Piękny Jim Key.

Najmądrzejszy koń świata. Piękny Jim Key

To jest prawdziwa historia. Opieram się na opowiadaniu Davida Hoffmana. Dla uczczenia zdolności konia napisano książkę i powstał film. 
Historia zaczęła się podczas wojny między południem a północą w młodych Stanach Zjednoczonych Ameryki północnej. W Shelbyville w stanie Tennessee w domu plantatora o nazwisku Jim Key mieszkał młody czarny niewolnik, któremu dano imię William Key. Chłopiec urodził się 1833 roku. Właściciel miał swoich dwóch synów, ale Billa wychowywał jak swojego syna. Dał mu edukacje i traktował bardzo dobrze, podobnie jak resztę swoich niewolników. Przypomnę, że jednym z powodów wojny była kwestia zniesienia niewolnictwa na południu. Jim Key zauważył, że młody Bill ma niezwykły dar komunikowania się z końmi. Po pewnym czasie Jim dał mu funkcje lidera w sprawach związanych z końmi nie tylko na swojej plantacji, ale w całej okolicy, która mu podlegała. Kiedy w 1861 roku wybuchła wojna między północą a południem, William działał w pewnym sensie jako szpieg. Pomagał swoim czarnym braciom, ponieważ stosunek jego pana do niewolnictwa raczej był odosobniony na południu. Po pewnym czasie został złapany przez wojska północy. Potraktowano go łagodnie i w czasie niewoli zdobył fortunę, ponieważ wygrał dużo pieniędzy w karty. Po wojnie wrócił do Shelbyville, wykupił farmę, na której się wychował i pomagał rodzinie Jimiego Key, ponieważ on i jego rodzina dużo stracili po wojnie. 
Po pewnym czasie Will zajmował się sprzedawaniem medycznego oleju, lecz oczywiście głównie zajmował się końmi, bo miał zamiar założyć w Tennessy największy tor wyścigowy. W tym czasie założył szpital dla koni tor wyścigowy, hotel i restaurację. Na akcji koni w Mississippi kupił za śmieszną cenę 40 $ klacz, prawdopodobnie krwi arabskiej o imieniu Loretta. Biała klacz była zniszczona życiem w cyrku i na aukcji wyśmiewano Williama z powodu zakupu. Will miał w zamyśle wyhodować super wyścigowego konia. 
Doszło do złączenia Lorrety z czarnym ogierem z farmy słynącej z koni wyścigowych. Ogier, ojciec naszego bohatera był prawdopodobnie potomkiem słynnego wyścigowego konia o imieniu Hambletonian (1849 -1876).  
Źrebak, ktoremu dano imię Jim urodził się w 1889 roku. Niestety nie rokował nadziei na wyścigowego konia. Chodził źle, potykał się i wyglądał na głupka. W zasadzie wielu sugerowało Williamowi, by się go pozbył, czyli zabił, ale William czuł, że koń jest specjalny. Z pewnością Will by tego nie zrobił gdyby koń był nawet całkiem do niczego. Czy nauka jego opiekuna wpłynęła na jego inteligencję? Z pewnością nie. Prawdopodobnie, a nawet na pewno dzięki Williamowi koń mógł się rozwinąć. William uczył go trzy lub cztery lata. Początkowo nauczyła go wykonywać komendy. Siad, połóż się, udawaj nieżywego, co zwykle uczy się psa. Jim interesował się innymi zwierzętami. Początkowo Jim pomagał sprzedawać specjalny olej produkowany przez swojego nauczyciela. Ponieważ robił to przy drodze, zyskał tym rozgłos. Potrafił pisać kredą na tablicy swoje imię, liczyć, wydawał reszty z kasy, potrafił układać imiona wywołanych ludzi z widowni z klocków z literami, jeżeli usłyszał ich imię. Umiał grać proste utwory na organach, ustawiał pyskiem godziny zegara ściennego. O jego osiągnięciach usłyszał właściciel cyrku Albert Rodgers i próbował kupić konia, oferując nawet dwadzieścia tysięcy dolarów. William nie myślał go sprzedawać za żadną cenę. Spał z koniem w stajni prawie co noc, spędzał z nim większość czasu podczas dnia. Wówczas Albert zaproponował współpracę, która dała niesłychany rozgłos Jimowi. Jego największym osiągnięciem było zwycięstwo w zawodach literowania wyrazów z dziećmi do klasy szóstej. Angielskie słowa nie są tak proste w literowaniu jak polskie, gdzie w większość liter piszemy, jak słyszymy. Dla przykładu słowo wystarczy po angielsku pisane enough wymawia się inaf, czyli żadna ze słyszanych liter nie występuje w wyrazie. 
Na jego przedstawienia przychodziło czasem i dziesięć tysięcy ludzi. Rekord stanowiło dwadzieścia dwa tysiące. Jego popisy obserwował prezydent McKinley, córka prezydenta, Roosevelta Alice Longworth Roosevelt,  w 1904 roku. Córka prezydenta Teodora była bardzo nowoczesna jak na swoje czasy. Jeszcze jako młoda dziewczyna paliła cygara na dachu swojego domu, w latach późniejszych na szyi nosiła węża, miał liczne romanse. Sława najmądrzejszego konia świata rosła i przyniosła jego panu i przyjacielowi rozgłos i fortunę. Najmądrzejszy koń świata zmarł w 1912 roku, trzy lata po śmierci Williama Key i został pochowany na farmie należącej do Williama. Jedną z miłych i pozytywnych rzeczy, jaka stała się dzięki Jimowi była zmiana nastawienia ludzi do sprawy traktowania zwierząt. Dwa miliony dzieci podpisało przyrzeczenie, że będzie traktować zwierzęta z dobrym nastawieniem. W tym czasie koń był traktowany jako narzędzie, jak dzisiaj samochód i uważano go za głupie zwierze. Historia Beauty Jim Key wpłynęła na naukowców. Po latach badań stwierdzili, że koń jest bardzo inteligentnym zwierzęciem, jednak w wypadku Jim Key prawdopodobnie nastąpiła korelacja wyjątkowego nastawienia uczuciowego i wielkiej zdolności nauczania Williama Key oraz  ogromnej inteligencji konia i jego chęci do nauki. Krótką historię dedykuję znajomej ze strony, Violet.  

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii historia i inne, użył 932 słów i 5582 znaków, zaktualizował 19 sty o 18:40.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • MrHyde

    "po angielsku pisane enough wymawia się inaf, czyli żadna ze słyszanych liter nie występuje w wyrazie".  Pewnie jestem głupi jak koń ;), bo wyraźnie słyszę i "e", i "n". Reszta faktycznie niewyraźna jak kaszel. ;)

  • MEM

    @MrHyde "Pewnie jestem głupi jak koń ;), bo wyraźnie słyszę i "e", i "n"."

    "N" faktycznie słychać zawsze, ale w przypadku "e" to obydwaj macie rację – to po prostu zależy od lokalnej "gwary"/akcentu. Inaczej powie Amerykanin (w tym wypadku będzie tak, jak Alex pisze – "inaf" ), inaczej Brytyjczyk (tu będzie słychać "e" ) itd. No taki urok tego języka.

  • MrHyde

    @MEM Aha. Ja tam słyszę jeszcze inne e - alfabetowe: ej bi si di i ef dżi... ;) No, ale ja to głuchy jestem... jak stary koń ;)

  • MEM

    @MrHyde "Ja tam słyszę jeszcze inne e - alfabetowe: ej bi si di i ef dżi... "

    Tak. Tylko, że to jest słyszane w "amerykańskim angielskim" (a raczej w przynajmniej jednym z 30 dialektów angielskich w samym tylko USA). Brytyjski angielski, czyli w zasadzie "matka" wszystkich dialektów tego języka, w tym wypadku nakazuje wymowę podobną do polskiego "e", a nie jak "alfabetowe" angielskie "e". Więc po pierwsze, w zależności od dialektu może być słychać co innego, niż zapis literowy, i o tym Alex wspomniał, tylko nie udało się dobrać idealnie przykładu. Po drugie, choć amerykańska wymowa w przypadku tego słowa wymawia literę "e" zgodnie z  angielskim alfabetem, to w zasadzie to już jest gwara a nie taki standardowy czysty angielski. Więc gdyby gwarę postrzegać w kategoriach błędnej wymowy (oficjalnie nie uznaje się gwary za wadę/błąd wymowy), to amerykańska zgodność w tym wypadku z alfabetem to błąd.  

    "No, ale ja to głuchy jestem... jak stary koń"  

    Gdybym była złośliwa, to powiedziałabym, że to z powodu języka niemieckiego, który brzmi jak karabin maszynowy. Można przygłuchnąć. ;)

    Ale złośliwa nie jestem, to nie powiem. ;)

  • MrHyde

    @MEM To teraz wreszcie będę wiedział, jaki dźwięk wydaje karabin. Dziękuję ;)

  • MEM

    @MrHyde "To teraz wreszcie będę wiedział, jaki dźwięk wydaje karabin. Dziękuję ;)"

    :lol2:

  • AlexAthame

    @MrHyde Fakt, n słychać. Nawet ja czasem się mylę :smiech2: Co do reszty?Mówię w jezyku angielskim dialekt Columbi brytyjskiej, bo w Montrealu mowią inaczej. To jest pojebany język. Kiedy się literuje a mówimy ej. E mówimy i. I mówimy aj.Natomias e mowimy i. Dlatego jak proszą by przeliterować nazwisko do tej pory mam kłopot. Czyli wyraz enough mówimy inaf i słychać tylko n.Natomiast gdyby proszono przeliterować ten wyraz byłoby tak : i,en,ou, ju,dżi, ejcz.(H jest zwykle głuche w wyrazie z wyjątkiem kiedy jest na początku. Her( jej) Mowimy her, czyli dokładnie jak po polsku, ale w wyrazie córka ( daughter) już h nie słychać. Kiedy spelujemy czyli literujemy nieznane słowo, czyli na przykład nazwiskon, używamy albo nazw wojskowych( rzadziej) A alfa B brawo itd lub częściej A jak Adam B jak Barbra( po angielsku nie jest Barbara tylko Barbra( tak slyszysz chociaż piszesz Barbara.)Jeżeli jesteś głupi jak Jim Key to nie masz się czego wstydzić.Jak chcesz, to wejdź na gogle translate i posłuchaj wymowy pojedyńczych liter. Tak na koniec.Czasem mówią A like Allison, czyli A jak Allison, ale jak słyszysz Allison to słychać raczej E czyli Ellison. To nie jest czyste E ale z pewnoscia nie czyste A. Masz już ból głowy?Tak dla pewności niektórzy mówią enough enaf, ale znowu to jest bardziej i jak e.

  • MEM

    @AlexAthame "To jest pojebany język."

    A który język nie jest. :lol2: No weź popatrz na naszą gramatykę i ortografię... ;)

  • AlexAthame

    @MEM  :p

  • MrHyde

    @AlexAthame nie mam bólu głowy, mam dżdżący śnieg i gołoledź na Ślimaczym Wierchu ;) Och, jak dobrze, że po polsku literki czyta się jak w alfabecie ;)  

    Jeszcze szadź wyszła i mróz niemiłosiernie mrozi. ;)

  • Gaba

    @MrHyde gratuluję takich fajności! Ja mam tylko plus siedem (22.11) i zero deszczu a śnieg spłynął dzisiaj. I nie zazdroszczę Ci ani szadzi, ani deszczu a już wcale mrozu!!! :smiech2:  
    Pozdrawiam Cię ciepło!

  • MEM

    @Gaba "Ja mam tylko plus siedem (22.11) i zero deszczu a śnieg spłynął dzisiaj."

    Jest za dziesięć druga w nocy. Plus osiem stopni C... W środku zimy okno na całą szerokość otwarte i zimna nie czuć. Fakt, że Dolny Śląsk to najcieplejszy region w kraju, ale pierdzielić taką zimę.  

    A było już tak fajnie w ubiegły weekend – temperaturka w nocy spadała do około minus 15, śniegu była cała kupa i sypało dalej. No i komu to przeszkadzało...

    Zima to powinna być zima. Śnieg i od minus 5 do minus 30 stopni przez bite trzy miesiące. Wtedy jest fajnie (powietrze w takim klimacie jest super :)). I potem lato jest też fajne, bo nie jest upalne, no i nie ma suszy na polach i w lesie. Wszyscy zadowoleni. A tak to lipa. :sad:

  • MrHyde

    @Gaba fajności fajnościami, ale jak trzeba codziennie robić skrobankę na parkingu, to już nie jest wesoło. ;) Chociaż z drugiej strony takie skrobanie nastraja do rozważań o deszczu i do poszukiwań zaginionego mianownika dżdżu. ;)

  • Gaba

    @MrHyde e,tam! 10° i pięknie! Koniec zimy mamy tutaj. I niech tak zostanie.

  • MEM

    Ciekawa historia, aż sobie pogrzebałam trochę za tym w internecie.

    Ale przydarzyło Ci się trochę nieścisłości.  

    1. William Key nie urodził się w Shelbyville, Tennessee, tylko w Murfreesboro (także w stanie Tennessee). Do wieku 5 lat miał innego właściciela – kapitana Johna Key'a, który "zostawił w testamencie" Williama i jego biologiczną rodzinę swojemu kuzynowi mieszkającemu właśnie w Shelbyville, który zresztą nazywał się niemal tak samo jak on, bo John W. Key. I to dopiero w Shelbyville nowy właściciel zorientował się, że jego nieletni niewolnik dobrze dogaduje się z końmi.

    2. Tę klacz za 40 dolarów William Key musiał kupić gdzieś po 1865 roku (nie znam dokładnej daty), a nie w 1855 roku, bo na pewno kupił ją dopiero po wojnie secesyjnej, i to być może dość długi czas po, bo źrebak urodził się w 1889.

    3. Córka prezydenta T. Roosevelta nie miała na imię Alison, nazywała się Alice Lee.

    4. Piękny Jim Key nie zmarł w 1909, a jesienią 1912 roku. W 1909 zmarł jego właściciel, czyli William Key.

  • AlexAthame

    @MEM Tak masz racje Will zmarł 1909 a koń w 1912.Zaraz poprawię.Ten David trochę sie powtarzał i może nie był zbyt scisly.Powiedział, że Loretta byla rasy egipskiej a ona byla arabem.Pewnie jeszcze później ją kupił nawet później niż 1865.Konie żyją dwadzieścia kilka lat, Loretta miał juz za sobą życie w cyrku. Alice. Potem patrzylem i zasugerowałem sie opowiadaniem Hoffmana ze nie zwrociłem uwagi na pomyłkę. Musiala miec charakterek i długie zycie dostała. Zawsze jesteś taka skrupulatna? :smile:

  • MEM

    @AlexAthame "Powiedział, że Loretta byla rasy egipskiej a ona byla arabem."  

    Tak. Też trafiłam na informację, że to był koń rasy arabskiej.

    "Musiala miec charakterek i długie zycie dostała."  

    Pewnie tak. ;)

    "Zawsze jesteś taka skrupulatna?"

    Na tyle, na ile się udaje. Takie zboczenie. ;)

    Historia z tym koniem mnie zaciekawiła, to poszukałam w paru miejscach w internecie o tym. Więc te "poprawki" to wyszły niejako przy okazji po prostu.

  • AlexAthame

    @MEM Alice jest starszą formą od Alison. To może w tym dziadek miał racje. Podobno kazdy ma jakies zboczenie :smiech2:

  • MEM

    @AlexAthame "Alice jest starszą formą od Alison. To może w tym dziadek miał racje."

    Może tak być. :) Choć "w papierach" było Alice.

    "Podobno kazdy ma jakies zboczenie"

    ;)