To nie było zupełnie uczciwe. Przecież znałem prawdę, bo Remi w tym nie kłamał.
– To moja dziewczyna.
– Nadal nie rozumiem. – Mówiłem bardzo cicho, bo jej ucho znajdowało się blisko moich ust.
Odchyliła twarz i spojrzała na mnie.
– Zajmujesz się bardzo złymi rzeczami, ale w środku mieszka ktoś dobry. Tylko jeszcze o tym nie wiesz, a nie rozumiesz, bo jesteś małym głuptaskiem.
– Co ty pleciesz, kochanie?
– Nie powiem ci, skoro się nie domyślasz.
Popatrzyła na mnie tak jak... Diana. Pojąłem. Oczywiście doznałem lekkiego szoku, ale nie mogłem się mylić.
– Masz na myśli MNIE?
– Czyli rozumiesz. Nie jestem perwersyjną, po prostu uważam ciebie za ideał mężczyzny.
– Czyli może jednak nie preferujesz kobiet. – Podjąłem odważną dyskusję bez najmniejszego zaskoczenia, czy zdziwienia, a jednocześnie pominąłem kluczową kwestię, że chce ze mną pocałunku.
Mimo pewnych komplikacji to miało sens. Ojciec powinien być wzorem mężczyzny dla córki, jakkolwiek nie powinien być obiektem westchnień w kwestii cielesnej.
– Nie tatusiu. Nie interesują mnie kobiety, ja wybrałam Aishe, i to jest na życie, lecz to, co powiedziałam przed chwilą, jest również prawdą.
Popatrzyłem na nią.
– Ja kocham Dianę, a ty jesteś moją córką. A ojciec nigdy nie powinien całować się z córką, nawet jeżeli jest dla niej ideałem mężczyzny.
To zabrzmiało bardzo poważnie, lecz miałem pewność, że Chloe o tym wiedziała i tym stwierdzeniem odwiodę ją od spełnienia pragnienia. Ani przez chwilę nie sądziłem, że jest to tylko zachcianka. Chloe tak nie była.
Ona tylko spojrzała na mnie i ...wtopiła usta w moje.
To stało się tak szybko! Pierwsza chwila była zaskoczeniem. W następnej poczułem jej język. To było rozkoszne. Zanim sumienie się odezwało, minęły może dwie minuty. Oderwałem usta i głowę na tyle daleko, żebym widział jej oczy. Chciałem jej coś powiedzieć ostro, ale była taka rozpromieniona i chyba... szczęśliwa.
– Całuję lepiej niż mama? – zapytała poważnie.
Żadnego ,,przepraszam", czy ,,nie powinnam". Fakt, nie dostrzegłem zadowolenia, a tylko radość spełnienia.
Byłem bardzo zaskoczony i jednocześnie nie miałem siły jej cokolwiek powiedzieć. Przed chwilą zrobiłem coś, o co bym się nie podejrzewał. I jeszcze mi było miło! Niemożliwe! I to pytanie! To jedno, co powiedziała na końcu, nie za bardzo mi się podobało. Czy dla niej stanowiło to również sprawdzenie jej kobiecości?
– Diana jest moją żoną. I całowanie się z nią, jest naturalne. Jak wiesz, nigdy nie robimy tego przy was. Co ma znaczyć to pytanie? – nie byłem zły, raczej zaskoczony i tym, co zrobiła a głównie pytaniem i pewnie dlatego mój głos zabrzmiał surowo.
– Nie gniewaj się. Chciałam tego, a wiedziałam, że namowy i prośby nic nie dadzą. Dlatego niejako skradłam ci ten pocałunek. Proszę, odpowiedz na pytanie.
Pewnie miałem słabość do niej. Nie potrafiłem na nią nakrzyczeć. W zasadzie nie to, że zrobiła, to ze mną mnie osłabiło, ale fakt, że było mi miło.
– Inaczej. Nie możemy robić tego więcej – szepnąłem całkiem rozbity.
Patrzyła na mnie. Żadnego wstydu, żalu. Zamiast tego radość i satysfakcja. I jeszcze to pytanie!
– Co pomyślałeś? – Wpatrywała się z uwagą w moje oczy.
,,Cholera, w co ona pogrywa” – przeszła mi myśl.
A może i nie... Robiła wrażenie bardzo poważnej, mimo że jej mina wskazywała, że jest usatysfakcjonowana. Pogubiłem się, bo faktycznie coś pomyślałem i to już stanowiło solidny problem.
– Nie mogę powiedzieć. – Próbowałem oddalić objawienie prawdy, a chyba do tego dążyła, aby się upewnić, może nawet z tego powodu miała taką rozpromienioną i szczęśliwą minę.
– Ja wiem, co pomyślałeś. Powiedz.
– Skoro wiesz, to ty powiedz.
Nie czekała sekundy.
– Było ci miło, mimo że jestem twoją córką.
Poczułem się dziwnie. Nie mogłem tu zostać ani chwili dłużej...
– Muszę już iść. Miłej nocy. – Starałem się, żeby nie odczuła, że jestem na nią zagniewany.
Posmutniała.
– Jesteś zły?
Moje oświadczenie o opuszczeniu pokoju widocznie jednak odebrała niewłaściwie. Nie byłem wkurzony, ale czułem się niezbyt komfortowo, będąc z nią w pokoju po tym, co się stało.
– Nie, kochanie. Wszystko dobrze. – Pocałowałem ją delikatnie w policzek, żeby wiedziała, że się na nią nie gniewam.
Cóż, stało się. Nie chciałem jej dołować ani siebie. Postanowiłem od razu powiedzieć o tym żonie.
Chloe ciepło się śmiechnęła.
– Życzę ci również dobrej nocy, tatku. Dziękuję.
Oczywiście te dziękuję, mogło dotyczyć wielu spraw. Że nie jestem zły, że jej życzę dobrej nocy. Jakkolwiek miałem przekonanie, że dziękuje mi za coś innego.
Po chwili szedłem po schodach na dół. Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Modliłem się w duchu, żeby Diana nie wyczuła, co miało miejsce.
,,Co za dzień” – przeszła mi następna myśl.
Zanim doszedłem do salonu, gdzie siedziała żona, pomyślałem jeszcze raz o córce. Winiłem się za to wszystko. Zbyt mało poświęcałem im czasu, jednak i tak nie rozumiałem. Nie interesują ją chłopcy, jest blisko z Aishą, a jednocześnie chciała mnie pocałować. Chciała i zrobiła to!
Moja młodość wyglądała inaczej. Ojciec również nie miał dla mnie czasu, lecz pamiętałem tylko jego zimno i oschłość. Matka? Nie otrzymałem od niej uczucia. Cicha, posłuszna mężowi. Bała się powiedzieć swoje imię przy moim ojcu. Być może obawiała się go, ale chyba nie zabroniłby jej dać mi odrobiny uczucia!
Musiałem skończyć ten gangsterski interes. Nie chciałem, żeby Remi i Chloe pamiętali mnie podobnie jak ja swojego ojca.
Diana siedziała na skórzanej kanapie. Wyglądała pięknie, musiałem przyznać, że mam śliczną żonę. Czarne włosy spadały na jej plecy. Dostrzegła mnie i oosłała krótki uśmiech. Miała na sobie sukienkę z zielonego jedwabiu, podkreślającą jej zgrabną sylwetkę.
– Porozmawiałeś z Chloe? – rzuciła krótkie spojrzenie w moim kierunku.
– Tak, skarbie. – odrzekłem krótko a wówczas utkwiła we mnie wzrok.
Patrzyła na mnie, jakby czegoś się domyślała. Oczywiście nie chciałem niczego ukrywać, ale też nie chciałem o tym mówić w salonie.
– Idziemy do sypialni? – postanowiłem odwrócić tok rozmowy.
Otworzyła szerzej oczy.
– Jasne, kochanie. Wezmę najpierw krótki prysznic.
– Jeżeli musisz...
– Spojrzała znowu.
– Nie muszę. – Poczułem delikatny i miły prąd w dole pleców. Wstałem i podałem jej dłoń, a ona ją ujęła i wstała.
Poszliśmy do naszej sypialni, która znajdowała się na tym samym poziomie, co salon.
Na górze tylko dzieci miały swoje pokoje i łazienki. Poza tym mieliśmy tam jeszcze dwa pokoje. Dużą garderobę i pokój na różne sprzęty. W ścianie ukryte za półką znajdowało się wejście do specjalnego pokoju z bronią. Na wszelki wypadek trzymałem tam niezły arsenał.
Na parterze posiadaliśmy dwie łazienki, pracownię, kuchnię i salon.
W sypialni stało duże łoże, dwie szafki nocne i Diany miejsce do poprawy wyglądu, z dużym, kryształowym lustrem. Nigdy nie używała mocnego makijażu, czasami tylko lekkiego, gdy wychodziliśmy na party.
– To zabrzmiało tajemniczo z tą sypialnią. Wiem, że coś zaplanowaliśmy, ale wyczułam w tym, jeszcze coś – zaczęła.
– Tak. Prawdę mówiąc, coś się stało, a nie chciałem mówić o tym w salonie. Remi może jest już w łóżku, ale i tak dzieci mogłyby usłyszeć.
Bardziej chodziło mi o syna, o Chloe się bym nie martwił, gdyby nawet słyszała rozmowę.
Patrzyła mi w oczy i nadal trzymała moją dłoń.
– Nie musisz mi mówić, jeżeli nie chcesz – spojrzała tak łagodnie.
Czy ona coś odczuwała? Jeżeli tak, to nie mogłem wyobrazić sobie lepszej i bardziej wyrozumiałej żony.
– Właśnie chcę ci to powiedzieć i mieć to jak najszybciej za sobą, tylko nie wiem, jak zareagujesz. Kiedy ci powiem, zrozumiesz. Gdybym nie powiedział, byłoby to dużym błędem i źle o mnie świadczyło.
– Czy to dotyczy Chloe? – dostrzegłem zagadkowy uśmiech na jej pięknej twarzy.
– W rzeczy samej. Jesteś z nią bliżej i częściej, dziwię się, że ci nie powiedziała. –Położyła mi drugą dłoń na pierwszej i spojrzała głębiej w oczy.
– Oczywiście, że mi powiedziała – otworzyła szerzej oczy.
– Och! Czyli wiesz? – kiwnąłem dwa razy głową.
– Tak. Nie wiem, dlaczego tak jest. Wychowaliśmy ich dobrze i właściwie. Może odrobinkę im ciebie brakowało.
– Powiedziała, że to poważne, ale nie fizyczne. Że tylko się całowały – kontynuowałem.
– Ma do ciebie zaufanie.
– Tak, to dobrze. Jest coś jeszcze i to właśnie o tym muszę ci powiedzieć. Nigdy nie jesteś na mnie o nic zła, ale i tak nie wiem, jak to teraz przyjmiesz.
– Powiedz, głowy ci nie urwę. – Nie zmieniła wyrazu twarzy.
– Zapytałem, może niepotrzebnie czy całowała się kiedyś z chłopcem. I wówczas od razu odpowiedziała, że nie. I że jest tylko jeden, z którym by chciała, ale jest zajęty. To dziwna odpowiedź osoby, która preferuje tę samą płeć.
– Poczekaj. Może źle zrozumiałeś. Chloe jest blisko z Aishą. Tylko z Aishą. Ona nie jest lesbijką.
– Nie bardzo to obejmuję, ale być może masz rację. Okazało się, że tym kimś zajętym, jestem ja.
Diana nadal miała subtelny uśmiech na twarzy.
– Pocałowałeś ją? – zapytała. Nic na jej twarzy nie zapowiadał burzy.
– Raczej ona mnie – patrzyłem w jej oczy i oczekiwałem reakcji. Nie spodziewałem się, że się tak łatwo domyśli.
Pomimo pewnej obawy nie zareagowała negatywnie na wiadomość.
– Jesteś uczciwy i z pewnością nieperwersyjny. Robisz być może złe rzeczy, ale nie mogę tego zmienić.
– Czyli nie jesteś zła? Ani na nią, ani na mnie?
– Nie. Chloe jest bardzo dziwna. Jeżeli chcesz wiedzieć, pocałowała się ze mną również, jakieś trzy tygodnie temu.
– Och! Czy zrobiła to z zaskoczenia, bo ze mną właśnie tak się to stało?
– Byłam trochę zaszokowana, bo mnie o to poprosiła. Oczywiście już wiedziałam wcześniej o niej i Aishy. Stałam z nią blisko i myślałam, czy powinnam. W końcu się zgodziłam. Jesteś bardziej prawy ode mnie, bo mi powiedziałeś.
– Ale nie było między wami nic więcej?
Diana spojrzała na mnie nieco zaskoczona, ale nadal bez złości.
– Euri, zwariowałeś! To moja córka! – opanowała szybko ten wybuch i natychmiast się rozchmurzyła.
– Poza tym, tylko ciebie pragnę – dodała łagodnie – niepotrzebnie się uniosłam.
Uznałem swoją głupotę, a jej mądrość. Chciałem szybko uciec z tego tematu, ale nie mogłem tak od razu. Pozostało coś jeszcze. Uznała, że jesem bardziej prawy niż ona. Czy tak naprawdę było? Przecież zataiłem, że odczułem przyjemność podczas pocałunku.
– A wiesz, kto mi powiedział o tym, co jest między Chloe a Aishą? Remi.
– Remi jest bardzo mądry, ale więcej obawiam się o niego, niż o Chloe. Hajze ma na niego mocny wpływ i nie bardzo mi się to podoba.
– I ja to odkryłem. Dzisiaj zrozumiałem, że chyba nie znam tak dobrze mojego brata, jak sądziłem.
– Czyli wszystko jest w porządku z Chloe?
– Tak.
Nie zamierzałem opowiadać Dianie całej konwersacji, szczególnie jak ten pocałunek odczułem. Ona nie drążyła, więc uznałem, że lepiej o tym nie mówić. W końcu ja też jej nie pytałem, czy odczuła przyjemność, kiedy całowała się z Chloe.
Wolałbym, żeby to wcale nie miało miejsca, ale już się stało...
Uznałem, że mogę zacząć nawiązywać do tego, co miało się stać za chwilę między nami. Nadal tego chciałem, a ona nie dała odczuć, że coś w tej kwestii się u niej zmieniło.
– To, co będziemy robić? – Wyręczyła mnie całkowicie. Wyczułem w niej rosnące pragnienie zbliżenia.
– A co byś chciała? – U mnie też to narastało.
– Jestem posłuszną żoną i zrobimy, co zechcesz – szepnęła.
Obydwoje wiedzieliśmy jedno. Musieliśmy zachowywać się cicho. To trochę odbierało czar miłosnych igraszek, ale nie chcieliśmy czekać do jutra, kiedy dzieci będą w szkole. Zdarzyło się to ostatnio może sześć miesięcy wstecz, że kochaliśmy się w domu, kiedy dzieci były poza domem. Oczywiście tak tylko powiedziała o posłuszeństwie. Nie byłem żadnym tyranem i robiliśmy tylko to, co obydwoje chcieliśmy.
To stwierdzenie Diany podziałało na mnie jak otwarcie szampana. Nie mogłem dłużej zwlekać. Przyciągnąłem ją do siebie i zaczęliśmy się namiętnie całować.
– Chcesz mnie, Euri? – szepnęła.
– Jak cholera – mruknąłem.
– To się dobrze składa, bo ja też tego chcę z tobą. Ile to minęło czasu? Trzy, prawie cztery miesiące.
– Postaram się ci wynagrodzić ten czas oczekiwania.
– A czy ja też mogę się starać? – zapytała miło.
– Zawsze, kochanie. – Doskonale potrafiła tak umiejętnie dobierać słowa, by mnie jeszcze bardziej pobudzić.
Wstała i stanęła przede mną. Ująłem dół sukienki i zdjąłem przez głowę. Została w bieliźnie. Białej, koronkowej, która nie ukrywała za wiele.
– Jesteś taka piękna, kochanie. – Poczułem się już nieźle podniecony i zaczęło mi brakować czasu.
– Naprawdę tak uważasz? – Moja mądra żona umiała samymi słowami rozpalić mnie do czerwoności.
Zamiast odpowiedzieć, zacząłem całować jej brzuch i łono, przez majteczki.
– Chcesz całować moją kicię? – zamruczała słodko. Delikatnie przeczesywały moje włosy palcami.
Nie miałem czasu odpowiadać. Zsunąłem jej majteczki i spragniony wtuliłem usta w czarne spiralki. Nadal gładziła moje włosy. Zniżyłem twarz i przejechałem językiem po jej wilgotnych płatkach. Jęknęła cicho. Położyłem palce i dłonie, na jędrnej pupce, kciukami trzymałem jej biodra z przodu i popchnąłem delikatnie na łóżko, ale rąk nie zabrałem...
Ukląkłem przed jej rozchylonymi udami i zacząłem spijać nektar rozkoszy. Zaczęła szczytować. Poruszała biodrami, by zwiększyć doznania. Zostawiłem zaspokojoną intymność i zacząłem przesuwać usta na brzuch. Rozpiąłem jej staniczek i poświęciłem więcej uwagi jej dużym półkulom. Bawiłem się twardymi brodawkami, a ona nadal gładziła moje włosy. W końcu dotarłem do jej ust. Dawno nie smakowały mi jej usta jak w tej chwili. Całowaliśmy się długo i bardzo namiętnie. Dziwne albo i nie, ale nawet na sekundę nie pamiętałem innego, niedawnego pocałunku.
– Wolę jak jesteś bez ubrania – szepnęła.
Wstałem i zdjąłem koszulę.
– Pozwól mi dalej samej – poprosiła.
Wobec tej prośby zastygłem w bezruchu. Diana rozpięła mi pasek i ściągnęła wełniane spodnie. Wyswobodziłem się z nich i zsunąłem buty. Zostałem w spodenkach.
– Zobaczymy, jak się ma mój grzybek. Bardzo dawno go nie smakowałam – spojrzała krótko na moją twarz.
Zsunęła ostatnią część garderoby. Jej zabawka dumnie patrzyła na sufit.
– Wiesz, że lubię grzybki, szczególnie maślaczki. – Tym razem już nie unosiła głowy i wyglądało, że rozmawia z moją dumnie wzniesioną kolumną.
– Przekonaj mnie – rzekłem i teraz ja zacząłem gładzić jej włosy.
Diana była dużą dziewczynką i wiedziała, co robi. Objęła długimi palcami naprężoną kolumnę i obnażyła główkę.
– Maślaczek – szepnęła i bezceremonialnie wsunęła do buzi.
Zamknąłem oczy i rozkoszowałem się tym, co robiła. Zwykle brała do ust tylko główkę, ale tym razem pakowała prawie do połowu. Nigdy nie przepadałem za głębokim gardłem, jak i całościowo za pieszczotą oralną z jej strony. Sam natomiast lubiłem ją lizać i całować. Wszędzie. Wiedziałem, że za chwile mnie zostawi, bo przecież chciała pełnej miłości, a nie na szybko. Wstała i zaczęła całować moje usta. Zarzuciła mi łydkę na biodro i uchwyciła mój kark dłonią. Podniosła drugą nogę i oplotła mój pas długimi nogami. Położyłem dłonie na jej pośladkach i uniosłem.
– Chciałem cię jeszcze troszkę polizać – szepnąłem.
– Później – szepnęła zmysłowo.
Z pewnością chciała mieć mnie blisko. Pewnie jest różnica w rodzajach pieszczot i każda kobieta odbiera to indywidualnie. Miałem przed Dianą jedną kochankę i dlatego czułem różnicę. Przy dużej ilości kochanek pewnie niektóre preferencje się powtarzają. Odczułem końcem kolumny wejście do jej intymności. Delikatnie wierciła biodrami, delektując się dotykiem twardej główki. W końcu rozluźniła dłonie na karku i opadła własnym ciężarem na naprężony organ. Wydała przeciągłe westchnienie. Zaczęła się ze mną namiętnie całować. Czułem, kiedy jej język rozluźnia się, a kiedy pręży. Robiła małe kółeczka, to znowu delikatnie kuła, naśladując dziobanie ptaka.
– Pozwól mi samej, jestem taka stęskniona.
– Jak chcesz, kochanie? – Gdybym nawet w tej chwili chciał dominować, z pewnością bym ustąpił.
– Chcę leżeć na tobie – szepnęła.
Położyłem się na plecach, Diana rozsiadła się wygodnie z nogami po obu stronach moich bioder. Umiejętnie, bez użycia dłoni nasadziła się ponownie. Wiedziałem, że chce prowadzić, więc pozostałem w bezruchu. Unosiła biodra i opadała, to znowu przesuwała do przodu i do tyłu. Delikatnie poruszała się też na boki. Prawdopodobnie, a nawet na pewno, każdy jej ruch miał dawać przyjemność. O mnie nie musiała się martwić, bo było mi przyjemnie bez względu jak się poruszała. Czasami podczas kochania sama dotykała twardy guziczek, ale na razie tego nie zrobiła. Widocznie upłynęło tyle czasu od ostatniego zbliżenia, że było jej wystarczająco dobrze bez dodatkowego pieszczenia tego wyjątkowo wrażliwego miejsca. Ponoć kobieta odbiera dwa razy tyle przyjemności podczas kochania niż mężczyzna, ale oczywiście o tym wówczas nie myślałem. Raczej podczas udanego współżycia się nie myśli, tylko odbiera rozkosz. Dotykałem jej piersi. Potem je zostawiałem i patrzyłem, jak poruszają się w rytmie i znowu pieściłem. Zaczęła mieć szczyt. Ja byłem daleko, chociaż miałem wielką przyjemność. Jej szybkie skurcze pochwy znacznie zwiększyły moje doznania. Dyszała, ale dłonią zasłaniała usta. Oczywiście miała na względzie dzieci. Pociechy nie powinny widzieć ani słyszeć rodziców podczas zbliżeń. To bardzo może na nie wpłynąć. Jej szczyt zaczął ustępować.
– Nie mogłeś mieć? – zapytała z troską.
– Rozkoszuję się tobą. Chcesz jeszcze czy wolisz, żebym wtrysnął do twojej ślicznej buzi?
– To może potem. Teraz chce nadal. Mogę to robić z tobą dwie godziny.
– A nie trzy? – zapytałem z uśmiechem.
– Może i trzy. Wiem, jak lubisz kończyć. Bierz mnie. – podniosła się i uklękła przy łóżku.
– Chciałem cię polizać – poprosiłem ponownie, chyba zapomniałem, że obiecała mi siebie później.
– Wiem, nie zapomniałam. Mamy czas, prawda?
– Tak, kochanie. Mogę zostać?
– Tak, dzisiaj jest mała szansa na trzeciego dzidziusia.
Wiedziała, co lubię, ale też i ona to lubiła. Rozsunąłem jej pośladki i wjechałem łagodnie do jej jamki. Znowu wydała głębokie westchnienie. Zmieniałem szybkość i głębokość. Ponownie miała orgazm. I ja czułem, że długo nie wytrzymam. Delikatnie naparłem końcem kciuka na ciemną jamkę. Lubiła tak. Po chwili cały kciuk pieścił jej drugą dziurkę, a ja brałem pełne zamachy biodrami. Miała nadal ten sam szczyt lub przyszedł kolejny, nie miałem pewności, lecz dzięki temu skończyłem z nią razem. Rozkosz przez chwilę zaciemniła mi wzrok.
– Dużo tego – szepnęła.
– Trochę się nagromadziło. – Zacząłem powoli wychodzić, ale nie tak szybko, bo czułem i w tym przyjemność, a miałem nadzieję, że i ona tak lubi.
– Poczekaj, wiesz, że lubię, jak rośniesz we mnie.
– Dobrze, skarbie.
Odchyliła głowę. Schyliłem się i zaczęliśmy się całować mimo niewygodnej pozycji. Dłońmi pieściłem jej piersi. Po kilku minutach poczułem, że ponownie mój organ staje się twardy.
– Musisz mnie bardzo chcieć – szepnęła – może róbmy jednak dłuższe przerwy...
– Jak chcesz, maleńka. – Zacząłem od razu ostro, głęboko i szybko.
– Spieszysz się gdzieś, Euri? – po prostu zapytała, nie odczułem w jej tonie głosu, że tak nie chce.
– Nie lubisz tak? – chciałem się jednak upewnić.
– Lubie wszystko, tylko ubijesz bitą śmietanę na masło – zażartowała.
Zwolniłem. Pieściłem nadal jej drugą dziurkę kciukiem.
– Chcę tam – szepnęła.
Kiedy zna się kochankę, nie trzeba nawet rozmawiać, ale Diana czasem lubiła mówić, prosić o coś lub podkreślać werbalnie swoje zadowolenie. W tej chwili wiedziałem, czego pragnie. Robiłem to tylko, kiedy chciała, a to zdarzało się średnio raz na trzy razy. Pytałem ją potem, jak to odczuwa. Dla mnie to było o tyle inne, że wiedziałem, że jestem w innej jamce. Czasem czułem skurcze pochwy innym razem obu dziurek. Ponieważ chciała, musiałem zmienić miejsce swojego organu. Wyjąłem i cała zawartość wypłynęła.
– Och, jaka strata. Powinnam pamiętać o kieliszku – szepnęła.
To pewnie mogłoby wyglądać perwersyjnie, ale Diana czasami przystawiał szklankę lub kieliszek, zanim z niej wyszedłem.
Delikatnie nakierowałem twardego grzybka na ciemną jamkę. Miałem pewność, ze skoro chciała, była tam czyściutka. Taki rodzaj seksu wymaga przygotowania i doświadczenia z obu stron. Powoli zagłębiałem się w jej pupkę. Zawsze zdawałam się na nią. Czasem lubiła płytko, czasem głębiej. Musiałem być delikatny. Tylko raz chciała mocno i szybko. Zwykle sama się poruszała i kontrolowała szybkość i głębokość penetracji. Tym razem zdała się całkowicie na mnie. Czułem, że pieści swój guziczek. Miała dwa razy szczyt, zanim w niej zostałem.
– Teraz możemy się umyć – szepnęła.
Mieliśmy wejście do łazienki, prosto z sypialni. To było bardzo funkcjonalne. Poszliśmy razem. Weszliśmy do kabiny. Po chwili ciepła woda zaczęła spłukiwać nasz pot i inne wydzieliny. Myła mnie namydloną gąbką. Potem ja myłem jej ciało. Mycie kobiety wymaga doświadczenia. Lubiła, kiedy się nią zajmowałem. Wytarliśmy wzajemnie ciała i wyszliśmy z łazienki.
– Teraz będziesz mnie mógł lizać, jak długo chcesz – szepnęła i delikatnie ucałowała usta, samymi wargami.
– Dziękuję, skarbie.
Patrzyła na mnie inaczej. Staliśmy blisko lekko skotłowanego łóżka, Powinniśmy zdjąć kołdrę, a tak tylko ją zepchnęliśmy w koniec łóżka i kochaliśmy się na samym prześcieradle. Na dole w kontaktach paliły się cztery lampki, dzięki czemu mogliśmy się widzieć.
– Co się stało, kochanie. – Dostrzegłem zmianę w jej oczach. Prośbę, pragnienie czegoś...
– Nadal chcesz tego? – zapytała, a ja od razu się domyśliłem, o czym mówi.
Zawsze się bała. Co sprawiło, że się zdecydowała teraz? Może się nie bała, tylko nie miała pewności czy to w ogóle się da zrobić i jak to odbierze. Moja żona była altruistyczną duszą i jeśli wyczuła, że coś mi sprawia rozkosz, pewnie by kontynuowała, nawet czując dyskomfort.
– Mogę wiedzieć, dlaczego teraz chcesz? – Musiała być bardzo podniecona, bo dostrzegłem blask w jej pięknych ciemnoorzechowych tęczówkach. Widocznie kilka poprzednich szczytów nie zmniejszyło jej apetytu na seks.
– Powiem ci potem. Zasłużyłeś, ale najpierw mnie poliż.
,,Zasłużyłem, ciekawe czym” – pomyślałem, ale oczywiście nie chciałem w tej chwili pytać.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem na łóżko. Zacząłem od razu ją całować. Lubiłem to i wiedziałem, że ona lubi. Obydwoje uważaliśmy, że nie możemy czegoś chcieć, jeżeli druga osoba również tego nie pragnie. Jak mi mówiła, miała wówczas doskonały relaks, kiedy lizałem i dotykałem całe jej ciało. Zwykle zaczynałem od pięt i kończyłem na czubku głowy. I tak zacząłem dzisiaj. Nie tylko całowałem i dotykałem, ale i rozkoszowałem się zapachem, bo każda część pachniała nieco inaczej. Oczywiści najdłużej całowałem i pieściłem jej śliczną różaną jamkę. Uwielbiałem pękate i pomarszczone listki. Oczywiście pieściłem z rozkoszą jej twardy guziczek. W większości wypadków robiłem analing, oczywiście potem już nie całowałem jej różowej jamki, chyba że robiłem przerwę i myłem dokładnie usta i język. Kochanie jest rozkoszne, ale trzeba pamiętać o kilku zasadach higieny. Miała dwa razy. W końcu nie zostawiłem skrawka skóry, gdzie nie dotknął jej mój język, czy usta.
– Jesteś pewna, że chcesz? – zapytałem.
– Tak. Nie wiem, czy się uda. Postaram się. Nie pytaj, czy boli. Rozumiemy się, więc w wyjątkowym wypadku dam znać.
Tej jednej rzeczy nie chciała. Pozwalała mi wsunąć cztery palce aż do kciuka, ale obawiała się pełnego fistingu. Powodem była wielkość moich dłoni. Co prawda urodziła dwójkę, ale wówczas jest to inny proces. Zwykle boli rozszerzanie szyjki macicy, a nie wejścia pochwy. To miała dać jej rozkosz a mi spełnienie marzenia.
Położyła biodra na dwóch poduchach. Była wilgotna, ale dodatkowo wyjęła żel z szufladki nocnej szafki.
– Widzę, że się przygotowałeś – szepnąłem.
Pocałowałem kilka razy jej rozsunięte płatki. Zacząłem wsuwać palce. To robiliśmy często. Kiedy wszystkie cztery były już głęboko, wysunąłem je trochę i dołączyłem kciuk. Powoli naparłem, robiąc delikatne zakola. Mruczała zadowolona. Byłem podniecony z powodu tego, co robię. Czułem kostkami rozwartą do granic bramę do jaskini rozkoszy. Jej intymność się broniła. Czułem, jak jej mięśnie nie pozwalają mi wejść, spodziewałem się tego. Pieściłem jej guziczek palcami drugiej dłoni. Zagłębiałem się, ale niezwykle wolno. Widziałem napięcie na jej buzi. Chciałem zapytać, czy wszystko w porządku, ale przypomniałem sobie, co mówiła.
– Musisz się zdecydować. Ja chcę – szepnęła i zasłoniła usta.
Napiąłem mięśnie i naparłem. Zobaczyłem, że jej brwi zachodzą się do środka, a na twarzy widać ból. Nie przestawałem. Pieściła sobie brodawki piersi. Czułem, jak jej zwieracze otwierają się, chociaż były mocno zaciśnięte na mojej dłoni. Wydała jęk, na szczęście wygłuszyła go dłonią. Teraz nie mogłem się wycofać. Jeżeli ktoś ściskał bardzo mocno dłoń na powitanie czy pożegnanie, to jeszcze nie było to. Następny jęk, jaki wydobył się z jej ust, był mocniejszy. Poczułem, że jestem w środku, a wejście do jamki natychmiast zacisnęło się na moim nadgarstku.
– Rozkosznie – szepnęła. – Zaraz będę miała. To jest fantastyczne.
Poruszałem delikatnie dłonią na boki, dotykałem wnętrza. Reagowała na najmniejsze poruszenie palców. Zaczęła pulsować. Szybko jak maszynka. Dyszała, nadal tłumiąc dźwięk. Powoli zacząłem zwijać dłoń w pięść. To też musiała polubić. To dało mi dodatkowe trzy, cztery centymetry. Wepchnąłem rękę głębiej. Czułem, jak bardzo jest tu gorąca.
– Pozwól mi pieścić łechtaczkę – szepnęła.
Nie musiała pytać i tylko przemknęła mi myśl, dlaczego o to zapytała.
Zaczęła to robić. Ten widok bardzo mnie podniecał. Grzybek stanął naprężony.
To trwało długo. Nie sądziłem, że kobieta może mieć pół godziny orgazm, no może z krótkimi przerwami, ale miałem wrażenie, jakby jeden się kończył, a drugi zaczynał.
Zacząłem od poruszania na boki, rozprostowywałem palce i zwijałem je z powrotem w pięść. Zacząłem wyjmować i to było dla niej najmilsze. Widziałem po reakcji. Po dwudziestu minutach jej organ się na tyle rozciągnął, że mogłem wyjmować zaciśniętą pięść i ponownie wkładać, jeżeli tylko lekko zgiąłem cztery palce. I tak chyba lubiła jeszcze bardziej. W końcu dokładnie po trzydziestu minutach nieustającego orgazmu miała dość. Powolutku wyjąłem dłoń. Jej jamka była otwarta i dopiero teraz zaczęła się powoli zamykać. Każde nawet najdelikatniejsze dotknięcie tego rejonu powodowało u niej skurcz całego ciała. Przezornie trzymała dłoń na ustach. W końcu zastygła uspokojona i spełniona.
– Powinnam tego chcieć już dawno. To było zajebiście przyjemne – szepnęła.
– Podniecało mnie, kiedy się pieściłaś. Możesz to dla mnie robić czasem?
– Dobrze, kochanie – szepnęła.
Zajęła się moim grzybkiem. Diana z pewnością nie była egoistką. Sama miała wielokrotne orgazmy i ten ostatni bardzo długi i intensywny i mogłaby po prostu zasnąć, bo nieco ją wymęczyłem, jednak zaczęła mnie pieścić ustami. Wiedziałem, że tym razem zrobi to do końca. Diana była zdolną kochanką i pewnie chciała sprawić mi radość. Mimo że ten rodzaj pieszczoty nie był moim ulubionym, to jednak odczułem niezwykle miło.
Poszliśmy jeszcze raz się umyć, tym razem szybko. Zasnęliśmy prawie od razu.
Nasze najsłodsze zmagania trwały prawie dwie godziny. Czego nie wiedziałem, że zostawiliśmy lekko uchylone drzwi naszej sypialni i, mimo że byłem tylko z Dianą, niestety towarzyszyła nam jeszcze jedna osoba i ten fakt spowodował ogromne konsekwencje, o czym oczywiście nie wiedziałem, tej nocy.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.