Porwanie, zamieszanie i... zakochanie ? Cz.7

Poczułam, że ten ktoś za mną złapał mnie gwałtownie za rękę. Rzucił na ziemię i szyderczo się zaśmiał.
- Kto o takiej porze chodzi po lesie, hm? Szukasz wrażeń, skarbie? Mogę ci ich zaraz dostarczyć - i kto to mówi ? Ten co sam szlaja się po lesie w nocy. W tamtej części księżyc dawał trochę światła. W innej sytuacji byłoby nawet romantycznie. Mogłam się przyglądnąć temu gnojkowi. Był młody, na oko po trzydziestce. Ubrany był w garnitur. Wyglądał przyzwoicie, ale zachowanie miał już mniej przyjemne.
- A co? Dziewczyna ci nie dała? - odparłam ze złością.
- Ciii, kotku. Po co te nerwy? Możemy się trochę zabawić - wybełkotał, a ja poczułam od niego alkohol."Nie no zajebiście, Angelika. Pijany facet chce się z tobą zabawić, a ty nie będziesz nic mogła zrobić" - przeszło mi przez myśl. W tamtym momencie ta sytuacja wydawała się żałosna.
- Oj, kolego, źle trafiłeś. Lepiej spadaj! - krzyknęłam.
- Chciałem po dobroci, ale się nie da. Kim ty niby jesteś, żeby mi mówić co mam robić?! To ja rozdaję tutaj karty! - warknął, jednocześnie łapiąc mnie za włosy, a drugą ręką zaczął rozpinać rozporek. Przeraziłam się, ten idiota wkurwił się na maksa.
- Pomocy, niech mi ktoś pomoże! - zaczęłam wrzeszczeć, wyrywając się. Szczerze to nie wierzyłam, że ktoś mnie usłyszy.
- Jesteś żałosna! - śmiał się histerycznie. To mnie jeszcze bardziej zezłościło i przeraziło jednocześnie. Miał rację, kto normalny chodzi w nocy po lesie?
Odwrócił mnie tyłem do siebie i przyłożył swoje obleśne usta do mojego ucha. Cuchnęło od niego niewyobrażalnie.
- Teraz pokażesz mi co potrafisz zrobić swoim językiem. - syknął, a mi się zrobiło niedobrze.  
- Śnisz, kurwa! - nie mogłam nic zrobić, ponieważ trzymał mnie tak, że nie miałam okazji, aby się ruszyć.
Nagle usłyszałam dźwięk łamanej kości i poczułam, że ból wyrywanych włosów i ciała ustąpił. Odwróciłam się i zobaczyłam jego. Damiana. Trzymał w rękach grubą gałąź, którą przywalił temu idiocie. Nie powiem, ucieszyłam się na jego widok. Pomimo wszystkiego zerwałam się i wtuliłam w niego. W tamtej chwili dziękowałam Bogu, że Damian zdążył na czas. Był zaskoczony, ale delikatnie mnie objął.
- Jak dobrze, że jesteś - powiedziałam drżącym głosem. Byłam mu wielce wdzięczna, że mnie uratował od tego obleśnego typa.
- Damian, gdzie jesteś?! Damian! - wyrwał nas z tej chwili głos Pawła i Marcina, którzy nas szukali. - Ach, tutaj jesteście.  
Przybiegli zmęczeni biegiem, a my odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni. Popatrzyłam na nich i wtedy do mnie dotarło, że jeśli szukali mnie, to zależy im trochę. Może nie jestem tylko głupią laską, za którą mnie uważali? Tysiąc myśli krążyło w mojej głowie.  
- Nigdy się od nas nie oddalaj, jeśli jesteś z nami! Rozumiesz?! - Paweł wziął moją twarz w ręce. Kurde, bał się o mnie.
- A co? Teraz zaczęło wam na mnie zależeć?! Porwaliście mnie, a teraz co? - krzyknęłam i odepchnęłam go od siebie. Byłam im wdzięczna za uratowanie mi tyłka, ale też wściekła za ich popieprzone nastroje. Raz porywają, później ratują. No kurwa!  
- Dziewczyno! Wiemy jakie masz o nas zdanie, ale sama się pchałaś, aby ten skurwiel cię zgwałcił! - odezwał się Marcin.
"Sama się pchałam?!" Co za pierdolony idiota!
- Naprawdę?1 A co?! Ty nie lepszy?! - rzuciłam się na niego i zaczęłam go obijać rękoma.  
Już tego nie wytrzymywałam. Chciałam tylko wrócić gdzieś, gdzie będzie bezpiecznie. Zaczęłam ryczeć i wyzywałam Marcina od najgorszych. Paweł i Damian odepchnęli mnie od niego, a ja wtuliłam się w Pawła.
- Zabierz mnie stąd! Proszę cię, ja już tego nie wytrzymuję! - łkałam.
- Ciii, już dobrze - powiedział i wziął mnie na ręce. Uspokajałam się powoli, a oni zaczęli iść w stronę domu. Ja na rękach Pawła, a Marcin podtrzymywany przez Damiana. Ten ostatni podobno był szefem, a nie odezwał się ani razu. Coś było nie tak.
Gdy dotarliśmy na posesję, Paweł postawił mnie na nogi.
- Dziękuję i przepraszam - powiedziałam szczerze. Moja cała twarz i bluza Pawła były od łez.
- To nic - uśmiechnął się, gdy wskazałam na jego ubranie.
Tamta dwójka była już w domu. Przygotowywała miejsce do spania. Byłam zła na Marcina, a on na mnie. Damian to zauważył i wreszcie się odezwał.
- Paweł położysz się koło Marcina, a ty, Angelika, koło mnie. Dobrze? - zwrócił się do mnie z tym czymś w oczach. Takiego go lubiłam.
- Dobrze - zdobyłam się na uśmiech, ale nie wyszło to idealnie.
Nie miałam na nic siły i położyłam się na swoim miejscu. Było w miarę wygodnie. Chłopaki po chwili dołączyli do mnie. Chociaż byłam wymęczona, nie chciało mi się spać. Adrenalina jeszcze buzowała we mnie. Zamyśliłam się.
- Jaka jest twoja historia? - wyrwał mnie z zamyślenia Damian, który patrzył mi prosto w oczy.
- Jaka historia? - nie zrozumiałam.
- Każdy ma taką historię. Moją jest to, że ojciec mnie bił, a ty jakie masz najgorsze przeżycie? - dlaczego chciał wiedzieć? Wyglądam na aż taką smutną? Coś w mojej głowie mówiło, żebym tego nie robiła, ale serce podpowiadało, że mogę mu to wyznać. Moją najgorszą rzecz, jaka przytrafiła mi się w życiu.  


Podoba się? Jakieś pomysły, co może być najgorszą rzeczą w życiu Angeliki?

Shona

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1058 słów i 5490 znaków.

8 komentarzy

 
  • Joan

    Ogołem jest ciekawe, i inne. Ale zachowania bohaterów są totalnie nielogiczne, momentami idiotyczne wręcz. Angelika się zachowuje nieadekwatnie do sytuacji co mnie wkurza, mimo że całe opowiadanie jest dobre i wciągające. Idę dalej, może coś się zmieni ;d

  • nk

    Pisz czekam na kolejne części.!!!!

  • andziaaaa

    Ale super masz talent do pisania , super seriale pisz kolejne części .możesz pow ŻE GDY matka umarła to jej ojciec się do niej dobierał i ja kilka razy zgwalcil ale go nie zamknęli bo nie miała dowodów i się wyprowadziła w wieku 17 lat od niego a jeśli nie to napewno coś wymyslisz super

  • Domaa

    Boze...cudowne po prostu *_*
    Pisz dalej!!

  • Paulaa

    Boskie!!!

  • Czekoladowa *.*

    Jak najszybciej dodaj kolejną część !! Świetne  :)

  • LoveHaze

    Genialne :*

  • DarkSide

    Świetne :)