Brutalny gwałt analny cz.6

Poniedziałek, 8:30
Krempa dopijał zaparzoną uprzednio kawę, delektując się smakiem kolejnego papierosa. Przeszywający ból w krzyżu wciąż mu doskwierał, jednak ustał już na tyle, by mógł swobodnie wstać z fotela i opuścić swój gabinet. Jeszcze tylko kilka łyków czarnego trunku i jego umysł wrócił na właściwe tory, pracując na pełnych obrotach.
Od znalezienia ciała dziewczyny minęło już czterdzieści osiem godzin, jednak zarówno on, jak i jego nowy partner, nie mieli żadnego tropu. Żadnego punktu zaczepienia. Niczego, co pozwoliłoby na ruszenie z miejsca.
Komisarz potarł, zniszczoną przez życie, twarz.
Emerytura była na wyciągnięcie ręki. Nie musiał już nikomu, niczego udowadniać. Jednak co miałby robić? Nie miał żadnych pasji. Nadmiar wolnego czasu powoli zabijałby go. Prawdopodobnie zapiłby się na śmierć.
Poza pracą nie istniało dla niego inne życie. Musiał tropić, gryźć. Musiał łapać i wpychać za kraty tych wszystkich chorych skurwysynów
- Gdzie, do cholery, jest Górski? – zwerbalizował swoje myśli. – Chyba będę jednak musiał kupić tę cholerną komórkę. – dodał.
Dźwięk telefonu rozległ się po gabinecie.
- Krempa, słucham. – odezwał się.
- Komisarzu, dzwonił Górski. – usłyszał w słuchawce kobiecy głos. – Prosił, by się pan z nim spotkał nad jeziorem.
- Nad jeziorem? Rozumiem. Dziękuję, pani Aniu.
- Jeszcze jedno. Prosił, by jednak, cytuję: "zaopatrzył się pan, w tę cholerną komórkę”. – dopowiedziała, nim zdążył się rozłączyć.
Krempa uśmiechnął się.
- Tak chyba zrobię. – westchnął, odpalając kolejnego papierosa.

Piątek, 23:59
Pierwszy cios nie trafił w lewe kolano Rity, spadając na udo. Gdyby nie chybił, na pewno by je roztrzaskał. Ciało dziewczyny wstrząśnięte uderzeniem, zadyndało na łańcuchu w prawą, a następnie w lewą stronę.
Ofiara kolejny raz straciła przytomność, nim oprawca zdążył wyprowadzić razy.
Mężczyzna nic sobie z tego jednak nie robił. Liczyło się wyłącznie jego upokorzenie, jego krzywdy.
Zamachnął się, chcąc uderzyć kolejny raz, kiedy stary zegar stojący gdzieś w kącie, wybił północ.
- Co, do kurwy?! – syknął odwracając się w kierunku, z którego dobiegał dumny, metaliczny dźwięk.
Gwałciciel spojrzał na zegarek, uświadamiając sobie, iż nastał nowy dzień, dający nowe możliwości, kiełkujące w jego chorym umyśle.
Uśmiechnął się pod nosem, gładząc wypukłość spodni. Jego kutas ponownie sterczał, domagając się oralnych przyjemności.
Spojrzał na wiszące ciało dziewczyny. Chwycił za włosy, podnosząc jej głowę. Rita nie zareagowała.
- Kurwa! – warknął.
Oprawca wyciągnął zawleczkę, utrzymującą łańcuch w jednym położeniu. Ciało dziewczyny osunęło się, uderzając z impetem o posadzkę.
Mężczyzna oparł się o blat stołu, przyglądając się, leżącemu na podłodze, ciału. Ani na chwilę nie przestawał masować fiuta.
- Kurwa! – powtórzył.
Podszedł do dziewczyny i położył ją na stole. Otworzył jej usta, zagłębiając w nich pierścień, uniemożliwiający ich zamknięcie, klamrę zapinając z tyłu głowy.
Widok nieprzytomnej kobiety, z szeroko rozpostartymi wargami, podniecił go. Wbił się w nią z całą siłą, posuwając brutalnie usta.
Sapał, jęczał i wił się w konwulsjach, wstrząsających jego ciałem, kiedy ładunek spermy zalał jej gardło.
Zwyrodnialec osunął się na podłogę, puszczając głowę dziewczyny, która teraz zwisała bezwładnie, oparta o kant stołu.
Z szeroko otwartych, nieprzytomnych ust na posadzkę kapała jego sperma.

Poniedziałek, 8:20
Żwawy staruszek podbiegł do policjanta, łapiąc oddech łapczywymi haustami.  
- Nie wiem, czy to ważne, ale … - przerwał, starając się wyregulować oddech. – Na drugim brzegu często widujemy grupkę ludzi.
- Na drugim brzegu? W którym dokładnie miejscu? – Górski zapytał, odwracając się we wskazanym przez starca kierunku.
- Tam, na wschodzie. – starzec nie dawał za wygraną. – Ech, ta cholerna mgła utrzymuje się dziś dłużej, niż zazwyczaj. Są tam opuszczone magazyny, czy coś takiego.
- Rozumiem. Ale co w tym niezwykłego? Tam jest chyba plaża, prawda?
- Tak. Dzieciaki często palą tam ogniska. Czasem wodują skutery wodne, robiąc niesamowicie dużo hałasu.
- Ja to wszystko doskonale rozumiem, ale co w tym takiego niezwykłego? I dlaczego miałoby to mieć jakikolwiek związek z tym morderstwem?
Starzec przeczesał bujną brodę, zastanawiając się, jak ma znaleźć wspólny język z tym młodym detektywem.
- Nie słuchasz mnie, młodzieńcze. – wbił w niego wzrok. – Po pierwsze, w tym akwenie nie można używać silników spalinowych. Po drugie, Zbyszek, jeden z wędkarzy, pojechał kiedyś zwrócić im uwagę. Pobili go bardzo mocno. To są jacyś psychopaci. To na pewno ktoś z nich.
Górski zamyślił się, analizując słowa starca.
- Dziękuję. Bardzo mi pan pomógł. Na pewno to sprawdzę. – uścisnął wyciągniętą dłoń właściciela przystani.
- Niech pan zrobi porządek z tymi gówniarzami. – dziadek krzyknął za odchodzącym gliniarzem.
Komisarz spojrzał na zegarek, dochodziła 8:30. Wyciągnął komórkę, wybierając jeden z zapisanych numerów.
- Dzień dobry, pani Aniu, Górski z tej strony.
- Dzień dobry. Dobrze, że pan dzwoni. Komisarz Krempa pytał o pana.
- O mnie? – nie krył zdziwienia.
- Tak. Brzmiał fatalnie. Chyba miał ciężką noc.
- Niech się pani nie przejmuje, z wiekiem ludzie stają się coraz bardziej marudni. – komisarz zaśmiał się w głos. – Ale ja nie w tej sprawie. Zechciałaby mu pani przekazać, żeby spotkał się ze mną nad jeziorem?
- Dobrze, przekażę. – uśmiechnęła się. – Z wami dwoma czuję się jak matka, przekazująca informację obu synom, gdyż żaden nie chce się pierwszy odezwać do drugiego.
- Proszę mu jeszcze przekazać, żeby kupił sobie tę cholerną komórkę, to wiele ułatwi.
- Tak też zrobię. Do usłyszenia.
Przystanął, wpatrując się w przeciwległy brzeg, nadal spowity mgłą.

Sobota, 00:15
Oprawca nie zwracał uwagi na ciało dziewczyny, zbyt zajęty onanizowaniem się. Myśli świdrujące chory umysł, przelewały się przez niego, niczym powódź.
Zachwycał się samym sobą, tym, jak jest potężny.  
Czuł obecną w swym ciele boską cząstkę. Był bogiem. Na pewno. Musiał nim być. Wszak stworzył swoje arcydzieło.
Sapał. Jeszcze tylko kilka ruchów, nim sperma uderzyła o posadzkę.
Ciało dziewczyny zalegało na blacie stołu. Rita żyła. Wciąż żyła, na co wskazywał jej płytki, charczący oddech. Powieki drżały. Przez ciało przebiegł okazjonalny dreszcz. Te symptomy wskazywały miejsce, w którym, w dalszym ciągu znajdowała się jej dusza.
Przez ostatnie godziny przeszła wiele, zbyt wiele.
Nie miało to teraz najmniejszego znaczenia. Na pewno nie dla niej. Była martwa. Martwa od samego początku, kiedy tylko gwałciciel złożył jej nieprzytomne ciało na tylnym siedzeniu swojego samochodu.
Kolejne wydarzenia, z góry zaplanowane sekwencje zdarzeń, przejście przez piekło przemocy i bólu, doprowadziły ją do miejsca, w którym się obecnie znajdowała.
Nieprzytomna, konająca.
Myśli, myśli. Tysiące myśli. Niekończący się spektakl.
Linia jej życia kurczyła się. Nie było światełka w tunelu, za którym mogłaby podążyć. Światła, które przyniosłoby jej ukojenie.
Była jedynie ciemność. Wszechogarniająca, wampiryczna czerń wlewająca się do jej umysłu. Ciemność, w której można się ukryć. Nie było nadziei, lepszego jutra. Nie było szans na wybawienie.
Nie można niczego dostrzec w ciemności. Nie taka jest jej rola.  
Czy rolą ciemności jest odzieranie ze złudzeń? Odbieranie wszystkiego, na co liczymy?
Nie!  
Rolą ciemności jest ochrona, ukojenie udręczonego ciała i ducha.
Przecież i tak wiele zniosła. Wytrzymała bardzo długo. Dłużej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Pora już odejść, zostawiając za sobą cały ten parszywy świat. Poddać się, odpłynąć, pogrążając się w ciemności.
Już czas. Jej czas. Koniec piekła.
Dziewczyno, daj się opleść ciemności. Pozwól jej. To już czas. Twój czas. Czas wytchnienia.
Delikatna, pulsująca poświata. Nieśmiały błysk.
Światełko w tunelu. Niemal niedostrzegalne, znikome, jakby wyblakłe.
Nie idź w stronę światła. Ono nie daje nadziei. Światło przynosi jedynie ból.
Wyciągnięta drobna dłoń, pogrążona w świetle.
Dziewczyna ocknęła się, dławiąc pozostałością spermy i śliny, wypływającej z jej ust.
- Nareszcie. – oprawca uśmiechnął się, odwracając w jej kierunku.

Poniedziałek, 8:45
Górski oparł się o maskę swojego samochodu, pogrążając się w myślach, w oczekiwaniu na przyjazd drugiego komisarza. Ręce skrzyżował na klatce piersiowej, nieobecnym wzrokiem świdrując przestrzeń. Jego usta lekko drżały, mogłoby się wydawać, że liczy ziarenka żwiru, zalegającego na leśnym parkingu.
Przed jego oczyma pojawiał się obraz pokiereszowanego ciała i twarzy dziewczyny. Setki razy przeglądał makabryczne fotografie, znał niemal na pamięć każdą, nawet najmniejszą ranę.
Zgwałcona, zamordowana w bestialski sposób dziewczyna. Kiedyś już widział coś podobnego. Obrazy dawnych zdarzeń zaczęły na nowo odżywać w jego pamięci.

10 lat wcześniej.
- Czujesz to? Ale smród. – Karo szturchnął Górala, gramoląc się za nim do jednego z domostw.
Fetor śmierci unosił się w powietrzu, wypełniając całe pomieszczenie, pierwsi ucztujący już przybyli, znacząc swoją obecność charakterystycznym brzęczeniem.
Przez zasłonięte szarym suknem okna wpadały nieśmiałe promienie porannego słońca. Każdemu krokowi towarzyszył charakterystyczny odgłos, jakby coś przyklejało się do podeszwy wojskowych butów, nie chcąc puścić.
Młody żołnierz zerwał szmaty, wpuszczając więcej światła i świeżego powietrza.
- O, kurwa! Ja pierdolę! – makabryczny obraz nie pozostawiał żadnych złudzeń. – Pierdolone zwierzęta! – krzyknął Karuzel, sprawiając, że Góral natychmiast się odwrócił.
Podłoga i ściany jednego z pasztuńskich domostw umazane były na wpół zaschniętą krwią.
Paramedyk zasłonił usta, patrząc na ten horror z przerażeniem. Na środku leżało ciało kobiety, zmasakrowane, pokryte krwią. Tuż obok leżała odcięta głowa.
- Kurwa… – Góral zdobył się jedynie na szept, mimo, iż wydawało mu się, że krzyknął.
Widział, jak jego towarzysz kuca przy ciele.
Jasne refleksy, rozświetlające pomieszczenie znaczyły jej zakrwawione piersi i uda. Ciało leżące na purpurowej narzucie. Korpus z poszarpaną linią szyi. Zamknięte powieki, jednak przeszywające duszę swym spojrzeniem.
- Skurwiele. Cholerni skurwiele.
- Zgłoszę to przez radio. – odezwał się Karuzel.  
W eterze rozległy się jedynie trzaski.
- Kurwa. Cholerny szmelc.
- Poczekaj. – przerwał mu Góral. – Słyszałeś to?
Żołnierze odwrócili się w kierunku, z którego dobiegł szelest.
W zacienionym rogu siedział chłopiec, skulony, trzymający zgięte w kolanach nogi. Jego szeroko otwarte oczy nie zdradzały żadnych emocji. Twarz pokryta była krwią.
Młodzian podszedł do niego, zniżając się, popatrzył w nieobecne oczy chłopaka.
- ʂə ǰoṛ ye? – spytał w języku paszto, kładąc dłoń na ramieniu dziecka. - Pə xayr ye?
Chłopak nie odpowiedział, nawet się nie poruszył, będąc więźniem makabrycznych obrazów.
- Chyba jest w szoku. – popatrzył na paramedyka.
- Dobra, zabieramy go stąd.
Potężne kopnięcie, wyłamujące sąsiednie drzwi zaskoczyło komandosów.

- Górski, co z tobą? – Krempa stanął przed młodym oficerem. – Górski! – krzyknął, kładąc dłoń na jego ramieniu, chcąc wyrwać partnera z zamyślenia.
Jego twarz uderzyła o maskę samochodu pod wpływem wykręconej prawej ręki w łokciu i nadgarstku.
- Górski, na miłość boską. Odbiło ci?!  
Policjant z niechęcią puścił starego, dochodząc do siebie. Ciężko dyszał. Osunął się na ziemię, opierając plecami o koło.
- Przepraszam, komisarzu. – wysapał, opuszczając głowę. – Demony przeszłości. – dodał po dłuższej przerwie.
Krempa potarł obolałe ramię, patrząc na swojego podopiecznego.
- Dobrze, że mnie nie zabiłeś.
- Tak, dobrze. – splunął.

Sobota, 00:20
Zatęchły pokój tortur spowijał mrok, oświetlany jedynie nieśmiałym czerwonym światłem wydobywającym się z wnętrza stalowej szafy. Purpurowe refleksy muskały wykrzywione w spazmie bólu ciało dziewczyny, spoczywające na stole w kałuży krwi.
Mężczyzna szybko podciągnął spodnie, udając się w jej kierunku.
Szary pierścień, wyciągnięty z ust dziewczyny, z metalicznym łoskotem wylądował na stole.
Rita zakrztusiła się po raz kolejny zalegającą w jej ustach wydzieliną.
- Nie umieraj, proszę. – powiedział spokojnie, próbując rozgarnąć sklejone krwią włosy.
Dziewczyna drżała. Ciepły ton jego głosu przerażał ją jeszcze bardziej, niż wcześniej doznane krzywdy. Czuła palce przeczesujące kosmyki jej włosów.
- Ty drżysz. – powiedział, nie przerywając rytuału delikatności.
Podniósł jej głowę, kładąc ją sobie na kolanach. Dziewczyna pierwszy raz mogła spojrzeć w twarz swojego oprawcy. Jej zdrowe oko rozszerzyło się z przerażenia.
Miał ciepłą, pogodną, jakby znajomą twarz.
Chciała się szarpać, wyrwać z jego uścisku. Jednak była zbyt słaba, by zrobić cokolwiek. Jej oddech przyspieszył, tętno pulsowało jak oszalałe.
- Spokojnie. – powiedział spoglądając w jej sprawne oko. – Ty i ja nie pasujemy do tego świata. O, nie. Oboje jesteśmy nikim. Rozumiesz? Nie pasujemy. – syknął. Ale razem możemy stworzyć coś wielkiego. Możemy przejść do historii. I przejdziemy. Obiecuję ci, że uczynię nas nieśmiertelnymi. – zdobył się na grymas uśmiechu.
Gwałciciel spojrzał w światło wydobywające się z wnętrza szafy, oddając się chwilowej zadumie na sensem wypowiedzianych przez siebie słów.
Ani na chwilę nie przerwał ceremonii przeczesywania jej włosów. Ton jego głosu był ciepły i spokojny, jak gdyby był to zupełnie inny mężczyzna.
- Szukałem cię bardzo długo. Mojej muzy. – odezwał się po dłuższej chwili. – Nie byłaś pierwsza. – posmutniał. – Za to cię przepraszam. Ale jesteś idealna. Rozumiesz? Dla mnie jesteś. Jesteś piękna. Zasługujesz na nieśmiertelność. Oboje na nią zasługujemy.
Dziewczyna z przerażeniem słuchała jego słów, próbując sobie przypomnieć, kim jest jej kat. Bezskutecznie.
Oprawca posadził ją na krześle, twarzą skierowaną wprost na otwarte drzwi metalicznej szafy. Jednak dziewczyna była zbyt słaba, by wytrwać w tej pozycji. Jej głowa opadła na ramię, a w ślad za nią, jakby na sygnał, ciało osunęło się na podłogę.
Mężczyzna odwrócił się w kierunku leżącego ciała.
- Nie, proszę nie. – powiedział. – Musisz patrzeć. Musisz widzieć, co dla ciebie zrobiłem.
Podszedł do niej, kolejny raz sadowiąc jej zmaltretowane ciało na krześle.
Dziewczyna ponownie osunęła się bezwładnie.
- Prosiłem. – powiedział głośniej. – Nie rozumiesz, jakie to ważne?! – krzyknął, pochylając się nad jej leżącym ciałem. – Kurwa, prosiłem! – wrzasnął, ukazując swe wcześniejsze oblicze.
Po chwili dziewczyna siedziała z kostkami i nadgarstkami przymocowanymi do krzesła. Jej głowa przyklejona do cokołu, przy pomocy taśmy nie mogła znów opaść.
Na wpół otwarte, zdrowe oko wpatrywało się w makabryczny spektakl, raz za razem zamykając się, z powodu absolutnego wycieńczenia.
Widziała szafę, widziała swojego oprawcę, trzymającego w dłoni strzykawkę, zwieńczoną długą igłą. Odgłos paznokci uderzających o plastik, by pozbyć się pęcherzyków powietrza. Cieniutki strumień cieczy, dla pewności.
Uśmiechnął się do niej, wbijając igłę prosto w serce, opróżniając zawartość strzykawki do ostatniej kropli.
Odgłos potężnego haustu nabieranego powietrza, przerwał ciszę nocy.

GokuBadBoy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2734 słów i 16273 znaków.

14 komentarze

 
  • xDghdcvg

    Chore

  • ja

    czyta się z ciarkami na plecach. brrrr..........

  • GokuBadBoy

    @ja, dziękuję ... chyba :D

  • sekskiller

    Wow... Nie mogę powiedzieć że ta część jest lepsza niż cała reszta serii. Wszystkie są tak samo zaje*iste. Dobrze napisane, jak już ktoś wspomniał przenosi do świata tekstu. Oby tak dalej. Ile będzie jeszcze części i za ile następna?

  • GokuBadBoy

    @sekskiller, dziękuję ;) Kolejna część jest już gotowa od jakiegoś miesiąca, jednak nie jest jeszcze do końca dopracowana, więc nie mogę jej jeszcze wypuścić :D Postaram się ją dodać na dniach.

  • Hanna Gronkoewicz

    @adrenalina dziękuję za rzetelną odpowiedź :) bez zbędnej ironii. Dobrze, ze sa jeszcze normalni ludzie

  • Hanna Gronkoewicz

    Po pierwsze, napisałam, że mogę się mylić ;p @nienasycona nie umiesz czytać, a to naprawdę trudne nie jest ;) Więc nie musisz być taka beznadziejnie cyniczna. A po drugie, nie czytam nikomu w myślach, więc niby skąd miałam wiedzieć, że to adrenalina??

  • anty!!!

    @Hanna Gronkoewicz komentarz nienasyconej, moim zdaniem zabawny, nie wynikał chyba z braku zrozumienia. Skąd miałaś wiedzieć, że to adrenalina? Przecież trucizny nie podaje się w serce. Można dożylnie. A z tego co zrozumiałem on chciał ją pobudzić, a nie zabić

  • nienasycona

    @Hanna Gronkoewicz, popatrz, może kiedyś zdołam posiąść tę umiejętność. Tymczasem, proponuję  nie używać słów, których znaczenia się nie zna, bowiem w mojej wypowiedzi nie było nic cynicznego. A sarkazm i cynizm, to nie są synonimy:) I na koniec- nie czytam w myślach Goku, nie wiedziałam, co jest w strzykawce, lecz widziałam niżej wspomniany film i wykoncypowałam, że skoro można adrenalinę, to można i inne substancje. Twoja wypowiedź nie dotyczyła składu infuzji, lecz jej samej. Negowałaś możliwość takowej. Wbrew pozorom, dokładnie zrozumiałam, co napisałaś.

  • Hanna Gronkiewicz

    O ile mi dobrze wiadomo to serce jest za mostkiem, a mostka nie da się przebić cienką igłą. Ale może się mylę.

  • nienasycona

    @Hanna Gronkiewicz, masz rację, adrenalinę się rurą pcv tłoczy:P

  • adrenalina

    @Hanna Gronkiewicz Autor chyba nie żyje, więc ja odpowiem na to pytanie. Z własnego doświadczenia wiem, że jest możliwe przebicie mostka odpowiednią igłą i wstrzyknięcie adrenaliny prosto do mięśnia sercowego. Dzieje się tak zazwyczaj podczas zatrzymania akcji serca. Podobny obraz obserwujemy w kultowym pulp fiction ;)

  • nienasycona

    @adrenalina, autor żyje, ma się znakomicie i na pewno odpisze na wszystkie komentarze, kiedy tylko wróci:)

  • GokuBadBoy

    @Hanna Gronkiewicz, nie zdążyłem z odpowiedzią, jednakże myślę, że nie dodam nic więcej, ponad to, co zostało już napisane, no może tylko jeden szczegół ;) Nie napisałem nigdzie, że gwałciciel użył cienkiej igły. Wspomniałem jedynie o cieniutkim strumieniu cieczy, który wydobywa się również z grubych igieł ;)

  • pepe

    Co to za trucizna była w strzykawce?

  • GokuBadBoy

    @pepe, to nie trucizna, a jedynie adrenalina ;)

  • eleni

    @GokuBadBoy
    Kiedy kolejny?

  • Nastya

    Wow. Naprawdę niesamowite. Nie myślałeś czasem o karierze pisarza? Gdyby lektury szkolne były chociaż w połowie tak dobre ja twoje opowiadania to przeczytałabym je wszystkie! Masz na pewno niezwykle rozwinięty zmysł odbierania i opisywania cudzych uczuć. Po prostu aż się z radości chce piszczeć i krzyczeć. Życzę niekończącej się weny twórczej!

  • GokuBadBoy

    @Nastya, dzięki. Niestety nie mam czasu na karierę "pisarza", z racji obowiązków służbowych, intensywnie mnie ograniczających w tzw. "wolnym czasie". Lektury szkolne nie mogą, a z tego co pamiętam, również nie są zbyt brutalne.

  • likeadream

    dawno nie czytałąm. tak naprawdę to pierwsza część na którą się od dawna odwazyłam. To przerażające jak szczegółowo odtwarzasz ten przerażający spektakl. Jakbyś tam był i obserwował z boku. Przerażające.

  • GokuBadBoy

    @likeadream, zależy od dnia i nastroju. Raz piszę gwałt, innym razem Fauna.

  • misia02

    Czlowieku powiem jedno czekam na nastepna czesc zaje*iste  :rotfl:

  • GokuBadBoy

    @misia02, dzięki.

  • Cam

    Cała seria do łatwych do przeczytania nie należy. Piszesz w świetnym stylu, dzięki czemu traci się poczucie rzeczywistości, a przechodzi się w "świat" opowiadania. To jest właśnie chyba najstraszniejsze w tym. W momencie zakończenia czytania nastaje nostalgia a zarazem i wkurwienie, przez to do czego tak naprawde człowiek jest zdolny.

  • GokuBadBoy

    @Cam, łatwa nie jest, gdyż moje możliwości przerasta poetyckie przelewanie myśli na "papier". Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, jak daleko może posunąć się istota ludzka. I bez znaczenia jest fakt czy robi to dla zysku, by chronić bliskich, czy tylko z powodu fanatyzmu. Każdy z nas ma inne granice. Niektórzy natomiast przekraczają te granice, znajdując się w miejscu, z którego nie ma już powrotu.

  • Tomasz

    Po raz pierwszy po przeczytaniu części tego opowiadania w moich oczach zaczęły zbierać się łzy. Ale na szczęście żadna nie posunęła się dalej. Piękne. Ta makabra, tak cholernie fajnie, karmi mój umysł.

  • GokuBadBoy

    @Tomasz, uważaj bo możesz przytyć od tej makabry. Chyba najwyższy czas zakończyć historię.

  • Tomasz

    @GokuBadBoy, no to kończ. A o mnie się nie martw, bo mi ta makabra nie zaszkodzi. Na pewno nie tak, żeby mi to nie odpowiadało.

  • GokuBadBoy

    @Tomasz, czym wtedy będziesz się żywic?

  • Tomasz

    @GokuBadBoy, mymi własnymi fantazjami. A w tej chwili mam najlepszy pokarm na świecie. Ulubiony film, ah jak ja go dawno nie widziałam.

  • GokuBadBoy

    @Tomasz, to dobrze.

  • eleni

    Uzależniasz jak narkotyk

  • GokuBadBoy

    @eleni, na każde uzależnienie jest jakieś lekarstwo ;) ale dziękuję

  • nienasycona

    Zaprawdę, powiadam Ci, spisałeś się na medal:) Tym razem najtrudniej było mi czytać o tej kobiecie. Może dlatego, iż wiem, że tak było naprawdę. Wprawdzie przedstawiłeś to tak delikatnie, jak tylko się dało, lecz ja pamiętam, jak powiadałeś, że wszystko miała porozrywane. I tę nienawiść w Twoich słowach. Pogardę. Pamiętam...

  • GokuBadBoy

    @nienasycona, dziękuję. Jestem więźniem nienawiści.

  • nienasycona

    @GokuBadBoy, nie jesteś. Bywasz. To różnica

  • GokuBadBoy

    @nienasycona, do muzułmanów? Jestem. I pomyśleć, że to ścierwo zaleje kiedyś całą Europę. Już się panoszą, jakby byli u siebie.

  • nienasycona

    @GokuBadBoy, o boże...muzułmanin, katolik, protestant...jeśli chodzi o fanatyzm, nie ma znaczenia religia. To nie muzułmanin to robił, tylko zły człowiek