Okruchy i okruszki cz. 7

Ludzie mówią, że pisanie jest proste, łatwe i przyjemne. Że nie ma trudnych tematów, a seks to już wcale nie wymaga wysiłku, bo przecież wszyscy wiedzą jak to się robi, to co za problem to opisać. Mówią tak ci, którzy sami nigdy nie próbowali tego zrobić, dla których opis zbliżenia, to kilka wulgaryzmów i dużo śmiechu. Co jednak gdy przyjdzie opisać zbliżenie dwóch osób, w którym chciałoby się uczestniczyć, a nie można? Gdy podświadomie chciałoby się być choć jakimś meblem, by być niemym świadkiem? Jeśli gdzieś tam w głębi kuje malutka szpileczka zazdrości? Gdzie treść trzeba wyczytać z ich oczu, bo słowa więzną w gardłach? Pozostaje jedynie zaglądnąć w głąb promieniejących oczu, chwycić za rękę by wyczuć drżenie, i spróbować wyczytać opowieść ze strzępów zdań. Zazdrość dokona reszty, spotęguje wyobraźnię, i stworzy barwny sen.
     Uczucia mają w zwyczaju pojawiać się w życiu niepostrzeżenie, narastając w ciszy, by wybuchnąć niespodziewanie w dzikiej namiętności. Co gdy jednak wybuch nastąpi w pracy?      Dziewczyny znały się od lat, pracując w różnych działach, spotykały się czasem by poplotkować o mężach i dzieciach. Kierat codziennych zajęć przytłaczał. Obie były na swój sposób atrakcyjne, w każdej można było znaleźć coś co spodoba się facetowi, na czym "zawiesi oko”. Nie były jednak plastykowymi laleczkami do przekładania papierów, miały też coś do powiedzenia, wolną wolę i ciekawość świata. Poniekąd były do siebie podobne. Podświadomie budziły w sobie wzajemną seksualną ciekawość. Pojawił się cień pożądania, skrywanej namiętności. W ich dotychczasowym intymnym życiu inne kobiety gościły jedynie jako koleżanki, a to burzyło ten ład.
     Tego dnia zostały dłużej w firmie by zakończyć ciągnący się od tygodni projekt. Ciepło nadchodzącego lata wypełniało budynek. Na korytarzu cichły głosy ludzi wychodzących do domów. Siedziały przy jednym biurku by mieć wspólny dostęp do stosu przygniatających je papierów. Anna siedziała przy oknie, była u siebie, Ola jako gość nieco bliżej drzwi. Ania przeciągnęła się leniwie:
- Chyba zamknę drzwi. Znając naszą sprzątaczkę to zafunduje nam taki przeciąg, że więcej czasu stracimy na porządkowanie dokumentów niż na pracę.
- Ok, zamknij. O tej porze już nikt nie powinien nas tu szukać.
Wstała, poprawiła spódniczkę i zaczęła przeciskać się między Olą a biurkiem w stronę drzwi. Olę przeszedł dreszcz, gdy spódniczka koleżanki mignęła jej przed oczami. Ania przekręciła klucz i cichy zgrzyt zamka potwierdził ich prywatność. Chciała wrócić do siebie. Gdy była ponownie na wysokości Oli, ta nie wytrzymała. Chwyciła ją za biodra i zatrzymała w miejscu. Przytuliła twarz do pulsującego ciepłem łona. Anna nie odepchnęła jej tylko pogładziła po włosach, przyciskając mocniej do siebie. Oparła pośladki o biurko. Ręce Oli zsunęły się z bioder na uda, niżej i niżej, aż osiągnęły brzeg spódniczki, by chwilę później zatrzymać się na gorącej skórze. Chłonęła jej drżenie, zapach i dźwięk przyśpieszonego oddechu. Oderwała od nie głowę i uniosła wzrok. Ich oczy spotkały się, twarze były pełne lęku i fascynacji. Ręce Oli przesunęły się nieznacznie w górę, wkraczając w prywatną strefę pod spódniczką Ani. Nie zaprotestowała. Dłonie znów ruszyły i spódniczka zaczęła się powoli unosić. Centymetr po centymetrze pięła się w górę. Ania przygryzła wargę, gdy oczom Oli zaczęły pokazywać się czarne koronkowe majteczki. Odsunęła się nieco od biurka by pozwolić koleżance unieść spódniczkę zupełnie. Ola zaczęła całować jej łono. Cienkie lecz twarde włoski wyraźnie przebijały się równym paseczkiem przez delikatną strukturę materiału. Usta Oli szły tą ścieżką, pokrywając ją ogromem pocałunków. Ania znów oparła się o biurko, jej oddech przyśpieszył, wypięła mocniej swój wzgórek. Palce Oli zaczęły gładzić gładką skórę po obu brzegach majteczek. Robiły to coraz śmielej, zapuszczając się pod materiał, by po chwili uciec w popłochu. Ania oparła się na łokciach, rozchyliła nogi opierając stopy na fotelu Oli, której palce opuściły łono i zaczęły muskać przez materiał jej cipkę. Nie wytrzymała, wsunęła palce pod materiał i chciała odsunąć je na bok, lecz Ania cicho szepnęła: - Zdejmij. - unosząc jednocześnie pośladki. Ola posłusznie złapała za gumeczkę i zaczęła ciągnąć je do siebie. Ania złączyła nogi, a gdy majtki dotarły do kolan, pomogła koleżance zsunąć je kolejno z obu nóg. Wylądowały rzucone na klawiaturze. Powtórnie rozsunęła uda. Oli ukazała się różowa szczelinka, pokryta krótkimi blond włoskami po obu stronach swego wejścia. Przysunęła się bliżej. Wcześniej widziała własną cipkę jedynie na tyle na ile było to możliwe, raz próbowała z lusterkiem, ale ten widok był przyjemniejszy, dużo przyjemniejszy. Przytuliła się powtórnie do obnażonego łona. Nie mogła jednak tak długo wytrzymać bezczynnie. Znów zaczęła ją całować. Zatrzymała się na początku rozkosznej szczelinki, rozchyliła palcami jej płatki i smagnęła języczkiem wzdłuż całej jej długości. Anią szarpną spazm, przycisnęła do siebie głowę Oli. Ta wyzwoliła się z niemałym trudem. Wiedziała, że Ania chce tego. Jej język raz za razem muskał kuleczkę jej łechtaczki, by za chwilę zebrać wilgoć z całych warg. Wsunęła w nią paluszek. Na początku nieśmiało, badawczo, by powtórzył trasę tak dobrze znaną języczkowi, później głębiej, wprost w gorącą wilgoć. Wsuwał się, by wyjść po chwili i znów wrócić. Język zataczał powolne kręgi. Nagle rozległ się przeciągły jęk. Palec Oli został pochwycony skurczem, a ramiona ścisnęły kolana Ani. Jej ciało wygięło się w łuk, szarpany spazmami, by po chwili ciężko opaść na biurko. Dyszała. Palec Oli opuścił mokrą cipkę koleżanki. Opuściła zawstydzona głowę. Bała się co teraz nastąpi, nie potrafiła pohamować skrywanej namiętności, a teraz mogła stracić koleżankę. Poczucie winy dodatkowo potęgowała narastająca wilgoć w jej własnych majtkach. Ania stanęła przed nią na drżących jeszcze nogach, poprawiła spódniczkę niczym grzeczna uczennica. Po udzie spływała jej delikatna strużka soków. Chwyciła leżące majtki, chowając je w dłoni. Uniosła głowę Oli, delikatnie za podbródek, spojrzała z uczuciem w oczy, po czym bez słowa pocałowała mocno w usta.
- Ja też tego chciałam – szepnęła jej do ucha – jestem Twoją dłużniczką.
Odsunęła się nieco i założyła majtki.
- Chodźmy już. Dokończymy te papiery jutro.
Spotkał je obie następnego dnia. Obie lśniły jakimś dziwnym blaskiem. Złapał ich wzajemne spojrzenie. Każda z nich interesowała go jako kobieta, każda z nich była inna, a tu iskrzyło między nimi, czuł to. Zazdrościł, że żadna z nich nie patrzy tak na niego. Wiedział, że wczoraj były same. Ach gdyby mógł tam być z nimi, gdyby miał pewność czy coś się wydarzyło. Jakby chciał w tym uczestniczyć, choćby jako niemy świadek, patrzeć na piękno i namiętność. Może pozwoliły by mu się przyłączyć.... Pozostało mu czekać, aż któraś szepnie słówko, opowie choć strzępek historii, podzieli się swoim szczęściem, by on mógł nakarmić swoją wyobraźnię. A teraz tylko zazdrość.

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1409 słów i 7593 znaków.

1 komentarz

 
  • nienasycona

    Ładne, Szariku... bardzo ładne:)

  • Szarik

    @nienasycona lubię, gdy z przyjemnością drapiesz za uchem