Bibliotekarka i uczeń cz. 6

Bibliotekarka i uczeń cz. 6Kiedy Paweł ponownie wszedł w kobietę, przez piękną twarz uległej Mary przeszedł spazm rozkoszy. Jednak już pół sekundy później uwagę chłopaka przykuło co innego - unoszący się szybko dekolt bibliotekarki, w którym ukryta była niespodzianka. Między dwiema jędrnymi piersiami, które zdobiła ponętna koronka, ukryty był nowy wisiorek Marty.

Na ten widok Paweł nie mógł się powstrzymać. Pieprząc Martę z wigorem siedemnastolatka, zanurzył swoją twarz w dekolcie Marty i zaczął obcałowywać okolice wisiorka, wdychając jednocześnie zapach zniewalających perfum kobiety.

"Cholera... Taka łatwa, a jednocześnie taka szykowna..."

Perfumy Marty nie należały do tanich, jednocześnie były bardzo kobiece, stąd tak działały na młodzieńca.
Rozpalał go także ruch, podskakiwanie wisiorka i... piersi kobiety w rytm nadawany przez niego, w rytm jego pchnięć.

- Aaaaa... aaaaa... - Jednostajnie stękała bibliotekarka.

"Ależ on długo może! Chłopak ma niespożyte siły! Grzmoci mnie! Jak jakiś młot pneumatyczny... Rozepcha on moją jaskinkę... rozepcha..."

Paweł grzmocił Martę z takim zapamiętaniem, że trzęsło się całe biurko bibliotekarki. W pewnym momencie zaczęły z niego nawet spadać leżące na nim książki. Chłopak nie przejął się tym jednak i dalej ładował kutasa w piczę słodkiej Marty, wsłuchując się w jęki i stęki kobiety.

"Dobrze ci tak... Pojęcz sobie, paniusiu..."

W pewnym momencie bibliotekarka wydała z siebie taki krzyk, że Paweł nie wytrzymał... Chciał jeszcze w ostatnim momencie wyskoczyć, żeby trysnąć na boskie piersi Marty, jednak nie zdążył i spuścił się prosto do środeczka...

Martę przeszywały dreszcze rozkoszy... mimo, że wciąż tliła się w niej obawa, czy aby nie zajdzie w ciążę po takich dwóch wytryskach w jej pochwie.

"Ach, ty gnojku! Ależ mnie wykołatałeś! Czy ja ogóle będę mogła chodzić po tych jego akcjach..."
Natomiast powiedziała:

- Paweł... nie spodziewałam się tego po tobie... Czy zdajesz sobie sprawę, co zrobiłeś... że mogłeś zrobić mi dziecko...

Na dźwięk słów Marty Paweł zadrżał. Był tak skupiony na seksie, że nawet przez myśl mu nie przeszło, że mógłby zrobić dziecko. I to komu! Dwa razy starszej od niego bibliotekarce! Myśl, że Paweł mógłby w wieku siedemnastu lat zostać ojcem sprawiła, że chłopak zaczął się pośpiesznie ubierać. Chciał jak najszybciej wyjść na świeże powietrze i ochłonąć. Jednocześnie jednak nie mógł całkiem zbyć słów bibliotekarki.

- Marto... - powiedział niepewnie Paweł, któremu wraz z zakończeniem zbliżenia z powrotem wróciła nieśmiałość. - Wcale nie musi tak się stać... Nie jest powiedziane, że na pewno zajdziesz w ciążę... Ja zrobiłem to... bo nie mogłem się opanować... bo pani jest taka piękna...

"Jakie to urocze, że on jest taki nieśmiały... I podniecające! Aż samo się prosi, żeby go jeszcze pokokietować..."

- Ach... Paweł... może to rzeczywiście moja wina... zbyt łatwo ci uległam... By nie użyć słów... dałam ci... Ale z drugiej strony, ciężka jest dola w takiej wiosce samotnej kobiety z nieślubnym dzieckiem...

Paweł zastanowił się przez chwilę nad słowami bibliotekarki. Przyznanie się Marty do tego, że bezwstydnie mu dała, sprawiło mu perwersyjną satysfakcję. A co do dziecka...

"Pewnie i byłoby ci ciężko... Ale z drugiej strony... Może pod pewnymi względami by ci to odpowiadało? Pewnie wielu mężczyzn chętnie skorzystałoby z tego, żeby wydymać taką samotną mamuśkę... Tutaj na wsi nie brak napalonych samców..."

- Nawet jeśli zajdziesz w ciążę... Na pewno znajdzie się ktoś, kto się tobą zaopiekuje. Ktoś lepszy niż ja - powiedział już ubrany Paweł.

Paweł ostatni raz przybliżył się do kobiety, żeby namiętnie ją pocałować, po czym pospiesznie oddalił się w stronę wyjścia z biblioteki.

Marta powoli dochodziła do siebie. Ogarniała się, nasunęła majtki, poprawiła spódnicę, gładziła bluzkę.

"Boże! To się wydarzyło na prawdę! Dałam mu! Dałam! Wyrypał mnie i dwa razy się we mnie zlał... Teraz na pewno pochwali się kolegom - jak mówią ci gówniarze, powie im - zakisiłem jej ogóra! Podupczyłem sobie i skichałem się jej w piwoszkę!
Ależ będzie wstyd! Takie ploty błyskawicznie rozprzestrzenią się po chałupach...
A co jeśli za kilka miesięcy, zacznę chodzić z brzuchem???"

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 795 słów i 4547 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Rayonvert

    No fajniste...takie troche siermiezne w uzywanym ( celowo ) specyficznym jezyku, i przez to zabawne,  ale i naprawde obrazowe. Prawie jak scenariusz, gdyby bylo dluzsze. Mozna sie nakrecic...

  • nanoc

    Dobrze napisane, fajna seria, Brawo. :yahoo:

  • Historyczka

    @nanoc dzięki!  Co się Tobie w tym najbardziej podobało???

  • nanoc

    @Historyczka Masz świetne dialogi, przemyślenia bohaterów, piszesz tak że nie można się nie podniecić :redface: