Tajemniczy Chłopak- cz.2

Obudziłam się o 7.30. Odsłoniłam rolety. Tak słonecznie to chyba dawno tu nie było. Znając moje szczęście Ellie wykombinuje coś, żeby w taką pogodę mnie gdzieś wyciągnąć, a ja sama nie wiem, czy chcę gdziekolwiek iść. W mojej głowie siedzi cały czas On. Chciałam Go jak najszybciej zobaczyć i rozpłynąć się w jego cudownych, piwnych oczach. Nie tracąc czasu,  ruszyłam pędem do łazienki i gdy byłam już gotowa, pobiegłam do kuchni przekąsić coś na szybko.
- Chloe skarbie, co się tak dziś spieszysz?- zapytała bardzo zaciekawiona mama.
- Mamo, dziś jest tak słonecznie, że szkoda mi każdej minuty. Chcę się nacieszyć tym wspaniałym dniem.- uśmiechnęłam się do niej promiennie.
- Cieszę się, że jesteś w tak dobrym nastroju. Upiekłam jabłecznik, weź trochę i poczęstuj przyjaciół.
- Dziękuję Ci mamo. Jesteś kochana!- pocałowałam ją w czoło, wzięłam od niej ciasto, zarzuciłam plecak na ramię.
Stwierdziłam, że w taki piękny dzień pojadę rowerem, więc założyłam szybkim ruchem buty i poszłam po mój rower, który na całe szczęście miał napompowane opony. Wyprowadziłam go z garażu, wsiadłam na niego i pędem pojechałam do szkoły. Zostawiając rower przed szkołą, zauważyłam, że stoi dziś tu wyjątkowo sporo rowerów, więc nie tylko ja wpadłam na taki pomysł. Weszłam do budynku i poszłam do sali matematycznej. Niestety na matematykę nie chodzi ze mną żadne z moich przyjaciół, ale liczyłam, że może chociaż Liam będzie tu ze mną. Zajęłam miejsce w ławce i zajęcia się zaczęły. Niestety Jego nie ma. Przesiedziałam całą lekcję bazgrząc jakieś kulfony w zeszycie i czekałam aż te nudne zajęcia się skończą. Gdy zadzwonił dzwonek, szybko się spakowałam i poszłam na stołówkę. Od razu zauważyłam Ellie i Mitchella, więc szybkim krokiem ruszyłam w ich stronę i dosiadłam się do stolika.
- Cześć wam.- posłałam im ciepły uśmiech.
- Chloe, hej!- krzyknęli oboje radośnie.
- I jak tam wasza biologia?- zapytałam zaciekawiona, licząc na to, że On tam był
- A nudy jak zwykle.- odparła Ellie.- Słuchaj, myśleliśmy z Mitchellem nad jakimś dzisiejszym wypadem i...
- Ellie, co Ty znowu wymyśliłaś?!- spojrzałam na nią, spodziewając się wszystkiego.
- No przecież w taki dzień aż grzech siedzieć w domu. Myślałam, żeby skoczyć dziś nad rzekę z jakimiś napojami i jedzeniem. Pogadalibyśmy, pośmialibyśmy się i pomyśleli o planach na weekend. Nie daj się prosić, będzie super, obiecuję.- puściła mi oczko.
- No dobra, niech wam będzie- odpowiedziałam z rezygnacją. A co mi tam, może w końcu przestanę myśleć o Nim i rozpaczliwe szukać Go wzrokiem tak, jak to robię w tym momencie. Patrzę na pusty stolik, przy którym wczoraj siedział i zastanawiam się, gdzie On teraz jest.
- Chloe? Słyszałaś, co mówiłam? Halo, tu ziemia!- powiedziała poirytowana Ellie.
- Przepraszam Ellie, możesz powtórzyć? Zamyśliłam się.
- Mówiłam właśnie o tym nowym. Nigdzie go dziś nie ma. Miał być z nami na zajęciach z biologii i się nie pojawił. Drugi jego dzień w szkole, a on już wagaruje.
- Może nie podobają mu się tutejsze panienki- rzekł Mitchell żartobliwie.
- A może po prostu coś ważnego mu wypadło i nie mógł się pojawić.- odparłam.- Co wy tak ciągle o nim rozmawiacie?
- Chloe, po prostu jesteśmy ciekawi, chcemy go poznać.- spojrzała na zegarek.- Moja droga, chodź szybko, bo spóźnimy się na w-f- pociągnęła mnie za rękę i ruszyłyśmy w stronę szatni.
W-f jak i reszta lekcji minęły mi dość szybko, a moich myśli o Nim nie mogłam się pozbyć.
Co się stało?
Dlaczego Go nie ma?
To pytania, na które bardzo chciałabym znać odpowiedź.
Po szkole pojechałam szybko do domu, żeby odgrzać sobie zupę serową, którą Matilda mi przygotowała. Jak zwykle o tej porze nikogo nie było w domu. Skończyłam szybko posiłek, pozmywałam po sobie i zadzwoniłam do Ellie, że możemy już ruszać. Wyjęłam jakieś słodycze z szafki, sok pomarańczowy z lodówki i spakowałam do plecaka. Wzięłam koc pod pachę, zamknęłam dom i pojechałam rowerem nad rzekę. Moi przyjaciele już tam byli.
- No, Ellie jesteś wreszcie- ucieszyli się oboje.
Zjedliśmy wszystkie smakołyki, oczywiście nie obeszło się bez głupich żartów Mitchella, który umazał nasze twarze czekoladą.
- Mitchell! Jesteś okropny!- krzyknęłyśmy, śmiejąc się bardzo głośno.
- Oj dziewczyny, dziewczyny.- na jego twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech i już wiedziałam, co mu chodzi po głowie, więc szybko się podniosłam i to ja próbowałam wepchnąć go do wody. Jednak  nie jestem tak silna jak on i nie udało mi się przesunąć go nawet o centymetr.
- Oj Ty słabeuszku- zaśmiał się.- Co ja teraz z Tobą zrobię?- zaczął mnie gilgotać i wziął na recę.
- Mitchell, proszę Cię, nie rób tego.- mówiłam przez śmiech.
- No nie wiem, nie wiem.- uśmiech nie znikał z jego ust.
- Ellie, ratunku!- nie mogłam przestać się śmiać.
- Uwaga! Nadchodzi Super Girl!- i zaczęła gilgotać Mitchella. W końcu wyszło na to, że wszyscy wpadliśmy do rzeki i gdy z niej wyszliśmy wyglądaliśmy strasznie.
- Wyglądamy jak zmokłe kury!- śmialiśmy się do rozpuku.
Na całe szczęście Mitchell pomyślał, że taka sytuacja może mieć miejsce, więc wziął ze sobą trzy ręczniki, którymi się wytarliśmy.
- Mitchell, Ty zawsze o wszystkim pomyślisz.- powiedziała rozpromieniona Ellie.
- No a jak, ja zawsze o wszystkim myślę- puścił jej oczko.
Spojrzałam na zegarek. Robiło się późno, więc zaczęliśmy zbierać się do domu. Wchodząc do salonu, zauważyłam tatę.
- Cześć tato.
- Chloe, kochanie! Wyglądasz strasznie!- próbował stłumić śmiech.
- Tato, sam wiesz jakie głupie pomysły miewa Mitchell- posłałam mu uśmiech.
- No to akurat wiem córciu. Lepiej idź na górę wysuszyć się i przebrać, bo jeszcze mi zachorujesz. Zjesz coś?
- Nie, tato, nie jestem głodna, mieliśmy dużo przekąsek nad rzeką i mam pełny brzuch. Idę na górę wysuszyć się i przebrać a potem odrobić lekcję i poczytać jakąś książkę.- i poszłam na górę.
Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Przebrałam się w ciepłą bluzę i dresy. Usiadłam przy biurku i wzięłam się za pracę domową z matematyki. Następnie sięgnęłam po tom "Pamiętników Wampirów" i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Chyba za dużo wrażeń jak na jeden dzień.  
A w moich snach pojawiły się te piwne oczy...  
- Chloe, wstawaj!- poczułam lekkie szarpnięcie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nade mną mamę.
- Spóźnisz się do szkoły. Już jest 8.
- Już wstaję mamo. Zasnęłam nad książką i nie ustawiłam budzika.
- No to żwawo, żwawo. Zapakuję Ci śniadanie.- i poszła na dół do kuchni.
Ruszyłam biegiem do łazienki, zrobiłam co trzeba i zbiegłam na dół po śniadanie. Jak zwykle dałam mamie całusa i poszłam na autobus, bo dziś było bardzo pochmurno.
Dziś zaczynałam fizyką , Ellie chemią, a Mitchell matematyką, więc znowu zostałam sama. Usiadłam w ławce, wyciągnęłam książki. Zadzwonił dzwonek i wszedł On... Przetarłam ze zdumienia oczy, byłam pewna, że śnię, ale nie. To dzieje się naprawdę. Moja podświadomość wyje z radości. Zaczął się rozglądać za wolnym miejscem i zdałam sobie sprawę, że tylko ja siedzę sama. Wolnym krokiem zbliżał się w moją stronę i usiadł. Czekałam na jakieś "cześć" czy cokolwiek z jego strony, ale się nie doczekałam... Przez całą lekcję patrzył się przed siebie, siedział nienaturalnie wyprostowany i było po nim widać, że jest bardzo spięty.  
O co mu chodzi?
Co jest ze mną nie tak?
Aż tak paskudnie wyglądam?
W głowie siedziały mi tylko te pytania.
Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę, chłopak wyleciał z hukiem z sali.
Co jest grane?
Muszę się tego jakoś dowiedzieć...
__________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że wam się spodoba. Piszcie w komentarzach, co wam się podoba, co byście dodali i co jest niepotrzebne. I dziękuję za wszystkie komentarze, kciuki i wyświetlenia :).

Zielona96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1564 słów i 8261 znaków.

7 komentarzy

 
  • pola251990

    Fajne ciekawe :) ogólnie super :) na pewno bede do końca :) i proszę nie rezygnuj z powodu durnych komentarzy które jak dla mnie mało potrafią ale do powiedzenia mają najwięcej hahaaa :-* <3

  • Zielona96

    @pola251990  Nie będę rezygnować spokojnie ;)

  • Kllaudii

    Och yea! Chce więcej! Kiedy kolejna??  :D  :jupi:  :rotfl:

  • Zielona96

    @Kllaudii mam ten tydzień bardzo napięty, ale myślę, że najpóźniej w niedzielę będzie :)

  • argina

    od razu załapałam ,,zmierzch''

  • matematyczka

    Żenada*

  • matematyczka

    Ha! Wiem! Główny bohater przyponina mi wampira Edwarda ze Zmierzchu- nie naturalna cera, brak obecnosci w pogodny dzień itp. Żenda! To już nie modne.

  • Zielona96

    @matematyczka  Tobie może się nie podobać, a innym może się podobać. Zdania są podzielone. Jeśli myślisz, że mnie swoimi komentarzami zniechęcisz to jesteś w błędzie ;)

  • NIEjestemBARBIE

    @matematyczka Mam podobne skojarzenia:) Ale chętnie poczytam, co będzie dalej :)

  • matematyczka

    @Zielona96  Chodzi o oryginalność, a nie ściąganie pomysłów z amerykańskich wampirów ... Bądz kreatywna, daj coś od siebie. Fascynacja nieśmiertelnymi mnie też kiedyś dopadła, ale moje wymarzone wampiry byly inne, może kiedyś wrzuce tu swoje nie dokonczone jeszcze opowiadanie.

  • matematyczka

    Ha! Wiem! Główny bohater przyponina mi wampira Edwarda ze Zmierzchu- nie naturalna cera, brak obecnosci w pogodny dzień itp. Żenda! To już nie modne.

  • Adrianon100

    Po przeczytaniu drugiej części czuję że moja dusza otworzyła się na piękno twojego opowiadania. Bardzo ładne i romantyczne opowiadanie z nutką tajemniczości co mnie bardzo przyciąga i zarazem pociąga. Uwielbiam takie powieści i liczę że jeszcze czymś miłym mnie zaskoczysz . :)

  • Zielona96

    @Adrianon100  Dziękuję Ci z całego serduszka, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną do końca i że moje pomysły Cię nie zawiodą. :)