Porwanie, zamieszanie i... zakochanie ? Cz.2

Bardzo miło mnie zaskoczyliście. Dziękuję za komentarze i zachęcam do czytania następnej części. :)



Wyrywałam się, ale on był silniejszy. Nic dziwnego, to dobrze zbudowany mężczyzna. Kątem oka zobaczyłam, że policjanci kładą broń na ziemi się poddają. Po prostu pięknie.  
- Zostaw mnie ! Puszczaj ! - krzyczałam, ale on jeszcze bardziej wykręcił mi ręce.
- Zamknij się i wsiadaj ! - wskazał na samochód, w którym byli już jego ludzie.  
Tak bardzo nie chciałam wykonywać jego rozkazów, ale co miałam robić ? Posłusznie wsiadłam. Siedziałam z tyłu, obok jednego z przestępców. Nie wiedziałam co się stanie. Nieznajomy wsiadł do przodu.
- Jedź ! - rozkazał.
Ruszyliśmy z piskiem opon, nie chciałam wiedzieć gdzie jedziemy. Strasznie się bałam. i uświadomiłam sobie, że zostałam porwana. Starałam się o tym nie myśleć, ale było to niewykonalne. Modliłam się w duchu, aby tylko mnie nie zabili. Kurwa, co ja za bzdury wygaduję ?! Przecież tacy ludzie nie będą się przejmować głupią dziewczyną. Zabiją mnie przy najbliższej okazji. Gdy byliśmy w parku, to posłużyli się mną, aby policjanci ich nie złapali. Teraz nie jestem im do niczego potrzebna.
Po jakimś czasie poczułam, że się zatrzymujemy. Ci z przodu wyszli i gdzieś zniknęli. "Teraz Angelika. To twoja szansa na ucieczkę." Wykorzystałam chwilową nieuwagę mojego "strażnika" i wybiegłam z samochodu. Daleko nie zaszłam, ponieważ oni okazali się bardziej szybcy, niż mi się wydawało. Znowu ten sam facet złapał mnie, ale teraz za włosy i jeszcze mocniej. Nie wytrzymałam i zaczęłam wrzeszczeć z bólu, i przerażenia.
- Auaa ! To boli ! Proszę, puść mnie ! - krzyczałam błagalnym tonem.
- Zamknij się wreszcie ! - byliśmy na jakimś polu, zaczął mnie ciągnąć w stronę samochodu. Jak to strasznie bolało.
- Co ja ci takiego zrobiłam ?!
- Kurwa, zamkniesz się czy mam ci zakleić usta ?! - warknął, rzucając mnie brutalnie na ziemię. Rozcięłam sobie przez to czoło. Ten incydent sprawił, że nic już nie mówiłam. Tylko wstałam i spokojnie udałam się do samochodu, bo tak mi rozkazał.
- Grzeczna dziewczynka. - rzucił  
Gdy tak jechaliśmy, mogłam się przyglądnąć całej tej grupie mężczyzn. Było ich trzech, każdy inny. Wyglądali młodo i z pozoru nie groźnie, tylko ten z przodu - pewnie ich szef - wydawał mi się dziwny. Miał groźny wyraz twarzy i ciągle spoglądał na mnie. Kierowca był niskim i przy sobie mężczyzną. Całkowite przeciwieństwo tego "szefa". On był wysoki i dobrze zbudowany. Chłopak obok mnie miał dużą bliznę na prawym poliku.
- Od czego masz tą bliznę ? - skąd od razu we mnie taka pewność siebie ? Nie wiedziałam nawet, po co zadałam to pytanie.  
- Po co ci to wiedzieć ? Nie twoja sprawa paniusiu. - warknął do mnie.
- A mogę chociaż spytać o wasze imiona ? - nie poznawałam siebie. "Angelika, przestań się odzywać, bo będziesz tego żałować" - skarciłam się w myślach.
- Ja jestem Paweł, ten z przodu po lewej to Marcin, a po prawej Damian. - zaskoczył mnie tą odpowiedzią. Przed chwilą jeszcze był agresywny. Temu ostatniemu się to nie spodobało. Ta nagła zmiana Pawła.
- Może jeszcze jej powiesz co zrobiliśmy, co planujemy i gdzie mamy swoje kryjówki ?! Zamknij się lepiej ! A ty szmato przestań zadawać pytania, bo wtedy inaczej sobie pogadamy ! - warknął.  
- Bo co mi zrobisz ?! - rzuciłam i natychmiast tego pożałowałam. "Brawo, Angelika. Teraz to cię zabiją." - pomyślałam.

Shona

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 657 słów i 3612 znaków.

4 komentarze

 
  • kamila127235

    Robi się coraz większe napięcie pisz dalej :jupi: ot

  • taka_tam

    super czekam na więcej

  • :) :)

    No, no akcja się rozkręca... Czekam z niecierpliwością na więcej ;)

  • zakr3cona

    Robi się ciekawiej :)