Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Odcięci od świata 7

Czułam jak świat wiruje mi przed oczami. Mąż stał w progu szopy, a w jego dłoni błyszczało ostrze noża. Marek i pozostali dwaj zaczęli się cofać. Nie było w tym strachu, tylko jakieś chore zrozumienie sytuacji. Mój mąż nie wyglądał na wkurzonego. Wyglądał jak ktoś, kto przyszedł odebrać zamówioną usługę. Zostawili mnie na ziemi, rozkraczoną, z dupą pełną spermy i rozpaloną cipką, która pulsowała jeszcze po tych wszystkich kutasach. Zaczęłam się czołgać w stronę ściany, żeby się o nią oprzeć, ale mąż kopnął mnie lekko w żebro.

- Nie ruszaj się stąd, suko - rzucił krótko.  

Patrzyłam na niego z dołu, wycierając ręką twarz umazaną w spermie Marka. On nawet nie mrugnął. Podszedł do Marka i chwycił go za gardło, przyciskając do ściany szopy. Pozostali dwaj stali bez ruchu, jakby byli w transie. Nie wiem co się działo w ich głowach, może byli naćpani, a może po prostu ta cała sytuacja z lawiną i odcięciem od świata kompletnie wyłączyła im mózgi. Mój mąż wyciągnął drugą rękę i zaczął przeczesywać moje włosy, ciągnąc mnie za nie do tyłu, żebym patrzyła dokładnie na to, co zrobi zaraz z Markiem.

- Chciałeś ją brać bez pytania, co - wycharczał mąż do Marka.

Marek próbował coś powiedzieć, ale dłoń mojego męża zacisnęła się mocniej. Widziałam jak żyły na szyi Marka puchną. To był ten moment, kiedy powinnam krzyczeć, uciekać, albo chociaż udawać przerażoną, ale byłam zbyt rozpalona. Czułam jak między nogami znowu mi kapie. Ta sytuacja, ten widok mojego męża w roli pana i władcy, to wszystko sprawiało, że miałam ochotę znowu się przed nim rozłożyć. Mąż puścił Marka, który osunął się na ziemię, łapiąc powietrze. Potem mąż spojrzał na pozostałych dwóch.

- Wynocha - powiedział cicho. - Chyba że chcecie zostać jako świadkowie.

Gliniarz i facet z siekierą nie czekali na drugie zaproszenie. Wyszli w ciemność, potykając się o własne nogi. Zostaliśmy sami. Mąż podszedł do mnie, stanął w rozkroku i zaczął odpinać rozporek. Byłam przesiąknięta zapachem innych facetów, czułam jak krew z moich piersi miesza się z ich wydzieliną na mojej skórze. On to widział. To go nakręcało jeszcze bardziej. Nie czułam żadnej litości, żadnego wyrzutu sumienia. Czułam tylko głód.

- Wylizujesz to wszystko z siebie - rozkazał, wskazując palcem na moje uda.

Nie dyskutowałam. Podpełzłam do niego na kolanach i zaczęłam zlizywać wszystko, co zostało na mojej skórze. Smakowało słono, gorzko, obrzydliwie, a jednocześnie nie mogłam przestać. Czułam jego wzrok na swojej głowie. Jego ręka wylądowała na moich włosach i zaczęła rytmicznie dociskać moją twarz do jego kolan. Kiedy skończyłam, wyciągnął swojego kutasa. Był twardy, nabrzmiały, żyły na nim wyglądały jak węże. Nie było żadnych gier, żadnych całusów. Wepchnął go w moją buzię tak głęboko, że niemal zakrztusiłam się własną śliną.  

Robił to wściekle. Uderzał we mnie, jakby chciał wyrzucić z siebie całą wściekłość, albo może całą pasję, której nie potrafił pokazać w normalnym życiu. Ciągnął mnie za włosy, zmuszając do coraz szybszego tempa. Moja szczęka bolała, gardło było obtarte, ale to było najlepsze uczucie na świecie. Czułam się jak narzędzie, jak przedmiot, który wreszcie znalazł swoje właściwe miejsce.  

- Mocniej, dziwko - mruczał pod nosem, uderzając biodrami w moją twarz.

Kiedy w końcu doszedł, czułam jak wypełnia moje gardło gorącą, lepką wydzieliną. Nie pozwolił mi wypluć. Zmusił mnie do połknięcia wszystkiego. Potem złapał mnie za ramiona i postawił na nogi, chociaż moje nogi się trzęsły. Odwrócił mnie tyłem do siebie i wbił się we mnie bez żadnej gry wstępnej. Byłam już tak wyrobiona, tak otwarta po tych wszystkich facetach z ostatnich godzin, że wszedł w moją cipkę do samego końca, bez żadnego oporu.  

Jego ruchy były surowe, pozbawione jakiejkolwiek czułości. Uderzał we mnie z taką siłą, że czułam jak moje ciało obija się o ścianę szopy. Każde uderzenie przypominało mi, że nie jestem już tą kobietą, która przyjechała tu szukać spokoju. Jestem tylko kawałkiem mięsa w górskiej chacie. Mąż chwycił mnie za piersi, wykręcając je boleśnie, podczas gdy wciąż pompował w mojej cipce.  

- Podobało ci się z nimi, co - zapytał, wbijając we mnie paznokcie.

Nie odpowiedziałam słowami. Jęknęłam tylko głośno, wyginając się w łuk. Nie chciałam mówić. Chciałam, żeby robił to dalej. Chciałam, żeby ta noc nigdy się nie skończyła. On wyczuł to wahanie w moich biodrach. Zrozumiał, że nie jestem wcale taka niewinna, za jaką się podawałam. Przesunął dłonią w dół, na moją łechtaczkę, i zaczął ją masować z taką siłą, że niemal poczułam ból.  

- Mów - warknął, nie zwalniając tempa. - Mów, że jesteś moją dziwką.

- Jestem twoją dziwką - wykrztusiłam, chociaż łzy napływały mi do oczu.

Wtedy usłyszeliśmy dźwięk. Ktoś znowu skrobał do drzwi szopy. Mąż się zatrzymał, ale nie wyciągnął z niej swojego kutasa. Został w środku, oddychając ciężko, z dłońmi zaciśniętymi na moich biodrach. Spojrzałam przez ramię, ale w szopie było za ciemno, żeby cokolwiek zobaczyć. Drzwi powoli się uchyliły, a do środka wpadł blady snop światła z latarki. W progu znowu stał facet z siekierą. Miał rozciętą wargę i patrzył na nas z jakimś chorym uśmiechem na twarzy.

- Widziałem, że nie skończyliście - powiedział cicho, przestępując z nogi na nogę. - Mogę się przyłączyć, czy masz jeszcze jakieś wymagania?

NocnaKrolowa

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1060 słów i 5737 znaków.

Dodaj komentarz