Bibliotekarka i uczeń cz. 5

Bibliotekarka i uczeń cz. 5A całość doprawiło jeszcze to, że Marta, zerkając na jego krocze, uśmiechnęła się filuternie, dając do zrozumienia, że widzi, co dzieje się z chłopakiem.

Po wyjściu z biblioteki Paweł nie mógł przestać myśleć o Marcie. Nawet nocą. Szamocząc i pocąc się w łóżku, wyobrażał sobie, jak przy którejś z bibliotecznych półek zadziera jej spódnicę do góry i zrywa z niej koronkowe majteczki.

"Dlaczego ja ciągle myślę o tym szczylu??? Dlaczego, od kiedy on przychodzi do biblioteki, staranniej się maluję, zawsze staranniej dobieram bieliznę, zawsze zakładając koronkową, jakbym się z nim wybierała na randkę... i to nie pierwszą randkę... Przecież wiadomo, że tu do niczego nie dojdzie."

A jednak w nocy przyśnił się Marcie sen, w którym Paweł chwycił ją za dłoń... pocałował ją w rękę i... wyznał jej, że ją kocha.
Obudziła się cała spocona.

W trakcie bezsennej nocy Paweł połknął pożyczoną powieść. Opowiadająca o pozbywaniu się hamulców fabuła zmotywowała go to tego, żeby zachować się śmielej wobec Marty.

"Nie mogę pozwolić na to, żeby ta boska kobieta przemknęła mi koło nosa... Kiedy skończę liceum i wyjadę na studia, mogę już nigdy jej nie zobaczyć"

Kiedy następnego dnia Paweł wszedł do biblioteki, nie było w niej nikogo oprócz Marty. Serce zabiło chłopakowi jak oszalałe. Nie może się wycofać. Podał bibliotekarce książkę, a kiedy ta wysunęła smukłą dłoń, żeby zabrać powieść, Paweł zrobił coś, o co sam siebie by nie podejrzewał. Przykrył rękę Marty własną, spragnioną dotyku dłonią...

Marta była zaskoczona. Jakby spełniał się jej sen.
Podniosła oczy na chłopca, zrazu jej twarz wyrażała zdziwienie, lecz potem kobieta uśmiechnęła się.

"A co tam... ciekawe co młodzieniec chce powiedzieć...?"

- Pani Marto - zaczął Paweł - już dawno chciałem to wyznać. Nie potrafię przestać o pani myśleć...

Kiedy z usta Pawła wydostało się pierwsze wyznanie, nie potrafił nie brnąć w dalsze zwierzenia.

- Doprowadza mnie pani do szału... Tymi strojami, koronkami... Czasami mam wrażenie, jakby specjalnie mnie pani kusiła...

- Ach... Paweł... sama nie wiem, co powiedzieć... może ja rzeczywiście nie powinnam się tak ubierać do pracy... Może faktycznie zakładałam zbyt krótkie spódnice... Przyznaję... moja wina...

"A więc on jednak się mną podniecał... Kurcze... dlaczego to takie ekscytujące...?"

- A czy wie pani, że każdą winę trzeba odpokutować? - zapytał Paweł, coraz śmielej zachowując się wobec Marty. Teraz już nie tylko trzymał jej dłoń, lecz także masował ją swoimi palcami. Nie potrafił się powstrzymać przed naporem swoich instynktów, które forsowały i burzyły jego wrodzoną nieśmiałość

"Ma cudowną skórę... Jędrna i delikatna... Tak bardzo chciałbym ją całować..."

Martę poruszała ta śmiałość chłopca. W pierwszej chwili chciała go strofować, zbesztać w stylu - Gówniarzu, zachowuj się! Jak śmiesz!
Lecz bibliotekarka nie była porywcza z natury, każdą sytuację lubiła analizować. Szybko przeszła jej złość. Chciała tylko lekko ofuknąć, powiedzieć - Paweł, proszę, przestań.
Lecz ostatecznie, nie wypowiedziała nawet takich słów.
Zamiast tego, uśmiechnęła się, choć nieco niepewnie.

- A w jaki sposób mogłabym odpokutować moją winę?

- Przestając mnie zwodzić... A może to pani zrobić tylko w jeden sposób... - powiedział Paweł, nachylając się przez biurko do ucha Marty, aby wyszeptać jej swoje pragnienie. - Musi mnie pani zaspokoić... - powiedział Paweł, odurzony zapachem perfum Marty i wszystkimi szczegółami jej boskiego ciała. Jego ręka lgnęła do seksownego dekoltu i do zdobiącej go koronki...

"Nie no... teraz muszę go strzelić w pysk! Najlepiej spoliczkuję go z obu stron! Niech gówniarz poczuje!"
Pół sekundy później Marta jakby ochłonęła, zwłaszcza, że sytuacja ją podniecała jak cholera.
"Może tylko zrugam do od góry do dołu... A może... Nie... co ja robię?! Ależ ze mnie głupia cipa!"

- Pawełku, ale co takiego masz na myśli, mówiąc - musi mnie pani zaspokoić...?

Wbrew oczekiwaniom, Paweł nie poczuł na na swojej twarzy siarczystego policzka wymierzonego przez dłoń Marty. Dlatego poczuł się jeszcze śmielej. Nie puszczając ręki bibliotekarki, okrążył biurko i znalazł się tuż za plecami Marty. Ponownie nachylił się do jej ucha i zaczął wydawać polecenia:
- Musi pani wstać z krzesła i wypiąć się do mnie. Dobrze pani wie, jak to robić. Już tyle razy kusiła mnie pani w ten sposób...

"No gówniarzu! Doczekałeś się! Teraz dostaniesz w twarz, aż zadudni!"
W pół sekundy później Marta ponownie zaniechała jednak srogiej akcji.
Postanowiła go wygonić z biblioteki.
Jednak słowa - Niech się pani wypnie... - pobudziły ją niesłychanie.

"Rzeczywiście... tyle razy się przed nim wypinałam, szukając książek... Wykorzystywałam to, że miałam na sobie obcisłe spódniczki... Widział wyraźnie kształt mojego tyłka... miał moją pupę, jak na tacy... Wypinałam się, niczym dziwka przed klientem... Boże... co ja robię! Ależ ze mnie głupia psita! Nie! To nie dzieje się na prawdę..."

Marta bez słowa wstała z krzesła. Odwróciła się tyłem do chłopca i... wypięła się.

- Bardzo dobrze, pani Marto...

Na widok apetycznego tyłka bibliotekarki Paweł od razu poczuł przypływ pożądania. Jego kutas stwardniał tak jak nigdy wcześniej. Chłopak miał wrażenie, że zaraz eksploduje. Nie potrafił się powstrzymać przed tym, żeby nie zadrzeć spódnicy Marty do góry. Jego oczom odsłonił się widok na prawdziwy ogród rozkoszy. Dostępu do niego broniły tylko seksowne, koronkowe stringi.  

- Ach... co robisz! - Marcie wyrwało się, gdy poczuła, że jej spódnica została podciągnięta do góry.
- Ach... co robisz! - Marcie wyrwało się, gdy poczuła, że jej spódnica została podciągnięta do góry.

- Ja też chciałem tyle razy zadać to pytanie, kiedy mnie pani kusiła...

Po zdjęciu Marcie kabaretek, przed Pawełkiem odsłoniła się pupa bibliotekarki w całej okazałości. A tam, gdzie kończyły się dwa, soczyste pośladki, do chłopaka zaczynała się wdzięczyć dojrzała cipka Marty.

- Teraz już jesteś moja... - wyszeptał Paweł, samemu sobie pozwalając przejść z „pani” na „ty”. Chłopak pospiesznie zdjął spodnie oraz bokserki. Następnie pochylił Martę w ten sposób, aby mógł w nią wejść, i szybko wsunął się tam, gdzie prowadził go instynkt.

Paweł jęknął. Zalała go fala gorąca. Jeszcze nigdy w życiu nie czuł takiej rozkoszy. Próbował co prawda wcześniej zbliżeń z rówieśniczkami z liceum, ale żadna z nich nie była tak chętna i tak uległa jak Marta.

Najwyraźniej bibliotekarkę musi podniecać różnica wieku, pomyślałby Paweł, gdyby cokolwiek w tej chwili myślał. Zamiast myśleć, chłopak skupiał się jednak na tym, żeby przyciskać Martę do biurka i posuwać ją bez opamiętania i bez prezerwatywy...

"Boże! To nie dzieje się na prawdę! Nastoletni gówniarz rżnie mnie, jak jakąś dziwkę! Wypiętą... Daję mu jak dziwka! Ależ ze mnie głupia cipa... Ale... przecież ja tego chcę... to silniejsze ode mnie... chcę tego... chcę dać się po prostu przelecieć..."

- Achhh... aaaaaa! - Zaczęła jęczeć Marta pod wpływem energicznych pchnięć młodego samczyka.

Kiedy Marta zaczęła jęczeć, Paweł nie potrafił już powstrzymać wytrysku. Jęknął z rozkoszy i zalał cipkę bibliotekarki obfitą porcją spermy. Jego młody kutas nadal jednak stał, więc Paweł nie przestawał posuwać wypinającej się lubieżnie Marty.

- Lubisz to, kusicielko? - wysyczał głosem pełnym pożądania.

- Ach... ach... - Nie przestawała jęczeć, wręcz stękała.

"A to gówniarz! Chciałby, żebym mu wyznała, że lubię dawać??? Że kuszę po to, żeby dać się przelecieć...? Chyba nie ma o mnie opinii jakiejś łatwej... puszczalskiej...
Z drugiej strony... przecież... jaka byłam dla niego? Nie łatwa?
A tak w ogóle... ależ on ma cudowną tę twardą kuśkę..."

- Paweł... jak możesz...

- To ty mnie uwiodłaś... - wysapał Paweł.

"Ależ ona jest łatwa - pomyślał Paweł, czując z jaką łatwością jego członek penetruje zakamarki ciała Marty - łatwiejsza niż moje rówieśniczki. A wydawała się taką cnotliwą, elegancką damulką..."

Paweł, czując, że ponowie dochodzi, wysunął się z cipki Marty i gwałtownym ruchem ręki obrócił bibliotekarkę przodem do siebie.

- Zmiana pozycji - powiedział Paweł, patrząc Marcie w oczy z łobuzerskim uśmiechem.

"Co on sobie o mnie myśli... że jednak jestem łatwa... ale... dlaczego ja tak chcę tego... chcę, żeby mnie dalej posuwał... o tak... od przodu... ja będę widziała jego twarz... a on będzie doskonale widział moją... buźkę posuwanej kobiety..."

Bez słowa pozwoliła się obrócić.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1604 słów i 9137 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    :sex: idealnie