"Twój dotyk rozpala" cz.10

"Twój dotyk rozpala" cz.10Czytajcie, komentujcie, oceniajcie:*


Leo, Leo Havner Podbiega do mnie łapiąc mnie w ramiona, w ostatniej chwili, bo gdyby nie to wylądowałabym niemal gołym tyłkiem na zimnych kremowych kafelkach
Zimnych? Gołym tyłkiem? O nie…  
- Chcę się zapaść pod ziemię.. Oh, czy ja to powiedziałam na głos? – otwieram zamknięte dotąd oczy i spoglądam na przystojną twarz Leo, która jest zdecydowanie zbyt blisko mojej. Jego oczy śmieją się i dopiero teraz dociera do moich uszu jego głęboki, męski śmiech. Czy on musi być, aż tak seksowny? To mnie przytłacza..  
- Cześć Piękna. Przypuszczałem, że będziesz zaskoczona, ale, że aż będziesz mdleć, gdy mnie zobaczysz? No, tego się nie spodziewałem. – wzdycha i unosi brwi, pomagając mi się wyprostować.  
- Mógłbym wejść, czy jesteś zajęta i muszę sobie iść? A uwierz, przebyłem kawał drogi. Nie dałaś znać to musiałem użyć kontaktów, by jakoś inaczej do Ciebie dotrzeć i oto jestem!
Obraca się niczym Michael Jackson i znowu się śmieje. Bierze rzucone wcześniej rzeczy z progu i opiera się o futrynę, czekając na moją odpowiedź. A ja jestem tak zaskoczona, że nie wiem co powiedzieć. Jeszcze mój ubiór. Przewracam oczami i nabieram powietrze, powoli je wypuszczając.  
- Ja.. no nie byłam przygotowana, że mnie ktoś odwiedzi. Jakiś czas temu wróciłam do domu po pracy i widzisz sam..  
- Oh, no widzę. Widzę i cieszę się, że zastałem Cię akurat po pracy – mierzy mnie wzrokiem i kiwa z uznaniem głową.  
- Proszę wejdź, ja tylko coś ubiorę na siebie i zaraz wrócę. – naprawdę czuję się zakłopotana. Taki facet zobaczył mnie w czymś takim.. I to prawie nagą więc… zabiję Clairie!
- Mam wino, przyniosłem chińszczyznę więc może zjemy, a i nie przebieraj się, bo naprawdę wyglądasz oszałamiająco i cholernie seksownie. Nie odbieraj mi tej przyjemności pooglądać tak piękną kobietę. – zawstydza mnie swoimi słowami, doprowadzając jednocześnie, że po moim ciele rozpływa się coś dziwnego, coś co mówi mi cicho, że ja też mogę mu się podobać. A to mnie naprawdę zadowala i jednocześnie zawstydza.  
- Skoro już jesteś to proszę, wejdź – ustępuję mu miejsce w drzwiach, czekając, aż wejdzie, ale on tylko daje mi znak, żebym się cofnęła więc wchodzę w głąb mieszkania, a on zamyka za sobą drzwi, wieszając marynarkę w przedpokoju, na zdobionym wieszaku i idzie do mnie. Widzę jego rozbiegany wzrok, który wszystko dokładnie ogląda. Podchodzi do szafki, na której poustawiane są zdjęcia w różnej wielkości ramkach, które mimo wszystko tworzą gustowny wystrój. Ogląda je i uśmiecha się. Podnosi jedną z ramek, przejeżdżając palcem po zdjęciu i spogląda na mnie.  
- Nic się nie zmieniłaś Angie… no może poza tym, że jesteś jeszcze bardziej seksowna i piękniejsza, a myślałem, że to już niemożliwe. – zawadiacko puszcza mi oczko i podchodzi do blatu, na którym stawia siatki z jedzeniem i wino. Chyba drogie, bo ma taką butelkę i sporo lat "na koncie”.  
- Jeść będziemy z pudełeczek, chyba że wolisz przerzucać wszystko na talerz. W środku masz pałeczki, a i gdzie trzymasz kieliszki?  
- Ta duża szafka po prawej – mówię, wskazując i patrzę na niego. Czuje się jakby tu mieszkał, tak swobodnie porusza się po mojej kuchni. Jestem w szoku więc tylko pochylam się, opierając o blat i spoglądam jak otwiera butelkę, wlewa wino do kieliszków. Wyciąga pudełka, podając mi kieliszek.  
- To gdzie możemy usiąść? – uśmiecha się do mnie. Podchodzę do dużej kremowej kanapy i siadam, odkładając na szklany stolik kieliszek i pudełko chińszczyzny. Robi to samo, zostawiając w dłoni jednak swój kieliszek i pochyla się by podać mi mój.  
- Chcę wznieść za nas toast. Za to, że udało mi się Cię znowu zobaczyć, podstępem co prawda, ale najważniejsze, że Cię widzę piękna. I właśnie za to, że jesteś piękniejsza i nie mogę się nacieszyć twoim widokiem. – wznosi kieliszek i delikatnie stuka o mój, posyłając mi chyba jeden ze swoich najseksowniejszych uśmiechów. Upija kilka łyków wciąż mi się przyglądając, ja robię to samo. Tylko zdecydowanie bardziej nerwowo. Wciąż nie wiem, co się z nami dzieje, to znaczy ze mną. Bo on wygląda na zupełnie spokojnego i zadowolonego. Otwiera swoje pudełko, patyczki i opiera się wygodnie.  
- Masz może jakiś film, jeżeli tak to wybierz coś. Może być nawet jakaś komedia romantyczna, jeżeli wciąż za nimi przepadasz jak kiedyś.  
Włączam jakiś film akcji. On zdecydowanie za dużo pamięta. Siadam wygodnie obok tego superprzystojnego faceta i zaczynam jeść. Chińszczyzna jest naprawdę wyśmienita, popijana winem, zajadana przy dobrym filmie i w towarzystwie boskiego Leo.  
Czuję jak z każdym kolejnym łykiem rozluźniam się. Leo odkłada swój kubełek, przeciera kark i spogląda na mnie. W czasie filmu kilka razy uchwyciliśmy swój wzrok i rzecz jasna nie obyło się bez wspominania. Właściwie to połowę filmu przegadaliśmy, ale śmiejąc się popycham go lekko i mówię, żeby mnie już nie rozśmieszał, bo końcówka tego filmu jak na film akcji jest wyjątkowo zaskakująca. Romantyczny pocałunek na dachu, z którego widok jest na pełne ognia miasto. Oczy zaczynają mi się świecić i w głowie chyba trochę za bardzo szumi, bo wydaje mi się jak Leo palcem sunie po mojej ręce. Ale spoglądam na niego i to wcale nie złudzenie. On tu jest i naprawdę to robi. Jest tak blisko, że czuję jego gorący oddech. Spoglądam mu w oczy, zastanawiając się, co tak właściwie się dzieje.  
- Wiesz, że cały ten czas, przez całe liceum mi się podobałaś? A teraz, szkoda gadać. Jesteś taka jaką Cię zapamiętałem. Seksowna, zabawna, pełna wdzięku i seksapilu. Kobieta, która oczarowuje faceta, za pomocą jednego mrugnięcia. – zbliża się do mnie. Jest naprawdę zbyt blisko. Uśmiecha się tak, że świat zaczyna wirować. A ja? Jestem chyba za słaba, by się odsunąć, bo cały szkolny czas, marzyłam o tej chwili. I wiem, że jestem w niebezpieczeństwie, bo znowu zaczyna wokół mnie krążyć tylu facetów, jak z bajki.. sama już nie wiem, czy to dobrze, czy źle. W mojej głowie toczy się starcie dwóch głosików. Jeden chce bym uciekała, drugi każe dać się ponieść, bo wie, że odkąd tylko poznałam Leo chciałam czuć to co teraz i wiedzieć, że też mu się tak podobam. Ale James, mój szef, który też jest świetny, niestety chyba nieosiągalny jak dla mnie.  
- Jesteś taka piękna. – nie spuszcza ze mnie wzroku. Unosi dłoń i kciukiem przejeżdża po moich rozgrzanych, wilgotnych od wina wargach. – Cieszę się, że Cię znowu widzę, Ang. – wypowiada te słowa, a ja uśmiecham się, czując jak bije mi serce.  
- Ja też się cieszę, Leo. Nawet nie wiesz jak bardzo…

carmina

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1264 słów i 6914 znaków, zaktualizowała 29 gru 2015.

15 komentarzy

 
  • Olek

    Czy będziesz  kontynuować odpowiadanie

  • Krycho

    Kiedy kolejna część czy już nie bendzie

  • Milka

    Kiedy kolejna część i czy wogule będzie ?

  • lolis

    kiedy kolejna? :<

  • lunetka96

    kiedy kolejna? :(

  • Lulu

    Hej dodaj kolejna cześć na prawde jest ciekawe opowiadanie  <3

  • mami

    Czy mogłabyś powiedzieć kiedy mniej więcej moglibyśmy się spodziewać kolejnej części? :) :*

  • czika

    Bedzie kontynuacja?

  • carmina

    @czika będzie kochani. Mam duże zawirowania. Proszę o cierpliwość ❤

  • olczkekoczek

    Kiedy W końcu bedzie następna?

  • Princessa.

    Bardzo wkręciło mnie opowiadanie kiedy kolejna część?  ????

  • plum

    Kiedy następna?!  :rotfl:

  • Urwisek

    No jedne z lepszych na tej stronie <3 Cudo *-*
    Czekam z niecierpliwością na kolejną :D

  • słodka:*

    cudowne opowiadanie :* Kocham :* Ja wole żeby z jej szefem się ułożyło ale to twoje opowiadanie  :) ale mam nadzieje ze cos z  tego bedzie :*

  • carmina

    @słodka:* dziękuję:*

  • ????

    Super :D

  • carmina

    @???? Dzięki! :)

  • fuckoff

    Niestety nazwa tak mylna  jak i cała ja hahahaha. Cudowne jak zawsze. Akcja się rozkręca i to ostro widzę.  Może to i śmieszne ale codziennie zaglądam z nadzieją na kolejną część

  • carmina

    @fuckoff dziękuję! Takie słowa naprawdę motywują i sprawiają, że czuję, iż jest dla kogo pisać! :)