Brutalny gwałt analny cz.4

Niedziela, 18:45
To było ogromne jezioro, łączące śródmiejski park ze wschodnimi peryferiami miasta. Od strony parku ciężko było dostrzec przeciwległy brzeg. W kilku miejscach znajdowały się dzikie plaże, latem oblegane przez amatorów wodnych sportów i plażowania. Wśród okolicznych cypli swoje zacisza znajdowali wędkarze. Jezioro z niemal trzech stron otoczone było gęsto zadrzewionym parkiem, jedynie na wschodzie znajdowały się opuszczone hale i magazyny, lata świetności mające już dawno za sobą. Tam też ujście do jeziora znalazła zasilające je rzeka.
- Kurewsko wielkie to jezioro. - powiedział Górski, drapiąc się po głowie. - Mógł wrzucić ciało gdziekolwiek. Raczej wątpię byśmy, mogli znaleźć jakikolwiek ślad. - kontynuował.
- Raport z sekcji nie mówił nic o wodzie w płucach, więc... - powiedział Krempa.
- Bo nie miała. - przerwał mu Górski. - Przyczyną śmierci był krwotok, nie
utonięcie.
Komisarz kolejny raz rzucił młodemu gniewne spojrzenie. Bardzo nie lubił, gdy mu się przerywało. Dlatego pracował sam, uważał że inni przeszkadzają mu w racjonalnym myśleniu.
- Więc… - zaczął spokojnie, bacznie lustrując Górskiego. - Uważam, że wrzucona została do wody już po śmierci.
Młody oficer wytrzymał spojrzenie starszego kolegi.
- Coś mi się nie zgadza, komisarzu. - odezwał się po chwili, wskazując palcem. - Niech pan spojrzy na to, jak układają się fale na tafli jeziora.
- Do czego zmierzasz?
- Te ruchy na wodzie to prądy. Jeśli została wrzucona do jeziora, to pod ich wpływem powinna zostać wyrzucona w południowym brzegu, a nie tutaj.
- Masz przy sobie zdjęcia ofiary? - Krempa odpalił kolejnego papierosa.
- Są w pańskim biurze, komisarzu.
- Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko, a ten skurwiel po prostu sobie z nas drwi. - wypuścił z płuc obłok białego dymu. - Dobra zabierajmy się stąd. Odstaw mnie do mojego mieszkania i jedź do domu. Myślę, że na dziś już wystarczy, teraz i tak już zbyt wiele nie zdziałamy.

Piątek 22:25
Po pomieszczeniu niósł się stłumiony odgłos miotającego się ciała. Serce Rity trzepotało w panice, rozrywane bolesnym wrzaskiem niekończącej się agonii. Jej wzrok utkwiony był w jednym punkcie. Oko wpatrywało się we wnętrze szeroko rozpostartych ramion metalicznie martwej szafy. Wdzierające się w umysł obrazy, tak straszne, że nie sposób patrzeć, jednocześnie paraliżujące tak bardzo, że nie sposób przestać. Zamknięcie powieki jest jednoznaczne z zamknięciem tych potwornych obrazów w głowie, nie pozwalając im już nigdy wydostać się z udręczonego umysłu. Niesłyszalne szepty przerażenia, świdrujące psychikę.
Rita bała się. Bała się samego strachu, bała się tego, co ją przerażało.  
Spod panicznie otwartej powieki wypłynęła łza, uderzając o blat stołu.
Dygoczące ciało modliło się zapomnianymi słowy nieznanej modlitwy do boga, którego nie ma. Boga, którego samo sobie wymyśliło. Resztki człowieczeństwa w niej skowyczały, gorejąc krwią zadanych ciału ciosów, pazurami bólu orając ostatki udręczonej psychiki.
- Zzzabij... zzabij mmnie, tty skurwwyssynu.- syknęła, mimo przyciśniętej do blatu twarzy.
Gwałciciel zlizał z jej twarzy wypływające łzy.
- Patrz, kurwo. - szepnął jej do ucha. Jego spokojny ton był kontrastem dla wypowiedzianych słów. - Patrz, co przyniesie ci przyszłość. - zaśmiał się.
Czerwona poświata wgryzająca się w czerń robiła wrażenie. Oko chłonęło wizję nadchodzącej śmierci, niczym gąbka.
Migotliwe cienie czerwonego światła, chichoczą, skrywając w mroku szafy straszne tajemnice.
W tej chwili Rita zapłakała po raz ostatni.

Niedziela, 23:30
Krempa nie potrafił usnąć. Od wielu lat miewał bezsenne noce. Zawsze wtedy gapił się w jeden punkt na suficie swojego mieszkania. Robił to tak często, iż ten punkt zdawał się być wytarty od samego patrzenia, niczym spodnie na kolanach raczkującego dziecka.
Kawa i papierosy. Niczego innego nie potrzebował, by żyć. Palił stanowczo za dużo, ale nikotyna pomagała mu zmuszać umysł do jeszcze większego wysiłku. Zawsze
tak to sobie tłumaczył.  
Myślał teraz o tym, co nad jeziorem powiedział Górski. Wracał do całego tego pierdolenia o prądach wodnych, o miejscu, w którym leżało ciało.
"Powinna zostać wyrzucona na południowym brzegu, nie tutaj" - te słowa powtarzały się w jego umyśle, niczym mantra.
Pytania. Kolejne pytania piętrzące się z niewyobrażalną wręcz szybkością. Odpalił następnego papierosa, delektując się nagromadzonym w płucach dymem.
- Coś mi się, kurwa, nie zgadza. - powiedział, wypuszczając obłok drażniącej pary.
Obrazy. Obrazy przelatywały przez jego umysł. Obrazy z miejsca znalezienia zwłok, obrazy ofiary. Obrazy. Obrazy układające się w mglistą całość.
- Kurwa! - krzyknął, zrywając się z kanapy.
Pół godziny później ślęczał nad aktami sprawy. Ofiara nie miała wody w płucach. Nie utonęła. Jasno wynikało to z sekcji zwłok. Została wrzucona do jeziora po śmierci. Ale dlaczego fale wyrzuciły ją na brzeg w tym miejscu? - ta myśl nie dawała mu spokoju. - Jeśli Górski ma rację, jest to po prostu niemożliwe.
Krempa sięgnął do teczki ze zdjęciami, rozsypując je na stole.
Lustrował każde z nich. Świdrował spojrzeniem tak, jakby chciał wyczytać z nich, kim jest sprawca. Kim ty, kurwa, jesteś? - pomyślał.
Zaciągnął się dymem, biorąc do ręki zdjęcie przestawiające twarz dziewczyny, a raczej krwawą miazgę, będącą kiedyś jej twarzą.
- Krwawa, zaschnięta maska. - powiedział sam do siebie. – Kurwa! - krzyknął.
Sięgnął po resztę zdjęć. Każde z nich przedstawiało okaleczone ciało dziewczyny.
- Ty nie byłaś w wodzie. - powiedział. - To skurwysyn.

Piątek, 22:50
- Przestań się mazać, kurwo! - oparł dłoń na jej głowie, z taką siłą, że czuła, jak rozsadza jej czaszkę od środka. - Nie umrzesz, nie. Jeszcze nie. - zaśmiał się w głos. - Jeszcze mnie nie zadowoliłaś.
Z każdą kolejną sekundą źrenica Rity pulsowała z przerażenia. Ciało i umysł sparaliżowane przerażeniem. Wciąż wpatrzona we wnętrze szafy.
Patrzyła, tak długo, jak długo jej kazał. Patrzyła nawet wtedy, gdy ją puścił. Wciąż patrzyła, nie mogąc przestać. Hipnotyzujący, makabryczny obraz, wylewający się z trzewi metalicznej śmierci.
Patrzyła, nie zwracając uwagi na to, że znów jest gwałcona. Jej odbyt przyjął już wiele razów, kolejne nie robiły już na niej większego wrażenia. Zdawała się nie czuć potwornego bólu. Zboczeniec sapał, posuwając ją brutalnie. Jego kutas ocierał się o krwawe ścianki odbytu. Podniecało go to bardzo. Skończył szybko, wyrzucając ładunek spermy na jej
poranione plecy.
Popatrzył na swoje dzieło z zadowoleniem, uśmiechając się znacząco.
- Dość tego! - powiedział, jednym uderzeniem pozbawiając ją przytomności.

Poniedziałek, 3:30
Całe nasze życie składa się z obrazów, z luźno połączonych ze sobą zdarzeń, stanowiących jedną całość. Wiele z tych obrazów na zawsze wgryza się w naszą pamięć, dając nam swoistą tożsamość. Świadcząc o tym, kim jesteśmy. Demony przeszłości. Te nigdy nie dają nam o sobie zapomnieć. Obrazy powracające niemal nieustannie w snach. Powracające z zegarmistrzowską wręcz precyzją.
Kiedy pierwszy pocisk przelatuje ci tuż obok głowy, cały ten pieprzony świat nagle przestaje mieć znaczenie. Wszystko, co do tej pory robiłeś, zostaje za tobą, będąc jedynie mglistym wspomnieniem. Zbierasz się w sobie, wytężasz zmysły, a wszystko jedynie po to, byś dalej mógł się pchać w to gówno. W gówno zwane wojną.

Afganistan, prowincja Ghazni, dystrykt Qurabagh, dziesięć lat wcześniej.
Ile wyjazdów, tyle powrotów. Kiedy jest się młodym, nie myśli się o wszechobecnej śmierci. Młodość rządzi się swoimi prawami. Beztroska, radość życia, niemyślenie o tym, co jest złe, bo nas przecież to nie dotyczy. Czasem jednak wydarzy się coś, co na zawsze zmieni nasze postrzeganie świata i siebie samych.
Kolejny zwyczajny patrol. Pomoc humanitarna dla okolicznych wiosek. Chleb powszedni dla żołnierzy z PKW Afganistan. Dzień za dniem, upływający na tych samych obowiązkach. Rutyna. Ta zawsze zabija czujność.
- Góral, wchodzisz dziś ze mną. - zwrócił się do niego, jeden z paramedyków. - Dostąpiłeś zaszczytu, młody. Dziś będziesz mógł osłaniać najlepszego medyka w tym zapyziałym kraju. - Karuzel parsknął śmiechem.
- Tak jest! - młody żołnierz jeszcze raz sprawdził swoją broń, ukrywając podekscytowanie.
Wioska, jak każda inna. Najważniejsze, to wykonać robotę i wrócić w jednym kawałku.
- Dobra, wyjazd. - krzyknął dowódca. - Niech każdy kryje swój narożnik...

Górski otworzył oczy, spoglądając na zegarek. Był środek nocy. Ciągle ten sam sen. Niemal codziennie, od prawie dziesięciu lat. Na nowo odtwarzał w głowie dzień, który zmienił jego życie. Dziś miał szczęście, budząc się, nim sen doszedł do finału.
Usiadł na łóżku, zapalając lampkę nocną.
- To by było na tyle, jeśli chodzi o spanie. - powiedział wstając z łóżka.

Piątek, 23:30
Jak wiele może wycierpieć człowiek? Jak wiele znieść upodlenia? Jak wiele bólu? Ludzie słabi psychicznie poddają się od razu. Inni są w stanie wytrzymać więcej. Najwięcej zniosą marzyciele.
- Kocham cię, Rito. - jego ciepły głos łechtał słuch dziewczyny. - Zawsze będziemy razem, prawda? - mówiąc to, patrzył jej prosto w oczy.
- Wiem, kochanie. - odpowiedziała. - Jesteś całym moim światem.
Bieszczady latem. Najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Kojący szum pobliskiego strumyka, zieleń lasów, błękit nieba, a wśród tego wszystkiego para zakochanych, tulących się do siebie na rozłożonym na polanie kocu...
Rita ocknęła się. Znów była zamknięta w klatce. Skulona gdzieś w kącie. Słaba, bezbronna, odarta z resztek godności.
Powracała myślami do chwil spędzonych z chłopakiem. Jedynym, którego kiedykolwiek kochała. Jedynego, z którym mogła być szczęśliwa.  
Pojawił się kilka dni wcześniej w mieście. Chciał ją zabrać na powrót w rodzinne strony. Mówił, że to jej miejsce. Że to jest ich miejsce. Nie chciała o tym nawet słyszeć. Wyrywała się, kiedy próbował ją przytulić. Kiedy chciał, żeby z nim wróciła. Odepchnęła go, spoliczkowała. Powiedziała wiele przykrych słów. Pamięta jego minę. Minę człowieka, któremu właśnie pękło serce. Pamięta niewyobrażalny ból wyzierający z jego oczu, kiedy kazała mu się odpierdolić.
- Spierdalaj! - krzyczała mu prosto w twarz. - Nigdy z tobą nie wrócę, rozumiesz?! - jej oczy płonęły. - Nie chcę zostać żoną wiejskiego głupka!
- Ale, Rito. - przerwał jej nieśmiale. - Ślubowaliśmy sobie, że już zawsze będziemy razem. Co z naszymi planami, chcieliśmy mieć dzieci, pamiętasz? - łzy napływały mu do oczu.
- To ty tego chciałeś! - syknęła. - Nie zrobisz mi gromadki bachorów!
Chciał coś powiedzieć, jednak nie zdążył.
- Ten palant naprzykrza ci się, maleńka? - spytał łysy dryblas, stojący nieopodal, wyraźnie śliniący się na jej widok. - Wypierdalaj stąd, frajerze! Ale już, zanim ci przypierdolę! -mówiąc to, odepchnął chłopaka.
- Nie wtrącaj się, to...- nie zdążył dokończyć powalony mocnym uderzeniem.
Chłopak patrzył na swoją miłość objętą ramieniem jakiegoś koksa.
- Nie wracaj tu więcej. - powiedziała odchodząc.
Chciał coś jeszcze powiedzieć. Jednak ona już tego nie słyszała, wsiadając do samochodu tamtego faceta.
Jej ciało przeszył dreszcz. Tak bardzo żałowała swojej decyzji. Żałowała, że wtedy z nim nie wróciła.
Podniosła głowę, patrząc na złowieszczą szafę. Kolejny dreszcz przeszył
ją boleśnie. Opuściła głowę, kuląc się w sobie.

GokuBadBoy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2146 słów i 12026 znaków.

66 komentarzy

 
  • meme

    intrygujące w swej mroczności....

  • GokuBadBoy

    @meme dzięki

  • GokuBadBoy

    Chyba nie mam wyjścia i będę musiał się tym zająć.

  • sekskiller

    Jak będzie kolejna część to super i spoko

  • GokuBadBoy

    Postaram się do tego wrócić.

  • smutas

    Czekam na dalszą część :((

  • GokuBadBoy

    Ale jesteście marudy straszne :D dokończę, kiedyś na pewno. pozdrawiam

  • PK95

    @GokuBadBoy, obiecujesz że kiedyś dokończysz?

  • GokuBadBoy

    @PK95 być może obiecuję :D

  • Biczys

    Ja tez jestem za ty zebys dokonczyl to bo to jest swietna opowiesc i duzo idzie sie z tego nauczyc.. pozdrawiam :p

  • GokuBadBoy

    Akurat obecnie mam bardziej wenę na Fauna. Cóż poradzę. Wrócę do tego na pewno. Myślałem, że gwałt nie cieszy się zbytnim sentymentem.

  • Tomasz

    Goku, Stary bywalec nie jest jedynym, któremu zależy na dokończeniu tego cuda bardziej od kontynuacji Fauna.

  • GokuBadBoy

    Stary bywalcu, trudno przejść obojętnie obok tak zacnej prośby. A tak na poważnie postaram się coś zamieścić na dniach. Myślałem, że wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy porzuciłem ten projekt na rzecz Fauna. Czyżbyś był jedyny? Mam nadzieję jednak, że lubisz kontrowersje, a nie szukasz inspiracji :) pozdrawiam

  • Stary bywalec

    To jest prawdziwy talent! :) Mamm jedną proźbę,dokoncz to opowiadanie!
    Historia Fauna jest wciągająca bardzo i mragne kolejnej czesci ale to opowiadanie zostaje w pamięci i potrzebuje, POTRZEBUJE kolejnej ;)
    Pozdrawiam :)

  • GokuBadBoy

    Cieszę się, że znalazłaś coś na zabicie czasu :)

  • Cam

    Spokojnie cierpliwa jestem :) a po drugie ja uwielbiam fantastykę, więc przyjemnie zaczytuję się w Faunie :)

  • GokuBadBoy

    Będziesz musiała uzbroić się w cierpliwość. Obecnie wolne chwile poświęcam na baśniowy świat. Musiałem odpocząć na jakiś czas od brutalności. Jednak obiecuję dokończyć historię.

  • Cam

    Widzę, że opowiadanie tak łatwo to się nie skończy, i dobrze!! Czekam na rozwój wydarzeń :)

  • GokuBadBoy

    A może puszczę go wolno :) wszystko zależy do tego czy Górski zapanuje nad demonami przeszłości :)

  • Cam

    W sumie celna uwaga, po co łapać jak go wypuszczą... Zdaję się na twoją wizje i czekam na koljną część.

  • GokuBadBoy

    Gwałt sam w sobie jest odrażający. Szczerze mówiąc planuję go o d j e b a ć. Po co go mają łapać skoro sąd go wypuści?

  • Cam

    O żesz kurde.. Nie było mnie tutaj jakiś czas i nadrabiam zaległości w opowiadaniach, ale żadne jak dotąd nie wstrząsneło mną jak twoje..  Opowiadanie samo w sobie genialne, ale obraz gwałtu tak brutalnego jest odrażający/przerażający.. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach złapią tego psychola :)

  • GokuBadBoy

    Tak. Jeszcze nie skończyłem tej historii. Napiszę coś w wolnej chwili.

  • sekskiller

    Będzie następna część tego opowiadania?

  • GokuBadBoy

    Nie wiem co mógłbym odpisać. Pozdrawiam również.

  • P

    Sprawiedliwość  musi być, a na tym świecie jej nie ma.

  • GokuBadBoy

    Tu jesteśmy zgodni. Może poza tamtym światem, bo w niego nie wierzę.

  • P

    Tak, zgadzam sie z Toba. Najbardziej przeraża mnie świadomość, ze takie kreatury, bo nie da sie nazwać ich ludźmi, chodzą po tej ziemi i takie rzeczy dzieją sie naprawdę. Krew sie we mnie burzy jak o tym myśle. Moge mieć tylko nadzieje, ze spotka ich za to kara wprost proporcjonalna do wyrzadzonego zła. Jak nie na tym, to na tamtym świecie... Oby cierpieli w nieskończoność!

  • GokuBadBoy

    Jak się przemogę i i wzniosę się na wyższy poziom brutalności.

  • GokuBadBoy

    Jak zawsze reaguję agresją :D Lubię się ścierać, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety. Nigdy się nie zgodzę ze stwierdzeniem, że ktoś zasłużył, był winny, itd. Jedyną osobą winną gwałtu jest ten chory s k u r w y s y n, który się tego dopuszcza. To moje zdanie i uważam, że jedyne słuszne w tej sprawie.

  • P

    To kiedy możemy spodziewać sie kolejnej części?

  • P

    Ale ja w żadnym wypadku nie  ganię za to Ciebie ;)) Jestem świadomy, że tak był zamysł Autora :) Po prostu dostrzegłem tylko jej winę i postanowiłem o tym napisać. Chciałem się dowiedzieć jak na to zareagujesz i czy podzielisz moje zdanie ;)

  • GokuBadBoy

    A może cel był zamierzony? Może po prostu chciałem dodać nieco dramatyzmu, na zasadzie co by było gdyby? A może zatraciłem się już w chaosie? Wiele jest niewiadomych, których sam nie ogarniam. Takie życie i nic na to nie poradzimy :) Mnie nie musisz przepraszać, nie gniewam się :D

  • P

    Uważam tylko, ze swoją winę popełniła, bo zraniła kochającego chłopaka. Skoro nie chciała z nim być, to ok. Tylko mogła to powiedzieć w inny, łagodniejszy i lepszy do przyjęcia sposób. Po co dodatkowo krzywdzic? Zeby potem tego żałować. Dopiero wtedy, kiedy osobiście doświadcza sie krzywdy. Przepraszam, ale taka jest prawda.

  • GokuBadBoy

    Chyba nie zrozumiałeś zaistniałem sytuacji. Ale to akurat moja wina, jako "pisarza". Napatoczył się jakiś koleś, a ona to skrzętnie wykorzystała, by zakończyć rozmowę i tyle. Jej marzeniem było odnieść sukces, a nie wypasać krowy na jakimś zadupiu. Mimo, że ja akurat uwielbiam Bieszczady i nie miałbym nic przeciwko życiu na wsi z dala od ludzi.

  • P

    Podążanie marzeniami swoją droga. Ale obrażanie i ranienie drugiej osoby nazywasz podazaniem za marzeniami?? To jak wyglądają te marzenia? Przyszłość u boku 'koksa', jak to napisałeś? No to sorry. Jacy ludzie takie marzenia..

  • GokuBadBoy

    Ale uważasz, że jest winna.

  • P

    Ale ja przecież napisałem ze nie zasłużyła... Ze nikt nie zasłużył...

  • GokuBadBoy

    I uważasz, że podążanie za marzeniami zasługuję na gwałt, na dodatek tak okrutny?? Wybacz, ale nie zgadzam się. Żadna kobieta nie zasługuje na to, by ktokolwiek ją dotknął bez jej zgody. Takie są zasady. I mam nadzieję, że nie jestem odosobniony w tym przekonaniu. Nikt mi kur.wa nie powie, że sama jest sobie winna, że została zgwałcona, bo miała za duży dekolt czy za krótką spódnicę. Nie ma takiej opcji. Nie dla mnie.

  • P

    Nie nie, to tylko takie moje przypuszczenia. Ciekawy jestem tylko czy sie sprawdza.  
    Wina jest w jej zachowaniu.. Jak potraktowała szczerze zakochanego chłopaka? Słowa przez nią wypowiedziane, jej zachowanie to potężny cios w serce

  • GokuBadBoy

    A gdzie widzisz jej winę? Miałeś mi napisać co jest w szafie, chętnie przeczytam.

  • P

    Hm w takim razie okej ;)) Czekam na dalsze okrutne losy bohaterki, która pomimo iż nie zasłużyła na tak niewyobrażalne cierpienie, bo oczywiście nikt nie zasłużył na nieludzkie tkartowanie, sama nie była też bez winy...

  • GokuBadBoy

    Żeby nie było, że nie ostrzegałem ;)