Miesiąc minął jak z bicza strzelił. Tamten pierwszy raz z Kasią – moją własną siostrą – wciąż palił mi mózg ogniem. Pamiętam każdy szczegół: jej drżące uda, gdy wchodziłem w nią na tylnym siedzeniu mojego samochodu, jej szept „nie przestawaj, braciszku”, i ten moment, gdy doszła tak mocno, że musiałem zakryć jej usta dłonią, bo bałem się, że obudzi całą okolicę. Od tamtej pory spotykaliśmy się ukradkiem – szybkie obmacywanki w łazience, gdy Ola (moja dziewczyna) była pod prysznicem, albo późne rozmowy na balkonie, gdzie Kasia klękała przede mną i brała mnie do ust, patrząc mi prosto w oczy z tym diabelskim uśmiechem.
Ale prawdziwe wakacje dopiero miały nadejść.
Był początek lipca, upał lał się z nieba jak smoła. Ola uparła się na biwak nad jeziorem – „tylko my dwoje, romantycznie”. Nie protestowałem. W ostatniej chwili dorzuciła: „a może weźmy Kasię? Będzie weselej, ona ostatnio taka przybita po rozstaniu”. Uśmiechnąłem się w duchu. Kasia oczywiście zgodziła się od razu.
Rozbiliśmy namiot trójkątny – duży, z dwiema komorami. Ola i ja w jednej, Kasia „teoretycznie” sama w drugiej. Ale ścianka między nimi była cienka jak papier.
Pierwsze dwa dni były torturą. Kasia paradowała w mikroskopijnych szortach i crop topie, który ledwo zakrywał jej pełne piersi. Ola śmiała się, że „siostra ma super figurę”, nie wiedząc, że te same cycki ssałem dwa tygodnie wcześniej w piwnicy. W nocy leżałem obok Oli, a przez ściankę słyszałem, jak Kasia się masturbuje – ciche, wilgotne dźwięki i jej stłumione jęki. Wiedziałem, że robi to specjalnie dla mnie.
Trzeciej nocy Ola wreszcie zasnęła mocno. Piła za dużo wina przy ognisku i teraz chrapała cicho, odwrócona do mnie plecami.
Godzina 2:17.
Wysunąłem się z śpiwora jak cień. Zamek namiotu zasunął się za mną bezszelestnie. Druga komora była ciemna, ale Kasia nie spała. Siedziała na kolanach na dmuchanym materacu, naga od pasa w górę, w samych czarnych stringach. W ręku trzymała coś, co kazałem jej spakować: cienki, czarny pasek od spodni, który zabrałem z domu, i moją ulubioną apaszkę – tę czerwoną, jedwabną.
– Czekałam na ciebie, braciszku – wyszeptała, a jej głos drżał z podniecenia. – Ola śpi?
– Jak zabita.
Zamknąłem za sobą zamek. W środku namiotu było duszno, pachniało sosną, potem i jej cipką. Kasia uniosła ręce nad głowę bez słowa. Znała zasady. Od tamtego miesiąca ustaliłem je jasno: kiedy jesteśmy sami, ona jest moją suką. Moją siostrzyczką-suką.
Związałem jej nadgarstki paskiem – mocno, tak że skóra natychmiast się zaczerwieniła. Apaszkę zawiązałem na jej oczach. Światło latarki ustawiłem nisko, żeby padało tylko na jej ciało.
– Jesteś moja – powiedziałem cicho, klękając przed nią. – Ola śpi dwa metry stąd, a ty zaraz będziesz piszczała mi w usta.
– Tak… proszę… – jęknęła.
Uderzyłem ją otwartą dłonią w pierś. Nie mocno, ale wystarczająco, żeby zabolało. Jej sutki natychmiast stwardniały.
– Ciszej. Albo cię zaknebluję swoimi slipami.
Skinęła głową posłusznie.
Zacząłem od piersi. Ssąc, gryząc, ciągnąc sutki zębami, aż Kasia wygięła się w łuk i cicho zawyła. Jej cipka już była mokra – widziałem plamę na stringach. Zsunąłem je powoli, centymetr po centymetrze, aż w końcu leżały porzucone na materacu. Rozchyliłem jej kolana szeroko.
– Patrz, jak jesteś mokra dla brata – mruknąłem, choć wiedziała, że nie widzi. Wsunąłem w nią dwa palce od razu, głęboko, i zacząłem poruszać nimi szybko, agresywnie.
Kasia zacisnęła usta, ale i tak z jej gardła wydobył się gardłowy jęk.
– Proszę… mocniej…
– Chcesz być moją dziwką pod tym samym namiotem, w którym śpi moja dziewczyna?
– Tak… jestem twoją dziwką… twoją siostrą-dziwką…
Wysunąłem palce i uderzyłem ją w cipkę – płasko, mocno. Raz, drugi, trzeci. Za każdym razem jej ciało drżało, a z gardła wydobywał się cichy, zduszony pisk. Była tak mokra, że krople spływały jej po udach.
Nie wytrzymałem dłużej.
Rozpiąłem spodnie. Mój kutas był twardy jak stal, żyły pulsowały. Przesunąłem głową po jej mokrej szparce, drażniąc łechtaczkę.
– Błagaj – rozkazałem.
– Proszę, braciszku… pieprz mnie… zrujnuj mnie w tym namiocie… chcę czuć, jak dochodzisz we mnie, gdy Ola śpi obok…
Wszedłem w nią jednym mocnym pchnięciem – aż po same jaja. Była tak ciasna i gorąca, że prawie straciłem oddech. Zaczynałem ostro, bez litości – głębokie, szybkie ruchy, które wbijały ją w materac. Jej związane ręce leżały nad głową, piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu.
– Ciii… – syczałem jej do ucha, gryząc płatek. – Bo cię usłyszy.
Ale Kasia już traciła kontrolę. Jej biodra unosiły się do mnie, cipka zaciskała się wokół mnie jak imadło.
– Nie mogę… za mocno… zaraz dojdę…
Uderzyłem ją w twarz – lekko, tylko żeby przypomnieć, kto tu rządzi.
– Nie. Jeszcze nie.
Wyszedłem z niej, obróciłem ją na brzuch i uniosłem jej biodra. Teraz klęczała, z twarzą w poduszce, tyłek wypięty wysoko. Pasek od nadgarstków wciąż był zapięty, a ja chwyciłem ją za włosy i wbiłem się znowu – tym razem jeszcze głębiej.
Klaps.
Klaps.
Klaps.
Czerwone ślady na jej białych pośladkach. Za każdym uderzeniem jej cipka zaciskała się na mnie mocniej.
– Jesteś moją własnością – warczałem, przyspieszając. – Moja siostra. Moja dziwka. Moja sekretna suka.
– Tak… tak… jestem twoja… zawsze byłam twoja…
Czułem, że się zbliża. Jej nogi drżały, oddech był urywany. Złapałem ją za biodra i zacząłem pieprzyć tak mocno, że materac skrzypiał.
– Dojdź. Teraz.
Kasia wybuchła. Jej cipka zaczęła pulsować, zaciskać się na mnie w konwulsjach, a z gardła wydobył się długi, zduszony krzyk, który stłumiła w poduszce. Dochodziła tak mocno, że poczułem, jak jej soki spływają mi po jajach.
Nie wytrzymałem. Wbiłem się najgłębiej jak potrafiłem i zalałem ją gorącym nasieniem – strumień za strumieniem, wypełniając ją po brzegi. Dochodziłem tak długo, że aż mi się zakręciło w głowie.
Przez chwilę leżeliśmy tak – ja na niej, wciąż w niej, ona drżąca, związana, ślepa. Nasienie powoli wyciekało z niej na materac.
W końcu wysunąłem się, rozwiązałem jej ręce i zdjąłem opaskę. Kasia odwróciła się, oczy miała szkliste, policzki mokre od łez rozkoszy.
Pocałowała mnie głęboko, agresywnie.
– Kocham cię, braciszku – szepnęła mi w usta. – I nienawidzę Oli. Chcę, żebyś ją zostawił. Chcę cię całego.
Uśmiechnąłem się w ciemności.
– Cicho. Jutro w nocy znowu. I tym razem… przyniosę knebel i łańcuch na szyję.
Kasia oblizała wargi.
– Nie mogę się doczekać.
Wróciłem do swojej części namiotu. Ola wciąż spała. Położyłem się obok niej, czując na kutasie jeszcze ciepłe, lepkie ślady siostry.
Zamknąłem oczy.
Do końca wakacji zostało jeszcze jedenaście dni.
I zamierzałem wykorzystać każdy z nich.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz