Noc Prolog

Hej
Mam na imię Amelia i to jest moje pierwsze opowiadanie :) Na początku chce was przeprosić, ale to bardzo za błędy ortograficzne i interpunkcyjne (piszę na telefonie). Zapewne znajdzie się tu nie tylko miłość, ale i też odrobina fantastyki. Zapraszam do czytania!

***

- Amelia Hansa do dyrektora! - rozległ się dźwięk po całym Domu Dziecka. Co on znowu chce?! Nienawidzę tego Domu Wariatów, a on znów coś chce. No cóż... trzeba nałożyć maskę grzecznej podopiecznej. Ech...
- Jestem panie Andrzeju - zaświergotałam. Nienawidzę go
- Amelciu - czemu do jasnej cholery mnie tak nazywa? - chciałbym abyś doprowadziła naszego nowego podopiecznego po naszym domu. - czy nie widać, że nie mam czasu? - Jest starszy od ciebie o rok ma 17 lat - umiem liczyć, wiem ile mam lat - Mam też pytanie. Czy mogła byś przyjąć Dawida do swojego pokoju? - NIE! Czemu JA?!
- To będzie przyjemność! - oby tylko nie chrapał - Kiedy przyjedzie? - nie widzę go tu nigdzie... Nienawidzę ludzi, którzy się spóźniają.
- Bardzo się cieszę, że się zgodziłaś, Ameleczko. Przyjedzie jutro. Ma długą drogę jeszcze przed sobą. Jedzie aż z krakowskiego Domu Dziecka. - pierwsza informacja: mieszkał w Krakowie. Dwa: Coś zrobił, że go musieli przenosić. Ja się tego dowiem choćby nie wiem co! - Możesz już iść. Przygotuj pokój na przyjazd Dawida. Jutro cię wezwe tak jak dziś gdy Dawid przyjedzie.
- Dobrze. Dobry wieczór! - Punkt pierwszy-zebrać bieliznę z całego pokoju. Dwa-schować moje zapasy słodyczy, schowane na czas 'okres'. Trzy-pozamiatać i Cztery-pozdejmować plakaty z Beyoncé. Jestem jej fanką. Przygotowałam mój, a od jutra nasz pokój do przyjazdu tego pajaca. Trzeba iść się myć... Eee tam! Jutro będę zmieniać pościel i tak czy siak będę się myć jutro rano. Odpuszcze sobie ten już ostatni raz.
Rano miałam takie coś na głowie czego nie można nazwać włosami. Po umyciu jak codziennie rano stanęłam w lustrze w pokoju. Hmm... Nie mam jakiś wielkich kompleksów, ale jednak coś przykuło moją uwagę. Pryszcz. Tuż przy moich czarnych włosach. No nic. Trochę korektoru, włosy rozpuszczone i nikt nic nie zauważy! Jeszcze tylko rozczesać te długie kudły. Mówiąc długie mam na myśli do ud. Nienawidzę tych włosów. Są czarne (to mi akurat tak nie przeszkadza), same się kręcą i nie da się ich dokładnie wyprostować. Och jak ja lubię narzekać! Mogę po narzekać na wiele. Na przykład na moich rodziców. Gdy miałam 6 lat zostawili mnie przed drzwiami tego niby domu. Nigdy im tego nie wybaczę. Okej laska! Otrząśnij się! Co by tu dziś włożyć? O wiem. Czarne rurki, szara bokserska z emoji, skórzana kurtka i czerwone trampki. Czas na makijaż... Tego nie lubię. Lekko czerwone usta i korektor na tego wstretnego pryszcza. Zmieniłam pościel i z łóżka zrobiłam sofę. Mam taki miękki, czerwony koc. Oparcie zrobiłam z poduszek, które sama uszyłam. Są czarne w szare serca. Uwielbiam mój pokój. Ma białe meble (były brązowe, przemalowałam jak i cały pokój na biało, czarno i czerwono), szare, ale nie za ciemne ściany i czerwone i czarne dodatki. Na przykład pufa.
- Amelia Hansa! - mój czas. Wszystko gotowe? Tak!

***  

Na początku jak zwykle nudno, ale mam nadzieje, że się spodoba :) Piszcie w komentarzach co o tym myślicie i czy mam kontynuować.
Postaram się napisać jutro kolejną część :D

Sara

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 616 słów i 3457 znaków.

4 komentarze

 
  • Andzia2

    Super ;) Kiedy następna część?

  • Ania13477

    FAJNIE SIE ZAPOWIADA!!!! :)

  • Oliwfffka

    Czekam na kolejną. Kiedy dodasz?

  • Sara

    @Oliwfffka Postaram się dziś.

  • kay~

    Wydaje się ciekawe :D nie mogę się doczekać następnej części:D