Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Marta i sąsiedzi - dziadek i wnuczek

Marta spędzała wakacje na wsi u cioci. Okazało się, że ciocia ma pilny kilkudniowy wyjazd, więc Marta została sama na gospodarstwie.

Tak napisała w swym pamietniku:

"Dom cudny. Położony na samym skraju wsi, w sąsiedztwie lasu.

Moim sąsiadem jest Staszek - mężczyzna około dwudziestu lat starszy ode mnie. Wakacje spędza u niego jego wnuk - Piotrek. Ten z kolei, jest prawie dwadzieścia lat młodszy ode mnie…
Boże! A mnie przecież tak podniecają różnice wieku!

Z lubością wykonuję prace w ogrodzie, tuż przy płocie, które wymagają mocnego nachylania się – plewię… a to wypinając w ich stronę pupę w obcisłej i krótkiej minispódniczce…
A to znów pochylam się tak, że świecę dekoltem…"

W leciwym już domu obok mieszkał pan Stanisław. Poczciwy Staszek co to pracował i na roli a nawet na zakładzie dojeżdżając niegdyś do miasta. Teraz na emeryturze, od paru lat odnajdował się w nowej rzeczywistości bez obowiązków i wstawania rano.

W letnim okresie przyjeżdżał do niego wnuk i tak było tym razem. Choć miał sporo czasu, siłę już nie tą dlatego młody przydawał się z roku na rok coraz bardziej. Wdał się z resztą w jego rodzinę. Obaj barczyści w całej linii Dziad, Ojciec, Wnuk. To był ich znak rozpoznawczy a zarazem chyba najlepsza karta przetargowa dodająca męskości i czegoś, co mogło porwać. Wizualne poczucie siły.
Piotrek przyjechał niedawno ale już zdążył wdrożyć się w tok pomocy swojemu dziadkowi.

Tak też mogła go przyuważyć nie raz już gdy chodził po działce czy kręcił się między domem a szopą, w której trzymali narzędzia.
Lato dopisywało z pogodą. Staszek nosił się w bezrękawniku co tylko obnażalo jego włochaty i posiwiały tors, częściowo, oraz te szerokie ramiona. Opalony o ciemniejszej skórze za nic miał kremy i tego typu wymysły.
Piotrek był szatynem, ale nieco bledszym od dziadka, przy czym nosił się w znozszonych t-shirtach i krótkich spodenkach, ramion nie odkrywająć. Widać matka natłukłą mu o szkodliwości słońca, ale nóg to przecież nie dotyczyło. Zgrabne młode łydki nastolatka napinały sie ni e raz gdy dźwigał, wspinał, skakał, pchał, ciągnął, pracował.

Marta uwielbiała obserwować obu mężczyzn.

"Ale ciacha! Nigdy wcześniej nie określiłabym faceta tyle starszego ode mnie oraz tyle młodszego."

Przy każdej okazji rzucała mężczyznom zalotne uśmiechy, często przy okazji kokieteryjnie poprawiając fryzurę, lub spódniczkę. A jakoś najczęściej występowała w miniówkach.

O ile Piotrek widywał ładne kobiety wszelkiego wieku w mieście, Staszek rzadko bywał w mieście, zwłaszcza teraz, dlatego tym chętniej patrzył na sąsiadkę za płotem sam stojąc przed gospodarstwem by ocenić co było do zrobienia. Piotrek zapracowany w szopie szykował sprzęt do pracy w polu za to Staszek, od razu korzystając z okazji podszedł do połota rozpoznając kobietę:
- Dobry panience. Zawsze z waszym przyjazdem wiem że to ta najlepsza część lata!

- Dzień dobry panu! Miło to słyszeć. Ja również kocham wakacje! - wdzięczyła się, uśmiechając się i kręcąc loka za uchem - uwielbiam tu przyjeżdżać.

"Jaki muskularny ten chłop! Pewnie krzepko by dzierżył w swych silnych łapskach, takie dziewczę jak ja!"

- Zawsze miło popatrzeć jak wieś ożywa. O tak jak u mnie, przyjedzie taki Piotrek i juz się dzieje. A jeszcze jak sąsiadka jest to tym lepiej, bo tak pełniej. A tu miejsca dla wszystkich! Panienka nie wie ile tu się zmieści! Ile upchnąć można! Ile wcisnąc! - Zdawało się że mężczyzna nieco odpłynął dwuznacznie ciągnąc wątek zapatrujac się na ciało kobiety.

Marta zatrzepotała rzęsami i spuściła wzrok, zakłopotana dwuznacznymi skojarzeniami.

- Wcisnąć...? - dopytywała cicho.

"Zastanawiałam się, czy mu się spodobałam... ale on tak patrzy na mnie... na moje cycki! Że... nie powinnam mieć chyba wątpliwości."

- Ano tak, przecież tu tyle przestrzeni, pola, szopy, toć wszędzie można się tu podziać, ba nawet zgubić! A do tego w jakimś ciekawym miejscu znaleźć! nigdzie jak na wsi! Panienka zapamięta! - Dodał teraz patrząc na jej biust śmielej a po chwili znów w jej oczy.
- Ale...nie zatrzymuję,i mnie do pracy trzeba, ale jak już Panienka jest, zapraszam potem na słodką nalewkę własnej roboty! Tak na powitanie i na start sezonu. Hę?

- Ojej! Jest pan przemiły! Co prawda mam słabą głowę... ale chętnie się stawię...

"No dalej się gapi mi na cycki! A dobrze, że założyłam tę bluzeczkę z takim śmiałym dekoltem! Pewnie nawet widzi tę seksowną koronkę stanika?
Swoją drogą - interesujące skojarzenia... szopy... pola... W tylu miejscach można zostać zbałamuconą... A co do wciskania... ciekawe jak to jest... gdy taki mężczyzna jak on, taki dojrzały... postawny... się wciska?!"

Odchodząc nie przyuważył nawet że zaczepił spodenkami o dość sporą i nieregularną dziurę, która mimo wszystko miała kształt okręgu.
-Cholera! nie zabiłem tego dalej i się wszystko zaczepia! - Dodał niezadowolony na głos. Sama dziurka przywodziła na myśl jednak masę skojarzeń tym bardziej że wypadała na wysokości krocza, którym notabene zaczepił...
-To do potem! - Powiedział i zaraz sam zniknąl w szopie gdzie dało się go słyszeć zaczął rozmawiać z wnukiem, nie jednak na tyle by zrozumieć treść rozmowy.

Marta najpierw zrobiła pranie i powiesiła na sznurze swoje seksowne fatałaszki; a to króciutkie spódniczki, a to czarne pończochy - kabaretki, a to czerwone, koronkowe body, wreszcie seksi biustonosz - porządnie dokumentujący jak duże posiada piersi, a także skąpe i prześwitujące stringi.
Wszystko to zawisło tuż przy płocie sąsiadów, jakby po to by mieli obraz tego, co zgrabna nauczycielka skrywa pod swymi spódniczkami i bluzeczkami.

Oni pochłonięci pracą na swoje nieszczęście nie widzieli tego co wieszaała, ale... zobaczyli gdy schodzili na zupę. Uciekająć przed największym słoncem i idąc na chwilę odpoczynku dobrze dojrzeli co wisiało za płotem a i obaj podeszli nie siląc się na szukanie pretekstu byle z bliska podejrzeć bieliznę, jakiej na oczy żaden z nich nie widział, nie mówiąc już o tym by kiedykolwiek zobaczyć ja na kimś. To słońće dopisywało jednak na tyle że kto wie czy nie dopisze im ze szczęściem...
-Jak żyje, takiego czegoś nie widziałem. - Powiedział Staszek.
-Twoja babcia...hah...w naszych czasach to nie...a co ja CI będe mówił, przecież widzę że i Ty zaskoczony co młody?
Piotrek popatrzyl nieco speszony na dziadka ale szybko wrócił wzrokiem na wywieszoną bieliznę.

Marta podsłuchiwała ich z ukrycia, jakie stanowiły gęste krzaki.

"A niech widzą, jakie majtusie opinają mój tyłeczek! A nich widzą, jak dorodne są moje piersi... To musi podziałać na wyobraźnię zarówno młodziaka, który pewno za dużo nie widział, jak i starego - na wsi takich rzeczy się nie kupi..."

- Młody, takich to pewnie nawet Twoje koleżanki nie noszą co? Bo porządne, widać, i do tego jakie...takie...no...wielkomiejskie, co?
Piotrek nie wiedział nawet co odpowiedzieć nie czując się do końca komfortowo w tej rozmowie.
- Być może. - Odpowiedział zdawkowo.
- A widziałeś stanik? Wielkie ma kule nie? Dojna pewnie! Jakby miała dziecko to Ci mówie młody, doiłbyś! Jak jałówkę! - Powiedział ubawiony mężczyzna.
- Dziadku! - Skarcił go młody nie mniej widać było że jego wzrok utkwił na jej biustonoszu. Kto nie kochał dużych cycków...

"No tak... pewnie wyobrażacie sobie moje - jak to mówicie - doje - w tej misternej koronce... wyobrażacie sobie, jak ten seksowny materiał mi je opina i... zdradza wielkość, kształt... moich sutków i brodawek..."

Przymykając oczy, nie mogła się powstrzymać i zaczęła przez bluzkę i biustonosz, pieścić swoje dorodne piersi...

Nie widzieli jej, za to bieliznę, mieli jak na dłoni. Gapili się jeszcze dobrą chwilę.
- Chodźmy, zjeść trezba i wracać. - Powiedział Piotrek.
- Zaraz młody, jak wróci to przecież nie będziesz się gapić bo wtedy nie wypada, z resztą jak wróci, gapić sie będziesz na cycki a tu chociaż zobaczysz co może mieć przy nich, a tego Ci pewno sama nie pokaże. No chyba że się opalać będzie. To by było coś! Jakby się rozlały takie przy ciele! Ah babcia takich nie miała! - Powiedział z zawodem.
Młody kompletnie nie wiedział co powiedzieć i nerwowo złapał ręką płot.

"A może młodziaku, zechcesz mi ukraść moje majtunie! Taki fetysz u chłopców nie byłby niczym zaskakującym... a potem, w toalecie, wykorzystałbyś je do zupełnie niecnych celów... owinąłbyś sobie nimi swój trzonek... a potem... a potem podrzucił mi, takie całe mokre... nasączone pewną substancją..."

Marta intensywnie ściskała swoje piersi, ugniatała je aż do bólu, jakby robił to jakiś napalony uczniak...

Dziadek wrezscie zebrał sie do środka domu idąc pierwszy i tak zostawił Piotrka nie wiedząc nawet żę ten zamiast pójść za nim wychylił się próbując coś zagarnąć. To co zdołał chwycić to stringi, jakiem momentalnie wsunął do kieszeni spodni. Nie było w nich dużo materiału wiec nawet mocno nie wypchały kieszeni dlatego jego idealna zbrodnia uszła płązem bo jak okiem sięgnął - nikogo nie widział. Wszedł do domu gdzie oboje zniknąć mieli na 20 minut.

"Ach, ty złodzieju majteczek! Oj sponiewierasz ty je! Sponiewierasz! Choć pewnie bardziej marzyłbyś o sponiewieraniu mojej - jak wy to tam gówniarze mówicie? - mojej fretki..."

Pomyślawszy o tym, jakby bezwiednie sięgnęła dłonią pod spódniczkę i potarła, przez materiał majtek, swoją cipkę.

Wyszli na zewnątrz. Staszek pierwszy, wychodząc na podwórko gdzie stanął z kawą w szklance patrząc na pozostawione w polu sprzęty.
Co ciekawe nie było wciąż Piotrka...to mogło budzić pytania zwłaszcza w jej głowie bo widziała czego się dopuścił.
Staszek znów rzucił okiem na wieszak z bielizną a po tym ruszył pod płot jakby chcia podejrzeć gdzie jest sąsiadka.

Marta dostrzegła ruch chłopca.

"Huncwot chciałby mnie podejrzeć! Niedoczekanie! Ale... zaraz, zaraz, czy to nie byłoby ekscytujące, gdybym miała świadomość, że ten gnojek obserwuje jak pieszczę swoje piersi... lub... podciągam spódnicę... i pieszczę swoją myszkę? Byłoby... oj, byłoby!"

Dlatego usadowiła się wygodnie na trawie, znów chwyciła piersi w dłonie i poczęła je pieścić, jednocześnie przymykając oczy wzdychając cichutko, acz przeciągle.

- Aaaaaaa... aaaaaaaachhhhh...

Zasłyszał głos i dziękował bogu że był teraz sam. Rozejrzawszy się po jej części podwórka zaraz przeczeszywał spojrzeniem również i krzaki szukając choćby najmniejszej wskazówki skąd mógł dochodzić dźwięk. Ruszył też wzdłuż płota by lepiej dojrzeć dalszą częśc podwórza. Szedł cicho do tego z każdym krokiem coraz bardziej podekscytowany.

Marta, słysząc kroki i domyślając się, że chłopiec już ją podgląda, speszyła się, lecz świadomość, że ten przystojny i zapewne nieśmiały młodzieniec, może ją z ukrycia obserwować - podnieciły ją bardzo i zdopingowały do działania.

Podciągnęła spódnicę. Oczom młodego podglądacza odsłoniły się seksowne koronki wykańczające pończochy...

Staszek patrząc uważnie wreszcie wypatrzył coś co sprawiło żę i rozedrgana ręka ulała kawy ze szklanki a ta pociekła na trawę. Rozdziawił oczy widząc ten podniecony obraz. Jak żył, tych dobrych sześdziesiąt lat z kawałkiem tak tak młodej i atrakcyjnej kobiety nie widział. I te pończochy, i ...i to co robiła ta picz. Chciał coś powiedzieć ale w ostatniej chwili ugryzł się w język czym szczęśliwie nie zdradził się i nie speszył jej jeszcze. Momentalnie złapał też za swoje krocze. Mimo wieku, był wciąż bardzo sprawnym mężczyzną.

Marta po podciągnięciu spódnicy, rozszerzyła uda, po czym jej dłoń poczęła suwać się po jej broszce opiętej koronkowym materiałem.

- Ach... ach... - wzdychała.

"Ojej! Zdaje się, że panowie obaj mnie podglądacie, ale z różnych stron! I jeden o drugim nic nie wie! Czyż to nie ekscytujące?!"

Jej dłoń szybciej poczęła masować cipkę.

Staszek wpatrzony w nia masował krocze jakie napuchło momentalnie a luźne krótkie i ubrudzone spodenki teraz opinały się na jego wypchanym członie, który mocniej pocierał, ale przez materiał. Drugą ręką trzymał wciąż szklankę i upił z niej kilka łyków na tyle niedbale żę oblał się na co jednak nie zwracał uwagi.
Z okna patrzył zaś Piotrek, z pierwszego piętra wgapiał się na nią, osłonięty trzymając w rękach swojego młodego fiuta owiniętego jej bielizną. Ręka bynajmniej nie pozostawała w jednym miejscu a tarła obciągając z niego skórkę.  

Dłoń Marty pracowała coraz to intensywniej.

- Aaaa… achhhhh… aaaaaa! – Wzdychania kobiety stawały się coraz głośniejsze.

Coraz szerzej też rozłożyła nogi, aby móc lepiej manewrować ręką, która tarła równomiernie materiał na cipce.

„Boże! Dlaczego myśl, że jestem podglądaną w tej sytuacji tak bardzo podnieca! Chyba wkrótce wykorzystam pomysł pana Staszka i wybiorę się na opalanie… oczywiście bez stanika…”

Jęki słyszał dobrze stojąc do tego tak blisko a jednak daleko. Ręka masująca krocze mocno operowała przy nim pobudzając mocniej nabrzmiałego penisa. Leciwy człon miał wciąż sporo do zaoferowania i gdyby nie płot, pewnie by się o tym przekonała. Wgapiony w nią Staszek brandzlował sie ręką bez skrępowania wiedząc że taka okazja moze się nie powtórzyć.
To samo robił Piotrek stojący w oknie i dochodzący już pierwszy raz, a by nie ubrzdzic niczego, wykorzystał to co miał akurat w ręce. Jej majtki. Zatrzymał na nich całą porcję nasienia jaka wystrzeliła hojnie z jego penisa. Chłopak z wyrazem ulgi nie przestawał jednak już na nowo trąc penisa jednak bez bielizny. Tą ułożył na parapecie ostroznie, pozwalając zarazem by sperma zasychała na jej materiale.

Marta, trąc materiał na swym łonie, powoli zsuwała go z siebie.

"A niech dranie zobaczą moją nagą piczkę! Dlaczego to mnie tak podnieca?! A jak w takim razie, musi podniecać ich?! Młody być może nie widział nigdy na żywo kobiecej szparki, a stary pewnie dawno nie widział... a już na pewno nie takiej wypielęgnowanej, jak moja..."

Stringi, zazwyczaj skąpe, w tym wydaniu były nadzwyczaj wąskie. Łatwo zsunęły się na bok.

Delikatny paluszek zgrabnie posuwał się wzdłuż wąskiej szczelinki.

"Widzą mi ją! Te ancymonki widzą moja psitkę!"

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Erol

    Wszystkie twoje opowiadania to ten sam temat
    Dwa opowiadania przeczytałem,i niestety, może dużo piszesz,ale Nielisz ten sam temat. I jeszcze to - eee.aaa,Ooo, zamiast dialogu