Życie - Rozdział 2

Życie - Rozdział 2***

Nie wiem jak, ale zdążyłem. Gdy wjeżdżałem, widać było prawie pusty parking dla klientów i nas, wyzyskiwanych pracowników. Na honorowym miejscu przed budynkiem
stał drogi kabriolet naszego kochanego właściciela. Obok stały starsze i o wiele tańsze
wozy. Nasze wozy, w tym moja Kia Rio z pierwszej generacji. Po wyjściu z niego,  
skierowałem się do wejścia dla pracowników, na tylnej części budynku. Przed wejściem,  
stały moje dwie przyjaciółki z pracy – Kaja i Dominika. Całe się trzęsły jakby ze strachu, znów dopiekł im właściciel.
- Co, znowu mu odp*erdala?
- Tak, nawet mu nic nie zrobiłyśmy! – odpowiedziała Kaja ze łzami w oczach.
- Spokojnie, Kaja. – uspokajała Dominika.
- Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. – powiedziałem – Robi tak przecież każdego dnia.
- Ja już mam tego dość, rozumiesz?! – krzyknęła i uciekła do środka by się uspokoić.
- Ach, tak już z nią jest. – powiedziała Dominika, rzucając na ziemię fajansa.
- Wiem. – odpowiedziałem i oboje weszliśmy do środka zając się robotą.
Po ubraniu się w firmowy mundurek, spojrzałem na zegarek, na mojej lewej ręce.
Zostało jeszcze kilka minut, więc postanowiłem wcześniej otworzyć. Zauważył to
właściciel.
- A ty gnojku to co sobie wyobrażasz?! – spytał chamsko.  
- No, co? – odpowiadam, nie wiedząc o co mu chodzi.
- Jest ustalona godzina i tej godziny się trzymamy, rozumiesz?! – spytał zdenerwowany.
Kiwnąłem głową i poczekałem przy mojej kasie te kilka nędznych minut, czując że ktoś
mnie obserwuję. Zostało tylko trzydzieści sekund. Myślałem że już teraz mi odpuści ale
się myliłem.
- Czekaj! – krzyczy z drugiego końca supermarketu.
Pieprz się – mówię cicho pod nosem i otwieram drzwi. Do budynku wpada tłum ludzi.
Ja szybkim krokiem udaje się do mojej kasy i czekam na klientów. Wyglądało to jak
walki gladiatorów. Jakaś kobitka biła się z gostkiem o urządzenie wielofunkcyjne,  
jak jakieś bezmyślne zwierzęta!
Po kilku minutach do mojej kasy, przyszłą jakaś starsza kobieta z małymi zakupami.
Trzy pomidorki koktajlowe, razowy chleb, bułki i mleko. Tyle tego było. Wszystko szło
gładko dopóki nie zająłem się tymi pomidorkami. Nie było na niego kodu. Widząc że coś jest nie tak, ludzie stojący w kolejce do mojej kasy zaczęli mnie obgadywać.
Słychać było niecenzuralne słowa. Musiałem zapytać się innych osób na kasie o
kod, była to moja ostatnia deska ratunki. Julka, znasz może kod na pomidorki koktajlowe? – spytałem już bardzo zestresowany. Serce zaczęło bić szybciej i szybciej. Czekałem
cały spocony na odpowiedz. Tak, znam. – odpowiedziała, ulżyło mi. Podała mi szybko  
kod i zacząłem przyjmować resztę. Wreszcie skończyli mnie obgadywać. Z resztą poszło już
gładko. Był późny wieczór gdy ostatni klient, opuścił budynek. Od tego uśmiechania się
do klientów, dostałem skurczu. Ledwie co mogłem się odzywać.
Właściciel zaczął nas powoli wypuszczać. W końcu zostałem z nim sam na sam.
Wezwał mnie do siebie. Pewnie chodzi o tą sytuację z rana – pomyślałem.
Gdy wszedłem do jego biura na zapleczu, ujrzałem go nagiego i jeszcze na
dodatek ujeżdżał ochroniarza! Nie no, taki żart na rozluźnienie atmosfery.
Tak naprawdę, siedział on na swoim fotelu w eleganckim garniturze i patrzył się na mnie jakby chciał mnie zabić. Odbyła się długa rozmowa po której...

***

Jest i kolejna część. Ostatnia została bardzo ciepło przyjęta więc kontynuuję serię.
Możliwe że kolejna część pojawi się jutro. Radzę na nią wyczekiwać bo będzie się
w niej ostro działo. ;)

Aequor

opublikował opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użył 667 słów i 3692 znaków, zaktualizował 25 cze 2017.

7 komentarzy

 
  • Lucy15

    No hej, Mateoś :)  
    Prosiłeś o dobry komentarz i łapkę w górę, no cóż... Niestety, nie tym razem :sad: Powiem szczerze, pierwsza część z porównaniu z drugą to jak porównanie nieba i ziemi ;) Już mówię o co chodzi, niebo kojarzy mi się z dobrem i przyjemnością. Taka była pierwsza część, całkiem niezła, fajnie się czytało, lekko i szybko. A druga, no cóż, nudziła mnie trochę, była w sumie o niczym konkretnym. Nie bardzo wiem, co chciałeś dzięki niej przekazać, szczerze powiedziawszy. Była taka sobie i krótka, gdybyś ją trochę rozwinął, opisał więcej, było by dużo lepiej :) Wstaw część raz na kilka dni, ale tak, żeby była dobra i wnosiła coś do całej historii, bo tak to wiesz, taki zapychacz :) Wybacz, ale musiałam być szczera, ale liczę, że kolejna część będzie lepsza! :) Pozdrawiam! :D

  • agnes1709

    @Lucy15 Prosiłeś o dobry komentarz?:eek: A myślałam, że twórcom zależy raczej na obiektywnych opiniach, które pozwolą wyłapać błędy, poprawić coś w temacie prac i się po prostu uczyć. No cóż, widocznie się myliłam :sad2:

  • Lucy15

    @agnes1709 No cóż, pewnie chodziło mu o obiektywną ocenę tylko źle to sformułował ;)

  • agnes1709

    @Lucy15 Raczej nie, znam tego gagatka:D

  • Lucy15

    @agnes1709 Też czuję, że nie, ale chciałam uratować jego wizerunek xddd

  • agnes1709

    @Lucy15 Ech, ci małolaci...:matko:

  • agnes1709

    Co za chad dał Black łapę w dół? Zresztą, po co właściwie pytam...?! :matko:

  • Aequor

    @agnes1709 Nie. Była już wcześniej. ;)

  • agnes1709

    @Aequor Wczoraj nie było.

  • agnes1709

    @Aequor A nawet, jeśli, to nie pytałam, kiedy się pojawiła, tylko kto dał?! Oj, chyba jednak dyscyplina pójdzie w ruch :D

  • Aequor

    @agnes1709 Wczoraj, nie. Zauważyłem o siódmej rano.
    Tak, jakbym wiedział kto to zrobił
    to bym mu... :D

  • Aequor

    @agnes1709 Mógłby chociaż jakiś powód podać. :)

  • agnes1709

    @Aequor Dobra, dobra, mów, że sam dałeś;)

  • Aequor

    @agnes1709 Dlaczego? :)

  • agnes1709

    @Aequor Tak myślę (bez urazy), jestem po prostu szczera.

  • Margerita

    łapeczka w górę

  • agnes1709

    O k... jest kategoria dodatkowa!!!:jupi: Nie wierzę! Czyżby Dana tego dokonała?! Kochana dziewczyna!
    A co do opowiadania - musisz jeszcze popracować. Tyle, tak, jak obiecałam.

  • Black

    Obiecałam komentarz i będzie on szczery, niestety. Z całą sympatią do ciebie, ale nie za bardzo orientuję się, o czym to opowiadanie jest. Części są bardzo krótkie, jest przeskok z sytuacji na sytuację, bez barwnych opisów pomiędzy. Jeżeli popracujesz nad tym, może coś z tego będzie. Być może jestem już w pewnym sensie upośledzona na tym punkcie i dlatego się czepiam, ale nie mogę zrozumieć po prostu. Nie potrafię pisać, ale mam zdolność czytania na takim poziomie, by zrozumieć, co jest doskonałe, a co wymaga dopracowania. Pracuj nad sobą i nad tym co tworzysz. Nie poddawaj się, jeśli naprawdę chcesz pisać dla ludzi, a nie dla siebie.

  • agnes1709

    @Black Pięknie to ujęłaś!

  • MrHyde

    Były zdenerwowane bo całe się
    trzęsły - nie mylimy przypadkiem przyczyny i skutku? ;)

  • Aequor

    @MrHyde O! Takie małe przeoczenie. Już zaraz go nie będzie. :D

  • Aequor

    @MrHyde Poprawione! Pomijając błędy, jak podoba ci się opowieść? :)

  • MrHyde

    @Aequor Nie podoba się. Rozpoczynanie serią nie związanych ze sobą scen sprawdza się w wypadku powieści. Potrzeba jednak dużo kunsztu, żeby te sceny podać w takiej formie, żeby czytelnik 1. zapamiętał postaci i 2. nie zniechęcił się. W opowiadaniu (zwłaszcza pierwszym) lepiej skupić się na jednym wątku. I lepiej napisać całość od razu. Nie rozbijać na krótkie kawałki. Chociażby po to, żeby się samemu nie pogubić, bo im dłużej piszesz, im więcej przerw, tym wimięcej szczegółów zapominasz. To tak poza błędami. ;)

  • Aequor

    @MrHyde Następne części będą dłuższe i takie jak pisałeś. ;)

  • MrHyde

    @Aequor najważniejsze, żebyś sam wiedział, dokąd zmierza opowiadanie. ;)

  • Aequor

    @MrHyde Tak. Dzięki za rady. :)

  • agnes1709

    @MrHyde Racja.

  • agnes1709

    @MrHyde Sorry za ostatnie łobuzowanie:redface:

  • MrHyde

    @agnes1709 za co?

  • agnes1709

    @MrHyde Za moje pyskówki.

  • MrHyde

    @agnes1709 a, nie pamiętam ;)

  • Rare

    Pozostaje tylko czekac na jutrzejsza czesc  :lol2:

  • Aequor

    @Rare Może będzie jutro może pojutrze. ;)