Zamarłam. Czułam na pośladkach szczypanie po uderzeniach Marka, a zimne powietrze, które wpadło do środka, tylko pogorszyło sprawę. Ten facet z siekierą wyglądał jak wściekły pies. Miał na sobie gruby kożuch, który śmierdział stęchlizną i błotem. Marek wyprostował się powoli, nie puszczając moich bioder. Gliniarz, który przed chwilą bawił się moją pipką, teraz wyciągnął spluwę z kabury, ale ręce mu się trzęsły jak galareta.
- Schowaj to żelastwo, bo ci je wbiję w gardło - rzucił przybysz, nie spuszczając wzroku ze mnie. - Wszyscy na zewnątrz. Teraz.
Marek parsknął śmiechem, choć widziałam, że się spiął. Jego mięśnie na plecach napięły się jak liny.
- Chyba cię popieprzyło, gościu. Wypad stąd, bo zaraz będziesz gryzł piach - odpowiedział Marek głosem, który zawsze sprawiał, że robiłam to, co kazał.
Ale ten z siekierą nie żartował. Zrobił krok do przodu i machnął ostrzem tak blisko głowy Marka, że poczułam podmuch. Drewno przy kominku trzasnęło, gdy siekiera się w nim zagłębiła. Czułam, jak mocz podchodzi mi do gardła ze strachu. Byłam goła, w samej rozpiętej koszuli, z mokrą od śluzu cipką, w pełnym widoku tych trzech facetów. To było chore, upokarzające i jednocześnie podniecało mnie tak bardzo, że ledwo stałam na nogach.
- Marek, zrób coś - jęknęłam, czując, jak puszczają mi nerwy.
Marek spojrzał na mnie, potem na gliniarza, a na końcu na intruza. Uśmiechnął się krzywo, a ja wiedziałam, co to znaczy. Zawsze miałam przerąbane, gdy tak patrzył.
- Dobra, wyjdziemy - powiedział Marek, puszczając mnie tak mocno, że uderzyłam biodrem o blat. - Ale ty, mała, idziesz pierwsza.
Wyszłam na zewnątrz w samych majtkach. Śnieg był wszędzie. Zimno było tak potężne, że od razu zaczęłam dygotać. Moja skóra pokryła się gęsią skórką, a sutki sterczały jak dwa kolce. Facet z siekierą kazał nam iść w stronę szopy, gdzie trzymaliśmy drewno. Było tam ciemno i śmierdziało wilgocią.
- Rozbieraj się do końca - warknął do mnie, kiedy weszliśmy do środka.
- Co? - spytałam, choć dobrze wiedziałam, co chce usłyszeć.
Marek stanął za mną i złapał mnie za włosy, odchylając głowę do tyłu.
- Słyszałaś go. Zdejmuj te szmaty, chyba że chcesz, żeby Marek ci pomógł.
Zrzuciłam resztki koszuli i majtki. Byłam całkiem naga w tej lodowatej szopie. Gliniarz podszedł do mnie, oblizując wargi. Czułam na sobie wzrok wszystkich trzech. To nie był już tylko Marek, który mnie dominował. Teraz byłam zabawką dla każdego, kto akurat był w pobliżu.
- Marek, niech ona się wypnie - rzucił gliniarz, wyciągając swojego kutasa. Był twardy, duży i pulsujący.
Marek popchnął mnie na stos drewna. Ostre kawałki kory wbijały mi się w kolana i dłonie, ale nie odważyłam się krzyknąć. Wiedziałam, że to dopiero początek. Facet z siekierą odłożył narzędzie na bok, ale nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Chciałaś ucieczki od problemów? - zapytał, podchodząc blisko. - Masz je tutaj.
Zaczął mnie dotykać wszędzie. Jego ręce były szorstkie, zrogowaciałe od ciężkiej pracy. Wpychał palce w moją cipkę bez żadnego przygotowania, rozrywając mnie niemal na pół. Krzyknęłam, ale Marek zakrył mi usta dłonią.
- Cicho bądź, suka ma być cicho i brać wszystko, co dają - syknął mi do ucha.
Gliniarz wsunął się w moją dupę, nie pytając o zgodę. Ból był ostry, przeszywający, a potem nadeszła fala gorąca. Czułam, jak się we mnie rozpycha, jak rozrywa każdą tkankę. Marek w tym czasie zaczął mnie walić w tyłek, a facet z siekierą pieścił moje piersi, drapiąc je paznokciami do krwi.
Byłam w piekle, ale to było moje piekło. Moje ciało zdradzało mnie, reagując na każdy dotyk, na każdy ból, na każdy wulgarny komentarz, który padał w szopie.
- Pokaż, jak bardzo jesteś dziwką - rzucił Marek, wyjmując swojego kutasa.
Zaczął go wpychać w moją buzię, zmuszając mnie do ssania. Czułam smak jego potu, smak soli i męskiego brudu. Gliniarz wciąż pompował w mojej dupie, a facet z siekierą wchodził w moją cipkę z taką furią, że czułam się, jakby miało mnie rozerwać na strzępy.
W pewnym momencie drzwi do szopy znowu się otworzyły. Światło latarki oślepiło mnie na sekundę. W progu stał mój mąż. Patrzył na to wszystko, na moją nagą skórę pokrytą krwią i spermą, na trzech facetów, którzy używali mnie jak kawałka mięsa. Nie powiedział ani słowa. Tylko sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął nóż.
- Skończyliście? - zapytał zimnym, spokojnym głosem. - Bo teraz moja kolej.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz