać fryzjerką. - powiedziałam siadając z powrotem na miejsce.
Nie podniosłam nawet wzroku, bałam się spojrzeć na niego. Przez chwile nic nie mówił, by następnie przejść dalej do odczytywania nazwisk. Ja za to czułam się potwornie. Ogromny żal oraz poczucie winy wkradło mi się w serce. Czemu poczucie winy? Sama nie wiem...  
- Dobrze. - powiedział gdy ostatnia osoba z dziennika usiała. - Nie będę was długo tu przetrzymywał... Kto był rok temu przewodniczącym klasy? - zapytał.
No kurde no! Warknęłam w myślach, po czym podniosłam dłoń do góry i spojrzałam w jego głębokie oczy.  
- Panna Martinez... Proszę by rozdała pani każdemu plan lekcji. - powiedział wyciągając w moją stronę kartki.
Zabolało. Wzięłam je ostrożnie do dłoni i zaczęłam je rozdawać każdemu, starając się zignorować natrętne spojrzenia koleżanek z klasy, które gdyby mogły zabiłby mnie. W końcu to do mnie pierwszej się zwrócił. Gdy już wszystko rozdałam, usiadłam z powrotem na miejsce.  
- Możecie już iść. Mam nadzieje, że będzie nam się dobrze razem współpracowało. - powiedział. Gdy już byłam przy drzwiach, zatrzymał mnie jego głos. - Panno Martinez, proszę poczekać. Jako, że była pani rok temu przewodniczącą to chciałbym zamienić z panią kilka słów.  
Westchnęłam i zrezygnowana stanęłam przed biurkiem. Oboje zaczekaliśmy, aż drzwi się zamkną za ostatnią osobą i dopiero wtedy na siebie spojrzeliśmy.  
- Ja... - zaczął, ale mu przerwałam.
- Wiem. Ja też nie mogę w to uwierzyć... - przez chwile zapadła cisza, oboje nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Postanowiłam jednak ją przerwać. - Czyli o herbatce możemy zapomnieć... - powiedziałam, próbując jakoś rozładować napięcie.
Nie za bardzo mi to jednak wyszło.  
- Marito... - westchnął. - Nie spodziewałem się tego. Myślałem... Majka mówiła, że chodzi do szkoły znajdującej się w przeciwnym kierunku, myślałem, że ty też...
Kiwnęłam tylko ze zrozumieniem głową. Wiedziałam, że też jest mu w tym momencie trudno.  
- Ja... chyba już pójdę. - zdziwiłam się, gdyż w moim głosie było słychać smutek.  
Cóż...tak się właśnie czułam. Byłam smutna. Miałam nadzieje, że coś pomiędzy nami będzie, jednak się myliłam.  
- Tak... - przytaknął.- Było by dobrze, gdybyś zwracała się do mnie jak do nauczyciela. - wypowiedział poważnym głosem.
Zatkało mnie. Poczułam jakby ktoś ścisnął mi serce. Nie ze smutku, ale ze złości. Nie mogłam uwierzyć za kogo on mnie uważał!
- Nie jestem głupia! - warknęłam zimnym do szpiku kości głosem. - Mimo wszystko rozumiem jaka jest sytuacja, PANIE PROFESORZE i jest mi ogromnie przykro jeśli myślał pan inaczej! Do widzenia! - warknęłam, kierując się w stronę drzwi.  
Wychodząc ze szkoły, w mojej głowie chodziły różne niezbyt przyjemne myśli. Co za dupek! Myślałam, że jesteśmy chociaż przyjaciółmi, jak widać- myliłam się!  
Nie obchodziło mnie już nic. Wchodząc do domu od razu skierowałam się do pokoju i zostałam już w nim do końca.

Alexa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 969 słów i 5189 znaków.

11 komentarze

 
  • Ja

    Napiszesz coś  jeszcze?

  • !!!!!!!!!!!!!!

    Zarąbiste opowiadanie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Można prosić o następną część ? Bardzo wciągające :)

  • Aneta

    Mogłabyś proszę dodać kolejną część ?

  • Patty

    Będą następne części?

  • natka

    to jest świetne !
    fajny wątek , fajnie napisane .. czekamy na kolejna część ! ;D

  • El ;>

    zgadzam się z osobą poniżej :D

  • julia

    ej ej szybciutko dawaj kolejna czesc bo to jest cudowne, genialne  po prostu fantastyczne :)

  • nati :)

    opowiadanie genialne mam nadzieje ze bedziesz to kontynuowała :)

  • lola

    To opowiadanie jest nie do opisania,brak mi słów błagam napisz kolejne części bo nie wytrzymam z podniecenia :p

  • m.k. c :

    Super opowiadanie. :p Czekam na następną część i mam nadzieję, że znajdziesz trochę na napisanie jej, pozdrawiam. :)

  • Misia

    Świetne opowiadanie, szkoda że nie masz czasu pisać dalej.. ;)