Przyjaciółka z przeszłości cz.7

Mateusz wstał wcześnie rano i postanowił pojechać do swojej dziewczyny. Chciał zabrać ją na wycieczkę, którą planował już od dawna. Zrobił drobne zakupy – owoce, słodycze, soki. W domu przygotował kanapki, spakował wszystko do koszyka piknikowego i zaniósł do samochodu. Przy samochodzie zauważył, że nie zabrał swojego telefonu komórkowego, ale stwierdził, że i tak nie będzie mu potrzebny, więc nie wrócił po niego, tylko ruszył w drogę.  

   Przed domem Madzi był parę minut po ósmej. Zapukał, ale długo mu nie otwierała, a kiedy w końcu się doczekał zobaczył swoją dziewczynę w piżamie. Nie przewidział tego, że może jeszcze spać.

- Przepraszam, że cię obudziłem – powiedział zmieszany.

- Nie szkodzi, Mati – pocałował go w policzek na przywitanie.

- Tak sobie pomyślałem, że może wybralibyśmy się na piknik? – zaproponował, a uśmiech, który pojawił się na jej twarzy mówił mu, że miał dobry pomysł.

- Ale musisz mi dać chwilę, żebym się ogarnęła. Wejdź, przecież nie będziesz stał na progu – powiedziała i chwyciła jego dłoń po czym zaprowadziła go do salonu.  

- Zaczekaj tutaj, włącz sobie telewizor, albo poczytaj gazetę. Wrócę za parę minut – powiedziała po czym poszła do swojego pokoju.

   Nie zamknęła za sobą drzwi, więc Mateusz widział jak zsuwa z siebie spodenki i sięga z szafki jeansy. Następnie wciągnęła je na swój zgrabny tyłeczek i zaczęła szukać bluzeczki. Cudownie wyglądała w staniku i jeansach. Miał ochotę do niej podejść i się z nią kochać. Kiedy w końcu się ubrała poszła do łazienki.  

   Tymczasem z samochodu przez mieszkaniem Mateusza, wysiadła Justyna. W dłoni trzymała klucz, który zabrała ze sobą kiedy opuszczała jego lokum. Bez problemu udało jej się wejść do środka. Szukała czegoś, co może się jej przydać w zemście. I nie musiała długo czekać – na jego stoliku nocnym leżał telefon. "Świetnie” pomyślała i zabrała go ze sobą. Zobaczyła na szafie zdjęcie Madzi i Matiego, którzy się obejmowali. "Niedługo przekonasz się co to znaczy ze mną zadzierać” powiedziała i zrzuciła zdjęcie z półki. Rozejrzała się jeszcze po mieszkaniu, ale nie widząc niczego co mogłoby się jej przydać postanowiła wrócić do samochodu.

   Mateusz i Madzia pojechali za miasto, rozłożyli koc nad jeziorem i urządzili sobie piknik. Uwielbiali spędzać czas tylko we dwoje – rozśmieszali się, karmili nawzajem, leżeli i podziwiali chmury.

- Cieszę się, że cię mam – zaczął Mateusz i leżał tak, że patrzył swojej dziewczynie w oczy – jesteś taka piękna.  

- Przestań – zarumieniła się – miły ten piknik, wiesz?

- Miałem nadzieję, że będzie ci się podobać – powiedział i pocałował ją w usta.

- Mogłabym tak leżeć z tobą cały dzień – powiedziała uśmiechając się.

- Szkoda, że niedługo będzie trzeba wracać – dodał.

   Myślał teraz o Justynie, nie spodziewał się, że tak łatwo się jej pozbędzie. Nie przyszła do niego rano, ani nie dzwoniła. "Może rzeczywiście zrozumiała, że nie ma u mnie szans” – pomyślał i postanowił cieszyć się chwilą i tym, że jest obok niego dziewczyna, która szczerze go kocha.

mathias136

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 583 słów i 3282 znaków.

2 komentarze

 
  • nienasycona

    Tym razem ok:-) Dobrze się to czytało,  ale gdzie jest seks?:-)

  • Malenka96

    krótki ale fajne, pisz troszkę dłuższe :) nie mogę doczekać się dalszej części, bardzo ciekawi mnie jaką zemstę Justyna chcę zrobić :)