Mała śmierć (cz.IV) NASTKA

Mała śmierć (cz.IV)    NASTKAWizyta u ginekologa nie okazała się taka straszna jak myślała Nastka. Inaczej sobie to wszystko  wyobrażała. Nie była kompletnie nieświadoma i mniej więcej miała pojęcie, czego po takiej wizycie, można się spodziewać. M. ją uprzedzała, że lekarz jest facetem,  ponoć bardzo miłym a na dodatek jej dobrym znajomym. Ala sama myśl o tym, że ktoś, do tego obcy facet będzie jej zaglądać i grzebać między nogami napawała ją zażenowaniem.  
Lekarzem okazał się, około czterdziestolatek do tego cholernie przystojny facet, tyle że w śmiesznych drucianych okularkach.

- Ale ciacho.  Szepnęła M. do ucha.

/- Nie ostrz sobie na niego apetytu, on już ma faceta. – Usłyszała w odpowiedzi.

- Ja pierdzielę, gej?-

/- I co z tego? Ważne, że zna się na rzeczy i nie będzie na ciebie patrzył jak na łakomy kąsek do przelecenia.-  

- Widziałaś jego dłonie? Jeszcze nigdy nie widziałam tak delikatnych i wypielęgnowanych dłoni u faceta.-

/- A co, wolałabyś by ci tam grzebał jakiś mięśniak do tego  brudnymi łapskami?- Odpowiedziała M. nie mogąc już powstrzymać się od śmiechu?

-/ Cześć M. Rozumiem, że to jest siostra A.?  To zapraszam. To, która z pań pierwsza?- Przystojniaczek z uśmiechem, odezwał się cholernie uwodzicielskim głosem, stojąc w otwartych drzwiach gabinetu.

-Może on i nie taki całkiem stuprocentowy gej.- Przeleciało Nastce przez głowę

/- Możemy razem? Ona jeszcze nie była nigdy u takiego badania, i jest, że tak powiem,  co nieco stremowana. Niech widzi, co ze mną będziesz wyprawiał, może  się przekona jak zobaczy, że nie taki diabeł straszny jak go malują.- Ze śmiechem odpowiedziała M.

-/ Jeśli panna nie ma nic przeciwko to bardzo proszę.- Przepuścił nas przed sobą do gabinetu zamykając za sobą drzwi.

-/ Pani tu sobie usiądzie a ty M. przygotuj się i proszę od razu na fotel.

Po chwili M. wyszła z za parawanu. Boso i kusym ni to fartuchu ni to szlafroczku, usadowiła  się w fotelu nogi umieszczając na szeroko rozstawionych podpórkach?

-/ Wszystko w porządku od ostatniej wizyty?- Spytał przystojniaczek.

/- Chyba nie. Kazałeś mi na jakiś czas odstawić tabletki, i coś  chyba  zaczyna się dziać nie tak. –

-/ Ale co nie tak? Masz upławy, bóle?-

/- Bóle to raczej od żołądka, ale mam małe plamienia.-

-/ Ok, zaraz zobaczymy, co w trawie piszczy.- Zgrabnie założył rękawiczki, wziął do ręki srebrne ustrojstwo, siadając na okrągłym taborecie na kółkach wjechał miedzy rozrzucone szeroko nogi M.  nachylając się nad jej kroczem..  

-Jasny gwint  chyba zwieję z fotela jak mi też będzie chciał to żelastwo wsadzić w cipkę.- Przeleciało Nastce przez głowę.  

-/ Nic tu niepokojącego nie widzę, ale dla pewności zrobimy  jeszcze USG.- Powiedział przystojniaczek,  smarując brzuch M. jakimś przezroczystym paskudztwem, po czym zaczął jeździć po nim sondą uważnie wpatrując się w monitor.

-/ Moje grat…….-

/- Kurwa, Max, zamknij się! Pogadamy  potem.-  Warknęła na niego nagle M.  

Nastka spojrzała na nią zdumiona. Nigdy wcześniej nie widziała M. w takim stanie, tym bardziej  nie słyszała z jej ust takich przekleństw. Nawet jak się z A. pokłócili, a nie raz ostro bywało, to M. zawsze starała się tonować swoje wypowiedzi.
  
-/ Ok, nic tu groźnego nie widzę, możesz zejść, sprawdzimy jeszcze piersi.- Przystojniaczek zwrócił się do M. zdejmując rękawiczki i podchodząc do umywalki.

-/ A panią poproszę  na korytarz, muszę porozmawiać z M. i za chwilkę  panią poproszę na fotel- Zwrócił się do Nastki.

- Jestem Nastka.-  Odburknęła raczej niż odpowiedziała, wychodząc z gabinetu.-

-/ Charakterna ta mała.-  

/- Raczej przestraszona i zawstydzona, wiesz, że właściwie to A. ją wychowywał wiec nie dziw się zbytnio.- Usłyszała jeszcze  zamykając  za sobą drzwi.

Po długiej chwili, drzwi się otworzyły. Stanęła w nich zdenerwowana M.  
  
/- Ok, teraz ty, mam wyjść czy chcesz bym została?-

- Sama mi mówiłaś, że jest nie groźny. Więc może wejdę sama- Odpowiedziała jej, specjalnie na tyle głośno by przystojniaczek usłyszał.

-/ Jasne, że nie, chodzę do niego już parę lat. I jak widzisz nic mi nie zrobił. Możesz śmiało wejść.-

Przepuściła Nastkę do środka, po czym wyszła zamykając za sobą drzwi.
Nastka stała na środku gabinetu,  z wypiekami na twarzy. Cała jej odwaga gdzieś znikła, i nie wiedząc za bardzo, co ze sobą zrobić, naszła ją cholerna  ochota by jednak uciec z gabinetu. I już miała to prawie zrobić, gdy przystojniaczek skończył myć ręce i zapraszającym gestem, dłonią wskazał na krzesło stojące przy biurku. Pewnie był przyzwyczajony do takich reakcji swoich pacjentek,  poczekał aż usiadła, po czyn siadając z uśmiechem zwrócił się do niej.

-/ Pani  Nastko? Czy Nastko? –

- Wystarczy Nastko- Odpowiedziała zbita trochę z tropu.

-/ A więc Nastko. Jak wygląda badanie, to z grubsza już wiesz. Ale najpierw musimy zabawić się trochę w papiero-logię.-

Po standardowych pytaniach o dane, wiek adres, kiedy pierwsza miesiączka, dlaczego dopiero teraz wizyta u ginekologa i padło wreszcie to jedno zasadnicze. Pytanie którego się spodziewała, ale odpowiedź na nie wydawała się jej piekielnie trudna.  

-/ Współżyjesz seksualnie?  

-/ M. mówiła mi, że nie, ale wiesz mam obowiązek się upewnić. Wiesz, lekarz to jak ksiądz, obowiązuje go tajemnica spowiedzi. Nic, o czym tu będziemy rozmawiali nie opuści tego gabinetu. Ok, powiesz mi za chwilę, ja w między, czasie opowiem jak będzie wykładało badanie. Po pierwsze zbadam twoje piersi i węzły chłonne czy tam się nic złego nie dzieje. Dotykając dłońmi będę starał się ustalić czy nie ma tam jakiś guzków. Jeśli by tam było coś nie tak, to zrobimy mammografię by się upewnić, że wszystko jest ok. Potem zbadamy twój brzuch i podbrzusze i w zależności od stanu wejścia do pochwy przeprowadzimy padanie albo specjalnym wziernikiem, o tak ona wygląda. Widzisz, że to nie taki sam, jakim badałem M., albo doodbytniczo. Zaręczam cię, że to są badania zupełnie bezbolesne, no może trochę tylko powodujące dyskomfort. Więc co jaka jest odpowiedź na moje pytanie?-

-/ Nastko?
- Nie.

-/ Nie, że, co?

- Nie współżyłam.- Wykrztusiła w końcu z siebie.  

-/ Ok, zapraszam wobec tego na mój piękny fotel.-

Pewnie chciał być dowcipny, bo  zaraz dorzucił ze śmiechem.

-/Niektóre moje pacjentki nazywają go helikopterem, ale Bóg mi świadkiem nie widzę w tym żadnego podobieństwa.  

Podczas całego badania starała się nie patrzeć na niego. Wlepiwszy wzrok w sufit,  bezmyślnie obserwowała muchę łażąca po wiszącej na nim lampie. Starając się nie patrzeć na to, co robi z nią przystojniaczek ze strachem oczekiwała na chwilę, gdy wepchnie w jej malutką ten monstrualnie duży, metalowy przedmiot, którego używał przy badaniu M. gdy nagle poczuła  jego palec merdający w odbycie. -Zboczek czy co?- Pomyślała podrywając biodra w górę i zaciskając zwieracz. Takiego obrotu sprawy to się w ogóle nie spodziewała.  

-/ Spokojnie Nastka, już kończymy.- Usłyszała czując jak jego palec opuszcza wstydliwą dziurkę. Troczę zawiedziona, że to już koniec. Uczucie penetrującego tam palca było na swój sposób dosyć przyjemne.  

-/ Ok. Możesz się już ubrać.-  

Wychodzącą z za parawanu znów zaprosił do biurka. Pisząc coś ciągle  w kartotece, nie podnosząc z nad papierzysk głowy odezwał się do niej nagle.

-/Opowiedzieć ci dowcip o ginekologach?- Nie zdążyła nawet nic  odpowiedzieć, gdy usłyszała.

-/ Ok, opowiem. Lekarz ginekolog z kolegą internistą jadą zatłoczonym tramwajem. Nagle ginekolog wzdycha z ulgą. Co ci tak ulżyło pyta go internista? Nareszcie twarze odpowiada ginekolog.-
  
-/ Stary to dowcip, pewnie pamietający czasy PRL-u dodał.

- Dlaczego PRL-u? Zapytała Nastka.

-/ No, bo dziś lekarze już nie jeżdżą zatłoczonymi tramwajami.- Ten Przystojniaczek naprawdę usiłował być dowcipny.

Na korytarzu odszukała M. i wróciły do domu? Podczas całej drogi powrotnej nie zamieniły ze sobą żadnego słowa.  To znaczy, Nastka próbowała nawiązać jakiś dialog, ale brak jakiejkolwiek reakcji ze strony M. zniechęcił ją w końcu i dała za wygraną.  
W domu M. bez słowa zamknęła się w pokoju. Dopiero późnym wieczorem Nastka natknęła się na nią w kuchni.  

- M. co jest?-  

-/ Nic, wszystko ok. A tobie, co powiedział?-

- Że wszystko w porządku. Nie powinnam stosować  tamponów a tylko podpaski,  i dobrze by było gdybym pokazała się za rok, oczywiście, jeśli nic się nie będzie działo. W przeciwnym razie masz do niego zadzwonić i umówić mnie na wcześniejszą wizytę.-
- M. nie chrzań mi, że nic nie jest. Nawet nie słuchasz, co do ciebie mówię.-

-/ Nic mi nie jest. I proszę cię nie mów A. gdzie byłyśmy dzisiaj.-

- Nie pogrywaj tak ze mną, wiem ze coś nie tak. Albo mi powiesz, co jest albo wszystko opowiem A.  

-/ Nastka błagam, nic mu nie mów. On się tylko wścieknie.-

- Nie mu nie powiem jak mi zaraz powiesz, co jest grane.-

- M. mówię do ciebie.-  

W końcu M. bez słowa podała Nastce fotkę. Taką samą, jaką ona też otrzymała od pana przystojniaczka.

- No i co?-

-/ Nie widzisz? Porównaj!-

- Nic nie widzę?-

- / Nie widzisz?-  
-/ Tu.- Wskazała palcem.
-/ Pieprzona fasolka!-
-/ Nastka, jestem do k***y nędzy w ciąży!  

- No i?-

-/ Co, no i? A. się wścieknie. Obiecaliśmy sobie, że kiedy, to oboje  zadecydujemy! To będzie nasza wspólna decyzja! Na razie jeszcze nie!

- A ty chciałaś, czy nie?  

-/ Umówiliśmy się!

- Dobra umówiliście się! Nie wyszło, i co?
  
-/ Nie mogę mu tego powiedzieć!

- No to, co zrobisz? Usuniesz?-
- Obojętnie, co zrobisz, ale on musi o tym wiedzieć!-

-/ Nie wiem, co.  Ale błagam cię nic mu nie mów.-

- Obiecałam, więc mu nic nie powiem, ale ty musisz mu o tym powiedzieć.-
- To jest też jego jak to powiedziałaś „fasolka”. Bociany tego nie przynoszą do tego trzeba dwojga. Chyba że………?

-/ Co, chyba, że co?

- Nic.

-/ Nic? Nie pierdziel! Jak nic, pewnie pomyślałaś sobie, że to może nie jego?-
- /Tak sobie pomyślałaś, że to nie jego i dlatego boję się mu to powiedzieć?-
-/ No jasne jak ty tak myślisz to pewnie jemu to też do głowy strzeli.-

- M. przepraszam, ja tak naprawdę nie myślę, przecież to wszystko, można udowodnić!

-/ Udowodnić? Nie pogrążaj się więcej! Więc jednak myślisz że to nie jego!-
-/ Kurwa,  nic nikomu nie będę udowadniać.-

M. wściekła wypadła z kuchni do pokoju, trzaskając drzwiami tak, że mało szkło z nich nie wyleciało. Nastka próbowała przepraszać, wprost błagała o to by ją wpuściła, ale nie usłyszała odpowiedzi i drzwi pozostawały zamknięte.  

Wieczorem po powrocie do domu, A. z furią wpadł do pokoju Nastki.

-/ Dowiem się, co tu jest grane? Dlaczego M. płakała?

- Musisz zapytać M.-

-/ Pytam ciebie, ona w ogóle nie odpowiada!-
-/ O co wam głupie baby poszło? Pokłóciłyście się?-
-/ Myślałem, że świetnie się dogadujecie, że  nawet   lepiej jak ze  mną. No to, co jest grane?

- Nic, między nami wszystko jest ok. Musisz z nią rozmawiać, nie ze mną.-

-/ Już was obie chyba kompletnie popierniczyło. Jadę na dyżur, ale nie myślcie, że jutro nie wrócimy do tematu. Wyciągnę z was wszystko jak nic. I nie wiem, co ci zrobię, jak się nie pogodzicie.  

Rano obudziło Nastkę szarpanie za ramię. Przestraszona otworzyła oczy, nad nią stał wzburzony A.  

-/ Nastka, gdzie jest M.?-

-  Jak gdzie …..? Śpi.-

-/ Nie ma jaj w pokoju, nie ma też, jej rzeczy!

Nastka wypadła z łóżka i pognała do ich pokoju. Łóżko nietknięte, widocznie M. nawet się nie położyła. Z szafy ubyło trochę bielizny i ubrań, razem z torbą turystyczną.  

- O w dupę jeża!- Wymknęło się Nastce, dodając w myśli. „No to kurdę, nieźle narozrabiałam.”

-/ Nastka, o co tu chodzi? Mów mi zaraz, o co wam wczoraj poszło?-  

Nie odpowiedziała, wzięła do ręki złożone kartki leżące  na stoliku. Rzuciła na nie okiem, po czym podając  jedną z nich bratu powiedziała.

- Masz czytaj, to do ciebie.- I wyszła z pokoju.  
Zamknęła się u siebie, przeczytała kartkę adresowaną do niej po czym  schowała ja głęboko miedzy książkami.

„Nastka!
Pamiętaj o naszej rozmowie i swojej obietnicy. Telefon wyłączyłam, więc nie dzwoń do mnie ani  w żadnym wypadku do moich staruszków, nie chcę ich denerwować. Muszę parę spraw przemyśleć, Wkrótce się odezwę. Magda”  

Kolejne dni to był koszmar. Do A. to bez kija nie podchodź, miotał się jak opętany. Trzeciego dnia   wróciwszy do domu, bez słowa zamknął się w pokoju. Poszła za nim, siedział w fotelu bezmyślnie wpatrując się w ekran telefonu.  
-/ Wyjdź! - Warknął do niej. Nie usłuchała.  

- A. co jest?-  

-/ Wyjdź!-

- Nie! Wyjdę jak się dowiem, co jest grane!

Bez słowa podał jej swój telefon, na ekranie widniała wiadomość od M.  

„A. przepraszam, ale to już koniec nie możemy być dłużej ze sobą, nie pasujemy. Po prostu zawiodłam Twoje zaufanie. Za parę dni przyjadę po  resztę swoich rzeczy. Uzgodnię to z Nastką.  Proszę tylko by Cię nie było wtedy w domu. Nie dzwoń i nie szukaj mnie.

A pod nią odpowiedź A. do M.

„M. niech Cię….., krzyż na drogę!”

- Popierdzieliło Cię już do reszty!? Co Ty jej tu za bzdety jej  wypisujesz?  Mam nadzieję ze zdążyła wyłączyć telefon i tego nie widziała.-  

-/ A co niby miałem jej odpowiedzieć! Kochanie nie będę stał na drodze do twego szczęścia życzę Wam wszystkiego najlepszego!-
-/ Niech sobie idzie do tego swojego pieprzonego gacha.-
-/ Nawet nie jestem ciekaw, od kiedy to trwa, jak długo już mam przyprawione poroże.-
-/Myślałem, że jest inna,  ale chyba wszystkie baby są po jednych pieniądzach. Jak się trafi jakiś bogatszy albo z większym kutasem, to pieprzą na wszystko i idą za nim jak w dym.-

- Wielkim Kutasem, i  do tego połamanym to chyba  jesteś Ty!- Ona świata za tobą nie widzi, popieprzony idioto!

-/ Nastka….!-

-Wal się idioto! Nie myślałam ze mam tak popieprzonego brata!- Przerwała mu w pół zdania, wybiegając z pokoju. Następnego dnia dostała SMS-a z jakiegoś nieznanego numeru.

„Nastka, jutro o piątej w Chimerze, tylko nic nie mów A. i nie dawaj mu tego numeru, odpisz tylko czy możesz i wykasuj Magda”  

Potwierdziła spotkanie, po czym wykasowała SMS-y z pamięci telefonu. Co prawda była na jutro  umówiona z A., mieli jechać na zakupy - coś się wymyśli -pomyślała.

     Siedziała już dobre pół godziny czekając na Magdę, nie przyszła. Próbowała dzwonić na numer telefonu, z którego otrzymała SMS-a ale numer nie odpowiadał. W końcu, zrezygnowana postanowiła wracać do domu. Szła zamyślona, „Co u diabła się stało ze nie przyszła.” gdy nagle ktoś chwycił ją za rękę.  

-/Nastka, sorki, ale musiałam sprawdzić czy jesteś sama.-

- Cholerka, M. przecież obiecałam!

-/ Wiem, przepraszam, ale znasz A.. Mógł iść za tobą.-

- M. wy musicie ze sobą pogadać, wyjaśnić wszystko. Zresztą ja już też niczego nie łapie. Wszystko jest ok, dwa gołąbki nierozłączki, i nagle  szlak trafia wszystko. Naprawdę masz innego?
  
-/ A. to powiedział?
  
-  Nie, on tak myśli. Zresztą, co ma innego sobie myśleć?

-/ Wejdźmy tu. O tej porze nikt tu nie zagląda, będziemy mogły spokojnie porozmawiać.- A. wskazała jej wejście do lokalu i zaprowadziła ją do pustej o tej porze dolnej salki. Po drodze zamówiła jeszcze dwie Latte i po szarlotce na ciepło.
  
- M. powiesz mi w końcu, co się stało?-
- A. najpierw myślał że to ja ci coś przykrego powiedziałam i dlatego się wyprowadziłaś, ale jak dostał tego twojego SMS-a to jak by go szlak trafił i  zaczął coś bredzić, ze go zostawiłaś dla  jakiegoś dupka, nawet ci to napisał.-
  
-/Przecież ty też tak myślisz! Też myślisz że kogoś mam!-
-/ Napisał, co mi napisał? Kiedy?- Zapytała, po czym zaczęła szukać w telefonie.-

- M. daj mi ten telefon, proszę nie czytaj tego. Napisał głupoty, to nie jest prawda, on tak wcale nie myśli!-
- Nie czytaj wykasuj to gówno!-

-/ Nawet lepiej, że jest o tym przekonany. Będzie mu lżej.-
-/ Nie będzie myślał, że go chcę złowić na bachora.-
-/Nie będzie musiał grać roli szlachetnego rycerza.-   Powiedziała przeczytawszy odpowiedź na swojego SMS-a.
  
- M. do jasnej cholery, powiesz mi w końcu co jest grane czy nie. Bo naprawdę zaczynam myśleć, że to wszystko jest moja wina!

-/ To nie jest żadna twoja wina. Jeżeli już to tylko moja. Po prostu nie dotrzymałam słowa. Nie chcę by się czuł do czegokolwiek zmuszany, bo to w końcu i tak obróciłoby się przeciwko mnie. Umówiłam się  z tobą by ci to wszystko wyjaśnić.-
-/ Mam tylko jeden warunek. To wszystko zostaje między nami, pamiętaj co obiecałaś!-  

- M. przepraszam, jasne, tylko, w czym ten cały problem? Jesteście ze sobą, jesteś z nim w ciąży, więc wszystko ok!

-/ Nie dotrzymałam słowa!

- Nie rozumiem?-

-/ Nie dotrzymałam słowa, obiecaliśmy sobie, że  o tym, kiedy będziemy mieli dziecko zadecydujemy wspólnie. A ja tego nie dotrzymałam!

- Ty nie dotrzymałaś?-
- Co mi tu za kit wciskasz?-
- Myślisz, że co, że wierzę w bociany albo, co? To, że mnie żaden jeszcze nie przeleciał to wcale nie znaczy, że nie wiem, od czego się zachodzi w ciążę! To trzeba wiedzieć zanim się zacznie pieprzyć!-
- A on, co?-
- Ty mu obiecałaś ze nie zajdziesz w ciążę, więc jak chciał mieć sto procent pewności to, po co się z tobą pieprzył?

-/ Nastka nie bądź wulgarna, błagam.-

- Błagam? Nie bądź wulgarna? Szlak mnie trafia. Jak słyszę to twoje pochlipywanie!-
- Każdy z nich, by się z nami pieprzył, a jak przyjdą tego skutki to oni są nie winni?-
- M. otrząśnij się. A czy ten mój szanowny braciszek, poza którym świata nie widzisz obiecał ci że cię nie zapyli?-
-Mnie próbujesz pouczać a sama, co?-
- Palant ma tyle samo w tym udziału, co i ty. A ty, co? Zachowujesz się jak jakaś porąbana pensjonarka z kiepskiego romansu dla panienek z pensji.-
- Zawsze winna dziewczyna, zawsze my a nie oni. Zresztą skąd wiesz jak on się zachowa. Może nie jest tym pieprzonym palantem, który jak się pojawiają problemy dają nogi za pas?-
  
-/ Wiem, że tego nie zrobi. A. to odpowiedzialny facet, sama to powinnaś wiedzieć najlepiej.

- To, po grzyba ta cała szopa?

-/Po prostu nie chce by został ze mną tylko z obowiązku!

- Ku**a, M. ogarnij się, tak samo jego, jak i twoje!-
- Powiedz mu, zobaczymy, co zrobi? Okaże się dupkiem, czy dojrzałym facetem?

-/ Wiem, co zrobi? Jak mu o tym powiem, będzie chciał zaraz brać ślub. A ja już do końca życia nie będę wiedziała czy to robi dla mnie, dla nas, czy tylko dla tego że jestem w ciąży?-

- A ty w ogóle chcesz tego dziecka?-

-/ Chcę, zawsze chciałam.-

- Rozmawiałaś z nim o tym? No zanim zaszłaś w ciążę? Mówiłaś mu, że chciałabyś już mieć dziecko?-

-/ Raz próbowałam.-

- I co?
-/ Nic, powiedział tylko, że jeszcze nie teraz, że mamy czas, że przecież się umówiliśmy. Że nie stać nas na razie.  Teraz jak mu powiem o ciąży, to pomyśli ze zrobiłam to specjalnie, że go oszukałam. –

- To co, nie zabezpieczaliście się?-  

-/ Zabezpieczaliśmy się, nawet podwójnie.-

- To jak to się stało.-

-/ Odstawiłam na jakiś czas tabletki, to są hormony. Została tylko prezerwatywa. To była moja wina, bo jak się niedawno  kochaliśmy to skończyliśmy na łyżeczkę. Było mi tak cudownie czując go w sobie, że błagałam by ze mnie nie wychodził, bym mogła czuć go dłużej.-

- No i co?-

- / Jak się obudziłam to zobaczyłam, że nie ma prezerwatywy. Po prostu jego fallus się skurczył, wyślizgnął się ze mnie,  a kondon został  w  środku i mleko się wylało.-
-/ To musiało się stać wtedy. Jaka ja byłam głupia. Mogłam to przewidzieć, że tak się może stać.-
-/ Nie raz już tak było, ale ja się wtedy też zabezpieczałam. Tym razem mnie poniosło, myślałam waginą nie mózgownicą.-
  
- I co teraz zrobisz.-

-/ Nie wiem, chyba jednak pojadę na pół roku na te praktyki do Anglii i Stanów. Firma mnie tam chce wysłać. Nie mówiłam o tym A., bo wcześniej  odmówiłam wyjazdu nie chciałam się z nim na tak długo rozstać. Ale teraz, jeśli będzie to jeszcze aktualne to pojadę.-

- I co nic mu nie powiesz o ciąży?-

-/ Nie, i ciebie tez o to proszę.-

- Chyba cię już zupełnie pogięło! To przecież też jego!-

-/ Kiedyś pewnie się dowie. Ale nie chcę by działał pod przymusem.-

- Wy to naprawdę jesteście zdrowo popieprzeni. Jesteście ze sobą już tyle czasu, jak stare dobre małżeństwo i raptem, co?-

-/ Nastka, nie jesteśmy małżeństwem, nigdy nie byliśmy. Po prostu parą żyjącą w luźnym związku.-  

- A staruszkom, co powiesz?-  

-/ Na razie nic, może później, ale na pewno nie powiem, że to z A.-

- M.  ogarnij się, czy ty słyszysz, co pierniczysz?-
- Powiesz później? Kiedy później? Przyjedziesz do nich z brzuchem i po prostu oświadczysz mamo, tato to będzie wasz wnuk, tyle że nie wiem kto jest ojcem?  

-/ Nie wiem, pewnie jakoś ich na to przygotuję. Na razie nic nie chcę mówić. Znasz moją mamuśkę, zaraz  by tu wylądowała. Muszę jakoś to ogarnąć i przyjść do siebie.  
  

……………….

abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użyła 4175 słów i 21415 znaków.

3 komentarze

 
  • enklawa25

    Super pobudza zmysły

  • HarryKeogh

    No i gdzie ciąg dalszy??
    Mam nadzieję że jednak powstanie, bo przyjemnie się Ciebie czyta

  • elninio1972

    Oj A... Mieszasz jak dobra kucharka ;)