Wrzuciłam plecak do samochodu, po czym sama się do niego wpakowałam. Usiadłam na miejscu pasażera, a następnie momentalnie skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam za szybę.
Zanim moja mama uruchomiła silnik, usłyszałam jej ciężkie westchnięcie.
– Kochanie – zaczęła – pamiętam, że naprawdę lubiłaś się z Garrym.
W pierwszej chwili chciałam to zignorować i nic nie odpowiedzieć, ale sekundę później przypomniałam sobie, o kim mówiła.
O moim kuzynie.
Moim mocno popieprzonym kuzynie.
– Lubiłam się z Garrym? – zapytałam i zamrugałam oczami.
– Co prawda nie widzieliście się już z dziesięć lat, ale...
– Lubiłam się z Garrym? – powtórzyłam, przerywając jej. – Mieliśmy po siedem lat, gdy pociągnął mnie za włosy i powiedział: „Idziemy na pole, żeby cię spalić”. Uważał, że jestem czarownicą!
Tym razem to mama zamrugała.
– Nie słyszałam o tym... Chyba nie wspominałaś?
– Pewnie, że nie! – krzyknęłam. – Miałam siedem lat, a ten gnojek zagroził, że jeżeli ci o tym powiem, to i ciebie spali!
Poruszyła się niespokojnie.
– To... trochę niepokojące.
– To alarmujące! Tacy jak on kończą w kaftanie i pokoju bez klamek!
Mama wykrzywiła twarz.
– Byliście dziećmi...
– Psychopatia często ujawnia się już w najwcześniejszych latach życia. Mam nadzieję, że będę miała osobny pokój na klucz. Albo zestaw noży pod poduszką – dodałam, po czym znowu obróciłam głowę do szyby.
Wyjęłam słuchawki z torebki, ale zanim włożyłam je do uszu, zorientowałam się, że mama zgasiła silnik. Spojrzałam w jej stronę i nasze oczy się spotkały.
– Jesteś zdenerwowana.
Zmarszczyłam czoło.
– Dlaczego miałabym być zdenerwowana? – zapytałam, wzruszając ramionami. – Bo postanowiłaś remontować nasz dom, przez co musimy jechać na kilka miesięcy do wujka i jego popieprzonego syna? Nie, przecież to nie może być powód mojego zdenerwowania. – Wzniosłam oczy ku górze, a z ust zrobiłam dziubek, jakbym się nad czymś zastanawiała. – A może dlatego, że w ostatniej klasie liceum muszę z powodu remontu zmienić szkołę i porzucić swoich znajomych na kilka miesięcy? Kurczę, nie, to też nie może być powód. Hm, zastanówmy się dalej.
– Nicole – zaczęła mama – przecież wiesz, że nie robię ci po złości. Nasz dom wymaga remontu. I to nie od dzisiaj. Codziennie wracałaś ze szkoły i przeklinałaś, bo coś się rozwalało.
Okej, miała rację. Czasem zdarzyło mi się rzucić mięsem, gdy pod moją nogą zawalił się panel. Albo dlatego, że coś spadło na moją głowę. Albo dlatego, że na ścianach pojawiał się grzyb. Albo...
Prychnęłam.
– Nie codziennie – rzuciłam pod nosem.
– Odłożyłam trochę pieniędzy, dostaliśmy rządową dotację na remont domu. To najlepszy czas, aby go zrobić. Jeżeli chodzi o twoich znajomych, jest internet. Możecie ze sobą rozmawiać w każdej chwili. Lake Forest jest oddzielone od Yorkville dwie godziny drogi. Nie jedziemy do innego stanu. A jeżeli obawiasz się Garry’ego...
Rozszerzyłam oczy.
– Ja się go nie obawiam! Ale czuję się zraniona, że nazwał mnie czarownicą! Ot co!
– Nazwał cię tak dziesięć lat temu.
– Takich obelg się nie zapomina.
Mama ponownie westchnęła.
– Powiem mu, żebyście sobie to wyjaśnili.
Pokręciłam głową.
– Nie, nie mów nic takiego. A zamiast tego przekaż mu, że od razu atakuję. Nie będę się z nim patyczkować.
Znowu odpaliła silnik.
– Tak mu powiem.
– I dobrze.
Garry, wpierdol wisi w powietrzu – taką wiadomość mogłaby moja mama przekazać mojemu kuzynowi.
W końcu dziesięć lat to wystarczająco dużo czasu, żeby zapomnieć, jak wygląda ktoś, kto mi groził. Ale zdecydowanie za mało, żeby zapomnieć, że to robił.
Z taką właśnie myślą ruszyłyśmy w stronę Lake Forest.
Byłam przekonana, że poza nową szkołą i ludźmi największym problemem tej wyprowadzki będzie Garry, jego odklejone pomysły i kilka miesięcy spędzonych w jednym domu z kimś, kogo ostatni raz widziałam jako małego socjopatę.
I wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo się myliłam.
Bo Garry wcale nie miał okazać się moim największym problemem.
Miał nim być ktoś zupełnie inny.
Ktoś, kto mieszkał dokładnie po drugiej stronie ulicy.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz