Świat jego oczami ~ PROLOG

Lubię początki. Chodź ten jest zagmatwany to zawsze wspominam go z uśmiechem na twarzy. Początek zawsze równa się z moją nieśmiałością. On nigdy taki nie był. Zawsze pewny siebie, z uśmiechem na na twarzy i radosnych oczach. Niby normalny, ale jednak dziwny. Niby dorosły, ale jednak dziecko.  
Dlaczego on? Nie wiem. Był po prostu inny...  


W wakacje nasze liceum muzyczne poszło z dymem, dyrektorka popełniła samobójstwo, a my zostaliśmy z instrumentami na chodniku. Dosłownie. Wtedy rada miasta postanowiła nas przenieść do innego budynku. Nie spodziewaliśmy się ze wylądujemy w prywatnym liceum im. Józefa Piłsudskiego. Innymi słowy szkoła dla dzianych dzieciaków. Mieli tam dużą sale koncertową i wiele nie wykorzystanych sal, gdzie mieliśmy nasze normalne lekcje.  
Staliśmy się również celem drwin szkolnych popularsów. Mnie omijanie szerokim łukiem z jednego powodu. Szefem paczki popularsów był brat mojej przyjaciółki. W sumie spoko. Do jednego momentu.  


W czwartki zaczynałam dopiero o 9. Wysiadłam z samochodu mamy iżegnając ją krótkim "pa" weszłam do budynku. W twarz uderzyło mnie ciepło, a do uszu dotarł hałas. Liceum tętniło życiem. Niektórzy muzycy grali, inni nucili coś pod nosem odrabiając prace domową, a jeszcze inni biegli sprawdzić kto ma dziś szczęśliwy numerek. Spokojnie dotarłam pod klasę witając się z dziewczynami. Marta przepisywała zadanie z matmy, a Karolina czytała książkę. Po dzwonki weszliśmy do klasy. Nasz nauczyciel z lekkim opóźnieniem dołączył do nas i zaczął prowadzić lekcję.  
Po 12 razem z dziewczynami zawitałam w stołówce. Karolina opowiadała o nowej piosence którą napisała, a ja zastanawiałam się co chce zjeść. Z pełnymi talerzami skierowałyśmy się w stronę stolika. Przechodziłam obok paczki Roberta - brata Karoliny, kiedy Robert zrzucił moją tackę na podłogę a mnie popchnął. Zamknęłam oczy i przygotowałam się na bolący upadek, ale nic takiego nie nastąpiło. Poczułam za to męskie perfumy i silne ramiona. Otworzyłam oczy i pierwsze co ujrzałam to blond grzywa, i czekoladowe oczy, które patrzyły na mnie z troską. Uśmiechnęłam się z wdzięcznością.  
- No dzień dobry! - powiedział wesoło i postawił mnie na ziemi. Zmierzył Roberta wzrokiem i stanął z nim w twarzą w twarz. - Taki gentelmen z ciebie, że dziewczyny bijesz?  
- O patrzcie, bohater się znalazł. To już nie uganiasz się za tymi żółtymi stworkami?  - paczka Roberta roześmiała się, a ja nie mogłam uwierzyć, że on stoi w mojej obronie.  
- Masz na myśli Minionki? - spytałam. Robert tylko prychnął nadal patrząc na blondyna. Mój wydawca był minimalnie wyższy od Roberta.  
- Jesteś dziwakiem Wysocki. Twój braciszek też taki był. - widziałam jak blondyn zacisnął pięści. Jeszcze przez chwilę patrzyli na siebie. Nagle blondyn rzucił się na Roberta.  
- Nigdy o nim nie wspominaj! - krzyknął Wysocki po czym uderzył Roberta. Ni z tąd, ni z owąd pojawiła się dziewczyna, którą zawsze widziałam z Wysockim. Odciągneła chłopaka i pociągnęła go w moją stronę.  
- Zostaw go! Nie warto! - krzyknęła. Blondyn poprawił koszulkę i spojrzał na mnie.  
- Nic Ci nie jest? - spytał. Pokiwałam przecząco głową. Spojrzałam na moje jedzenie które wylądowała na ziemi. - No raczej tego nie zjesz. Chodź oddam ci swoje.  
- Nie potrzeba. Kupię sobie coś.
- Nie ma mowy. Chodź. - blondyn pociągnął mnie do stolika gdzie siedziała już ta dziewczyna. Uśmiechnęła się do mnie i wróciła do sprawdzania czegoś na telefonie.  
- Jestem trochę nie uprzejmy. Kuba Wysocki. - powiedział i podał mi rękę, którą uścisnęłam.
- Natalia Kęcel. - odpowiedziałam. Kuba uśmiechnął się i postawił przed mną swój talerz.  
- Ola Majewska. - blondynka podała mi rękę i ochoczo uśmiechnęła się. Po chwili zorientowałam się ze razem z Kubą mają takie same koszulki z wizerunkami bohaterów z "Jak wytresować smoka". Było to dziwne. Uczniowie klasy maturalnej i smoki. Kuba z Olą z podekscytowaniem mówili o zbliżających się nowych odcinkach serialu. Całkowicie nie byłam w temacie, ale z ciekawością wsłuchiwałam się w rozmowę. Kuba nagle spojrzał na mnie.
- Pewnie uważasz nas za dziwaków?  -spytał
- Trochę to dziwne, przyznaję.  
- A czytałaś "Małego Księcia"? - spytała Ola unosząc jedną brew do góry.  
- Tak. Ale co to ma związanego z smokami? - Ola przewróciła oczami, a Kuba napił się soku.
- Chodzi o to by być dorosłym, ale jednak dzieckiem. - powiedział Kuba. I w tym momencie przyznam się wam do jednej rzeczy - do dziś nie wiem o co konkretnie mu chodziło.
Był po prostu inny.

MrsMinionek

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 867 słów i 4757 znaków.

1 komentarz

 
  • Olaaa

    Genialne

  • MrsMinionek

    @Olaaa Dzięki!  ;)