Wszystko jest takie, jakim je widzimy...

-Nie, synu - westchnął ojciec, spoglądając na moją małą, rozczochraną głowę.
Pamiętam ten tajemniczy blask w jego czarnych oczach, który nasilał moją ekscytację i ciekawość. Czułem, że mówi o czymś bardzo ważnym, jakby dzielił się ze mną swoim osobistym sekretem, który nie wypływał często na światło dzienne. W skupieniu obserwowałem jego zadumany wyraz twarzy.
-Miłość nie jest wtedy, kiedy ktoś akurat ma na nią ochotę. Miłości również nie określa czas ani ilość wypowiedzianych, pięknych słów, czułych gestów, ani lista kupionych prezentów - spoglądał gdzieś przed siebie, jakbyśmy wcale nie siedzieli w małym salonie pośród różnych głośnych, bądź cichych dźwięków, od czasu do czasu przerywanych ciszą.
-Tato...
-Miłość jest właśnie wtedy, gdy pomimo wad dalej uważasz, że jest piękna, że nie wyobrażasz sobie dalszej egzystencji bez jej ciepłego ciała, gdy otworzysz zmęczone powieki. Nie wytrzymasz bez tych pięknych oczu, na widok których od razu się rozpromieniasz.  
Miłość istnieje i trwa z tobą, nawet jeśli zamiast lecieć w górę, spadasz w dół pomimo starań. Nawet, jeśli tysiące nieprzyjemnych słów z dwóch stron zaleją cały pokój, jak fala maleńką wysepkę, dalej czujesz, że nic nie jest w stanie wam przeszkodzić, dopóki walczysz - jego słowa zastygły na chwilę w powietrzu, tworząc dziwne napięcie.  
-A co, gdy po jakimś czasie uczucie wygasa? Wiesz tato, dzisiaj widziałem starszą kobietę na spacerze z małym pieskiem. Krzyczała w stronę siwego pana, którego twarz stała się czerwona, że już nigdy nie będzie kochać go tak samo, jak kiedyś - moje słowa wprawiły go w dłuższą chwilę refleksji.  
-Ludzie kłamią, synu - odezwał się w końcu. - Przestają się szanować, rozumieć, starać o siebie i co najważniejsze, przestają ze sobą rozmawiać - przeniósł wzrok na mnie. Fala smutku jaka zalała jego ciemne oczy sprawiła, że i mnie zachciało się płakać.
-Rozmawiać? - powtórzyłem za nim, jak echo, drżącym głosem.
-Tak - potwierdził. - Gdy człowiek przestaje mówić do drugiego człowieka, następuje bariera, dystans. Coś na kształt głazu, którego nie potrafisz już przeskoczyć ani odsunąć, ponieważ nazbierało się przez ten czas tyle nieporozumień, że ciężko wrócić do poprzedniego stanu. Synu, o miłość trzeba dbać codziennie...inaczej dwoje ludzi już nigdy nie będzie patrzeć na siebie, jak dawniej - wyjaśnił, rozkładając bezradnie ręce.  
-Myślisz, że ty i mama przypominacie tę starszą parę? - spytałem, ale niepotrzebnie, bo jego twarz wyraźnie zbladła a dłonie zacisnęły się w pięści. Nie byłem głupi.  
-Nie..tak..nie wiem, synu - jąkał się i plątał, ale ja dobrze znałem odpowiedź, przecież obserwowałem codziennie ich wielkie kłótnie i drobne nieporozumienia. Wszystko, co mówił pasowało idealnie do całej układanki.  
-Skoro wiesz, jak pielęgnować miłość, czemu nie możesz tak samo zadbać o mamę? - kolejne pytanie sprawiło, że po jego policzku potoczyła się pierwsza łza, choć sprawie ją starł. To na nic, wszystko zauważyłem. - Masz rację, każdego głazu nie da się przeskoczyć ani przesunąć, ale zawsze znajdzie się inny sposób na rozwiązanie tego problemu - wiedziałem, że każde słowo sprawiało mu zarówno ból, jak i zmuszało do poprawnego myślenia.  
-To nie takie proste - udało mu się wydukać ostatkami sił.
-Wszystko jest na miarę naszych możliwości, tato. Skoro czegoś bardzo chcesz, pragniesz, to mimo trudności starasz się to uzyskać. Miłość wymaga poświęcenia i zadbania, tak? Teraz musisz te bariery i dystans pokonać, tak samo, jak udało ci się od niej oddalić - starałem się zabrzmieć pewnie, by nie mógł się wycofać ani usprawiedliwić kolejnym, głupim argumentem.  
Jego oczy szybko odnalazły moje.  
Przez chwilę wydawało się, że widzę w nich podziw i zdumienie.  
Ojciec zaniemówił, by po dłużej chwili mocniej mnie przytulić i rozpłakać się, jak bezbronne dziecko.

Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 742 słów i 4097 znaków, zaktualizowała 26 wrz 2016.

2 komentarze

 
  • NataliaO

    Dobre :)

  • Natusik

    Świetne. <3 :)

  • Malolata1

    @Natusik dziękuję ;)