Kiedy byliśmy bogami III

Kiedy byliśmy bogami III 2019  

- A miłość uprawialiśmy, słuchając Strangers in the night Sinatry… Boże, jaki on miał głos… Przy nim każdy chłopak był tym jedynym - ciocia rozmarzyła się, a jej spojrzenie pokryła mgła. Ta nalewka to dobry pomysł, myślę, mrugając porozumiewawczo do brata - Pamiętam, kiedyś tańczyłam całą noc do tej jednej piosenki. Raz za razem…  

- Musiała być ciocia zmęczona.  

- Byłam, oczywiście, ale wówczas mi to nie przeszkadzało… Tańczyłam z chłopakiem, który prawie został waszym wujem…  

- Jak się nazywał?  

- Daan. Nazywał się Daan i posiadał najpiękniejsze oczy wszechświata…


   1967  

- Nie wiedziałem, że wolisz dziewczyny - rzucił chłopak do leżącej w trawie Leonii. Dziewczyna poderwała się gwałtownie, osłaniając ciało kurtką. Krew zalała jej policzki gorącą czerwienią. Takie upokorzenie! Jeszcze przed nim! Szczerze nienawidziła swojego życia. Ktokolwiek nim kierował, miał nadzwyczaj złośliwe poczucie humoru. Spojrzenie Daana wolno przesunęło się wzdłuż zgrabnych nóg blondynki. Widok zadowalał go w każdym aspekcie.  

- Nie wolę… Tess po prostu mnie pożyczyła i… - zaczęła tłumaczyć Lea, mając wrażenie, że brzmi jak zupełna wariatka.  

- W porządku. To tylko palcówka - mruknęła Tess, wyzywająco patrząc na chłopaka - No big deal… - dodała, musnąwszy policzek dziewczyny, po czym zniknęła w tłumie, zostawiając zarumienioną blondynkę. Lea chciała coś powiedzieć, coś wyjaśnić, ale nagle z głośników popłynęły pierwsze dźwięki Strangers in the night, które skutecznie odebrały jej mowę.

- Tańczysz? - nie czekając na odpowiedź, Daan przyciągnął ją do siebie płynnym ruchem. Jego dłonie z łatwością objęły talię Lei, a wargi zaczęły błądzić wzdłuż szyi nastolatki. Powinna kazać mu przestać, przecież nie należał do niej. Chryste, Sophie ją zabije! Już teraz widziała, jak oczy przyjaciółki ciskają przysłowiowe błyskawice - Nie patrz na nią, patrz na mnie… - głos chłopaka był zachrypnięty, pocałunki coraz bardziej zachłanne - Na mnie, Lea…  

- Nie mogę… - wyślizgnęła się z jego ramion i wmieszała się w kolorowy tłum innych tańczących, licząc, że zdoła zgubić Daana. Podświadomie pragnęła, żeby za nią pobiegł, żeby ją złapał, żeby ją miał… Zamknęła oczy, przywołując obraz ich splecionych ciał, gdzieś na słonecznej plaży, chociaż nie było tu żadnej pieprzonej plaży, tym bardziej słonecznej. Ze złością wróciła do rzeczywistości i odszukała chłopaka spojrzeniem. Gestykulował zawzięcie, tłumacząc coś Sophie. Brunetka uderzyła go w twarz. Złapał ją za rękę, zaczął całować. Przyjaciółka Lei opierała się przez krótką chwilę, po czym wsunęła dłonie pod jego koszulkę, oddając pieszczotę z pełnym zaangażowaniem. Lea poprawiła kurtkę. Czuła… Właściwie nic nie czuła. Była zwyczajnie pusta.  


   2019  

- Kochała go ciocia? - inwigiluje Wiktor znad kieliszka. Ciotka wzdycha teatralnie, przykładając zgrabną, mimo wieku, dłoń do czoła.  

- Naturalnie - mówi zaskoczonym tonem, jakby nie istniała inna możliwość. Nalewka robi swoje, barwiąc policzki starszej pani czerwienią. Długie, złote kolczyki błyszczą równie jasno, co jej spojrzenie. Musiała być kiedyś naprawdę piękna.  

- To czemu wam nie wyszło?  

- Och, gwiazdy nam nie sprzyjały po prostu - uśmiecha się do swoich wspomnień. Wymieniamy spojrzenia z Wiktorem. Chyba wpadliśmy na ten sam pomysł.  

- Wie ciocia, czym się zajął, kiedy nie byliście razem?  

- Muzyką. Zawsze był typem chłopaka z gitarą… Lubił być w centrum uwagi, potrzebował podziwu innych jak tlenu, ale mój podziw… Mój podziw wystarczał mu za całą atmosferę… - ciocia odstawia opróżniony kieliszek - Chyba dość tego pijaństwa, moi drodzy, bo wasza matka posądzi mnie o wasz upadek moralny. Proponuję wam odpocząć po podróży.  

Idziemy, mamrocząc grzeczne "dobranoc", do swoich sypialni, jednak nie zamierzamy spać. Zamierzamy omówić nasz plan, który w gruncie rzeczy jest dość prosty. Chcemy znaleźć ukochanego cioci, a konkretniej chcemy sprawdzić, czy w ogóle istniał.  

   1967  

- Lea! - zawołał za nią chłopak. Odwróciła się, by ujrzeć jak odpycha Sophie i goni ją - Leę.  

- Daan…  - nie zdążyła powiedzieć nic więcej. Pocałunek zmiażdżył jej usta, zęby chłopaka delikatnie szarpnęły dolną wargę, drocząc się ze zmysłami blondynki. Jego dłonie błyskawicznie znalazły drogę pod kurtkę dziewczyny. Zareagował lekkim uniesieniem brwi, gdy poczuł nagą, drżącą skórę. Przesunął ręce niżej, włożywszy je pod opięte spodenki Lei - Naucz mnie… - wyszeptała z głową odrzuconą do tyłu.  

- Czego? - zapytał zaskoczony, oderwawszy wargi od jej szyi. Uklęknęła przed nim nieśmiało. Prawie natychmiast zaczęły piec ją kolana. Piasek chyba nie był najlepszą opcją, pomyślała, ale nie wycofa się teraz. Spojrzała w oczy chłopaka bez wahania.  

- Tego - siegnęła do rozporka Daana i lekko drżącymi palcami rozpięła zamek - Powiedziałeś, że mnie nauczysz, jak zrobić dobrze… Wtedy, przy Sophie…  - rumieniec wypełzł na jej twarz, a tętno  niebezpiecznie przyspieszyło. Tęczówki bruneta pociemniały, szczęka stężała.

- Boże, Lea… - uniósł jej podbródek delikatnie i przysunął blondynkę do krocza - Nie śpiesz się… Mamy czas… Mamy cały czas świata dla siebie…  

Dziewczyna utrzymując z nim  kontakt wzrokowy, polizała ostrożnie główkę jego członka. Nie potrafiła jednoznacznie określić smaku, który poczuła. Ujęła dłońmi podstawę męskości chłopaka, po czym wróciła do lizania trzonu. Wiedziała, że robi to nieporadnie, ale starała nadrobić się brak doświadczenia zaangażowaniem. Z opowieści Sophie, pamiętała o praktycznych szczegółach. Zabiegi Lei zaczęły przynosić wymierne efekty w postaci pokaźnej erekcji. Daan głośno wciągnął powietrze, zawinął włosy blondynki wokół nadgarstka i przycisnął jej głowę. Krztusiła się, z trudem łapała powietrze, lecz chłopak nie planował przestawać. Wręcz przeciwnie, przejął pełną kontrolę, poruszał biodrami coraz szybciej, aż Lea zwątpiła, czy da radę go zaspokoić. Nie chciała przykładowo zwymiotować. Czy to w ogóle normalne, że myślała o takich kwestiach? Daan znieruchomiał na moment, jego twarz przybrała wyraz spełnienia i ciepła ciecz strzeliła w jej usta. Przez chwilę nie wiedziała, co powinna zrobić. Dopiero, kiedy chłopak wymamrotał "połknij", posłusznie przełknęła nasienie o słonym posmaku łez, które ciekły po jej policzkach.

8 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Morfina

    Morfina · 25 lis 21:10

    Piękne obrazy malujesz Somebody. Aż żal, że tak szybko się czyta.

  • MrHyde

    MrHyde · 25 lis 15:23

    Tia, ciekawe co jeszcze ukrywają ciocie-babki i -prababki w zakamarkach zardzewiałej pamięci

  • Gaba

    Gaba · 25 lis 13:55

    Aż się zalogowałem......  Hmmm, Twój Wehikuł Czasu krąży.... Co Ci napisać? że dobre? To banał. Przypuszczam, że znajdzie się tutaj wcale nie mało osobników gatunku  1967, dla których jest to Powrót do Przeszłości i nutka nostalgii się odzywa.... Taaa, "to były czasy"!  
    Pozdrawiam Cię ciepło!

  • kaszmir

    kaszmir · 24 lis 10:03

    Witam
    Ciekawie prowadzisz opowiadanie w formie rusztowania. Przemijanie i wspomnienia razem płyną. Czas miłosnych uniesień przeplata pewnie tęsknota za tym co odeszło. Ostatnia scena dla Lea jest jakby wymuszona. Nie sprawiła jej przyjemności, a wręcz przeciwnie wstręt. Czy Dean nie postąpił egoistycznie, aby zadowolić siebie. Nie pytając ja o to czy chce.  
      Pozdrawiam

  • agnes1709

    agnes1709 · 23 lis 22:12

    Tu świntuszko Ty A co do bohaterki - cicha woda brzegi rwie... bezwstydnica jedna, no! Fajnie, tylko że przeczytałam w okamgnieniu, i co teraz?

  • AnonimS

    AnonimS · 23 lis 14:56

    I okazało się że nie tylko ziarno prawdy. Jeśli do czegoś można się przyczepić to do czasu  jaki mija między kolejnymi publikacjami. Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 23 lis 4:56 ·

    Nie za bardzo bym sie zgodzil, ze opisy sa bardzo subtelne, szczegolnie ostatnie zdania. Ale kazdy inaczej odbiera i odczuwa. Calosc swietnie prowadzona, oddaje odczuc dosc dokladnie co sie dzialo w ciele i duszy Lei.       Nr 7 ode mnie.

  • Duygu

    Duygu · 22 lis 17:52

    Niesamowicie intrygująca historia. Ciekawa przeplatanka czasów i wydarzeń. Bardzo subtelne, działające na wyobraźnię opisy. "Podświadomie pragnęła, żeby za nią pobiegł, żeby ją złapał, żeby ją miał…"   Piękny obraz marzeń i miłości. Cudo, słońce