Materiał edytowany, oczekuje na potwierdzenie.

Wiktoria. Zamieszanie. Część 4

Przed chwilą dzwonił do mnie Krystian, że przyjedzie po mnie o siedemnastej. Szczerze? Nie miałam ochoty nigdzie wychodzić, ale z drugiej strony może to pomogłoby mi w końcu wybrać odpowiednią dla mnie ścieżkę.  
Byłam lekko pogubiona, a może moje myśli były chaotyczne.  
Godzina szesnasta, więc mam sześćdziesiąt minut, aby się wyszykować na randkę. Wykorzystałam te minuty dobrze. Chciałam wyglądać zaskakująco. Nie powiem, bo trochę się stresowałam, ale z drugiej strony przecież nie było czym.
Włożyłam koronkową sukienkę we wzór kwiatowy. Długość miała przed kolanko. Prześwitująca koronka na plecach dodawała jej uroku. Do tego beżowe szpilki oraz torebka kopertówka.
Punktualnie pod moim blokiem pojawił się Krystian. Wyszłam z mieszkania, zamykając je na klucz. Kiedy zobaczyłam mężczyznę, posłałam mu ciepły uśmiech, on zaś na przywitanie dał mi buziaka w policzek. Pojechaliśmy do jednej z restauracji na kolację. Dobrze się razem bawiliśmy. Po kolacji poszliśmy na spacer po pobliskim parku.
Mężczyzna objął mnie lekko ramieniem i przytulił do siebie. Po spacerze postanowiliśmy wrócić do domów.
- To, co jedziemy do mnie czy do ciebie?- zapytał Krystian.
- Obojętne.- Odpowiedziałam.
Zastanawiało mnie jedno... Dlaczego mężczyzna, młody i atrakcyjny, będący prezesem w sporej firmie, jest sam? Czyżby jakaś dziewczyna złamała mu kiedyś serce? Może kiedyś go o to zapytam.
Kiedy byliśmy pod moim blokiem. Zaproponowałam Krystianowi czy wejdzie do środka.
- Już myślałem, że nigdy mnie nie zaprosisz.- mężczyzna zaczął się śmiać.
Nic nie odpowiedziałam. Zmieszałam się. Zabrzmiało to z jego ust tak, jakby chciał mnie wyruchać tu i teraz. Nie spodobało mi się to, ale ja stwierdziłam dobrze, wybaczę ci to, ale zdenerwuj mnie jeszcze raz, to cię wyproszę.
Byliśmy już pod moim mieszkaniem, otworzyłam drzwi i puściłam Krystiana przodem.
- Wow, ale tu ładnie, przytulnie.- mężczyzna zaczął się rozglądać po mieszkaniu.
- Napijesz się czegoś? - zapytałam, włączając telewizor.
- Tak, poproszę. Tylko coś mocniejszego. - mężczyzna posłał mi uśmiech.
- Mam wino, whisky, wódkę, nalewki wszelkiego rodzaju...
- Może być whisky z colą. Tylko mocnego proszę- Odpowiedział.
Dobrze, kochany zrobię mocnego drinka. Wlałam mu większe pół szklanki whisky a coli tak tylko odrobinę.
Niby zaczęłam chodzić z Krystianem, ale zaczęłam czuć się w jego obecności coraz mniej komfortowo. Zaczęłam czuć się tak jakbym była w związku z obcym mężczyzną. Wzięłam tego drinka i położyłam go na stole.
Mężczyzna zrobił łyk.- kurwa jakie to mocne, podaj, proszę colę, muszę sobie dolać, bo się uduszę.- Mężczyzna zakaszlał.
Podałam mu colę z uśmiechem na twarzy. I usiadłam obok.
- A ty nie będziesz nic pić?- Mężczyzna spojrzał na mnie.
- Tak, wezmę sobie piwko. Kiedyś z przyjaciółkami je piłyśmy i mi posmakowało.- podeszłam do lodówki i wyciągnęłam sobie piwo.
Usiadłam z powrotem obok Krystiana.
- A nie boisz się, że przytyjesz po piwie? Podobno ma sporo kalorii.- Zapytał mężczyzna, patrząc na mnie.
- Chyba coś ci się pomyliło. Późno już. Pora, żebyś sobie poszedł.- Wstałam.
Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Rafała, żeby przyjechał po swojego brata.
Byłam bardzo wkurwiona na Krystiana. Zachowywał się zupełnie inaczej niż wcześniej. Może dlatego był sam, bo żadna kobieta nie mogła z nim wytrzymać ?
Krystian wypił już większą, połowę butelki whisky. Siedzieliśmy na kanapie, w oczekiwaniu na Rafała. W pewnym momencie zaczął, się do mnie dobierać.
- Krystian odsuń się, jesteś pijany.- Próbowałam odsunąć się od mężczyzny, lecz on był silniejszy.
W końcu kopnęłam go w czułe miejsce. Dopiero wtedy odpuścił. Mężczyzna zwijał się z bólu, lecz nie było mi go żal.
Po upływie piętnastu minut w moim mieszkaniu pojawił się Rafał.
- Jak dobrze, że już jesteś!- podbiegłam czym prędzej do Rafała i rzuciłam mu się na szyję.
- Co się dzieje? Krystian pojebało cię do reszty?- Rafał podszedł do Krystiana i wziął go jednym ruchem na ręce. Zaniósł go do samochodu i położył na siedzeniu z tyłu. Sama pobiegłam za nimi.
- Przepraszam cię za tego debila, on ewidentnie...- mężczyzna podrapał się po głowie.
- Ewidentnie? No dokończ.- patrzyłam na mężczyznę, oczekując odpowiedzi.
- No najebał się co tu ukrywać...
- No tak. Czasami tak się dzieje. Poza tym, jeżeli nie chcesz cierpieć, lepiej go sobie odpuść.- mężczyzna lekko mnie objął, po czym wsiadł do samochodu i odjechał.
Wróciłam do swojego mieszkania. Po głowie krążyło mi tysiąc myśli. Tysiąc pytań i tysiąc odpowiedzi na nie. Nigdy nie spodziewałabym się po Krystianie takiego czegoś. Poza tym, jak Rafał może tak mówić o swoim bracie? Skoro on tak o nim mówi... Kto może znać go lepiej niż jego brat i to bliźniak... No cóż, nie chciałam już o tym dzisiaj myśleć. Wypiłam swoje bananowe piwo i poszłam pod prysznic.

141 czyt.
100%31
Kocica69

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 943 słów i 5135 znaków, zaktualizowała 17 cze o 12:45

Komentarze (1)

 
  • AHopeS

    AHopeS 4 dni temu

    Nie spodziewałam się tego! zestaw na tak!