Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Odcięci od świata 10

Serce waliło mi tak mocno, że myślałam, iż rozsadzi mi klatkę piersiową. Leżałam na tym zimnym, drewnianym stole, zupełnie naga, z rozłożonymi nogami i słonym smakiem jego nasienia wciąż obecnym na udach. Czułam się jak mięso wystawione na ladę. Przede mną rozgrywała się scena jak z jakiegoś chorego filmu. Napastnik stał z wycelowaną lufą w głowę mojego faceta, a on, ten mój surowy gbur, nawet nie mrugnął. Stał tam z zakrwawionym nożem w dłoni, w samych spodniach, z tą swoją miną, która mówiła, że ma wszystko w dupie.

- Słyszałeś pytanie? - wykrztusił napastnik. Głos miał zachrypnięty, pewnie od tego zimna na zewnątrz. - Puszczasz ją i wychodzisz albo obaj tu zdechniecie.

Mój facet zaśmiał się pod nosem. Był to dźwięk, od którego przeszły mnie ciarki. To nie był śmiech kogoś, kto się boi. To był śmiech kogoś, kto czuje się jak w domu, nawet gdy celują do niego z pistoletu.

- Jesteś śmieszny, chłopie - powiedział spokojnie, przesuwając kciukiem po ostrzu noża. - Myślisz, że ta laska to dla mnie jakiś problem? Myślisz, że się przejmuję tym, co z nią będzie? Zabierz ją sobie, jeśli masz ochotę. Jest warta tyle co ta dziurawa ściana.

Zamarłam. Wbiło mnie w ten stół. Wiedziałam, że to gierki, że on chce go zmylić, ale gdzieś głęboko poczułam ukłucie. To był ten moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, że dla tego człowieka byłam tylko zabawką na długie, nudne wieczory.

Napastnik drgnął. Pistolet trochę zadrżał w jego dłoni. Spojrzał na mnie, potem na faceta, a potem znowu na mnie. Jego oczy błądziły po moim nagim ciele, które wciąż było mokre od seksu.

- Wstawaj - rzucił w moją stronę.

Nie ruszyłam się. Nie wiedziałam, co robić. Z jednej strony chciałam uciec, z drugiej, to, co działo się między nami przez te wszystkie dni, przywiązało mnie do tej chaty jak na smyczy. Mój facet zrobił krok w stronę napastnika.

- Powiedziałem, wstawaj - krzyknął facet z pistoletem.

Wtedy mój gospodarz błyskawicznie rzucił się w bok. Padł strzał. Huk był ogłuszający w tej małej izbie. Kula rozbiła butelkę z winem na regale za moimi plecami. Szkło posypało się na mnie, drapiąc skórę. Mój facet był już przy nim. Wbił mu nóż w ramię, a potem kolanem uderzył w krocze. Napastnik zawył, pistolet wypadł mu z ręki, lądując gdzieś w cieniu pod ławą.  

Zaczęła się brutalna szamotanina. Walili się po twarzach, krew pryskała na ściany. Ja wciąż leżałam na stole, w szoku, patrząc, jak dwóch mężczyzn niszczy wszystko wokół, żeby udowodnić swoją wyższość. Po minucie było po wszystkim. Mój gospodarz dusił go na podłodze, wgniatając mu twarz w deski. Napastnik przestał się ruszać. Cisza, która nastąpiła potem, była cięższa niż huk wystrzału.

Wstał, ciężko dysząc. Wyglądał jak rzeźnik. Spojrzał na mnie, a potem na ciało leżące na podłodze. Przeszedł przez pokój, podszedł do mnie i złapał mnie za włosy, brutalnie przyciągając moją twarz do swojej.

- Widziałaś to? - zapytał, a jego oddech śmierdział krwią i potem. - Widziałaś, jak łatwo można zginąć?

Pokiwałam głową. Nie potrafiłam wydać z siebie dźwięku. Wtedy on wbił swoje palce w moje uda, rozchylając je jeszcze szerzej.  

- To jeszcze nie koniec - szepnął, a w jego oczach nie było cienia litości.

Zaczął mnie pieprzyć na tym stole, z trupem u naszych stóp. Nie było w tym żadnej czułości, żadnego romantyzmu. Był czysty, surowy seks, w którym chodziło tylko o dominację. Wbijał się we mnie tak mocno, że stół trzeszczał pod naszym ciężarem. Krzyczałam, ale to był krzyk ulgi, pomieszany z przerażeniem. Moja pochwa była zaciśnięta, pulsująca, biorąca go z każdą sekundą mocniej. On chwycił moje piersi, miażdżąc je w dłoniach, i napierał z taką siłą, że czułam, jakby chciał mnie przebić na wylot.

- Jesteś tylko moją dziwką - warczał mi do ucha, wypychając biodra z morderczą precyzją. - Nikt cię nie znajdzie, nikt nie przyjdzie na ratunek. Jesteś tutaj, w tej pieprzonej chacie, i będziesz robić to, co ci każę, aż do momentu, kiedy zdecyduję, że mam dość.

Moje ciało wyginało się pod nim. Byłam całkowicie poddana jego woli. Każdy jego ruch był jak uderzenie bata. Czułam, jak narasta we mnie fala, której nie dało się zatrzymać. Kiedy doszłam, krzycząc w niebogłosy, on nie zwolnił. Wręcz przeciwnie, przyspieszył, wbijając się w moje wnętrze do ostatniej kropli. W końcu padł na mnie, ciężki i gorący, a w chacie panował mróz, bo drzwi wciąż były wyważone.

Leżeliśmy tak długo. Ciało obok wciąż nie drgnęło. Nie interesowało mnie, czy ten człowiek na podłodze nie żyje, czy tylko stracił przytomność. Liczył się tylko mój gospodarz, który wciąż trzymał mnie za gardło, nie za mocno, ale na tyle, bym czuła, że w każdej chwili może je zacisnąć.

- Koniec zabawy w chowanego - powiedział w końcu, odsuwając się ode mnie i zeskakując ze stołu. - Teraz będziesz sprzątać. A potem wrócimy do tego, co zaczęliśmy.

Wstałam, trzęsąc się z zimna. Moje ciało było obolałe, skóra posiniaczona od jego palców. Spojrzałam na niego. Był gotowy na wszystko. Nie było wyjścia z tej sytuacji, nie było powrotu do normalności, do pracy w mieście, do moich problemów. Była tylko ta chata, ten zimny wiatr wpadający przez drzwi i on.

- Masz jeszcze jakieś pytania? - zapytał, wycierając nóż o spodnie trupa.

Pokręciłam głową. Nie miałam pytań. Miałam tylko świadomość, że to jest moje życie teraz. Że nie ma dokąd uciekać.

- To dobrze - mruknął, wyciągając z szafki sznur. - Bo teraz nauczę cię, co to znaczy być naprawdę posłuszną.

Podeszłam do niego, wiedząc, że mój los został przypieczętowany. W tej odciętej od świata chacie, gdzie liczyła się tylko siła i przetrwanie, nie było miejsca na nic innego. Nie było jutra, nie było planów. Był tylko ten moment, ta noc i jego surowe, wymagające spojrzenie. Nie wiedziałam, czy przeżyję do rana, ale w tej chwili, patrząc na sznur w jego dłoniach, wiedziałam jedno. Nigdy już nie będę chciała stąd wyjść.



Jeśli dotarłeś aż tutaj, to znaczy, że ta historia wciągnęła Cię tak samo jak jej bohaterów. Chcesz, żebym kontynuował tę lub inną serię? Zostaw wsparcie przez link w moim profilu! Ci, którzy wspierają, dają mi znać, że warto pisać dalej i mocniej.

NocnaKrolowa

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1246 słów i 6540 znaków.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Sapphire77

    Witaj. Gratuluje uporu. Przez ostatnie dwa dni poczekalnia jest zdominowana przez Twoje opowiadanka. Tylko... Serce waliło mi... lub Zamarłam...Ponieważ co drugi odcinek się tak zaczyna nie rozumiem, dlaczego bohaterka jeszcze nie dostała ataku serca. Nie widzę rzucających się w oczy błędów w tekstach, to w takim razie, gdybyś mogła, bardzo Cię proszę popraw nazwę użytkownika. Wiele pracy nie będzie wymagać. Wszystkie odcinki są mniej więcej o tym samym, ale czytelnicy lol24 nie są zbyt wymagający, w zasadzie publikujesz w dobrym miejscu. Większość czyta najwięcej opowiadań tego typu. Smutne jest to, że któregoś dnia wyczerpiesz zasoby i co wówczas? Ps. Wspomniałem o błędzie, bo kiedyś też użyłem zwrotu : ,,błędów nie widzę" i ktoś mi zarzucił, że napisano w tytule alkocholiczka. Przyznaję, że nie sprawdzałem treści pod kątem błędów, sam zresztą je robię.

    20 godz. temu