Porwanie, zamieszanie i... zakochanie ? Cz.6

Korzystając z okazji życzę Wam Wesołych Świąt Wielkiej Nocy! Spokojnych, rodzinnych, pełnych odpoczynku i zdrowych ! Smacznego jajka, lanego poniedziałku (w tym roku będzie chyba naprawdę mokry :) ) i spokoju ducha.
P.S. Miłego czytania. :)


- Kiedy miałem dziewięć lat, ojciec zaczął - przełknął ślinę - mnie bić. Za mało istotne rzeczy. Wyżywał się na mnie gdy zrobiłem coś źle lub gdy miał gorszy dzień. Moją matkę też katował, ale ona nic nie mówiła. - zagryzł wargi - Ale mnie broniła jak tylko umiała. Raz wylądowała w szpitalu. Zostałem sam z ojcem i starszym ode mnie, bratem. Przeżywał to samo co ja, ale był silniejszy. Pewnego razu wybiegłem z domu i zacząłem uciekać. On mnie gonił. W tamtej chwili bałem się, strasznie się bałem. Nie zauważyłem rowu i wpadłem do niego, tak jak ty wtedy. Zasłaniałem się rękoma, ale to nie pomogło i katował mnie dalej. Gdyby nie mój brat, który odepchnął go ode mnie, to nie byłoby mnie tutaj. Wtedy, gdy ty byłaś w tym rowie, przypomniało mi się wszystko. Nie chciałem i nie chcę być jak mój ojciec. - skończył tą długą wypowiedź i spojrzał się na mnie z wielkim smutkiem, i łzami w oczach. Wiele go to kosztowało, aby to powiedzieć. Byłam bardzo zaskoczona, że mi to wyznał.  
- Już dobrze, jestem tutaj. - "Nie rób tego idiotko" - skarciłam się w myślach, ale przytuliłam go. Tak, przytuliłam mojego porywacza. Poddałam się tej niezwykłej chwili.
- Nie waż się, kurwa tego nikomu powiedzieć ! - odepchnął mnie po chwili. Jaki on jest kurwa nieznośny z tymi zmianami nastroju.  
- Przecież nikomu nie powiem. - syknęłam. Nie bałam się go w tamtej chwili. Wierzyłam, że jest dobrym człowiekiem, tylko z nieznanych powodów nie chce tego pokazać. Jaka ja jestem dziwna.  
- Wynoś się stąd ! Chcę zostać sam ! - krzyknął i popchnął mnie do drzwi.
- Jesteś pojebany ! - warknęłam i pobiegłam na dół. Do tego zaczęłam ryczeć. Super, kurwa ! Zobaczyłam chłopaków, którzy mieli świetną zabawę. Usłyszałam Dotarłam do drzwi wyjściowych, trzasnęłam nimi i zaczęłam biec. Z daleka od tej pierdolonej sytuacji.
- Angelika, co się stało ?! - usłyszałam krzyk Pawła
Miałam wszystkiego dość, byłam jednocześnie wkurwiona i smutna. Paweł dobiegł do mnie i złapał za ramię.
- Zostaw mnie ! - mówiłam przez łzy.
- Co się stało ? - nalegał
- Damian to idiota ! Czemu on jest taki bezuczuciowy?! Nie widzi nikogo, poza sobą. - wyżaliłam się, choć wiem, że nie powinnam.
- Przesadzasz ! Damian to wbrew pozorom fajny przyjaciel. - bronił go? nie wierzę, wszyscy tutaj są porąbani.  
- Tak, to leć do niego ! Nie potrzebuję cię ! - krzyknęłam i zaczęłam iść.
- A rób co chcesz ! Jesteś idiotką, jak myślisz, że poradzisz sobie w tym lesie ! - rzucił.
Wróciłam i dałam mu w twarz.  
- Nigdy tak o mnie nie mów, bo nic o mnie kurwa nie wiesz ! - syczałam przez łzy.  
Odwróciłam się i ruszyłam w jedną stronę, lasu. Adrenalina już mi spadała i zaczęłam czuć zimno i lęk. Było mrocznie i ciemno. W takiej porze można usłyszeć wszystko. Dźwięki, które są naprawdę i dźwięki, które płata nam wyobraźnia.  
" To tylko twoja wyobraźnia, Angelika" - uspokajałam się w myślach. Szłam i usłyszałam jakieś kroki. O matko ! To już nie było przyjemne. Przyspieszyłam kroku i oddychałam bardzo szybko. Serce podskoczyło mi do gardła. Te kroki stawały się coraz głośniejsze i szybsze. Uświadomiłam sobie, że ktoś zaczął mnie gonić. I był to ktoś, kto chciał mnie złapać za wszelką cenę.

Shona

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 699 słów i 3663 znaków.

5 komentarzy

 
  • Shona

    Dziękuję! :* Postaram się jutro. :)

  • Lovky^^

    Kiedy dodasz następną? Świetne ;)

  • Jaga

    Super część :)

  • Paulaa

    Boże to jest fantastyczne! Bardzo proszę jak najszybciej o następną część ;)

  • Shona

    Bardzo przepraszam, że taka krótka część, ale są święta i sami wiecie. Porządki, robienie jedzenia i czasu jest mniej. :* Obiecuję, że następna część będzie o wiele dłuższa. :)