Świat Oczami Syna Starszej Krwi - Rodział 1- Poszukiwanie (poprawiona wersja)

WSTĘP

"Rzeź elfickiego miasteczka Vael'Haylv wstrząsnęła ówczesnym światem. Wojska cesarza jednego z największych państw natarły na kompeletnie nieprzygotowaną mieścinę. Cesarz zrobił to, ponieważ szukał dziecka starszej krwi do pozyskania przez swoich czarodziejów władzy nad resztą świata, bo jak głosiła legenda, starsza krew to przeklęta krew i przeklęte geny, które w nieodpowiednich dłoniach potrafią wywołać niekontrolowane zmiany na świecie. Plan obejmował zajęcie obszarów takich jak np. Yvel'kven*. Ludobójstwo przeżyło niewielu, w tym poszukiwany dzieciak - Kael Kafshan, mający wtedy 16 lat elf musiał uciekać, by nie zostać schwytanym przez armię Emreisa von Evekr."

ROZDZIAŁ 1 - Poszukiwanie

Biesiadujący w karczmie wojowie i często również lichwiarze, którzy czekali na dogodną okazję do podania komuś "pomocnej dłoni'', w jednym momencie spojrzeli na nieznajomego. Od razu zauważyli, że na plecach miał miecz, nie byle jaki, elfickie ostrze wykute ponad 400 lat temu. Jeden z żołnierzy uprzednio był rzemieślnikiem, wiedział skąd pochodzi ten kord. Przybysz nosił skórzaną kurtkę, czarną pochwę na sztylet i ciemny kaptur. Spod którego nie było widać elfich uszu ani oczu, co by ułatwiło rozpoznanie pochodzenia. Te dwa aspekty w anatomii są kluczowe dla tej rasy do identyfikacji. Zdjąwszy kaptur, obcy podszedł do karczmarza.

-Witaj karczmarzu.

Odpowiedział mu równie z szacunkiem właściciel gospody i z uśmiechem rzekł:

-Witaj Hen Ichear*.

Ta odpowiedź zdziwiła przybysza.

-Skąd ten kretyn zna starszą mowę, i skąd... - w tym momencie przerwał mu karczmarz.

-Chodź, porozmawiamy na zewnątrz.

Po chwili wyszedł tylnym wyjściem piwiarni. Nieznajomy dołączył do niego i zanim zaczął mówić, karczmarz wtrącił.

-Wiem kim jesteś, bachor starszej krwi, hę? Sławny od nizin wielkomorskich i elfickich ruin, potomek Treave i Artheita Kafshan, ty jesteś Kael. Tak, umiem czytać w myślach, ale skończmy ten mój monolog, czego tu szukasz?

Zbity z tropu elf rzekł.

-Szukam drogi do zamku i zarazem twierdzy Yvel'kven, pomożesz mi?

Karczmarz z kamiennym wyrazem twarzy, odpowiedział.

-Yvel'kven już nie ma, dobrych parę lat temu zburzył je cesarz Emreis. Wiem co o nim myślisz, zapominasz, że umiem wyczytać to z twojej głowy. Haha, no już nie rób takiej miny, nie czytam wszystkiego, to tak dla jasności. Yvel'kven zostało zburzone, ponieważ cesarzowi wadziła sprzedajność wojów z tamtej szkoły.

Elf rzekł w sukurs.

-No tak, w końcu dochodziły mnie słuchy na szlaku, że wystarczyło dać im 30 koron i służyli, jakby od tego zależało ich całe życie.

-Byli strasznie chciwi... cesarzowi nie spodobało się to, że każdy może mieć w swoim wojsku znakomicie wyszkolonych wojów i znikąd natarł na nich, stało się to, co w Vael'Haylv pamiętnej nocy, tylko z mniejszą ilością ofiar.

Elf odpowiedział błyskawicznie.

-Nie rozdrapuj starych ran.

Chłop odbijając od tematu zapytał.

-Napijesz się ze mną i chłopakami?

Elf odpowiedział błyskawicznie.

-Aep Arse*.

Karczmarz zrezygnowany rzekł.

-Żegnaj Hen Ichear, powodzenia na szlaku.

Elf nie odpowiedział, wsiadł na swojego śniadego konia, którego za dziecka nazwał D'yaebl. Ruszył w podróż po zemstę na cesarzu a srebrne gwiazdy oświetlały mu drogę.

Było już nad ranem, kiedy to Kael obudził się i wyszedł spod rozłożystego dębu. Szybko zawinął swoje manatki, po czym założył miecz na plecy. Mimo tego, że jeden z wojów z karczmy uznał, iż jest to miecz srebrny, był w błędzie. Miecz ten jest stalowo-srebrny, doskonały na potwory lub ludzi, którzy chcieliby elfowi przeciąć drogę do Koravystu. Małej wsi na północ od karczmy "Dwa Bratanki". Hen Ichear dosiadł D'yaebla i galopem ruszył w dalszą podróż. Po przebyciu kilkuset stóp usłyszał rozpaczliwe wołanie.

-Mości panie, proszę o pomoc!

Elf nauczony pomagania innym zatrzymał się pod wpływem prośby i zeskoczył z wierzchowca. Rozejrzał się i wtem dostrzegł starego mężczyznę, który nieudolnie biegł w jego kierunku.

Starzec wyglądał na wycieńczonego i ogromnie wylęknionego.

-O co chodzi? - zapytał z pełną powagą Kael.

Wtem staruszek jednym tchem wydusił z siebie.

-Mojego syna, porwał niedźwiedź, popędził w tamten gąszcz! Pomóż, błagam... widzę, że, mości pan, ma miecz ze sobą to się rozprawi z niedźwiedziem. Błagam, to mój jedyny syn.

Elf ze stoickim spokojem odpowiedział.

-Zobaczę co da się zrobić.

Wszedł w gęstwinę szukając śladów bestii, lecz nie znalazł nic. Nagle usłyszał głos mężczyzny.

-Wszedłeś do złego lasu.

W mgnieniu oka, koło skroni przeleciał mu bełt zakończony srebrnym grotem.

-Cholera, jesteś do niczego Hans!

Korzystając z zamieszania Kael wykonał przewrót w przód, dobrał miecza i zauważył jednego mężczyznę, który podciął gardło drugiemu. Krew bryzgała z podciętej tętnicy szyjnej.

-Dla niego nie ma już szans. - pomyślał elf i powoli okrążał przeciwnika.

Mężczyzna ze wściekłością w oczach i z wielkim zapałem dobrał zauważalnie tępy topór i z impetem zamachnął się w stronę szyi Kaela. Elf zrobił unik i precyzyjnie ciął przeciwnika w obk, wykonując przy tym efektowny piruet, którego nie powstydziłby się sam nordycki wojownik.

Następnie szybkim i zdecydowanym ruchem wbił ostrze w gardziel zbója. Kolejno obrócił mieczem, na co ten mu odpowiedział dużym wytryskiem krwi. Jednye co usłyszał to rzężenie. Rzezimieszek padł bez życia na kolana. Po chwili elf wyciągnął ostrze swojego stalowo-srebrnego miecza, a ciało bez żadnego punktu oparcia upadło twarzą na ziemię. Elficki wojownik po krótkich oględzinach stwierdził, iż mężczyzna umarł chwilę po wbiciu, klinga przebiła go na wylot. Wydostał się z zarośli, ale już nie zastał starowiny, który go okłamał.

-Musiał uciec po usłyszeniu krzyków. - rozważył w myślach elf, po czym dosiadł D'yaebla i ruszył dalej.

Yvel'kven - szkoła nordyckich wojowników, stworzona do wytwarzania wojskowych maszyn do zabijania.

Hen Ichear - W dosłownym tłumaczeniu "Starsza krew"

Aep Arse - Mieć coś w dupie

Tekst pisany jest na bazie Wiedźmina, napisanego przez Andrzeja Sapkowskiego. Użyta została m.in starsza mowa. Następna część pojawi się jak zobaczę, że się podoba.

kskur02

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy i przygodowe, użył 1106 słów i 6519 znaków, zaktualizował 29 lis 2018. Tagi: #efl #miecz #zabójstwo #srebrny #stalowy #historia

1 komentarz

 
  • Almach99

    Masz zamiar kontynuowac?

  • kskur02

    @Almach99 Jak się komuś spodoba to tak, jak nie podejdzie nikomu to będzie jedyna część.