Bliźniaczki cz.5

Kiedy wszedłem do mieszkania wzrok ojca wyrażał więcej niż tysiąc słów. Oczywiście nie miałem pojęcia czy domyślał się, co mogło zajść piętro wyżej. Oboje mieli naturę osiedlowych podglądaczy i dobrze wiedzieli, o której wszedłem do klatki i o której wyszedłem od Anety. W jakiś sposób musiałem im wytłumaczyć te pół godziny spędzone u niej w mieszkaniu.
– Co na obiad? – wszedłem do kuchni. Ojciec przeglądał gazetę a matka swój kucharski zeszyt z przepisami na ciasta.
– Pomidorowa. Odgrzać ci?
– Będę wdzięczny mamo – zerknąłem na ojca i sięgnąłem po Pepsi do lodówki. Moje gardło wołało o łyk czegoś zimnego. Ten nawet nie wychylił nosa zza gazety.
– Jak spacer? – mama przemieszała zupę – Może być szarlotka?  
– Tadek to naprawdę dobry kompan. Mi pasuje. Tato?
– Jimmy chyba nie wpadnie do nas także jestem za – parsknął śmiechem i odłożył gazetę. Położył mi rękę na ramieniu a potem klepnął w plecy.
Wspomniałem sobie wspólny seans z nimi. American Pie i zgwałcona szarlotka. Ile to żeśmy się naśmiali wtedy. Miałem szczęście do rodziców, że posiadali odpowiedni dystans do spraw związanych z seksem. Nie musieli mi nic tłumaczyć na temat bocianów, ptaszka i gniazdka. Sam uświadomiłem ich w wieku chyba czternastu lat, że wszystkiego dowiedziałem się z pożyczonych od starszych kolegów płyt z pornosami. Nie były to ostre jak brzytwa filmy wideo a pikselowane, konwertowane pliki w taki sposób, aby na płytę weszło jak najwięcej. Najważniejsze, że główna akcja była interesująca a człowiek potrafił sobie dogodzić w chwili pustej chaty.  
– I jak pani Aneta?
– Całkiem spoko – westchnąłem ciężko wspominając tą seksowną fałdkę na jej brzuchu i tyłeczek, do którego zrzuciłem ładunek spermy. Banan na mojej buzi musiał być jednoznacznym widokiem.
– Całe pół godziny ci zeszło u niej.
– Bo to stara panna jest. Pokazywała mi fotografie Tadka i swoich poprzednich zwierząt. Musiałem wypić kawę i zjeść, chociaż jedno ciastko pod pretekstem braku zgody na wyprowadzanie Tadka.
– Faktycznie świrnięta – dodał ojciec.
– Jeszcze jak. Kocham twoją kuchnię mamo.
– Ciekawa jestem, co powiesz na temat szarlotki.
– Zawsze była pyszna. Tym razem nie będzie inaczej.
– Będziesz gdzieś wychodził?
– Wieczorem chciałem pochodzić z Tadkiem jeszcze.  
– Nie szalej za bardzo, bo ci się jeszcze spodoba i będziesz musiał kupić psa.
– Nie ma szans. Nie mam czasu na jego wyprowadzanie. Dużo pracuję.
Umyłem talerz po zupie i poszedłem do siebie. Wyjąłem z torby czystą bieliznę i poszedłem pod prysznic. Oczywiście nie obyło się bez pamięciówki. Wspomnienie ciepłej buźki Oli i namiętna sąsiadka natychmiast podniosły go do pionu. Zrobiłem to wolno, bo trening czyni mistrza. Ogoliłem się i zamknąłem w pokoju. Komputer nieźle zakurzony dawał o sobie znać brzęczącym wentylatorem na procesorze. Zalogowałem się do fejsa. Napisałem prywatną wiadomość do Oli z propozycją spaceru przy blasku księżyca. Nie było jej online, więc nie czekałem na odpowiedź. Walnąłem się na łóżko i zasnąłem.
– Piotrek? – mama zajrzała do środka.
– Co jest?
– Jeżeli zechciałbyś spróbować szarlotki to jest już wystygnięta.
– Za chwilę.
Przebrałem się w dżinsy i zieloną koszulkę.  
– Zrobiłem ci kawę – ojciec wskazał czerwony kubek i usiadłem obok niego.
– O dziewiątej?
– Co to za różnica? Czy mam zbierać kasę na wesele?
– Co? Na jakie wesele?
Wspomniałem sobie zabawę piętro wyżej i nie pamiętam, aby ktoś z nas darł się w niebo głosy.  
– Słyszałem jak wołałeś przez sen jakąś Olę.
– O to ci chodzi…miałem koszmar, że dawna znajoma z gimnazjum chciała mnie zabić.
– Twoje bokserki świadczyły, o czym innym…
Ojciec był zawsze szczery do bólu, ale dzięki temu zawsze między nami było okej.  
– Erekcja to nie zawsze efekt podniecenia, od strachu też może stanąć.
– Nie znam się aż tak, ale może masz rację.
– Miałem koszmar i tyle.
– I jak?
Przygryzłem szarlotkę i popiłem kawą.
– Wyśmienita.
– To dobrze. Chciałam zaprosić jutro panią Anetę.
– W jakim celu?
– Mam do niej sprawę.
– Muszę być przy tym?
– Nie musisz.
Trochę mi ulżyło, ale nie miałem pojęcia jak bardzo może się przed nimi otworzyć po tym, co u niej zaszło. Mogła narobić sobie nadziei, że przestanie być starą panną.
– Muszę iść. Obiecałem jej, że zabiorę Tadka wieczorem.
– O której będziesz?
– Nie wiem. Wezmę klucz – sięgnąłem z breloka zapasowy komplet i wyszedłem.
Zapukałem w drzwi. Uchyliły się po kilkunastu sekundach. Przywitał mnie jej zadziorny uśmiech i biała, koronkowa halka. Prześwitywały przez nią czerwone majtki i biustonosz. Zupełnie jakby się miała zaraz kłaść spać.
– Zbyt późno?
– Nie. Dlaczego?
– Widzę, że gotowa już do spania.
– To nie jest do spania – wychyliła się z ciemnego mieszkania na klatkę i dopiero zobaczyłem dokładnie, co miała na sobie.
– Jezusie słodki…
Lekko się uśmiechnęła i poprawiła włosy. Jej trik zadziałał. Stanął mi natychmiast. Nigdy nie widziałem kobiety w tak seksownym wdzianku, a ona chyba się ubrała tak dla mnie.
– Podoba ci się?
Przełknąłem ciężko ślinę. Zatkało mnie totalnie. Mój plan na dzisiejszy wieczór był zupełnie inny. Miałem spotkać się z Olą.
– Jesteś bardzo kusząca, ale ktoś za mną czeka.
– Możesz wpaść, gdy przyjdziesz oddać Tadka.
– Może być już późno. Mogę go przenocować u siebie.
– Może nie być zadowolony z nocki w obcym mieszkaniu.
– Rozumiem. Jak będzie wył to natychmiast go zwrócę.
– Niech będzie. Tadzik?
Pies przyleciał natychmiast. Podpięła mu smycz i podała do ręki. Zacisnęła swoją dłoń na moim przegubie.
– Chcę jeszcze raz…
Co miałem jej odpowiedzieć? Milczałem, ale mój but odruchowo szorował po wycieraczce.
– Boisz się czegoś?
– Sąsiadów. Że będą gadać, że chodzę do ciebie i się niegrzecznie zabawiamy.
– Serio?
– Moi rodzice też mają dobry słuch.
– Mam jeszcze mieszkanie po rodzicach w innym bloku.
Ona zawsze miała jakieś wyjście awaryjne, odpowiedź na każde pytanie.
– Sam nie wiem – zerknąłem za okno podziwiając księżyc, który miał być tym czynnikiem, który pomoże mi zdobyć serce Oli, albo, co najmniej jej cipkę.
– Przemyśl to. Nie możesz się wyprzeć, że było ci dobrze. Widziałam w twoich oczach spełnienie.
Oczywiście, że mi się podobało. W życiu trzeba próbować wszystkiego, bo jest krótkie a i fiut w pewnym momencie potrafi odmówić współpracy.
– Będę miał to na uwadze.
Zabrałem psa i pomknąłem na osiedle domków. W domu Oli paliło się światło. Po kilkunastu minutach spaceru w obie strony w końcu ktoś wyszedł i to z psem.
– No cześć – zagadnąłem na widok Oli – Nie odpisałaś na fejsie.
– Co? My się znamy?
Nie miałem pojęcia, co się z nią stało. Podczas spaceru była autentycznie zainteresowana i jeszcze ręką mnie zaspokoiła a teraz jakby mnie nie znała. Było ciemno a lampy jeszcze się nie paliły.
– Olka? No, co ty?
– Jaka Olka? Jestem Marta…
– Jaka Marta?
– Odpuść sobie. Nie jestem w nastroju do poznawania ludzi.
Oddaliła się szybkim krokiem a ja stałem jak wryty. Albo mnie robiła w konia, albo moje spostrzeżenia zaraz po wyjściu z mieszkania Anety były trafne. Widziałem jakby Olę, ale nie do końca.  
W domku nadal paliło się światło. Uchyliłem furtkę i wszedłem na posesję. Zapukałem w drzwi.
– Otwarte, przecież nie zamykałam.
Wszedłem i zacząłem się rozglądać. Minąłem kuchnię i podążałem za światłem, którym był telewizor.
– Co? Skąd się tutaj wziąłeś?
Zamurowało mnie. Na kanapie siedziała Ola…
– Kto pozwolił ci tu wejść?
– Powiedziałaś, że otwarte…
– Nie mówiłam do ciebie. To było do…
– Marty…
– Skąd?
– Minąłem ją po drodze.
Teraz wszystko skumałem. Moje bystre oczy i jeszcze bardziej bystry umysł natychmiast wyłapały różnice w poruszaniu sióstr.  
– Jesteście bliźniaczkami…
– Brawo Sherlocku.
– Pisałem do ciebie na fejsie…
Podniosła telefon i wczytała aplikację.
– No faktycznie. Nic z tego.
– Bo?
– Zabrała psa ze sobą.
– Mam Tadka przecież – uniosłem smycz do góry.
– I co jej powiem?
– Że dostałaś propozycję spaceru od nowego znajomego.
– Oszalałeś. Już się wykąpałam.
– I co z tego?
– Nie licz na to.
– Pisałem o spacerze przy blasku księżyca.
Mruknęła coś pod nosem, ale poszła się przebrać. Miałem na myśli spacer, ale kto zabroni myśleć o czymś więcej?
– Idź w stronę parku i czekaj przy drewnianym domku.
– Jak chcesz – zabrałem Tadka i wolnym krokiem poszliśmy zgodnie z instrukcją Oli. Zatrzymałem się pod drewnianym domkiem i czekałem. Kilkanaście minut przed dziesiątą zjawiła się Ola.
– Mam dziesięć minut.
– Bo?
– Powiedziałam, że idę odebrać coś pilnego.
Szybki seks może być pilny i może zająć mniej niż dziesięć minut, ale tutaj nie było gdzie tego zrobić. Mogliśmy iść do parku, ale tam też mógł już ktoś być i mieć podobne plany.
– Bo ja…
– Liczyłeś, że zaproszę cię do siebie?
– Nie. Chciałem spędzić z tobą kilka minut. Pogadać o różnych sprawach.
Próbowałem grać aniołka, ale jakoś nie specjalnie mi to wychodziło.
– Przekonaj mnie, że warto pójść do mnie.
Widziałem ten jej uśmiech zaciekawienia, co zaraz odpowiem.
– Jestem samotny…
– Ja też.
– To nie jest tak, że facet potrzebuje tylko seksu i zawija się do chaty.
Milczała.
– Potrzebuję też porozmawiać o życiu, o tym, że chciałby się nauczyć gotować, ale ktoś musi mu pokazać kilka sztuczek.
Parsknęła śmiechem.
– Umiesz gotować?
– Kawę zaparzę, kotlety i ziemniaki też zrobię.
– Dobre i to.
Nie szło mi najlepiej. Żadnych konkretów z jej strony. Nie, że lubuję się w łatwych panienkach, ale chciałem spędzić tą noc w dość przyjemny sposób.
– Nie jest łatwo być singlem, co?
– Nawet nie wiesz jak…
– Ręka nie zawsze wystarcza?
Wybałuszyłem gały, ale jej przebiegły uśmieszek był miłym znakiem.
– No cóż – wypuściłem całą zawartość płuc – Inaczej dotknąć piersi, pośladka czy pocałować sutek. Poczuć ciepło drugiego ciała…tak po prostu…
– Romantyk z ciebie…
Jak tak bym siebie nie określił, ale skoro ona tak uważała. Nie, żebym liczył na szybkie numerki a potem się nie znamy.
Usiadła obok mnie na barierce odgradzającej rów od drogi. Patrzyłem przed siebie, ale jej ręką już spoczęła na moim kolanie.
– Bronisz się przed uczuciami…
Pokręciłem przecząco głową, ale częściowo się z nią zgadzałem. Wejście w związek bez zapoznania się z preferencjami seksualnymi partnera było ryzykiem. Nieznajomość wymagań partnera zawsze prowadzi do komplikacji. Jak człowiek się naogląda tego całego porno, to potem ma jakieś wymagania. Lodzik, pozycja 69 a nawet anal, choć sam nigdy nie próbował. Skoro na filmie wyglądało fajnie, to w realu powinno być podobnie. Wcale nie musi tak być.
– Jesteś spięty.
Usiadła na mnie i objęła biodra nogami. Ocierała się przez spodnie. Fiut natychmiast stanął. Wyczuła to i napierała mocniej. Taniec jej ciała był wspaniały.  
– Gotowy?
Skinąłem głową akceptująco. Odchyliła spodnie i wzięła go w rękę. Ściągała skórkę i wodziła językiem. Było zajebiście, no nie mogłem przestać się wzdrygać.
– Bez gumki?
– Weźmiesz alimenty na siebie.
– Zgadzam się.
Powiedziałem to w afekcie, ale czego się nie robi w podbramkowej sytuacji. Przesunęliśmy się bliżej kasztanu. Podciągnąłem jej bluzkę do góry. Całowałem nieduże piersi, ale ona zupełnie się ich nie wstydziła. Przyciskała moją głowę mocniej. Ocierała się o niego czując jak bardzo się wzdryga. W końcu chwyciła go w dłoń i pozwoliła mi wejść. Była taka ciepła w środku. Jej soki natychmiast oblepiły fiuta. Podnosiła się i opadała rytmicznie, jej dłonie obejmowały mnie za szyję.
– Tego chciałeś?
Jasne, że tego pragnąłem.
Podskakiwała coraz szybciej a ja podgryzałem sutki. Smakowała wyśmienicie. Zacisnąłem dłonie na drobnych pośladkach i dociskałem je do samego końca. Plaśnięcia były coraz głośniejsze, bo tak mocno śliniło się jej wnętrze.  
– Ola – szepnąłem i przyciągnąłem ją do siebie. Wpychałem język głęboko i przyspieszyłem tempo. Podskakiwała coraz szybciej. Finał nadszedł. Podniosłem ją do góry. Sperma zalała jej brzuch i piersi. Sapałem ciężko i ktoś przechodzący bez problemu by rozpoznał, że dzieje się tu dobra akcja. Opadła na mnie i szeptała coś do ucha, ale ja nie rozumiałem nic. Schyliła się niżej i zabrała się za czyszczenie fiuta. Język wodził we wszystkie strony. Fiut próbował się wyrwać wzdrygając się, co chwila wrażliwy na tak miły dotyk. Odchyliłem głowę do tyłu.
– Ola? – usłyszałem damski głos…

iamnaughty1990

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2339 słów i 13273 znaków, zaktualizował 15 sie 2020. Tagi: #dziewczyna #chłopak #seks #sąsiadka

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Ciekawa scenka. Tylko po co ten pośpiech? Pozdrawiam

  • iamnaughty1990

    @AnonimS Dzięki. Nie zawsze da się być długodystansowcem :rotfl: Pozdrawiam i dzięki za miłe słowa :dancing:

  • AnonimS

    @iamnaughty1990 fakt

  • iamnaughty1990

    @AnonimS Zdarza się, ale nigdy nie wiemy jak sobie poradzimy w danej sytuacji :smile: