Kiedy Gabriel w końcu odpiął pasy i wyłączył urządzenia, w piwnicy zapadła upragniona, długa cisza. Jednak ulga była jedynie złudzeniem. Choć mechaniczny szum ustał, moje ciało wciąż pamiętało każdą sekundę tortury. Moje mięśnie, zmasakrowane godzinami wymuszonych skurczów, wciąż boleśnie i kurczowo się zaciskały. Każdy, nawet najmniejszy oddech sprawiał, że czułam potworne zmęczenie i pieczenie. Byłam całkowicie wykończona, a wrażliwość moich najintymniejszych miejsc osiągnęła punkt, w którym zwykły dotyk chłodnego powietrza ranił jak ostrze. Dziurki były spuchnięte, rozpalone do czerwoności i pulsowały tępym, nieustającym bólem.
Gabriel nie zamierzał jednak dać mi czasu na odpoczynek. Moje wymuszone błagania były dla niego sygnałem, że lekcja dobiegła końca, a teraz nadszedł czas na odebranie nagrody. Podszedł do łóżka niespiesznie, z drapieżną pewnością siebie, odpinając po drodze pas koszuli.
– Proszę, daj mi chwilę... – wychrypiałam, próbując odsunąć się na materacu, ale moje bezwładne nogi odmówiły posłuszeństwa. – Jestem taka zmęczona...
– Sama o to prosiłaś, Emmo – mruknął, nie zważając na moje słowa.Usiadł na krawędzi materaca, po czym powoli położył się bezpośrednio na mnie, dociskając moje wycieńczone ciało swoim potężnym ciężarem. Chłód jego dłoni skontrastował z moim rozpalonym, drżącym ciałem. Zapach tytoniu i whisky otoczył mnie z każdej strony, nie zostawiając miejsca na ucieczkę.
Chwycił moje biodra, unosząc je lekko, i bez żadnego ostrzeżenia, jednym zdecydowanym pchnięciem wszedł we mnie głęboko.Ten pierwszy ruch wywołał we mnie falę ostrego, paraliżującego bólu. Mimo że po tylu przymusowych orgazmach moje ciało było fizycznie mokre, tkanka była tak podrażniona, że poczułam niemal rozrywający nacisk. Każdy centymetr jego potężnej męskości napierał na moje obolałe ciało, zmuszając ciasne, spuchnięte mięśnie do ponownego, gwałtownego rozciągania. Naparł zaborczo, a ja poczułam, jak przy każdym pchnięciu dobija do samego końca, uderzając głęboko we mnie i nie zostawiając mi żadnej przestrzeni na oddech. Byłam tak niesamowicie przepełniona, że czułam jego obecność w każdym zakamarku swojego podbrzuszu. Z moich ust wyrwał się cichy, zduszony szloch. Każdy jego ruch sprawiał, że ból mieszał się z obezwładniającym uciskiem, który całkowicie mną zawładnął.
– Patrz na mnie, Emmo – jego niski, władczy głos przeciął mrok celi. Gdy nie zareagowałam, chwycił mnie mocno za podbródek, brutalnie zmuszając do uniesienia powiek. – Chcę, żebyś widziała dokładnie, kto nad tobą stoi. Powiedz mi, co czujesz.
– To boli... – zapłakałam, a łzy spływały mi po policzkach bezpośrednio na jego dłoń. – Nienawidzę cię... Przestań...
Zacisnęłam zęby, próbując powstrzymać kolejny napływ łez. Chciałam milczeć, chciałam zachować choćby ten ostatni bastion buntu w swojej głowie. On jednak natychmiast wyczuł mój wewnętrzny opór i zmienił tempo na jeszcze bardziej bezwzględne. Pchnięcia stały się szybsze, mocniejsze, sprawiając, że z mojego gardła wyrwał się urwany, bolesny jęk. Czułam, jak jego ludzkie ciało całkowicie zastępuje bezduszną maszynę, ale ta ludzka obecność była równie niszczycielska i potężna.
– Zła odpowiedź – szepnął, nachylając się nade mną tak blisko, że czułam jego gorący oddech na ustach. – Miałaś mnie błagać, żeby zajął ich miejsce. Chcę to usłyszeć. Powiedz, że ci się podoba. Powiedz, jak bardzo lubisz, kiedy w ciebie wchodzę.
– Nie... – wykrztusiłam, kręcąc głową. – Nie zrobię tego...
– Zrobisz, mała. Masz na to całą noc. Mogę wezwać te maszyny z powrotem, jeśli wolisz ich towarzystwo. Wybór należy do ciebie – jego głos był lodowaty, a pchnięcia stały się tak głębokie, że czułam się całkowicie zaanektowana, zdominowana fizycznie i psychicznie.
To było gorsze niż samo fizyczne cierpienie. To było całkowite, systematyczne niszczenie mojej godności. Spojrzałam w jego czarne, pozbawione litości oczy i zrozumiałam, że nie mam żadnych szans. Jeśli nie ulegnę jego żądaniu, ta surowa lekcja nigdy się nie skończy, a on nie przestanie mnie wypełniać tym bolesnym, potężnym rytmem. Moja duma pękła pod naporem krańcowego wycieńczenia. Chciałam tylko, żeby to się skończyło. To była cena za przetrwanie.
– Tak... – wykrztusiłam przez łzy, a każde słowo paliło mnie w gargle żywym wstydem. – Podoba mi się... Lubię to, Gabriel... Proszę...
– Co lubisz? Powiedz to wyraźnie – naciskał, a jego palce mocniej wbiły się w moją skórę, gdy dobijał do mnie z jeszcze większą siłą
– Lubię, kiedy we mnie wchodzisz... – powtórzyłam cicho, a mój głos drżał z bezsilności. – Uwielbiam, kiedy mnie tak mocno i głęboko wypełniasz... Jesteś taki wielki... Bądź zamiast nich, proszę...
Słysząc moje słowa, Gabriel mruknął z dziką, zwierzęcą satysfakcją. Moje wyznanie, choć wymuszone bólem i rozpaczą, podziałało na niego jak najsilniejszy afrodyzjak. Przyspieszył, a jego ruchy stały się jeszcze bardziej zaborcze, bezlitosne i mordercze. Rozpierał mnie od środka, nie dając mi ani sekundy wytchnienia, podczas gdy ja mogłam jedynie zaciskać palce na prześcieradle i tonąć w chaosie własnych łez, wstydu i fizycznego przeciążenia. Czułam każdy milimetr jego ciała głęboko we mnie, całkowicie rozrywający mój dotychczasowy świat.
Każde jego głębokie pchnięcie niosło za sobą brutalną siłę, która odbierała mi resztki tchu. Byłam tak niesamowicie przepełniona, że czułam jego obecność w każdym zakamarku swojego podbrzusza. Z moich ust wyrwał się cichy, zduszony szloch. Gabriel poruszał się we mnie bezlitośnie, narzucając mordercze tempo, a ból nieustannie mieszał się z obezwładniającym uciskiem, który całkowicie mną zawładnął.W pewnym momencie, gdy jego ruchy stały się jeszcze głębsze i bardziej zaborcze, stało się coś, czego bałam się najbardziej.
Pod wpływem skrajnego przeciążenia bodźcami, fali rozpalonego gorąca i jego nieustępliwego naporu, moje udręczone, zdradzieckie ciało skapitulowało po raz ostatni. Mięśnie podbrzusza zacisnęła się kurczowo wbrew mojej woli, a gwałtowny, niespodienwany orgazm przetoczył się przez całe moje wnętrze.Gabriel natychmiast poczuł te skurcze, a z jego gardła wyrwał się niski mruk dzikiej, zwierzęcej satysfakcji. Moja bezwiedna reakcja zadziałała na niego jak najsilniejszy impuls. Zamiast zwolnić, gwałtownie przyspieszył. Zaczął poruszać się we mnie jeszcze szybciej, zmuszając moje drżące, uwięzione w spazmie ciało do dotrzymania mu kroku. Przez długi, nieskończony czas dyktował to mordercze tempo, bezlitośnie wykorzystując moją wrażliwość i nie dając mi ani sekundy na odzyskanie tchu. Rozpłakałam się głośno, wyginając się pod jego ciężarem i nienawidząc siebie za to, że ta wymuszena stymulacja trwała w nieskończoność.Kiedy w końcu, po długich minutach surowego rytmu, napiął mięśnie do ostatecznego pchnięcia, zatrzymał się głęboko we mnie, pieczętując swój triumf. Oddychał ciężko, a jego zaborczy uścisk na moich biodrach ani na chwilę nie zelżał. Pochylił się nad moim uchem, a jego niski, chropowaty głos wywołał u mnie dreszcz czystego przerażenia.
– Jesteś moja, Emmo. Od teraz należysz do mnie w każdy możliwy sposób – szepnął, a w jego słowach kryła się mroczna obietnica całkowitego zawładnięcia moją przyszłością. – Kto wie, może zostawię w tobie coś więcej niż tylko wspomnienie tej nocy? Może pora pomyśleć o kimś, kto zwiąże cię ze mną na zawsze.
Na jego twarzy malował się drapieżny, pełen satysfakcji uśmiech. Dokończył swój akt, napawając się moim całkowitym poddaniem i tym, jak mocno jego obecność wypełniała mnie aż po same granice.
Gdy Gabriel w końcu się ode mnie odsunął, nie pozwolił mi na powrót do normalności. Podszedł do szafy pod ścianą i otworzył ją szeroko. Moje zmęczone, zlane łzami oczy rozszerzyły się z przerażenia, gdy odwrócił się z powrotem w moją stronę. Trzymał w dłoniach ciężką, skórzaną uprząż, z której wyrastały dwa potężne, sztuczne człony. Ich widok sprawił, że krew zamarzła mi w żyłach. Były zimne, lśniące i tak nienaturalnie wielkie, że na samą myśl o tym, co chce zrobić, ogarnęła mnie panika.
– Nie... Gabriel, błagam cię, nie rób mi tego... – wykrztusiłam, a mój głos załamał się w panicznym szlochu.Podszedł do łóżka powolnym, nieuchronnym krokiem. Każde jego stąpnięcie dudniło w mojej głowie jak wyrok. Stanął nade mną, a cienie piwnicy sprawiały, że wyglądał jeszcze potężniej i bardziej złowrogo. Uniósł uprząż wyżej, pozwalając, bym dokładnie przyjrzała się temu, co dla mnie przygotował.
– To jest twój nowy strój, Emmo. Lepiej się do niego przyzwyczaj – powiedział z lodowatym spokojem, patrząc mi prosto w oczy. – Będziesz go nosić zawsze, kiedy nie będę z ciebie korzystał. Masz być rozciągnięta i gotowa na swojego pana w każdej minucie dnia i nocy
Widząc, że zbliża się do moich zmasakrowanych nóg, całkowicie straciłam resztki dumy. Moje ciało pulsowało po wcześniejszych orgazmach, tkanka była spuchnięta i rozpalona. Świadomość, że te dwa potężne przedmioty mają zaraz zająć jego miejsce na stałe, złamała mnie doszczętnie.
– Błagam cię! – krzyknęłam, a łzy zalały mi twarz. – Gabriel, zrób ze mną cokolwiek innego! Bądź szorstki, zarysuj mnie całą, wejdź we mnie sam, ale nie zakładaj mi tego! Proszę, nie zostawiaj mnie z tym... Błagam...
Moje rozpaczliwe prośby nie zatrzymały jego dłoni, ale na jego ustach pojawił się drapieżny, przepełniony triumfem uśmiech. Moje błagania były dla niego najwspanialszą muzyką dowodem na to, że jego plan zadziałał idealnie.
Rozchylił moje obolałe uda, ignorując moje ciche jęki i drżenie mięśni. Kiedy poczułam pierwsze, bezwzględne tchnienie naporu, z mojego gardła wyrwał się bolesny, głośny krzyk. Gabriel zaczął zakładać na mnie tę uprząż, wciskając oba ciężkie elementy głęboko w moje i tak już skrajnie podrażnione wnętrze. Odczucie było obezwładniające potworny, rozrywający ucisk rozchodził się po całym moim podbrzuszu, zmuszając ciasne, zmęczone mięśnie do ponownego, gwałtownego rozciągania. Czułam się rozrywana od środka, całkowicie przepełniona sztucznym, zimnym tworzywem, które nie dawało mi ani milimetra swobody.
Mimo moich szlochów, Gabriel metodycznie zacisnął skórzane pasy mocno na moich biodrach, upewniając się, że uprząż leży idealnie i nie będę w stanie się jej pozbyć. Dopiero gdy zatrzasnął ostatnią klamrę, dotarł do mnie pełen wymiar tej kary. Uczucie całkowitego, bezwzględnego wypełnienia paraliżowało moje zmysły. Nie mogłam nawet drgnąć. Każda, choćby najmniejsza próba zmiany pozycji, każde napięcie mięśni sprawiało, że twarde tworzywo zabawek ocierało się o moje rozpalone, spuchnięte wnętrze. To tarcie wywoływało fale palącego, dusznego ucisku, zmuszając moje ciało do bezwiednych reakcji. Z moich ust, wbrew mojej woli, raz za razem wyrywały się mimowolne, urwane jęki mieszanina fizycznego cierpienia i zmanipulowanych przez sprzęt nerwów, których nie potrafiłam uciszyć.
– Grzeczna dziewczynka. Masz teraz mnóstwo czasu, żeby myśleć o swoim nowym panu – mruknął, klepiąc mnie lekko po udzie, po czym odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia.Kiedy zostawił mnie samą w ciemności celi, leżałam nieruchomo, obolała, pulsująca i kompletnie pusta w środku. Słysząc oddalające się kroki i przeciągły trzask zamykanych drzwi, zamknęłam oczy.
Z każdym głębszym oddechem zabawki poruszały się minimalnie we mnie, prowokując kolejne ciche, bezsilne jęki w pustej przestrzeni. Wiedziałam, że tamta Emma, która weszła do tego domu, przestała istnieć. Zaczynała się nowa era era, w której musiałam nauczyć się grać pozorami, by przeżyć u boku potwora.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz