Historia zycia pewnej dziewczyny cz.2

Wiadomosc, ktora uslyszala od swojej rodziny byla dla niej wstrzasajaca. Nie wiedzaiala jak ma na to wszystko  
zaaregowac. Ewelina usiadla na kanapie i przygladala się matce, ktora z placzem rozmawia z kims przez telefon.  
Gdy tylko rozmowa telefoniczna mamy się skonczyla Ewelinia wstala z kanapy i stanela przed matka.  
- Z kim rozmawialas? - zapytala się dziewczyna powaznym tonem glosu.  
- Z twoja chrzestna. Chcemy się skontaktowac z ambasada we Francji. Bo jeszcze nic nie wiadomo.  
Wiemy tylko to, ze ojciej nie zyje. - Odpowiedziala jej mama, a corka od razu wziela ja w objecia.  
Wiedziala, ze teraz musi byc silna. Nie dla siebie, lecz dla mamy i rodziny. Jako jedyna w rodzinie wiedziala  
co się stanie w najblizszym czasie.  
Po dwoch godzinach do domu wrocil mlodszy brat, Damian. Damian to 13-letni chlopak, wysoki, wysportwany, ale chudy.  
ciemne brazowe wlosy i ciemne oczy i rozesmiane usta. To cale idealne wykonczenie dopelnial charakterek lobuziaka, ktorym nie byl.
Mama nie mogla powstrzymac lez, gdy do domu wszedl mlodszy brat. Babcia z dziadkiem tez nie wiedzieli jak to maja mu powiedziec.
Wiec Ewelina byla jako jedyna, ktora musiala mu to powiedziec. Damian patrzyl się na wszystzkich i nie wiedzial o co chodzi.  
Dlaczego kazdy placze. Gdy chcial już cos powiedziec, jego starsza siostra pojawila się przed nim i spojrzala na niego.
- Damian musze Ci cos powiedziec.  
Damian patrzyl się na Eweline i czekal az dowie się co się stalo.
- Nasz tato nie zyje. - ton glosy dziewczyny byl bez emocji, tak jakby ktos usunal z niej wszystkie uczucia.  
Damian tylko uciekl do swojego pokoju i zaczal plakac. Mama zaraz poleciala za nim aby się nim zajac.
Ewelina nie zdziwila taka reakcja. Przeciez Damian to jeszcze dziecko i dowiedzial się wlasnie, ze jego ojciej nie zyje.  
Ewelina usiadla na kanapie i nie wiedziala co ma teraz zrobic. Spojrzala na siedzacych dalej przy stole dziadkow i już miala w glowie kilka
pytan. Wziela gleboki oddech.
- Czy Sebastian wie o tym?
-Tak wie. Pierwszy się o tym dowiedzial od twojej ukochanej babci.- na jej pytanie odpowiedziala babcia smutnym glosem.  
"No tak. Kto jak kto ale "ukochana babcia", byla tak naprawde diablem wcielonym. Kazdy kto ja poznal wiedzial, jaka
zlosliwa i klamliwa jest, ale i tez jak bardzo chciwa na pienadze jest, i jak bardzo skapa jest. Tak narawde to przez nia
nasz tatus jezdzil za granice. Bo zawsze potrzebowala jego pieniedzy na jej widzimisie."- pomyslala sobie Ewelina.
Nie wiedziala jak ma się zachowac wiec wstala i skierowala się do kuchni. Byla strasznie glodna, ale gdy zobaczyla, ze nic nie ugotowane
postanowila zrobic sobie kanapke i zjesc ja szybko w kuchni, aby nikogo nie zdenerwowac tym, ze tak naprawde ta cala smierc
jej ojca byla dla niej obojetna. Byl jej ojcem, rodzicem, wie dlaczego nie bylo jej smutno? Znala odpowiedz już od dawna.  
Jej ojciec byl dla niej tylko osoba, ktora zaplodnila jej mame, a potem jej mama dala jej zycie 9 miesiecy pozniej. Ale  
to mama byla dla Eweliny i ojcem i matka. Ojca widziala 2 tygodnie i jechal na trzy miesiace lub dluzej do pracy na budowe.
Gdy wrocila do salonu zobaczyla już siedzaca przy stole mame.
-Gdzie mlody?- zapytala się Ewelina mamy.
- Spi. Uspokoilam go i zasnal. Lepiej niech spi. Lepiej gdybysmu mu tego nie powiedzieli.
- Dowiedzial by się wczesniej czy pozniej. i lepiej, ze dowiedzial się teraz.- odpowiedziala normalnym spokojnym glosem Ewelina.  
- A jak zareagowal Sebastian?- zapytala się zaciekawiona zachowaniem starszego brata.  
Sebastian byl tylko o rok starszy od Eweliny, czyli mial 17 lat. Byl wysoki i byl bardziej zbudowany od mlodszego brata.  
Mial ciemne wlosy i ciemne oczy, ale chyba to jest chyba odziedziczone po mamie. Tylko ojciec byl blondynem i niebieskich oczach.  
Dla Eweliny jej starszy brat moglby wtedy nie istniec. Byl dla niej idiota, ktory wszystko rozwiazuje przemoca i ktory dostaje wszystko
od tatusia czy tej od "ukochanej babci".  
- Ale jak to się stalo?- dopytywala się Ewelina. Chciala wiedziec czemu umarl, albo jak do tego doszlo.
- Elka powiedziala mi, ze probowala się do niego dodzwonic ale nie szlo. I dziś ktos z ambasady zadzwonil i poinformowali nas,  
ze ojciej nie zyje, i ze jest prawdopodobienstwo, ze zostal zamordowany.
Zamordowany? Jak to zamordowany? Ewelina myslala, ze zmarl z powodu wypadku w czasie pracy, a nie ze ktos go zabil. Czemu ktos
mial by go zabic. Wrogow nie posiadal nie mial dlugow. Ta wiadomosc sprawila, ze poraz pierwszy od powrotu ze szkoly i dowiedzeniu  
sie, ze jej ojciec nie zyje, polecialy jej lzy i zaczela plakac. Nie mogla się uspokoic, wiec jej mama podeszla do niej i przytulila ja.
Ewelina wtulila się w matke i pozwolila się jej odprowadzic do pokoju. Tam Ewelina zasnela.

Dni lecialy, a Ewelina przez pierwszy tydzien po teej wiadomosci nie pojawila się w szkole. Kolezanka z klasy dzwonila do niej, ale dziewczyna  
nie miala ochoty i sily z kims rozmawiac. Jej mama wkoncu zmusila corke, aby nastepnego dnia poszla do szkoly. Musiala wrocic do zycia i miec wsparcie  
w przyjaciolach. Ewelina nie miala przyjaciol tylko kolezanki, ale gdy tak o tym pomyslala, to miala jedna osobe do ktorej mogla się zwrocic w razie jakis
problemow czy tez spedzenia razem czasu w milczeniu. Chwycila za komorke i wykrecila numer do Sebka, jej przyjaciela od serca. Po krotkiej wymianie zdan  
umowili się w ich miejscowce, ktora miescila się przytorach, zaraz po lekcjach. Na drugi dzien Ewelina ubrala czarne rurki, czarna bluzke z krotkim rekawem,  
a czarna kurtke skorzana a na stopy buty Emu. Nawet makijaz w tym dniu byl badzo ciemny. Wlosy zostawila rozpuszczone aby mogla zakryc twarz, ktora spowija smutek. Chwycila plecak, w ktorym miala kilka zeszytow i z dwie ksiazki, ktore na ten dzien najbardziej potrzebowala.  
W szkole już wiedzieli czemu nie pojawiala tutaj przez ponad tydzien. Kazdy skladal jej kondolencje, nawet nauczyciele. a pani pedagog chciala z nia porozmawiac w czasie przerwy, ale uciekala jej, gdy tylko ja zobaczyla. Nie chciala z nikim rozmawiac i nie potrzebowala tego falszywego wspolczucia. Gdy tylko lekcje się skonczyly Ewelina udala się w strone torow. Gdy tylko minela most zobaczyla go siedzacego na murku. Ciemne wlosy i ciemne oczy i ciemny ubior typowy dla kogos kto slucha ciezkiej muzyki. Znala go nie zbyt dlugo, ale wiedzieli o sobie prawie wszystko. Zawsze pomagala mu a on jej. Ewelina zawsze karcila go za jego ciecia na przeramionach i uwazala to za kompletna glupote i choc wiedziala, ze to daje mu ucieczke od bolu to nie chciala aby to robil.  
Zblizyla się do niego i przytulila go z calej sily. On objal ja swymi ramionami, gdyz wiedzial ze potrzebuje tego. Czul to w srodku.  
Nie odrywajac się od niej zapytal się jej swym cieplym glosem:
-Powiesz mi Ewelina co się stalo?
-Moj tata zostal prawdopodobnie zamordowany. Ale nie chce o tym gadac. Chce na chwile o tym zapomniec.  
Sebastian wiedzial, ze potrzebuje teraz ciszy, wiec chwycil ja za dlon i posadzil ja na murku i sam usiadl obok niej. Ewelina polozyla się na murku i zaczela wpatrywac się w przyjezdzajace i odjezdzajace pociagi.
-Sebastian czy wiesz, ze nasze zycie jest jak pociag. Przyjezdza z jednego puntku i odjezdza do drugiego. Poczatkowa stacja sa nasze narodziny, gdy pociag zaczyna swoja podroz zatrzymujac się na kolejnych stacjach, gdzie to pociagu wsiadaja kolejni ludzie, lub gdzie ladowany jest towar. Ci pasazerowie to pojawiajacy się w naszym zyciu ludzie, jedni wysiada na kolejnej stacji a inni zostana az do samego konca. Ten ladowany towar to rzeczy jakie zdobywamy przez cale swe zycie. Jedne rzeczy zostana z nami do konca a inne zostana wyrzucone lub zapomniane. My jestesmy konduktorem. Przechodzac po wagonach poznajemy wszystkie osoby, ktore podrozuja z toba wlasnie tym pociagiem. Jednych pozegnach na kolejnych stacjach, a o innych zapomnimy z czasem. Ale nie musimy się martwic tym, gdyz po drodze poznamy kogos kto bedzie z nami az do konca naszej podrozy. Z czasem jednak grono osob, ktore beda towarzyszyc nam do konca tej podrozy az do ostatniej stacji, czyli smierci. Ale nikt z nas nie posiada rozkladu jazdy, nikt z nas nie wie na jakiej stacji się zatrzymamy, czy to bedzie szczesliwa stacja czy tez peron, na ktorym się zatrzymamy bedzie wypelniony smutkiem i cierpieniem. Tego nikt nie wie i to czyni podroz ciekawa. I wiesz co Sebastian. Moj tata dojechal do ostatniej stacji. Musze się z tym pogodzic.  
Ewelina zamilkla ale Sebastian wiedzial, ze po twarzy Eweliny plyna lzy nawet gdy na nia nie spojrzal. Nawet on musial się zgodzic z tym co powiedziala. Nawet nie wiedzial jak wrazliwa osoba ona jest. Choc z jednej strony bylo mu przykro z tego co ja spotkalo, to z drugiej strony byl zadowolony, ze wlasnie poznal nowa strone dziewczyny. Gdyz zawsze grala przed nim silna dziewczyne, w tym momencie byla wrazliwa i delikatna. I chcial teraz aby czas się zatrzymal, aby mogli siedziec tutaj i wpatrywac się w pociagi.

Rosi92

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 1478 słów i 8970 znaków.

Dodaj komentarz