Bliźniaczki cz.3

Zaraz po powrocie położyłem się do łóżka. Nie robiłem zbędnego hałasu, aby uniknąć pytań ze strony rodziców. Całkiem nagi wsunąłem się pod koc. Sen nie przychodził wcale, bo nieznajoma nadal krążyła w moich myślach. To, co zrobiła na pożegnanie było niesamowitym doznaniem, ale w tej chwili było mi mało. Sięgnąłem po smartfona i wystukałem w przeglądarce pornuhba. Wpisałem twins i wyskoczyła mi cała masa filmików z bliźniaczkami. Brunetki, blondynki a nawet bliźniaczki z kutasem…  
– No żesz kurwa, kto ogląda takie dziwolągi – walnąłem na głos z obrzydzeniem, ale zaraz się ugryzłem w język.  
Zapaliło się światło w łazience. Nieregularny strumyk moczu oznaczał, że ojciec jest w kiblu. Prostata jest najgorszym schorzeniem, jakie może się przytrafić mężczyźnie, który w sile wieku może jeszcze baraszkować ze swoją drugą połówką. Poczekałem chwilę, aż zgasło światło. Zrzuciłem koc i włączyłem filmik. Z chusteczką w jednej ręce i kutasem w drugiej zacząłem szukać doznań. Śliczne, młode blondynki hojnie obdarzone w pokaźne cycki ujeżdżały jednego kutasa na zmianę. Cóż to był za widok. Pornosy to niesamowity świat. Tam wszystko może się zdarzyć. W nich nawet cipką można zapłacić za wizytę hydraulika czy elektryka. Moja zabawa nie trwała zbyt długo, ale chusteczka była pełna a ja, chociaż w ten sposób opróżniłem świeże zasoby. Wyszedłem po cichu i spłukałem w sedesie efekt swojej zabawy. Wróciłem do łóżka i zasnąłem jak niemowlę po butelce mleka.
Plusem nocowania u rodziców był komfort snu. Nikt nie pukał z pytaniem czy śpisz. Po prostu każdy interesował się swoim życiem. Ze świeżą bielizną pognałem do łazienki, bo jeszcze, co nieco zostało na piżamie po mojej zabawie. Nigdy nie potrafiłem sobie zwalić z pomocą swojej pamięci, ale przynajmniej kilka chwil masturbacji zmotywowało mnie do poszukania doznań w objęciach nieznajomej.
– Późno wróciłeś – ojciec czytał gazetę, gdy wszedłem do kuchni.
– Musiałem kogoś odwieźć do domu.
– Puknąłeś ją?
– Co? – prawie się udławiłem łykiem zimnej herbaty z wczorajszego dnia.
– Będziemy mieć w końcu synową czy nie?
– Nie zakładam takiego scenariusza.
– Bo?
– Małżeństwo to obroża na szyi. W większości przypadków seks po urodzeniu dzieci idzie w odstawkę.
– Bredzisz.
– Być może, ale będąc wolnym można pozwolić sobie na więcej swobody.
– Warta była odwiezienia?
– Tato…
– Dobra nie wnikam.
– Dzięki – sapnąłem ciężko, bo mój seks i próby nawiązywania relacji damsko-męskich nie były tematem do rozmów z rodzicami.
Po zjedzeniu płatków wróciłem do swojego dawnego pokoju i odpaliłem komputer. Przejrzałem masę źródeł wiedzy na temat shih tzu. Podobno pierwsze egzemplarze pojawiły się na dworze cesarza Chin w siedemnastym wieku. Zbierałem wiedzę, aby móc się pochwalić przed nieznajomą, bo celem było jej bliższe poznanie.  
Przebrałem się w świeże ciuchy i poszedłem do sąsiadki. Wcisnąłem dzwonek dwa razy. Kilka chwil zajęło jej dotarcie pod drzwi.
– Piotrek.
– Dzień dobry. Pomyślałem sobie, że zabiorę Tadzika na spacer z rana.
– Uważam, że to dobry pomysł. Ale najpierw może kawa?
– Nie chcę zawracać pani głowy.
– Ty? Nigdy. Wejdziesz? – uchyliła szerzej drzwi.
Nie miałem ochoty wchodzić, bo sąsiadka z naprzeciwka była niesamowitą paplą, a ja chciałem uniknąć głupich sytuacji.
– A mogę wpaść po spacerze?
– Niech będzie – westchnęła ciężko, ale jej uśmiech był bardzo podejrzany – Tadzik?
Pies przybiegł natychmiastowo. Podpięła mu smycz a ja niemalże w sekundę zbiegłem na dół. Słońce grzało mnie w twarz, ale dumnie z aviatorami na nosie kroczyłem między blokami. Poszedłem na osiedle z domkami i kręciłem się tak długo, aż nieznajoma wyszła przed swoją posesję. Poprawiłem koszulkę, przeczesałem włosy i zawróciłem w jej kierunku.
– Hej – zawołałem, gdy się z nią zrównałem.
– To, ty…
– Jak się wabi twój piesek? – zapytałem, choć czułem się jak głupek waląc taką gafę.
– Aza.
– Ładnie.
– To twój pies?
– Sąsiadki. Nie najlepiej się czuła, więc zaoferowałem swoją pomoc.
– Masz serce.  

– Chyba jak każdy…
– No chyba, nie.
– Dlaczego?
– Miłość do zwierzaków jest oznaką bycia człowiekiem, że posiadasz uczucia i potrafisz kochać.
Jezu jak ona mi zaimponowała tym stwierdzeniem. Zesztywniałem cały, bo swoją przemyślaną odpowiedzią złapałem plusa u niej.
– Gdzieś ty się uchowała?
– Co?
– Dziewczyna o najwyższej klasie uczuć i tak szczerym podejściu do świata.
Widziałem, że odwróciła twarz w drugą stronę. Nie chciała pokazać swojego zawstydzenia tym, co powiedziałem.
– Jak widzisz ciężko znaleźć kogoś, kto tak samo jak ty uwielbia sierść na koszulce zamiast drogich metek.
Nic takiego nie powiedziałem, ale skoro sobie tak to tłumaczyła nie miałem zamiaru zmieniać jej podejścia.
– Przepraszam za wczoraj.
– Za co?
– Za twój nos. Za to, że tak cię potraktowałam.
Nie miałem jej nic do zarzucenia. Nie oczekiwałem, że rozepnie mi rozporek i wygrzmoci mnie w Audi mojego ojca. Oczywiście marzyłem kiedyś o tym, że jakaś małolata pod dyskoteką wypnie się do mnie tyłeczkiem a ja skorzystam z jej wolności seksualnej, ale od dziewczyny w moim wieku nie oczekiwałem takich cudów.
– Nie gniewam się, bo nie ma, o co.
– Idziesz ze mną?
– Gdzie?
– Znam takie miłe miejsce, gdzie będziemy mogli swobodnie pogadać.
Nie miałem nic przeciwko.
Przeszliśmy przez osiedle aż do starego magazynu paszowego. Z dawnych opowieści ojca pamiętałem, że to miejsce nazywało się dawną spedycją kolejową czy czymś podobnym.  
– Chyba się polubili – uśmiechnęła się szeroko, gdy usiedliśmy na murku.
– Może się w sobie zakochali? – wypaliłem.
– Może.
– Tyle już rozmawiamy ze sobą a ja nawet nie znam twojego imienia…
– Ola – wyciągnęła dłoń, którą uścisnąłem z wielką ochotą.
W tym momencie Tadzik wskoczył na Azę od tyłu. Oboje jednocześnie parsknęliśmy śmiechem.
– Tadzik! Nie będę płacił za ciebie alimentów.
– Spokojnie. Niech się bawią.
Jej ręka wylądowała na moim kroczu. W takich sytuacjach staje mi na baczność.  
– Ej!
– Nie chcesz? – zdziwiła się moją reakcją.
– To miejsce publiczne.  
– Jesteśmy schowani. Nikt nas tutaj nie zobaczy…
Wiedziałem, że tutaj przychodzą małolaty i palą zioło z dala od kontroli rodziców.  
Nie miałem nic do powiedzenia, bo zamek szortów a potem guzik zostały rozpięte. Pod slipkami widać było moją reakcję na jej dotyk.
– Jednak cię podniecam…
– Jak cholera.
Zeszła z murku i kazała mi usiąść na brzegu. Ściągnęła slipki i ręką zaczęła ściągać skórkę w górę i w dół. Jak mi było dobrze, bo jeszcze poprzedniej nocy własną ręką sobie dogadzałem.
– Masturbowałeś się? – uśmiechnęła się uroczo.
Przełknąłem ciężko ślinę, ale nie miałem zamiaru kłamać.
– Tak. Poprzedniej nocy dałaś mi wiele do myślenia. Podjarałem się tobą niesamowicie.
– To dobrze.
Wstała z kolan i wzięła go do buzi. Jej ciepły oddech wciągnąłem dosłownie przez cewkę rozpędzając moje serce na maksa. Pragnąłem już tylko zagościć w jednej z jej dziurek, ale czekałem na dalszy rozwój wydarzeń. Na zmianę ustami i ręką doprowadzała mnie do niesamowitych doznań. Zębami w delikatny sposób przygryzała napletek, usta zaciskała na żołędziu. No byłem w raju. Jęczałem coraz głośniej, bo wchodziłem w kulminacyjną fazę. Dyszałem ciężko. Obciągała coraz szybciej i dopiero w ostatniej chwili wyciągnęła go z ust a ja strzeliłem prosto w piach. Parsknęła śmiechem a ja stałem jak głupi, totalnie zamurowany. Nie skończyło się po mojej myśli. Nie wypełniłem jej słodkiej buźki piłując ząbki fiutem do momentu przepełnienia. Nie wypluła z ust mojej spermy. Spełnienie z pornosów uciekło gdzieś w siną dal. Stałem jak wryty z opuszczonymi slipkami, które już po sekundzie zaciągnęła razem ze spodniami na mój tyłek.
– Podobało się?
– Jak cholera – powtórzyłem swój, kolejny głupi tekst.
Tadek już z trzy razy zdążył puknąć Azę a ja nic. Wróciliśmy przed blok. Zatrzymała się przed klatką, w której mieszkali moi rodzice.
– Idź już oddać Tadka, bo właścicielka może się niepokoić.
– Wejdziesz? – zapytałem z nadzieją, że się zgodzi.
– Twoi rodzice są w domu. A ściany w blokach przepuszczają każdy dźwięk.
– Mogę gdzieś ich wysłać.
– Nie rób sobie kłopotu – odwróciła się na pięcie i poszła do siebie.
Stałem jak cielak i patrzyłem się na jej tyłeczek ledwo mieszczący się w tych obcisłych szortach. Zwariowałem na maksa na jej punkcie. Wbiegłem na górę. Zapukałem do drzwi sąsiadki.
– Był grzeczny?
– Oczywiście proszę pani.
– To, co? Kawa?

1 komentarz

 
  • Marcin 3856

    Sąsiadka będzie chyba lepszą opcja... A jak jakaś  
    Dziewczyna przy okazji zrobi chłopakowi dobrze,to jego bonus... :)