Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Alex i Ola nago w szkole cz.3

Część Siódma: Wtorek Poranek

Alex

Obudziłem się zdezorientowany, mrugając oczami w nieznanym pokoju. Światło wpadało przez żaluzje, rzucając pasy cienia na różowe ściany, plakaty cheerleaderek i biurko zawalone książkami. Gdzie ja jestem? Przez chwilę panika ścisnęła mi gardło – nagi pod kołdrą, z lekkim bólem w mięśniach, jakby po intensywnym treningu. Wspomnienia wróciły falą: Ola, jej ciało pod moim, jęki, pocałunki, orgazm, który wstrząsnął nami obojgiem. To jej pokój.
Uśmiechnąłem się, czując ciepło w piersi, ale wtedy... coś wilgotnego i ciepłego otoczyło mojego penisa.

Spojrzałem w dół. Ola klęczała między moimi nogami, jej blond włosy opadały na uda, usta owijały się wokół żołędzi, ssąc delikatnie, język wirujący leniwie. Podniecenie uderzyło jak grom – penis stwardniał natychmiast, pulsując w jej ustach. Zaśmiałem się, mieszając zaskoczenie z rozkoszą: „Ola... co ty...?”

Uniosła głowę, jej zielone oczy błyszczały psotnie, usta lśniły od śliny. „Moje koleżanki żartowały, że to najlepszy sposób na pobudkę dla facetów. Chciałam sprawdzić, czy działa.” Jej głos był miękki, melodyjny, pełen ciepła, ale z nutką prowokacji. Znowu wzięła mnie do ust, głębiej, ssąc mocniej, dłonią masując jądra delikatnie.

„Działa... cholera, działa”, wyszeptałem, biodra drgnęły mimowolnie, ręce wplotłem w jej włosy. Czułem się jak we śnie – ta dziewczyna, marzyłem przez całe liceum, budziła mnie tak intymnie, z taką czułością. Ale podniecenie rosło szybko, napięcie w podbrzuszu stało się nie do zniesienia. „Ola... chcę cię... teraz.”

Uśmiechnęła się, sięgając po prezerwatywę z nocnej szafki. Założyła ją drżącymi rękami, potem wspięła się na mnie, opuszczając się powoli na penisa. Była mokra, gorąca, ciasna – jęknęliśmy oboje, gdy nabiła się do końca. Zaczęła poruszać biodrami – przód-tył, kółka, szybko, namiętnie. Jej piersi falowały nad moją twarzą, sutki sterczące, różowe. Chwyciłem je, ugniatając mocno, przygryzając jeden, co spowodowało jej głośny jęk. „Alex... tak... mocniej!” – dyszała, przyspieszając, cipka zaciskała się wokół mnie falami.

To było szybkie, ale intensywne – nasze ciała znały się już, rytm był idealny. Doszła pierwsza, krzykując cicho, drżąc całym ciałem, soki spływały po mnie. Ja za nią – eksplodowałem głęboko, trzymając jej biodra mocno, oczy zamknąłem, czując falę emocji: miłość, pożądanie, wdzięczność. Przytuliła się do mnie, nasze serca biły jak szalone, spoceni, splątani.

Nagle drzwi otworzyły się z hukiem. W progu stała naga Ania – siostra Oli, starsza o dwa lata, z rudymi włosami w nieładzie, figurą cheerleaderki i uśmiechem pełnym rozbawienia. Jej piersi, pełne i jędrne, unosiły się lekko z oddechem, cipka gładko ogolona, bez śladu wstydu. „No już, kochasie, pospieszcie się! Śniadanie gotowe, nie chcę spóźnienia do szkoły.” Nie była zaskoczona, żartowała lekko: „Widzę, że program działa na was oboje. Miłego poranka?”
Rumieniłem się jak burak, ale Ola zaśmiała się, nie wstydząc się. „Ania, daj spokój! Zaraz schodzimy.”

Ola

Budziłam się powoli, czując ciepło ciała Alexa obok. Jego zapach – mieszanka potu, seksu i czegoś świeżego – wypełniał pokój, budząc we mnie falę wspomnień: jego dotyk, pocałunki, orgazm, który wstrząsnął mną do głębi. Chciałam go zaskoczyć, pokazać, jak bardzo mi zależy. Delikatnie zsunęłam kołdrę, biorąc jego penisa do ust – miękki na początku, ale szybko twardniał, pulsując. Ssanie go było intymne, czułe, smak słony, uzależniający. Gdy otworzył oczy, zaśmiałam się w duchu: „Działa.”

Poranny seks był jak burza – szybki, namiętny. Na górze czułam kontrolę, jego penis wypełniał mnie idealnie, biodra poruszały się instynktownie. Orgazm przyszedł falami, drżąc całym ciałem, łzy wzruszenia spływały po policzkach. To nie był tylko seks – to wyznanie miłości.

Gdy Ania wparowała nago, nie zdziwiłam się – od kiedy była w programie, nagość w naszym domu stała się normą, a ona była wyluzowana. Jej żarty rozładowały napięcie, choć Alex rumienił się uroczo.

W kuchni jedliśmy śniadanie nago – tosty, jajka, sok. Ania siedziała naprzeciwko, jej sutki sterczące lekko od chłodu, cipka widoczna pod stołem. Opowiadała o swoim drugim dniu w programie: „Wtorek był gorszy niż poniedziałek. Na polskim ulga – chłopak dotykał mnie pod ławką, palcami w cipce, cała klasa patrzyła. Czułam się jak obiekt, ale nauczyłam się oddychać głęboko. Najtrudniejsze były przerwy – chłopcy prosili o pozowanie, dotykanie. Jeden chciał, żebym masturbowała się publicznie, odmówiłam – to nie ulga w klasie. Zaskoczyło mnie, jak szybko ciało się przyzwyczaja – podniecenie przychodzi, ale możesz je kontrolować. Trudne momenty? Kiedy dziewczyna rzuciła złośliwy komentarz, że jestem łatwa.
Zapłakałam w łazience, ale Bartek mnie pocieszył.
Rady? Nie bójcie się mówić ‘nie’, jeśli coś jest za dużo. Pamiętajcie, że to wasze ciało – wy decydujecie. I trzymajcie się siebie nawzajem, to najważniejsze.”
Jej słowa były szczere, emocjonalne, z humorem: „A na WF? Siatkówka nago – piersi bolały, ale po czasie to wyzwalające.” Słuchaliśmy uważnie, czując wsparcie – Ania była jak przewodnik w tym chaosie.

W pewnym momencie Ania spojrzała na nas z figlarnym uśmiechem i zapytała:
„A tak w ogóle… mam was zawieźć do szkoły nago? Bo wiecie, ja tak robiłam od wtorku. Wsiadasz do samochodu nagi, wysiadasz nagi – i od razu jesteś w programie, zero kombinowania ze skrzynkami i rozbieraniem przed tłumem.”

Spojrzałam na Alexa – oboje poczuliśmy lekkie ukłucie paniki.
„Jeszcze nie jesteśmy na to gotowi” – powiedziałam cicho.

Alex kiwnął głową. „Tak… dziś jeszcze nie.”

Ania wzruszyła ramionami, ale nie odpuściła od razu.
„To ubierzcie coś lekkiego – sukienkę, szorty, cokolwiek, co zrzucicie w dwie sekundy przed wejściem. I tak szybko się tego pozbędziecie. A poważnie… rozważcie jazdę nago. Pamiętam te tłumy gapiów i natrętów czekających pod szatnią – ręce wyciągnięte, telefony, komentarze. Jak jechałam nago, to po prostu wysiadałam i szłam prosto do budynku. Zero przedzierania się przez tłum w stringach albo z ręcznikiem.”

Zamilkłam na chwilę.
„Pamiętam, że zaczęłaś jeździć nago…” – powiedziałam powoli.

Ania uśmiechnęła się szeroko.
„Tak. I to był jeden z powodów. Nie musiałam się przeciskać przez tych wszystkich debili, którzy chcieli ‘rozsądnej prośby’ już na parkingu. Po prostu wchodzisz naga i masz to z głowy.”

Alex i ja spojrzeliśmy na siebie.
„Zastanowimy się” – powiedziałam w końcu.

„Tak, dziś jeszcze się ubierzemy” – dodał Alex cicho, ale w jego głosie było coś, co brzmiało jak ciekawość pomieszana z niepewnością.

Ania tylko kiwnęła głową.
„Spoko. Jak zmienicie zdanie, dajcie znać. Ja tam na uczelnię i tak jadę nago.”  

Część Ósma: Wtorek – Dojazd do Szkoły i Rozbieranie

Alex

Wysiedliśmy z samochodu Ani tuż przed główną bramą szkoły. Poranne powietrze było jeszcze chłodne, a słońce ledwo przebijało się przez cienką warstwę chmur. Tłum uczniów już się zbierał – niektórzy spieszyli na lekcje, inni stali w grupkach, plotkując i zerkając w naszą stronę. Od razu poczułem na sobie dziesiątki spojrzeń. Ola stała obok mnie, ściskając moją dłoń trochę mocniej niż zwykle. Wciąż mieliśmy na sobie lekkie ubrania – ja szarą bluzę z kapturem i dresowe spodnie, ona luźną, kremową sukienkę na ramiączkach, która kończyła się tuż nad kolanami. To był nasz kompromis po rozmowie przy śniadaniu – nie nago w aucie, ale coś, co da się zdjąć w kilka sekund.

„Gotowy?” – zapytała cicho, patrząc na mnie tymi swoimi zielonymi oczami. W jej głosie było coś pomiędzy strachem a determinacją.

„Z tobą? Zawsze” – odpowiedziałem i uśmiechnąłem się, choć serce waliło mi jak oszalałe.
Postanowiliśmy zrobić to razem, przed wszystkimi. Nie chcieliśmy chować się w szatni jak większość uczestników programu. Chcieliśmy pokazać, że się nie wstydzimy – że to, co robimy, robimy świadomie i razem.

Ruszyliśmy w stronę głównego wejścia, mijając grupki uczniów. Szepty zrobiły się głośniejsze. Ktoś gwizdnął cicho. Ktoś inny powiedział: „Patrzcie, Alex i Ola znowu w programie… dzisiaj będzie grubo.”

Zatrzymaliśmy się tuż przed drzwiami szatni – tam, gdzie stali już inni uczestnicy. Michał i Kasia właśnie kończyli się rozbierać; Kasia stała już naga, ręce miała skrzyżowane na piersiach, a Michał ściągał bokserki, rumieniąc się po uszy. Kuba stał sam, zdejmując koszulkę z miną, jakby to był najgorszy dzień w jego życiu. Marta obok niego wyglądała, jakby miała zaraz się rozpłakać.

My z Olą spojrzeliśmy na siebie i skinęliśmy głowami.
Zacząłem od niej.

Delikatnie położyłem dłonie na jej ramionach, przesunąłem cienkie ramiączka sukienki w dół. Materiał zsunął się powoli, odsłaniając najpierw koronkową bieliznę – biały stanik push-up i identyczne majtki. Tłum ucichł na moment. Słyszałem tylko przyspieszone oddechy i pojedyncze westchnienia. Ola uniosła ręce, pozwalając, żebym zsunął sukienkę całkowicie. Upadła u jej stóp jak jasna plama na betonie. Stała przede mną w samej bieliźnie, skóra pokryta gęsią skórką od porannego chłodu, sutki już twardniejące pod koronką.

Pochyliłem się i pocałowałem ją delikatnie w szyję, szepcząc prosto do ucha:
„Jesteś najpiękniejsza. Pamiętaj o tym.”

Ona uśmiechnęła się słabo, ale w oczach miała łzy wzruszenia. Potem sama sięgnęła do mojego kaptura, ściągnęła bluzę przez głowę. Jej palce przesunęły się po moim torsie, muskając sutki, które natychmiast stwardniały. Potem kolana – rozpięła mi dresy, zsunęła je razem z bokserkami jednym ruchem. Mój penis, już półtwardy od samego dotyku i spojrzeń, wyskoczył na wolność. Poczułem zimne powietrze i jednocześnie gorąco na twarzy.

Stałem nagi przed szkołą, a Ola zrobiła to samo – rozpięła stanik, pozwoliła mu opaść, potem zsunęła majtki powoli, centymetr po centymetrze, aż stała przede mną całkowicie odsłonięta. Jej cipka była już lekko wilgotna, wargi sromowe delikatnie nabrzmiałe – widoczny znak, że to wszystko ją podnieca, mimo wstydu.

Wtedy spojrzeliśmy na siebie i jednocześnie zrobiliśmy krok do przodu, stając naprzeciwko siebie nago. Ola położyła dłonie na moich biodrach, ja na jej talii. Pocałowaliśmy się – krótko, ale głęboko. Języki spotkały się na chwilę, a tłum wydał zbiorowe westchnienie. Ktoś zaczął klaskać, ktoś gwizdnął, ale my tego prawie nie słyszeliśmy.

„Jesteśmy w tym razem” – szepnęła Ola, dotykając czołem mojego czoła.

„Zawsze” – odpowiedziałem.

Ola

Rozbieranie się nawzajem przed całą szkołą było jak skok na głęboką wodę – przerażające, ale jednocześnie wyzwalające. Czułam na sobie setki spojrzeń: ciekawskich, pożądliwych, złośliwych, współczujących. Ale najważniejsze były oczy Alexa. Kiedy zsuwał ramiączka mojej sukienki, jego palce drżały lekko – nie ze strachu, tylko z emocji. Kiedy sukienka opadła, poczułam chłód na skórze, ale jednocześnie gorąco w brzuchu. Moje sutki stwardniały natychmiast, a między udami pojawiła się ta znajoma wilgoć.

Kiedy ściągałam mu bluzę, dotykałam jego skóry – ciepłej, lekko spoconej od porannego seksu. Jego mięśnie napięły się pod moimi palcami. Kiedy zsuwałam mu spodnie i bokserki, jego penis wyskoczył, już twardy, z lekkim połyskiem preejakulatu na czubku. Poczułam falę dumy i pożądania – to ja go tak podnieciłam, nawet w tej chwili.

Stałam przed nim naga, w samym środku korytarza przed szatniami. Słyszałam szepty:
„Patrzcie, jaka Ola jest mokra…”
„Alex ma już wzwód, cholera…”
„Robią to razem, jak para…”

Ale ja patrzyłam tylko na niego. Kiedy się pocałowaliśmy, poczułam, że mogę znieść wszystko – wszystkie spojrzenia, wszystkie dotyki, wszystkie „rozsądne prośby” – dopóki on jest obok.

Chłopcy podeszli niemal natychmiast.
„Rozsądna prośba – mogę dotknąć twoich piersi, Ola?” – zapytał wysoki brunet z klasy mat-fiz.

Skinęłam głową. Jego dłonie objęły moje piersi, ugniatając je delikatnie, kciukami masując sutki. Poczułam dreszcz, sutki stwardniały jeszcze bardziej. Drugi chłopak – blondyn z drużyny siatkówki – zapytał o pośladki. Pozwoliłam. Jego palce wbiły się lekko w miękkie mięso, ugniatając, rozchylając lekko pośladki. Czułam ich oddechy na skórze, słyszałam komentarze.
Ale cały czas patrzyłam na Alexa. Widziałam, jak inna dziewczyna – drobna, z krótkimi czarnymi włosami – dotyka jego penisa, przesuwając dłonią w górę i w dół. Widziałam, jak jego biodra drgnęły mimowolnie, jak zacisnął szczękę, żeby się nie poddać zbyt szybko. Nasze spojrzenia się spotkały – w jego oczach było wszystko: zazdrość, podniecenie, miłość, zaufanie.

Jeden z chłopaków – ten sam brunet – powiedział nagle głośniej:
„A co powiesz na to, żebym wsunął palec? Rozsądna prośba…”

Pokręciłam głową.
„Nie. To już za dużo. Dziękuję.”

Zatrzymał się od razu. Skinął głową, trochę zawstydzony.

Alex podszedł do mnie wtedy, wziął mnie za rękę.
„Idziemy do klasy?” – zapytał cicho.

„Tak” – odpowiedziałam, ściskając jego dłoń mocno.
Szliśmy korytarzem nago, trzymając się za ręce. Za nami szły spojrzenia, szepty, telefony (choć zdjęcia twarzy były zabronione). Ale ja czułam się… silniejsza. Nie dlatego, że byłam naga. Dlatego, że byłam naga z nim. Że robiliśmy to razem.

To był dopiero początek drugiego dnia.

Część Dziewiąta: Wtorek – Lekcje Poranne i Przerwy

Alex

Polski zaczął się spokojnie, prawie intymnie. Siedzieliśmy z Olą w ostatniej ławce – nasze nagie uda stykały się lekko pod stolikiem, jej skóra była ciepła i aksamitna, wciąż pachniała porannym żelem pod prysznic o zapachu wanilii i jaśminu zmieszanym z lekką nutą naszego wspólnego potu. Po porannym seksie czułem przyjemne, leniwe mrowienie w mięśniach, a w powietrzu unosił się delikatny, intymny zapach jej podniecenia, który wciąż osiadał na mojej skórze. Pani od polskiego czytała fragmenty wierszy Szymborskiej – jej głos był miękki, lekko chropowaty, jak szelest starych kartek. Ja prawie nie słuchałem słów – patrzyłem na Olę. Na delikatny rumieniec, który wciąż nie zszedł jej z policzków i szyi, na to, jak jej piersi unosiły się powoli przy każdym oddechu, sutki różowe i lekko sterczące od chłodu sali, otoczone drobnymi gęsią skórką. Kiedy się poruszyła, poczułem lekki powiew ciepła od jej ciała, a pod ławką jej palce czasem muskały moje – nieśmiało, czułym, niemal pieszczotliwym dotykiem.

Na samym początku lekcji pani zapytała spokojnie:
„Ktoś z uczestników programu chciałby ulgi przed rozpoczęciem omawiania materiału? Wiemy, że czasem to pomaga się skupić.”

Spojrzałem na Olę. Pokręciła głową prawie niedostrzegalnie, a jej włosy musnęły moje ramię jak miękki jedwab. Ja też odmówiłem.

„Nie, dziękujemy” – powiedziałem cicho za nas oboje.
Pani skinęła głową z aprobatą.

„Dobrze. To znaczy, że radzicie sobie świetnie.”
I rzeczywiście – radziliśmy sobie. Lekcja płynęła leniwie. Słyszałem ciche skrzypienie kredy na tablicy, szelest kartek, odległe stukanie butów na korytarzu. Czułem ciepło jej uda przy moim, delikatne drżenie, kiedy czasem napinała mięśnie. Od czasu do czasu jej dłoń muskała moją pod ławką – nie w erotyczny sposób, tylko tak po prostu, żeby przypomnieć: jestem tu z tobą. Kiedy dzwonek zadzwonił, metaliczny dźwięk przeciął ciszę jak nóż, wstałem razem z nią.
„Odprowadzę cię pod matematykę” – powiedziałem cicho, kładąc dłoń na jej krzyżu. Skóra była ciepła, lekko wilgotna od porannego napięcia.

Wyszliśmy na korytarz. Powietrze było chłodniejsze, pachniało mieszanką potu, dezodorantów i starego drewna podłogi. Tłum uczniów już się kłębił, spojrzenia od razu lądowały na nas – na jej piersiach, które delikatnie falowały przy każdym kroku, na moim penisie, który wciąż był lekko nabrzmiały i ciepły po porannym poruszeniu. Kilku chłopaków ruszyło w naszą stronę z wyraźnym zamiarem „rozsądnej prośby”, ale szedłem blisko niej, ramieniem osłaniając jej bok. Poczułem, jak jej oddech przyspieszył, jak lekko się do mnie przytuliła. Jeden z nich zawahał się, zobaczył moje spojrzenie i odpuścił.

Pod drzwiami sali matmy zatrzymałem się.
„Dasz radę?” – zapytałem, muskając kciukiem jej policzek. Skóra była miękka, ciepła, pachniała jej kremem.

„Z tobą za pasem? Dam radę” – odpowiedziała i pocałowała mnie krótko, ale mocno w usta. Jej wargi były słodkie, lekko wilgotne, język musnął mój na ułamek sekundy.

Patrzyłem, jak wchodzi do środka – naga, wyprostowana, z uniesioną głową, biodra kołyszące się lekko przy każdym kroku. Dopiero kiedy drzwi się zamknęły z cichym stuknięciem, poczułem ukłucie niepokoju. Bez niej zawsze było trudniej.

Ola

Matematyka uderzyła mnie od razu – brak Alexa obok sprawił, że sala wydała się zimniejsza i głośniejsza. Powietrze pachniało kredą, starymi książkami i lekkim potem kilkudziesięciu ciał. Usiadłam w drugiej ławce od przodu, nie chcąc się chować. Zimne drewno krzesła dotknęło moich pośladków i ud, powodując dreszcze. Piersi bolały lekko od ciągłego napięcia i chłodu, sutki sterczały wyraźnie, twarde i wrażliwe – czułam na nich każde spojrzenie jak delikatne muśnięcia. Powietrze owiewało wilgotną skórę między udami, a ja czułam lekką, lepką wilgoć, która zbierała się od samego siedzenia nago.

Pan Kowal zaczął lekcję od razu konkretnie.
„Ola, na samym początku: chcesz ulgi przed zajęciami?”

Pokręciłam głową.
„Nie, dziękuję.”

„W takim razie – jeśli odmawiasz teraz, przez resztę lekcji nikt nie może już prosić o ulgę. Zgoda?”

„Zgoda” – odpowiedziałam pewnie, choć głos lekko mi zadrżał.

To była ulga sama w sobie – wiedziałam, że przez najbliższą godzinę nikt nie wsunie ręki pod ławkę w ramach oficjalnej prośby. Pisałam zadania na tablicy, kreda skrzypiała sucho, pył osiadał na palcach. Piersi falowały przy każdym ruchu ramienia, sutki ocierały się o chłodne powietrze, powodując drobne ukłucia przyjemności pomieszanej z dyskomfortem.  

Słyszałam szepty z tyłu sali, ciche jak szelest liści:
„Patrzcie, jaka jest mokra między nogami… widać krople…”
„Sutki jak kamienie, cholera…”

Ale ja trzymałam głowę wysoko. Myślałam o Alexie – o cieple jego dłoni na moim krzyżu, o zapachu jego skóry, kiedy mnie odprowadzał, o tym, jak stał w drzwiach i patrzył, dopóki nie weszłam. To dawało mi siłę.

Po około dwudziestu minutach podniosłam rękę.
„Panie profesorze, proszę o zwolnienie wcześniej. Muszę iść do pielęgniarki.”

Pan Kowal spojrzał na mnie znad okularów, skinął głową bez pytań.
„Idź, Ola.”

Wyszłam szybko, czując na plecach spojrzenia całej klasy i lekki powiew chłodnego powietrza na wilgotnej cipce.

W gabinecie pielęgniarki było cicho i sterylnie. Powietrze pachniało spirytusem, bandażami i lekką wonią lawendowego odświeżacza. Pani Asia – 28-letnia kobieta z długimi, czarnymi włosami spiętymi luźno w kucyk – podniosła wzrok znad papierów.
„Cześć, Ola. Co cię sprowadza?”

Usiadłam na kozetce – skóra była zimna, lekko lepka od środka dezynfekującego. Nerwowo splatałam palce.

„Przyszłam po zastrzyk antykoncepcyjny.”

Uśmiechnęła się szerzej, bez cienia zaskoczenia.
„Rozumiem. Pierwszy raz?”

„Tak… właściwie to wczoraj mieliśmy pierwszy raz z Alexem. Chcę, żeby wieczorem było… bez. Żeby to była niespodzianka dla niego.”

Pani Asia kiwnęła głową z aprobatą.
„Bardzo odpowiedzialne z twojej strony. Ten zastrzyk to świetny wybór – działa dokładnie pięć lat, zero hormonów, zero skutków ubocznych typu wahania nastroju czy przyrost masy. Po prostu blokuje owulację. Możesz o nim zapomnieć na lata.”
Zaczęła przygotowywać strzykawkę – słyszałam cichy brzęk szkła, szelest folii.

„Będziesz czuła lekkie ukłucie, ale to wszystko. A jak się czujesz w programie ogólnie?” – zapytała, wycierając mi ramię zimnym, pachnącym spirytusem wacikiem.

Westchnęłam, czując chłód na skórze.
„Ciężko. Czasem czuję się jak… eksponat. Ludzie dotykają, patrzą, komentują wszystko. Czuję ich oddechy na skórze, słyszę szepty, czuję palce na sutkach, na cipce… Ale mam Alexa. On sprawia, że to znośne. Że czuję się widziana naprawdę, nie tylko jako ciało.”

Pani Asia uśmiechnęła się miękko.
„To bardzo ważne. Wiele dziewczyn w twoim wieku załamuje się właśnie dlatego, że są same w tym wszystkim. Ty masz kogoś, kto cię chroni emocjonalnie. Trzymaj się tego mocno.”
Zrobiła szybkie wkłucie – ukłucie było ostre, ale krótkie, jak użądlenie pszczoły. Poczułam lekkie pieczenie rozlewające się po ramieniu.
„Gotowe. Możesz iść. I pamiętaj – to twoje ciało, twoje decyzje. Nawet w programie.”

Wyszłam z gabinetu z lekkim uśmiechem i motylami w brzuchu. Wieczorem Alex będzie zaskoczony. Bardzo chciałam poczuć na nowo jego skórę na mojej – bez żadnej bariery.

Alex

Historia była kolejną lekcją, na której znowu siedzieliśmy razem. Ucieszyłem się, kiedy Ola usiadła obok – jej udo od razu dotknęło mojego, ciepłe, miękkie, lekko wilgotne od napięcia. Pan od historii opowiadał o templariuszach, ale w sali panowało inne napięcie. Wszyscy czuli, że jesteśmy podnieceni – po porannym seksie, po rozbieraniu się, po dotykach na przerwach. Mój penis był w pełnym wzwodzie, twardy, pulsujący lekko przy każdym oddechu.
Na początku lekcji padło klasyczne pytanie:
„Ktoś z uczestników chce ulgi przed rozpoczęciem materiału?”

Spojrzałem na Olę zaskoczony – myśleliśmy, że po poranku nie będziemy potrzebować. Ale oboje byliśmy już rozpaleni – czułem pulsowanie w podbrzuszu, lekki zapach jej podniecenia unosił się w powietrzu między nami.

Do Oli zgłosiła się nagle dziewczyna – krótko obcięta brunetka z pierwszej ławki.
„Ja mogę pomóc Oli.”

Do mnie zgłosił się Kuba – ten sam, który rano dotykał Olę.
„Ja pomogę Alexowi.”

Oboje lekko się zdziwiliśmy – to był inny układ niż zwykle. Ale skinęliśmy głowami.

Ola jako pierwsza. Dziewczyna podeszła, uklękła przed jej ławką. Najpierw pocałowała jej sutki – delikatnie, potem mocniej, ssąc i lekko przygryzając. Ola westchnęła głośniej, zapach jej skóry stał się intensywniejszy, słodko-słony. Potem brunetka zsunęła się niżej – rozchyliła uda Oli szerzej, pochyliła głowę i zaczęła lizać. Długie, wolne ruchy językiem po łechtaczce, mokre, ciepłe, słyszalne cmoknięcia. Potem wsuwała język głębiej, ssąc wargi sromowe, a Ola zacisnęła dłonie na krawędzi ławki, biodra uniosły się mimowolnie. Jęknęła głośno, ciało zaczęło drżeć, zapach jej soków wypełnił powietrze wokół. Dziewczyna przyspieszyła – język wirował wokół łechtaczki, dwa palce weszły do środka, masując punkt G rytmicznie, mokro, głośno.

Ola doszła nagle i mocno – krzyk, który próbowała stłumić, ale i tak wypełnił salę, nogi jej zadrżały, cipka zacisnęła się na palcach, soki spłynęły po udach i po brodzie dziewczyny, gorące, lepkie. Klasa zamarła na moment, potem rozległy się ciche oklaski i szepty.
Ola opadła na oparcie krzesła, dysząc ciężko, policzki płonęły, klatka piersiowa falowała szybko, sutki wciąż twarde i lśniące od śliny.

Potem ja. Kuba uklęknął przede mną. Wziął penisa w dłoń – ciepłą, lekko wilgotną – zaczął masować rytmicznie, drugą ręką lekko ugniatając jądra. Jęknąłem cicho, napięcie rosło szybko, czułem ciepło jego oddechu na skórze. W pewnym momencie jedna z dziewczyn stojących obok – drobna blondynka z kręconymi włosami – nachyliła się i wzięła czubek do ust. Ssanie trwało tylko chwilę – kilka mocnych, mokrych ruchów językiem wokół żołędzi, ciepłe, ciasne objęcie warg. Poczułem falę gorąca, biodra drgnęły mimowolnie. Klasa zareagowała natychmiast – rozległy się śmiechy chłopaków i piski podnieconych dziewczyn:
„Ooo, patrzcie, ssie go!”
„Ale mała to potrafi!”

Dziewczyna odsunęła się z uśmieszkiem, zostawiając mnie pulsującego i wilgotnego od śliny. Patrzyłem na Olę – wciąż rozpaloną po orgazmie, oczy błyszczały. Po chwili powiedziałem:
„Dość. Dziękuję.”

Nie doszedłem. Ale atmosfera w klasie była gęsta od podniecenia – zapach seksu, potu, wilgoci unosił się w powietrzu, wszyscy wiedzieli, że jesteśmy na krawędzi.

Ola

Po historii na przerwie znowu się odnaleźliśmy. Przyciągnęłam go do siebie, wtuliłam twarz w jego szyję – czułam zapach jego skóry, potu, mojego żelu, ciepła.
„Tęskniłam” – szepnęłam, wdychając go głęboko.

„Ja też” – odpowiedział, całując mnie w skroń. „Jesteś moja, pamiętaj.”

Te słowa były jak tarcza przez cały dzień.
Potem ta trudniejsza część przerwy. Zaczęło się od jednego chłopaka – wysokiego, z ciemnymi włosami, który podszedł z lekkim uśmiechem.
„Rozsądna prośba… Ola, możesz stanąć przodem do ściany, pupa wypięta, nogi szeroko?”

Skinęłam głową. Odwróciłam się przodem do ściany, oparłam dłonie o tynk na wysokości ramion, wypięłam biodra mocno do tyłu, rozstawiłam nogi szeroko. Chłodne powietrze owiało moją cipkę i odbyt, poczułam, jak wilgoć natychmiast staje się bardziej widoczna, jak kropla spływa powoli po wewnętrznej stronie uda. Piersi opadły lekko w dół, sutki twarde i napięte, ocierające się o chłodny tynk przy każdym oddechu.

Chwilę później ten sam chłopak dodał:
„A możesz… lekko rozchylić pośladki rękami? Żebyśmy lepiej widzieli twoje dziurki.”

Zawahałam się na ułamek sekundy, ale sięgnęłam do tyłu i delikatnie rozchyliłam pośladki palcami. Poczułam, jak wszystko jest całkowicie odsłonięte – wejście do pochwy wilgotne i różowe, odbyt delikatnie napięty, chłodne powietrze muskające najbardziej intymne miejsca. Usłyszałam zbiorowe westchnienia i szepty:
„Kurwa, jaka ładna…”
„Patrzcie, jak się błyszczy… widać każdą kroplę…”
Następnie podszedł inny – krępy, z tatuażem na przedramieniu.

„Rozsądna prośba… możesz bardziej się pochylić i oprzeć rękoma o ścianę? Żeby pupa była wyżej.”
Zrobiłam to – pochyliłam tułów niżej, ręce oparłam mocniej o ścianę, pupa wypięta jeszcze wyraźniej, nogi szeroko. Czułam, jak grawitacja ciągnie moje piersi w dół, sutki ocierają się o zimny tynk, powodując drobne ukłucia przyjemności. Cipka otworzyła się jeszcze bardziej, wilgoć spływała wolno po udach, zapach podniecenia unosił się w powietrzu.

Wtedy dołączył trzeci – blondyn z wcześniejszych przerw.
„Rozsądna prośba… mogę cię dotknąć?”

Skinęłam głową. Jego dłoń od razu powędrowała na moją cipkę – palce ciepłe, szorstkie, sunęły po łechtaczce, po wargach, masowały szybko i pewnie. Dołączyli się inni – ręce na pośladkach, ugniatające napiętą skórę, palce krążące wokół odbytu. Kiedy jeden z nich zaczął delikatnie masować sam otwór odbytu kółkami – ciepłą, wilgotną opuszką palca – lekko się wzdrygnęłam, zaskoczona intensywnością nowego doznania. Poczułam mrowienie rozlewające się po całym podbrzuszu, mieszankę zaskoczenia i niechcianej fali ciepła, która sprawiła, że cipka zapulsowała mocniej. Ale nie powiedziałam nic – tylko napięłam mięśnie, obserwując, czy nie pójdą dalej.
Czułam ich gorące oddechy blisko skóry, słyszałam ciężkie westchnienia, szepty, mokre odgłosy palców na mojej wilgoci. Napięcie rosło lawinowo – biodra drżały, cipka pulsowała boleśnie, byłam na granicy.

Ale kiedy jeden z nich znowu spróbował wsunąć palce głębiej do cipki, zamknęłam nogi mocniej i powiedziałam twardo:
„Nie. Nie pozwalam na wkładanie palców. Tylko dotyk na zewnątrz.”

Zatrzymał się natychmiast.
„Okej… sorry.”

Wrócili do masażu łechtaczki i warg – szybkiego, rytmicznego, mokrego, ale już bez próby penetracji. Spojrzałam przed siebie – Alex stał kilka metrów dalej, trzy dziewczyny wokół niego. Jedna masowała penisa szybkimi ruchami, druga ugniatała jądra, trzecia lizała czubek. Widziałam napięte mięśnie jego brzucha, zaciśniętą szczękę. Po chwili dał znać dziewczynom, że wystarczy. Od sunęły się choć było widać, że ch wzrok mówi chcemy więcej.

Nasze spojrzenia się spotkały. W jego oczach było wszystko – pożądanie, ból, miłość, duma.
Nie doszłam.

„Dziękuję… wystarczy” – powiedziałam cicho, prostując się powoli.

Chłopcy odsunęli się. Nogi mi drżały, oddychałam ciężko, cipka pulsowała boleśnie od niedokończonego napięcia, uda były śliskie od soków. Ale czułam się silniejsza niż kiedykolwiek. Sama decydowałam o granicach swojego ciała – nawet w tym chaosie.

Dodaj komentarz