Nabran na ślub (miniaturka) cz. 8

Nabran na ślub (miniaturka) cz. 8Ależ stanowczo brał mnie w posiadanie. Wbił się tak głęboko, że myślałam, że przebije mnie na wylot. Pchnięcia były ostre, wręcz dzikie, jakby chciał się na mnie wyżyć, pokazać mi – kto tu rządzi. Podniósł mi jedną nogę do góry, żeby jeszcze mocniej władować się do piczy. Delektował się tym, jak bardzo jestem ciasna… Dworował sobie ze mnie, że to moja noc poślubna! I - jeszcze bezczelniej - że… szkoda, że nie jestem dziewicą! Bo chętnie by mnie pozbawił błonki... Pompował mnie tak mocno, że nie mogłam powstrzymać jęków… Jęczałam zrazu cichutko… potem nieco głośniej… Ale... bardzo żałośliwie... chciałam, żeby wyobrażał sobie, że właśnie pozbawia mnie cnoty... Dlatego, jęcząc, szeptałam: - Posiadłeś mnie... jestem twoja...
Żeby był jeszcze bardziej zadowolony, komplementowałam go: - Jesteś taki męski... tak gwałtownie, tak ostro mnie bierzesz... prawdziwy ogier... - Liczyłam, że takie kadzenie umacnia moją pewność co do paszportu... A on stawał się jeszcze bardziej agresywny. Trzymał mnie za obie nogi w kostkach, przez co miał moją cipę wypiętą w doskonałej pozycji do tak ostrego pieprzenia. I wykorzystywał to, nielitościwie mnie grzmocił. I sapał: - Idealna cipa! Idealnej suczki!

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 222 słów i 1297 znaków, zaktualizowała 7 sty o 15:25.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto