Przyjaciółka z przeszłości cz.9

Kiedy Madzia się obudziła poczuła, że ma związane ręce i nogi. Leżała na boku sofy w taki sposób, że jej tyłek był bardzo mocno wypięty. Nie wiedziała co się dzieje, była strasznie przestraszona. Zaczęła się wiercić licząc, że może uda się jej poluzować więzy, ale niestety była mocno związana. Poczuła, że nie ma na sobie spodni, ani koszulki – była w samej bieliźnie. Na dodatek ktoś ją zakneblował i nie mogła krzyczeć o pomoc.

- Nasza mała księżniczka wreszcie się obudziła? – usłyszała za sobą głos, który brzmiał jej bardzo znajomo.

- Kiedy byłaś nieprzytomna przygotowałam cię do naszej zabawy. Spodnie, ani ta staromodna bluzka nie będą ci w niej potrzebne – był to głos dziewczyny, mówiła z wielką pewnością siebie i satysfakcją z tego co się dzieje.

- Mmmm, mmmm – Madzia próbowała coś powiedzieć, ale nie mogła.

- Spokojnie, zaraz wyjmę tą szmatę z twoich ust, ale najpierw chcę żebyś mnie posłuchała. Zabrałaś mi coś co należy do mnie, jasne? Odbiorę to i nie zawaham się użyć najbrutalniejszych środków.

   Magda nie miała pojęcia o co może jej chodzić, czuła, że wpadła w poważne kłopoty, ale skoro to nie Mati napisał do niej smsa to kto? Nagle tajemnicza postać stanęła nad nią i wyciągnęła jej knebel.  

- Błagam wypuść mnie, co ja ci zrobiłam? – zaczęła prosić Madzia.

- Wypuszczę cię, ale nie teraz – dziewczyna stanęła przez nią i Magda od razu rozpoznała tą osobę. Była u Mateusza w ten wieczór kiedy od niego wybiegła.

- To ty? Czego ode mnie chcesz? – zapytała ze strachem w głosie.

- Musisz zrozumieć, że jestem jedyną dziewczyną z którą będzie Mati. Wiesz dlaczego z tobą jest? Bo jesteś straszną cnotką, podnieca go to, ale z pewnością cię zostawi jak tylko cię zaliczy.

- Zamknij się, nie masz pojęcia o czym mówisz – Madzia wykrzyczała ze złością.

- Nie ładnie przerywać, gdy druga osoba coś mówi. Nauczę cię dzisiaj dobrych manier. Zapewne nie słyszałaś o czymś takim jak "spanking”? – mówiła przejeżdżając dłonią od ramion swojej ofiary wzdłuż pleców, kończąc na pośladkach.

- Wypuść mnie wariatko – krzyczała Magda, ale nie robiło to wrażenia na jej oprawcy.
Poczuła, że Justyna wsuwa palce pod jej majtki i delikatnie przejeżdża paznokciami po jej pośladkach.

- Co ty robisz? – zapytała.

- Sprawdzałam coś. Masz bardzo delikatną skórę, idealną do naszej zabawy – odpowiedziała i wymierzyła jej klapsa w pośladki.

- Przestań, słyszysz? – prosiła ją Madzia, ale bezskutecznie. Napastniczka podeszła do niej i ponownie ją zakneblowała.

- Tak będzie lepiej, nie zamierzam słuchać jak krzyczysz, ale twoje jęki z pewnością będą podniecające – dodała i ponownie wymierzyła klapsa swojej ofierze.  

   Po chwili Justyna podeszła do stolika na której leżała paczka z kilkoma przedmiotami. Zaczęła z niej wyciągać przyrządy, którymi miała zamiar wymierzyć karę swojej rywalce. Były to: szpicruta, pejcz, skórzany pas i dwustronna packa do wymierzania klapsów. Kiedy Madzia zobaczyła co Justyna dla niej przygotowała, zaczęła się szarpać jeszcze mocniej. Chciała się uwolnić za wszelką cenę – bała się swojej napastniczki, była bezwzględna i miała obsesję. Niestety związała ją bardzo dokładnie, ani trochę nie udało jej się poluzować sznura.  

- Myślę, że możemy zaczynać – powiedziała Justyna biorąc pejcz w dłonie i uderzając nim swoją rywalkę w tyłek. Madzia aż podskoczyła, ból był straszny, a już po chwili poczuła kolejne uderzenie. Tyłek strasznie ją palił, mogła się tylko cieszyć, że ma na sobie majtki i uderzenia nie lądują bezpośrednio na jej pośladkach. Justyna zaczęła przesuwać swoją zabawkę po plecach Madzi, a potem niespodziewanie wymierzyła jej kolejne uderzenie w tyłek.  

- Podoba się? To dopiero początek – powiedziała z uśmiechem.

   Tymczasem Mateusz szukał wszędzie swojego telefonu. Nie było go ani w kuchni, ani w salonie, a tym bardziej w jego pokoju. Zauważył jednak coś dziwnego – zrzucone z półki zdjęcie jego i Madzi. Od razu wpadła mu do głowy jedna myśl – Justyna tu była. "No przecież, nie oddała mi kluczy…jak mogłem tego nie dopilnować” był na siebie zły. "A co jeśli to ona ukradła mi telefon? Ale po co?...no tak, może napisać do Magdy i podać się za mnie” ta straszna możliwość bardzo go zaniepokoiła.  

   Szybko wziął w ręce laptopa i zaczął szukać jakiejś strony dzięki której można namierzyć swój telefon. Po kilku minutach mu się udało. Znał miejsce, które wyświetliło mu się na mapce – to domek letniskowy rodziców Justyny. Wziął kluczyki do samochodu i ruszył z piskiem opon. "Nie będę dzwonił po policję, sam sobie poradzę z Justyną. Zresztą pogadam z nią tylko, może odda mi telefon dobrowolnie”. Mateusz nie miała nawet pojęcia, że w tym samym czasie jego dziewczyna dostaje lanie od Justyny.

**********

To już dziewiąta część mojego opowiadania. Zmierzamy do końca, gdyż kolejna część będzie zarazem ostatnią. Mam nadzieję, że podobają wam się ostatnie części, które obfitują w akcję. Czekam na wasze szczere komentarze.

mathias136

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 973 słów i 5314 znaków.

3 komentarze

 
  • zombre

    Opowiadania sa strasznie krótkie
    to wszystko mogłoby się zmieścić w 3-4 częściach ale cóż
    ogolnie jest barrzo fajnie

  • Cam

    podoba mi się choć powtarzam się ale cóż, za krótko!! czekam na zakończenie :)

  • kamilcia23

    Świetny rozdział:) jak i wogóle świetne opowiadanie:)