Świąteczne zauroczenie

Poranek jak każdy inny. Pobudka dość wcześnie by pomóc mamie w ostatnich przygotowaniach do wigilii. Brak śniegu i wysoka temperatura sprawiły, że mało kto czuł tegoroczne święta. Dom postrojony w mikołaje, łańcuchy czy choinkę wydawał się tętnić życiem, ale jakoś nie wywierało wrażenia na Klaudii – najmłodszej z całego rodzeństwa. Zawsze to ona musiała pomagać i wyręczać wszystkich we wszystkim.  
Leniwie spojrzała na zegarek. Dochodziła godzina jedenasta. Z Dołu było już słychać szum i gwar. Przetarła oczy i pomyślała o tym, by ten koszmar już się skończył. Wstała naburmuszona i udała się do łazienki. Ten widok sprawił że zaczęła się śmiać. Włosy rozkopane, nawet uchował się wczorajszy makijaż. Zabrała z szafki ubrania i udała się pod ciepły prysznic który raz dwa postawił ją na nogi. Po wyjściu z niego dokładnie wysuszyła włosy oraz nałożyła staranny makijaż.
- W końcu są święta – powiedziała sama do siebie i się uśmiechnęła.
Jej blond włosy ozdabiały drobną twarz z niebieskimi oczami, małym noskiem i wąskimi lecz pełnymi ustami.  
Zeszła na dół by coś zjeść, lecz to co usłyszała nie należało do przyjemnych wiadomości z samego rana.
- Córeczko ubierz się i idź szybko do sklepu. – powiedziała spokojnym tonem mama mieszając coś w garnku.
- pełen dom ludzi a zawsze to ja muszę iść na zakupy! Nie może ktoś autem podjechać taki kawał drogi?!- oburzyła się nastolatka
- Młoda damo nie podnoś głosu tylko ubieraj się i wychodź- odpowiadając uśmiechnęła się i wróciła do swoich obowiązków.
Klaudia nie mając wyjścia ubrała się i wyszła z domu. Miała tam jakieś 15 minut drogi pieszo. Wyjęła słuchawki z kieszeni i rozkoszowała się melodiom, jakie wydobywały się z nich. Nagle usłyszała jakieś głośne hałasy za sobą. Obróciwszy się zauważyła grupkę młodych ludzi którzy próbowali ją zaczepić. Po wymianie ostrych słów dziewczyna skręciła w uliczkę by uniknąć dalszych nieprzyjemności.
W pewnym momencie ktoś chwycił ją za ramię.
-Zostaw mnie!- krzyknęła i przez przypadek uderzyła łokciem młodego chłopaka w brzuch.
- To boli! Zwariowałaś idiotko?!- odpowiedział chłopak.
- przepraszam.. naprawdę zrobiłam to przypadkiem.
- Chciałem Cię tylko przeprosić za moich ziomków a zostałem zaatakowany na środku ulicy.- po czym uśmiechnął się. – jestem Marcel.
Po przyjrzeniu się z bliska Klaudia zauważyła u niego piwne oczy i najcudowniejszy uśmiech jaki w życiu widziała. Miał głębokie dołeczki które ona tak bardzo uwielbiała. Miał około 176 wzrostu, wysportowany i dobrze zbudowany. Jej serce powoli zaczynało szybciej bić.
- Jestem Klaudia. – odwzajemniła uśmiech najlepiej jak tylko potrafiła.
- Słuchaj.. to w ramach przeprosin dasz się zaprosić gdzieś? – zapytał nieśmiało Marcel. – To nie w moim stylu ale wydajesz się być miłą i w porządku laską.
- Chętnie – odpowiedziała i razem udali się do pobliskiej kawiarni.  


Witam. to jest moje pierwsze opowiadanie, dlatego takie krótkie :). proszę o szczere opinie i z góry dziękuję za krytykę i komentarze :)

subtelna19

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 590 słów i 3219 znaków.

5 komentarzy

 
  • vvvv

    Fajnee ;-)) Pisz dalej ;-D

  • nati:)

    fajnie sie zaczyna pisz dalej

  • bghjjbh

    dziwne jakieś .

  • Without

    ładne ;)

  • taki tam ktos =)

    Pass dalej :)