Kiedyś i dziś.

Kiedyś i dziś.Sama nie wiem, kiedy moja przeszłość mnie dopadła. Minęło 7 lat, kiedy wróciłam ze Stanów Zjednoczonych, starałam się zapomnieć znacznej części mojego pobytu. Czasami noce spędzałam z Winem na pomaganiu mu w jego szalonych i często ryzykownych eskapadach. Jedyne, co chciałam pamiętać to znajomość z Nim, tylko czy on chciał pamiętać mnie i to jak go potraktowałam. Po rozmowie z jego przyjacielem odniosłam wrażenie, że jestem jedyną kobietą, którą dopuścił blisko siebie. Po powrocie do kraju poznałam męża, mamy dwoje dzieci. Są całym moim światem. Max ma 6 lat, a Kaja skończyła rok. Mimo że między nami bywa różnie, a Bartek lubi zaglądać do kieliszka to na swój sposób go kocham. Jednak tego, co się stało dwa dni temu nigdy mu nie wybaczę, tak jak jego braciom. Jeszcze nie spotkałam tak głupich, niemyślących ludzi.  
Dwa dni wcześniej.
-Anka uszykuj dzieciaki zabiorę je na pokazy samochodowe. Chłopaki też jadą z dzieciakami.
-Pod warunkiem, że będziesz trzeźwy, ty kierujesz czy koś inny.
-Weź się odjeb. Jadę z Markiem i Kamilem. Chuj ci do tego czy będę pić, umiem zająć się swoimi dziećmi.  
-Nie mam ochoty się z Tobą kłócić, jeśli coś im się stanie to nie wiem, co Wam zrobię.
-Dobra spierdalaj, nie mam czasu zaraz będą.  
Tamtego dnia miałam jakieś złe przeczucia, nie spalam w nocy. Od dłuższego czasu śnił mi się Win i nasza ostatnia rozmowa przed moim wyjazdem (ucieczką). Poprosił abym została i zamieszkała z nim. Obiecał, że zawsze będę bezpieczna, kilka dni wcześniej udałam się z nim do jednego z nocnych klubów, aby pomóc mu w porachunkach z niejakim Hermanem. Win nauczył mnie posługiwać się bronią i kiedy zauważyłam, że tamten ma go na muszce, nie zawahałam się pociągnęłam za spust pistoletu, który przystawiłam do jego głowy. Pierwszy raz w życiu zabiłam człowieka, jeśli można tego facia tak nazwać. Lubił torturować ludzi dla samej przyjemności, parał się również wymuszeniami i zastraszaniem. Jedyną osobą, która po Nim płakała był jego szalony brat Karl, na całe szczęście siedział w więzieniu. Po wszystkim byłam tak roztrzęsiona, że nie wiedziałam, co się dzieje wkoło mnie. Nie zorientowałam się, kiedy pozbawiono mnie broni i wyprowadzono z lokalu. Zrobił to Mike przyjaciel Wina, on został posprzątać cały bałagan, jaki zrobiłam. Ten sen nie mógł zwiastować niczego dobrego, tak bardzo chciałam zapomnieć o tym wydarzeniu i o dziesiątkach połączeń, wiadomości od Wina. Ignorowałam go, bo trochę się go bałam. Jednak dzień, w którym brat Hermana uprowadził moje dzieci marzyłam o tym, aby był przy mnie.

413 czyt.
100%11
Andzia1514

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 501 słów i 2720 znaków.

1 komentarz

 
  • Robert72

    Robert72 · 3 paź 2018

    Czemu tak krótko