Nabrana na ślub (miniaturka) cz. 7

Nabrana na ślub (miniaturka) cz. 7A jednak łajdakowi tego wszystkiego było mało! Moje zaangażowanie podczas obciągania poszło na marne. Zażądał, żebym rozłożyła się na plecach, uniosła wysoko nogi i wypięła przed nim cipkę! Co za hultaj! Wiadomo przecież w jakim celu miałabym się tak rozłożyć!
Naturalnie, odmówiłam… Na to ten łotr, że przecież nałożyłam welon… więc… mu się po prostu należy, żebym mu dała! Jak mógł tak bezczelnie ze mną postępować! Oczywiście, że nadal odmawiałam!

Wtedy odparł, że mój opór na nic się nie zda… bo i tak… mnie weźmie… A ja wtedy zostanę wyruchana, ale za bezdurno... a tylko stracę szansę na paszport! Co za bezczelny typ! W takiej sytuacji, nie miałam innego wyjścia…
Posłusznie położyłam się na plecach na kanapie i wysoko uniosłam nogi… Na kolejne polecenie, dłońmi rozsunęłam pośladki, żeby wyeksponować cipkę... Ależ czułam się upokorzona, gdy tak ulegle spełniałam jego zachcianki... Zawstydzała mnie i moja uległość i poczucie, że zachowuję się jak dziwka... jak tania dziwka...
On tymczasem nie zasypiał gruszek w popiele. Jego penis natychmiast znalazł się na wprost wypiętej dziurki…

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 217 słów i 1199 znaków, zaktualizowała 7 sty o 15:24.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Historyczka

    Co mówi Wam Panowie takie spojrzenie jak na załączonym obrazku?