Czy mogłam sprzeciwiać się fachowcowi? Zacisnęłam piersi na lekarskim przyrządzie. Okazało się, że badanie polegało na gwałtownym suwaniu doktorskiego instrumentu w tę i z powrotem. Gwałtownemu? To mało powiedziane! Przecież ja z olbrzymim trudem ledwie utrzymywałam równowagę! Gdyby pan doktor nie chwycił mnie za kark, jak nic, wyrżnęłabym o podłogę! Natomiast instrument pracował bez wytchnienia. Jego posuwisto-zwrotne ruchy stawały się coraz głębsze. Najpierw czub tego przyrządu uderzał w mój naszyjnik, który i tak nieustannie podskakiwał, wreszcie dotarł do mojej brody! Pan doktor, pracując jak oszalały, stawał się ponownie wulgarny. - Masz boskie cycki! Wręcz stworzone do takiego porządnego hiszpana! Wyruchać cię w nie, to pewnie marzenie niejednego samca! Lubisz go poczuć między swoimi balonami? - Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Lecz, gdy otworzyłam buzię, by wydobyć z siebie słowo, pan doktor zaordynował: - O tak! Rozdziawiaj usta! Wjadę z cycków prosto w twój dzióbek!
2 komentarze
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.
Chaosik
Czyż istnieje lepsze zastosowanie cycków niż porządny i ostry hiszpan? Nie potrafię sobie wyobrazić niemal niczego. Niemal
Historyczka
@Chaosik Słowo - "niemal" w sposób istotny zasiało niepewność...
Historyczka
Aha, polecam wcześniejsze części, nawet, jeśli ktoś czytał - bo wszystkie poprawiłam i rozbudowałam