Poranek przyniósł bolesne otrzeźwienie, ale Gabriel nie zamierzał pozwolić mi na powrót do dawnego życia. Gdy tylko skończył swoją poranną rutynę, wyciągnął ze skórzanej torby kolejne przedmioty. Moje oczy rozszerzyły się ze strachu, gdy zobaczyłam lśniący, stalowy korek oraz niewielkie, gładkie jajeczko. Korek był spory, znacznie większy niż ten, który widziałam wcześniej. Jego gładka, metalowa powierzchnia odbijała słabe światło celi, budząc we mnie natychmiastową panikę.
– To na czas, kiedy będziesz poza celą – zapowiedział chłodno, nie znosząc sprzeciwu.
– Gabriel, błagam cię, nie... – wykrztusiłam, cofając się, dopóki materac nie zaskrzypiał. – Nie dam rady z tym chodzić. To za dużo, proszę... Moje ciało tego nie zniesie...
– Nie pytałem cię o zdanie, Emmo. Musisz się do niego przyzwyczaić, bo od teraz będziesz używać go bardzo często. Każda sekunda twojego dnia ma być przypomnieniem, gdzie jest twoje miejsce – uciął, łapiąc mnie mocno za kostki i przyciągając do krawędzi łóżka.Musiałam zacisnąć zęby, by nie krzyczeć, gdy zaczął wprowadzać te przedmioty w moje obolałe ciało. Uczucie ponownego, potężnego wypełnienia z dwóch stron było paraliżujące. Przez rozmiar korka czułam potworny, rozpychający nacisk, który zmuszał moje spięte mięśnie do maksymalnego, bolesnego oporu. Kiedy upewnił się, że wszystko jest na swoim miejscu, nacisnął mały pilot. Jajeczko ożyło, wysyłając w głąb mojego podbrzusza delikatne, miarowe wibracje.Zanim pozwolił mi wstać, chwycił moje dłonie i zapiął z przodu metalowe kajdanki. Zimne obręcze zacisnęły się na moich nadgarstkach z suchym, ostatecznym trzaskiem.
– Wstawaj. Idziemy na górę – rozkazał, szarpiąc lekko za łańcuch.
Ruszyłam powoli, a każdy krok na schodach był drogą przez mękę. Ciężar i rozmiar sporych rozmiarów korka boleśnie rozpierały moje wnętrze, a wibrujące jajeczko nieustannie drażniło najczulsze punkty. To nieustanne, głębokie mrowienie połączone z uciskiem zaczęło robić z moim ciałem coś potwornego. Wbrew mojej nienawiści do niego, zmanipulowane przez maszyny nerwy zaczęły wysyłać do podbrzusza palące sygnały. Czułam, jak narasta we mnie mimowolna, grzeszna przyjemność. Szłam z głową spuszczoną nisko, ukrywając twarz w dłoniach, gdy nagle, pośród ucisku i wibracji, uderzyła we mnie niespodziewana fala gorąca.Jęknęłam cicho, potykając się o stopień, a moje ciało spięło się w nagłym, przymusowym orgazmie bezpośrednio podczas drogi. Dochodziłam, prowadzona na łańcuchu, płacząc z bezsilności i wstydu, że własna fizyczność tak bezlitośnie mnie zdradza w obecności mojego oprawcy.
Gabriel zatrzymał się na moment, patrząc na moje drżące uda, a na jego ustach pojawił się drapieżny uśmiech, który spalił mnie od środka wstydem.Gabriel wprowadził mnie do luksusowej, marmurowej łazienki na piętrze. Wepchnął mnie pod przestronny prysznic i odkręcił wodę. Ciepłe strumienie zalały moją twarz, zmywając łzy. Ku mojemu przerażeniu, on również się rozebrał i wszedł za mną do kabiny. Stałam tyłem, sparaliżowana, gdy poczułam, jak jego nagie, potężne i rozgrzane ciało napiera bezpośrednio na moje plecy. Jego twarde przyrodzenie ocierało się o moje pośladki przy każdym jego ruchu, przypominając mi o jego żądzy.
Wziął do rąk żel do kąpieli i zaczął myć moje ciało, podczas gdy zabawki wciąż we mnie tkwiły. Jego duże, szorstkie dłonie sunęły po moich ramionach, plecach i udach, mieszając się z gładką pianą i strumieniami wody. Nienawidziłam tego dotyku, tego jak zaborczo badał każdy centymetr mojej skóry, podczas gdy w moim wnętrzu nieustannie pulsowało jajeczko, a spory korek rozpychał moje mięśnie. Każde muśnięcie jego dłoni po moim brzuchu czy biodrach sprawiało, że twarde przedmioty przesuwały się minimalnie we mnie, wysyłając kolejne fali palącego, dusznego ucisku.
– Widzisz, Emmo? Moje zabawki dbają o to, żebyś pamiętała o mnie nawet na schodach – szepnął, a jego dłoń mocno docisnęła spód stalowego korka, wywołując u mnie urwany jęk. – Podobało ci się?
– Przestań... błagam cię, wyciągnij to już... – szlochałam, opierając czoło o mokrą szybę prysznica. – Nienawidzę tego... wyciągnij to ze mnie... błagam, oszczędź mnie chociaż teraz...
Byłam oszołomiona ciepła woda, szorstkość jego rąk, tarcie jego nagiej skóry o moje plecy oraz nieustanny, mechaniczny ruch w podbrzuszu zlewały się w jedno obezwładniające doznanie, przed którym nie mogłam uciec. Moje zmysły były całkowicie przeciążone, a serce dudniło w uszach jak oszalałe.Dopiero po dłuższej chwili jego dłoń zsunęła się bezpośrednio niżej. Bez słowa wyciągnął wibrujące jajeczko oraz spory, stalowy korek, a ja wypuściłam z płuc długo wstrzymywane powietrze, choć moje wnętrze wciąż pulsowało od tak nagłego rozluźnienia. Zaczął myć moje najbardziej wrażliwe miejsca, wnikając palcami i badając moją wrażliwość. Każdy jego dotyk sprawiał, że napinałam mięśnie, czując parzący wstyd, gdy jego palce przesuwały się po moich wciąż spuchniętych tkankach.
– Myślałaś, że to koniec na dzisiaj, Emmo? – szepnął nagle tuż przy moim uchu, a jego głos stał się niebezpiecznie niski.
– Nie, Gabriel... nie znowu... – obróciłam głowę, patrząc na niego błagalnie przez zasłonę mokrych włosów. – Jestem cała obolała... litości... Nie wytrzymam kolejnego razu...
Zaniechał jakichkolwiek odpowiedzi na moje łzy. Obrócił mnie z powrotem i oparł mocno o ścianę prysznica. Przycisnęłam związane dłonie do chłodnego, śliskiego marmuru, czując, jak jego potężna sylwetka całkowicie mnie przygniata i odbiera jakąkolwiek możliwość ruchu. Moje serce tłukło się o żebra jak oszalałe. Rozpaczliwie zacisnęłam zęby, wiedząc, co nadchodzi i jak bezużyteczne są moje błagania.
Gabriel nie czekał. Odsunął mokre, splątane włosy z mojego karku i jednym zdecydowanym, surowym pchnięciem przeszedł do analnego, wchodząc we mnie od tyłu.Uderzenie bólu było natychmiastowe, paraliżujące i tak gwałtowne, że na moment pociemniało mi przed oczami. Poczułam potworny, rozrywający opór własnych mięśni, które odruchowo, w panicznym odruchu obronnym, próbowały zacisnąć się i zablokować dostęp do tego miejsca. Moje spięte ciało walczyło, stawiając desperacki, instynktowny opór przeciwko jego potędze, ale dla Gabriela ta zapora była niczym. Wbijał się we mnie niczym rozżarzony metal, bezlitośnie przełamując każdą barierę i zmuszając krańcowo obolałe, spuchnięte tkanki do absolutnego, bolesnego rozciągania. Byłam tak niesamowicie ciasna, a opór moich własnych mięśni sprawiał, że tarcie było niemal nie do zniesienia. Z mojego gardła wyrwał się bolesny, głośny szloch, który natychmiast utonął w szumie spadającej wody.
– Jesteś niesamowicie ciasna, Emmo. Taka przyjemna... – mruknął nisko przy moim karku, a jego gorący oddech zmieszał się z lodowatymi kroplami wody spływającymi po mojej skórze. – Słyszysz mnie? Idealna. Musisz się nauczyć przyjmować mnie wszędzie, w każdą dziurkę i o każdej porze, kiedy tylko tego zechcę. Dobra zabawka ma być cały czas gotowa na swojego pana. Zrobię z ciebie idealną niewolnicę, mała. Zapamiętaj to sobie.
– Gabriel, proszę... to za dużo... – łkałam, a ciepła woda z prysznica mieszała się z moimi łzami, gdy bezradnie uderzałam czołem o mokre kafle. – Błagam cię, przestań, to mnie rozerwie... Nie wytrzymam tego, litości...
– Nie ma litości dla niegrzecznych dziewczynek, Emmo. Prosiłaś, żebym wyciągnął zabawki, więc teraz masz mnie. Całego – szepnął, a jego głos, choć cichy, brzmiał jak ostateczny wyrok.
Chociaż moje ciało wciąż desperacko walczyło z jego rozmiarem, on całkowicie ignorował te sygnały. Złapał mnie mocniej za biodra, wbijać palce w moją skórę tak głęboko, że na pewno zostaną tam sińce, stabilizując moje drżące, uginające się nogi. Zaczął poruszać się we mnie ciężko, rytmicznie i bezlitośnie. Każde kolejne pchnięcie było potężnym, bezwzględnym naporem, który pokonywał kurczowy opór mojego ciała. W pewnych momentach celowo dobijał jeszcze mocniej i głębiej, uderzając w samo sedno mojej ciasnoty, co sprawiało, że z mojego gardła raz za razem wyrywał się głośny, rozdzierający krzyk bólu.
– Krzycz, mała. Twój głos i tak należy do mnie – mruczał, przyspieszając tempo.Wypełniał mnie w sposób, który nie dawał mi ani sekundy wytchnienia, ani jednej szansy na złapanie powietrza. Czułam każdy milimetr jego twardego, rozgrzanego ciała, rozpychający mnie od środka z taką siłą, że brakowało mi tchu. Ruch, jaki narzucił, był głęboki i zaborczy twarda skóra tarła o moje rozpalone, zranione wnętrze, prowokując fale dusznego, parzącego ucisku, który paraliżował moje zmysły. Byłam całkowicie rozciągnięta i zaanektowana przez jego potęgę, czując, jak z każdym głębokim uderzeniem miażdży mój fizyczny opór i przejmuje nade mną absolutną władzę. Cała łazienka wydawała się wirować, a uderzenia wody o kafelki zlewały się z rytmem jego nieustępliwych ruchów.
– Powiedz to, Emmo. Chcę to usłyszeć teraz, kiedy wypełniam cię do końca. Powiedz, czyje jest to ciało! – naciskał, uderzając we mnie z jeszcze większą, niszczycielską gwałtownością, która wyrywała ze mnie urwane, bezwładne dźwięki.
– Twoje... – wykrztusiłam w końcu przez łzy, całkowicie załamana psychicznie i fizycznie, nie mając już sił na jakąkolwiek obronę czy udawanie dumy. – Twoje, Gabriel... tylko przestań... delikatniej... proszę, panie...
– Dobra dziewczynka – odpowiedział, a w jego głosie usłyszałam mroczny, triumfalny pomruk satysfakcji.
Szum wody, śliskie kafle i ten bezwzględny, surowy rytm sprawiały, że mogłam jedynie płakać w milczeniu, całkowicie przygnieciona jego dominacją i świadoma, że ostatecznie straciłam jakąkolwiek kontrolę nad własnym losem. Brał mnie długo, niszcząc ostatnie resztki mojego oporu pod gorącymi strumieniami prysznica, dopóki nie opadłam z sił, wisząc niemal bezwładnie na jego ramionach, pozbawiona tchu i jakiejkolwiek nadziei na ratunek. Kiedy w końcu poczułam jego ostateczne, potężne pchnięcie i ciężar, z jakim we mnie zastygł, wiedziałam, że ten poranek zmienił wszystko.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Luna 22
[komentarz oczekuje na moderacje]