Okruchy i okruszki cz. 4

Impreza dobiegała do końca. Przelało się sporo alkoholu, wesołym śpiewom i tańcom to nie przeszkadzało. Dawno towarzystwo nie bawiło się tak dobrze. Gdy jednak usłyszała znajomy rytm poderwała się znów. On ją obserwował. Uniosła ręce, a jej biodra zaczęły falować rytmicznie. Coś w niej drzemało. Jakaś mała erotyczna bestia szukała drogi na zewnątrz. Popychała jej biodra, wypinała pośladki, unosiła ręce. Muzyka umilkła. Bestia znów przyczaiła się w ciemnościach. Padło hasło odjazdu. Wiedziała, że będzie z nim jechać. Prawie zawsze z nim wracała z tych imprez. Dziś jednak dołączyła jeszcze ona. Szczupła blondynka o radosnym usposobieniu i zgrabnych nogach, które prezentowała prawie nie zasłonięte krótką spódniczką. Lubiła ją bardzo, może nawet trochę za bardzo. Usiadła koło niego, jej natomiast pozostawiła tylną kanapę, którą dzieliła jedynie z samotną butelką piwa. Ruszyli. Noc była chłodna więc włączył lekko ogrzewanie, do tego delikatna muzyka sączyła się z głośników. Mrok lasu ze wszech stron otoczył auto przecinany jedynie snopem świateł reflektorów. Rozluźniła się. Nie myślała o niczym beznamiętnie patrząc się w ciemność. Trzymana między nogami butelka zaczęła przeszkadzać. Ścisnęła ją lekko udami, pozwalając by dłonie próbowały ją wyciągnąć, to znów wepchnąć głębiej, ocierając się przez spodnie o krocze. Bestia budziła się znów. Zwilżyła jej muszelkę. To takie banalne – pomyślała – będę się jak głupia głaskać flaszką po piwie. Możesz to gdzieś odstawić? - zapytała. Daj – rzucił krótko i wyciągnął do niej rękę nawet się nie odwracając. Podała mu ją. Teraz jej ręce były wolne, ale dolną część ciała krępowały jeansy. Nie sposób je ściągnąć nie zwracając niczyjej uwagi. Ale bestia nie dawała spokoju, chciała seksualnego żeru. A może by tak …. - rzuciła okiem w stronę blondynki. Korciła ją. Teraz jej głowa spoczywała na zagłówku, a oczy były przymknięte. Odgarnęła kosmyk z jej ucha. Przesunęła głowę, jakby chciała przytrzymać sprawcę niewinnej pieszczoty i lekko westchnęła. To była dostateczna zachęta. Zaczęła głaskać delikatnie jej włosy, wodząc palcami po płatkach uszu. Musnęła jej twarz i szyję. On spojrzał. Zamarła. Poczuła się obnażona. Zobaczyła jak przez jego twarz przebiegł grymas zadowolenia. Znów patrzał na drogę. Potraktowała to jak przyzwolenie. Sięgnął ręką do oparcia fotela pasażerki i ten powoli zaczął się odchylać. Jej pieszczoty stały się nieco śmielsze. Auto ciągle gnało w mrok. Zauważyła, że piersi koleżanki podnoszą się w nieco szybszym oddechu. Nie przypuszczała, że jest aż tak dobra. Nigdy nie pieściła kobiety. Rozpędzała się. Blask mijanej latarni nagle rozświetlił wnętrze auta. Jego ręka nie spoczywała na kierownicy lecz śmiało głaskała udo towarzyszki. Już nie tylko z wierzchu. Co raz bardziej do wewnątrz i w górę. Granica spódniczki zbliżała się nieuchronnie. Miała w nim sprzymierzeńca. Dziewczyna otworzyła dotąd przymknięte oczy. Był w nich strach, zaskoczenie, niepewność. Nie było złości. Westchnęła powtórnie. Zamknęła oczy. Jego ręka bezczelnie szła w stronę majtek. Jej nogi rozsunęły się, dając mu nowe pole do pieszczot. Aż osiągnął cel. Dotarł do koronkowych majteczek. A ona pieściła jej szyję, całowała głowę. Ręce zaczęły rozpinać guziczki bluzki pragnąc zdobyć drugi cel. Swoje piersi znała doskonale, na samą myśl, że poczuje na nich czyjś dotyk drżała, zastanawiało ją jednak reagują inne. Bluzka ustępowała opornie. Bogu dzięki za staniki rozpinane z przodu – pomyślała. Po chwili białe piersi oddały się w jej ręce i usta. Pieściła je tak jak lubiła sama najbardziej. Muśnięcia, delikatne ściskanie, kółeczka wokół drobnych brodawek i tysiące pocałunków pokryły delikatną skórę. Ssała je powoli. Poczuła, że auto się zatrzymało. Zgasił silnik, wyłączył światła i radio. Zza chmur wyjrzał księżyc, wpuszczając do wnętrza odrobinę światła. Biel skóry wołała. Jego ręce również nie próżnowały. Krążyły po płatkach skrytych pod koronką. Jego palce co rusz próbowały się pod nią dostać. Zdjęła buty, położyła szeroko rozstawione stopy na desce i uniosła biodra. Złapał zdecydowanie jej majtki i ściągnął. Pomogła mu wyswobodzić się z nich zupełnie. Kolejny skrawek jasnej skóry pojawił się przed ich oczami, przecięty paskiem jasnych loczków pokrywających całą muszelkę. Położył również drugie oparcie dając im względny komfort. Przesunął jej pupę na tak, że leżała po skosie a on zgłębił się między jej udami. Rozchylił palcami blond futerko, by język miał nieskrępowany dostęp do różowego skarbu. Język przesuwał się wzdłuż płatków. Wyłuskał palcami jej guziczek i trzymając zaczął zataczać na nim kółka. Palcami drugiej ręki szukał wejścia do wnętrza gorącej cipeczki. Była wilgotna na tyle, że wsunął w nią dwa palce bez oporu. Jęknęła i wyprężyła się. Demon znów dał znać. Rozpięła jeansy próbując dotrzeć do swojej szparki. Spojrzał na nią. Chcesz się zamienić? - zapytał. Kiwnęła znacząco. Zaczęli zmieniać swoje miejsca. Blondynka znalazła się na tylnym siedzeniu rozkładając szeroko nogi, a ona uklękła by spróbować powtórzyć to co przed chwilą widziała. Na początku nieśmiało, ze strachem. Gdy poczuła jednak charakterystyczny smak na języku jej niepewność znikła. Język odnalazł w ruchu naturalność, a drobniejsze palce regularnie wsuwały się w szczelinkę. Poczuła, że i z nią coś się dzieje. Rozpięte spodnie zaczęły się zsuwać z pośladków. Nie była przygotowana na rozbieranki. Założyła normalne bawełniane majtki, nic na randkę z facetem, na dodatek czuła, że są wilgotne. Jemu to nie przeszkadzało. Włożył rękę między jej uda mocząc ją jeszcze bardziej. Za chwilę ściągnął je z niej. Wypinała na niego swoje pośladki i cipkę. Krótka szczecinka była świeżutko przycięta, więc prezentowała się doskonale. Wsunął w nią kciuk, resztą dłoni głaszcząc łono i jej łechtaczkę. Zesztywniała. Nie mogła się skoncentrować na tym co robiła dotychczas. Zepsuł jej zabawę. Nagle wycofał rękę jakby wyczuwając. Położył się obok. Mogła wrócić do przerwanej czynności. Różowa szczelinka blondynki czekała na każde jej dotknięcie, reagując krótkimi skurczami. Palce wsuwały się powoli acz regularnie, sięgając coraz głębiej, krążąc w wilgotnym wnętrzu szukały najczulszego punktu. Nagle pieszczonym ciałem targnął spazm a z ust wydobył się stłumiony jęk. Oczy płonęły. Odsunęła twarz od pulsującego łona, palce jednak tkwiły nadal w pięknej zdobyczy, uwięzione skurczem. Bestia dotarła do celu. Jednak nagle to ona została nagle złapana przez swoją dotychczasową ofiarę za piersi. Jej drobne piersi uwielbiały pieszczoty lecz ten nagły atak wybił ją z rytmu. Z lekkim oporem wyciągnęła mokre palce. Potrzebowała obu rąk by utrzymać równowagę, gdy jej biust był głaskany i miętoszony. Brodawki stwardniały niczym kamienie. Do tego jakiś dziwny dźwięk dobiegł z jego strony, jakby stłumiony szelest. Próbowała zerknąć – coś majstrował przy swoich spodniach. Poczuła nagle drugą parę rąk na swoim ciele. Tym razem na pośladkach. Piersi absorbowały ją jednak bardziej, aż do momentu gdy poczuła, że rozchylił jej kobiecość i zaczął w nią wchodzić. Chciała zaprotestować. Usta zamknął jej jednak pocałunek dotychczasowej ofiary. Bestia była osaczona. Chciała jeszcze uciec biodrami lecz przytrzymał ją zdecydowanie, po czy wsunął się do końca, aż poczuła charakterystyczne zakończenie gumki. Nie to miała jednak w planach. Szukał ręką drogi do jej łechtaczki, a gdy znalazł rozpoczął równocześnie ją masować i penetrować członkiem dziurkę. Mimo wszystko przyjemnie – pomyślała. Kochał się z nią zdecydowanie, ale niezbyt szybko, starając się zataczać koła, jakby nie chciał pominąć w dotyku żadnego jej kawałka. Znów wrócił miły dotyk na piersiach i ustach. Już się nie broniła. Współpracowała z pogromcami bestii. Bezwiednie wypięła się mocniej by mógł wchodzić w nią jeszcze głębiej. Piersi wręcz paliły z podniecenia, wiedziała, że teraz nadszedł i jej czas. Zawyła. Orgazm szarpał teraz jej ciałem. Miała już wszystko co chciała tego wieczoru. On jednak ciągle nie opuszczał jej drżącego wnętrza, a jego ruch sprawiał wręcz teraz ból przez nadwrażliwą skórę. Wbił się w nią mocno, sapnął i zastygł w bezruchu. Z lekkim żalem stwierdziła, że nie poczuła ciepła wypełniającej ją spermy. Poczuła jednak dłoń podtrzymującą gumkę gdy z niej wychodził. Opadł ciężko obok nich. Leżała z twarzą na blond łonie. Oddychała ciężko, obnażona do połowy. Zaczęła niemrawo poprawiać bluzkę, na podciągnięcie majtek wyraźnie brakowało sił. Muszę jeszcze odpocząć … jeszcze chwileczkę – szeptała. Poczuła głaskanie po włosach. Uniosła wzrok. Dziękuję – cichy szept wypłynął z ust pierwszej ofiary. Możecie mi już oddać majtki? - powiedział już mocniej, wyraźnie rozbawiona. On zajął się pozbywaniem gumki i zapinaniem własnych spodni. Wydobył jednak koronkowe majteczki ze schowka, w który je wcześniej wcisnął i podał jej je. Prowokatorka opuściła słodkie łono, podciągnęła swoje majtki i spodnie. Koronki również wróciły na swoje miejsce. Dziewczyny obie przesunęły się na tylną kanapę a on mozolnie podnosił oparcia foteli. Ruszyli. Reszta drogi minęła w ciszy. Rozwiózł je do domów żegnając jedynie delikatnym pocałunkiem. Przed nimi weekend. Może jeszcze kiedyś to powtórzą. Dziś bestie zostały nasycone, lecz jak długo pozostaną uśpione?

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1827 słów i 10087 znaków.

3 komentarze

 
  • Okolonocny

    Nocny seks na łonie natury. I to we trójkę...  :bravo:

  • Szarik

    @Okolonocny no cóż  :P

  • Lula

    Świetne ;)

  • Szarik

    @Lula Dziękuję, zapraszam też do czytania pozostałych :)

  • nienasycona

    Nie mogłeś tego opublikować, gdy przestanę być nieszczęśliwa?

  • Szarik

    @nienasycona Mam nadzieję, że wtedy również coś opublikuję. A to przeczytasz sobie jeszcze raz   :kiss: