Sen o Czerwonym Kapturku 2 Drwale

A w tym lesie, nie tylko zbóje. I wilk, o którym ciocia mówiła, że ma wielki ogon. I leśniczy, i drwale, którzy pono pracowici są wielce. Spotkała ich pono Hania, gdy poszła do lasu na grzyby. Wróciła dopiero po drugiej niedzieli!

Ech... ci drwale, co to rąbią i... rżną! Co oni tam mogą przerżnąć? Przerżnąć... zerżnąć... Dlaczego takie słowa kołatają się po mojej główce? Może dlatego, że gdym na jarmarku spotkała kiedyś drwala, to on takie słówka do mnie prawił? Czego on wtedy ode mnie chciał? Chciał, bym poszła z nim do drewutni zobaczyć, jakie tam są konary. Zgodziłam się i już z nim szłam, ale mnie odwołała mamusia. Potem mnie przestrzegała i straszyła, że mogłabym w tej drewutni co stracić... Że niby wianek. No ale to ja przecie nie miałam wtedy na głowie wianka...
Innym razem widziała ja drwali, a może cieślów, jak stawiali przy dworze stodołę. Też mnie wołali:
- Chodź do nas panienko! Chodź!
- Ale po co ja wam? - odrzekłam.
- Uuuu! - aż zawyli - chodź, to się dowiesz po co! Masz taki ładny fartuszek i spódniczkę, to nam je z bliska dokładnie pokażesz.
- A co wyście takie ciekawe mojej spódniczki? - zapytałam się i z daleka chwyciłam za kieckę.
- A no bo byśmy sprawdzili, czy tam nie ma jakiejś dziurki!
A to jakie z nich fagasy! Moja nowiuśka spódniczka... czyściutka i eleganto wyprasowana. Ale, ale... czy oni nie pomyśleli o innej dziurce? A to nicponie! A to się z nimi podrzaźniłam:
- A jakby tu i była jakaś dziurka, to co?
- To my fachowce! Jużbyśwa ją fachowo zatkali!
Tak się domagali, żebym do nich przyszła, żem w końcu im to obiecała. Że będę zaraz, jak będą mieli fajrant. Ale się uradowali! Śmiali się. Gwizdali. A ja ich oszukałam! I nie przyszłam, mimo, że na koniec się zarzekałam, że obiecuję. Powiedzieli, że jak nie spełnię obietnicy, to mi tego nie zapomną!
No i teraz, w tym lesie, jak mnie dorwą, a pono właśnie robią tu wycinkę, to co takiego mi zrobią? No Hania nie wracała wtedy z lasu dwie niedziele... Czy oni jej może jaką krzywdę zrobili?
No teraz Hania chodzi z brzuszyskiem, wielkim jak bęben. A przeca nie ma narzeconego...
I gadajom, że nikt z Hanką tera się nie bedzie żenił!

Ło matko! A jakby mnie co zmajstrowali? Czy ja też chodziłabym z takim brzuchem, jak Hania?

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 466 słów i 2368 znaków.

5 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    No właśnie... co to będzie, jak spotkają mnie w lesie drwale? Wszak ich oszukałam... i mi to popamietali...

  • Motorniczy

    Bardzo dobra bajeczka.

  • Historyczka

    Gajowy z wielką flintą... to brzmi arcyciekawie... ciekawe cóż on by chciał od dziewczęcia w czerwonej spódniczce...

  • jacek795

    ciekawe jak się dalej rozwinie akcja, może Martę spotka gajowy z wielką flintą, albo wilk z grubym ogonem, a może obaj na raz ;)

  • Jakub

    świetne..