Księżycowy Kamień cz.7

Księżycowy Kamień cz.7Patrzyłam mu w oczy, płonęły zielenią. Powoli próbowałam wstać ale wilk groźnie zawarczał. Postanowiłam nie ruszać się i poczekać na jego reakcję. Posunął się do przodu przez co upadłam na ziemię. On wskoczył na mnie i zaczął wąchać., , Hej mała masz przecież moce" pomyślałam i się skupiłam. Czas znowu zwolniło. Wzięłam głęboki wdech i wszystko zaczęło dziać się szybciej. Fala uderzenia zrzuciła ze mnie wilka który wylądował uderzając o drzewo. Natychmiast wstałam a wilk podniósł się jakby nigdy nikt i popatrzył na mnie.
-Spokojnie kundelku bo to się źle dla ciebie skończy- ostrzegłam go, naglę wokół niego pojawiła się jakby zielona mgła. Gdy zniknęła na jego miejsce pojawił się rudowłosy chłopak. Któremu oczy powoli przestawały świecić w zielonym kolorze.  
-Kundelku??- powiedział z kpiną w głosie- gdybym chciał już by cię tu nie było- powiedział z chytrym uśmieszkiem.
-To znowu ty?! czemu się tak uczepiłeś?!- spytałam wściekle.
-Spokojnie mała bo robisz się niebieska-powiedział i zaśmiał się tajemniczo. Popatrzyłam na niego krzywo.  
-Jeśli masz zamiar tak gadać to weź spadaj na drzewo- powiedziałam odwracając się na pięcie i idąc. Chłopak dogonił mnie, wyprzedził i szedł przede mną odwrócony przodem do mnie.
-Wiesz nawet się nie przedstawiłem- powiedział uwodzicielsko- jestem Eliot Blanc.-powiedział zatrzymując przez co wpadłam na niego a on z wielkim uśmiechem powiedział- No co tak mała lecisz na mnie- spojrzałam w górę bo był ode mnie o dobre kilkadziesiąt centymetrów niższy ja byłam mu zaledwie do ramion. Natrafiłam na jego oczy i myślałam że nie przestanę patrzeć w nie. Miał oczy w kolorze głębokiej zieleni co jeszcze bardziej ciekawiło mnie co się w nich kryje. Opanowałam się i wyplątałam z jego objęć. On popatrzył na mnie krzywo.
-Ej a co tu ty właściwie robisz?- spytałam zaciekawiona.
-Cóż mam zamiar się zatrudnić.- powiedział.
-A ile masz lat?- spytałam a on uśmiechnął się do mnie cwaniacko.
-No mała mam 20- powiedział opierając się o drzewo i oglądając moją reakcje.
-Oj stary jesteś -powiedziałam ale bardzo mnie kręciło że ugania się za mną taki chłopak.
-No mam być trenerem czy coś takiego- powiedział a ja zaczęłam rozmyślać nad tą sprawą z naszyjnikiem.
-Daję grosik za twoje myśli- powiedział.
-Nie ma szans.- odparłam z chytrym uśmieszkiem.
-Niech zgadnę jestem najprzystojniejszym chłopakiem jakiego spotkałaś - oznajmił a ja myślałam że się przesłyszałam.
-No i czar prysł- wyszeptałam zanim ugryzłam się w język. Eliot popatrzył na mnie dziwnie jakby coś mi wyrosło na głowie.  
-Wiesz ja już w sumie się dzisiaj zapisałem więc będę cię miał na oku mała.- powiedział i zniknął.  
-Cholera jak ty to robisz ?!- krzyknęłam bo już po raz drugi mnie tak wykiwał., , Dobra czyli teraz już nigdzie nie pójdę bo on będzie mi się tu kręcił" pomyślałam i puściłam się biegiem do domku. Kiedy byłam już na miejscu wskoczyłam przez okno do mojego pokoju. Alicja nadal spała tak jak gdy wychodziłam. Po cichu zamknęłam okno i przebrałam się piżamę po czym wskoczyłam do łóżka. Przez chwilę rozmyślałam nad naszyjnikiem i tą jaskinią po chwili jednak usnęłam.
Obudziłam się wczesnym rankiem. Alicja nadal słodko spała i coś mruczała przez sen. Wstałam i podeszłam do niej po czym słuchałam co mówi.
-Jeremy..nie.....jak mogłeś...- mówiła przez sen, wkurzyłam się na Jeremy'ego, , Ale hej Natasza on jeszcze tego nie zrobił i może w ogóle nie zrobi"pomyślałam i szybko podeszłam do szafy by znaleźć coś do ubrania.
Poszłam do łazienki po czym wyszłam już gotowa. Ubrałam na siebie Niebieski top a do tego czarne spodenki i w takim samym kolorze trampki. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie i Alicji herbaty. Po chwili w kuchni pojawiła się zaspana Alicja.
-A co ty tu robisz tak wcześnie?-spytała ziewając i przeciągając się jednocześnie jak kotka. Popatrzyłam na nią a potem na zegarek na którym widniała piąta trzydzieści dwie.  
-O to samo mogłabym zapytać ciebie?- powiedziałam wskazując na nią łyżeczką którą akurat miałam w ręce.
-Obudziłaś mnie.- powiedziała po czym dodała- a jak ty w ogóle się czujesz?
-Dobrze - powiedziałam po chwili zamyślenia i postawiłam herbatę Alicji na stole.- napij się a ja idę się przejść.- oznajmiłam i wyszłam z domku zostawiając zaspaną Alicję. Szłam ścieżką. Doszłam do przejścia na polanę. Oglądnęłam się czy nikogo tu przypadkiem nie ma, ale nikogo nie widziałam. Weszłam na ścieżkę obok która prowadziła na polanę. Nie była ona wyłożona kamieniem. Była to tylko wydeptana ścieżka która pokazywała drogę. Pamiętam z wykładu tego gostka kilka dni temu o tym że nie możemy wchodzić w las samemu bo jest to niebezpieczne. Weszłam na polanę i rozglądnęłam się, ponownie zobaczyłam to światło, ale tym razem byłam pewna że jestem sama. Ruszyłam w tamtym kierunku. Weszłam pomiędzy drzewa i ruszyłam w głąb. Naglę tak jakby ziemia zniknę spadłabym gdybym się nie złapała drzewa. Podniosłam się i zobaczyłam że tu pojawił się wąwóz. Zaczęłam powoli schodzić w dół. Szłam powoli łapiąc się drzew by nie sturlać się na dół. Po kilku minutach pojawiła się płaska powierzchnia. Rozejrzałam się i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Tu na dole było ciemniej. Dookoła były przepiękne kwiaty które świeciły na różne kolory. Po chwili kucnęłam i dotknęłam jednego z kwiatków. Momentalnie otworzył się a z jego wnętrza wyleciało coś podobnego do świecącego pyłu i unosiło się w górę. Naglę wszystkie kwiaty zaczęły wypuszczać taki przepiękny święcący pył. Nie mogłam się nadziwić jak tu pięknie. Po chwili zobaczyłam jaskinię, była wilka wybita w skale wapiennej jak stwierdziłam po wyglądzie. Podeszłam do nie uważając na kwiaty. Powoli weszłam do środka gdzie coś się świeciło. Zaczęłam iść a z każdym moim krokiem tam gdzie stawałam pojawiał się świecący ślad po czym po chwili znikał. Zaczęłam zagłębiać się do środka. Byłam coraz bliżej celu. Było inaczej niż w wizji tam nie czułam tego co teraz. To było jak taki miły zew który chce zwrócić na siebie twoją uwagę. Mogłabym tu zostać na zawsze. Zaczęłam biec w stronę światełka. Po chwili byłam już przy głazie na którym znajdował się naszyjnik z wizji. Podeszłam jeszcze bliżej by sięgnąć po niego. Tak jak w tedy był on oświecony. Wyciągnęłam rękę i wzięłam go. Gdy trzymałam go był ciepły. Wręcz parzył.
-Ał...-Upuściłam go a na mojej ręce pojawił się ślad po oparzeniu. Zdziwiło mnie że był on w kształcie księżyca. Wpatrywałam się w to jak urzeczona. Ból ustał a ja kucnęłam i delikatnie dotknęłam naszyjnik był ciepły ale już nie parzył. Wzięłam go do ręki i wstałam. Oglądałam go przez chwilę.
-Piękny czyż nie?- usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się gwałtownie a przede mną stała kobieta o pięknych blond włosach. - spokojnie nie bój się- powiedziała spokojnie nieznajoma.  
-Kim ty jesteś?- spytałam gdy odzyskałam głos. Ona uśmiechnęła się do mnie wesoło.
-To nie ważne muszę ci powiedzieć tylko jedno... chodzi o toją rodzinę a głownie o to że...- zaczęła mówić.
-Moją rodzinę??-przerwałam jej. Popatrzyła mi w oczy i powiedziała.
-Ludzie z którymi mieszkasz nie są twoimi biologicznymi rodzicami. - powiedziała a mnie zrobiło się słabo popatrzyłam na nią z przerażeniem.  
-Nie!! to nie jest prawda a ciebie tu w ogóle nie ma nie istniejesz po prostu jestem zmęczona i mam zwidy.- zaczęłam mówić do siebie. Zamknęłam oczy i modliłam się by ona zniknęła. Gdy otworzyłam oczy jej już nie było.
-Twoje prawdziwe nazwisko Air- usłyszałam echo które zmroziło mi krew w żyłach. Wybiegłam z jaskini i zaczęłam biec w stronę polany. Już nie interesowało mnie piękno jakie mnie otaczało miałam już dość jak na jeden dzień. Po kilku minutach byłam już na polanie. Zatrzymałam się zdyszana.  
-Nie no to robi się coraz dziwniejsze - powiedziałam ledwie słyszalnym głosem. Wzięłam głęboki wdech i ruszyła powoli w stronę naszego domku by naszykować się na zajęcia. Gdy dotarłam do domku rozejrzałam się za Alicją ale nie było jej. Podeszłam do stołu w kuchni by napić się herbaty. Była zimna ale mi to nie przeszkadzało zerknęłam na zegarek i o mało co nie wyplułam herbaty. Było pięć po ósmej moje zajęcia trwają już od pięciu minut. Zerwałam się szybko przebrałam i wybiegłam z domku zamykając go. Gdy dobiegłam do świetlicy osoby uczęszczające ze mną na te zajęcie stały w szeregu. Podbiegłam i ustawiłam się a po chwili ktoś złapał mnie za ramię i popchnął na środek.  
-Już przyszła- powiedział i zobaczyłam za sobą Edwarda.
-Dobrze więc Nataszo jakie masz usprawiedliwienie.- powiedział ktoś za mną a ja odwróciłam się gwałtownie by zobaczyć trenera. Zatkało mnie to był Eliot ten mały dupek którego spotkałam dziś w nocy. - no słucham- powiedział uśmiechając się do mnie łobuzersko.
-Nie mam z czego się tłumaczyć- oznajmiłam na co on popatrzył na mnie krzywo
-Zgodnie z regulaminem masz obowiązek uczęszczać na wszystkie wypisane w planie zajęcia. - powiedział Eliot.
-Z regulaminem mi tu wylatujesz to ja podziękuje nie będę z tobą gadać powiedziałam i chciałam odejść ale on już stałe przede mną
-Nigdzie nie pójdziesz - powiedział stanowczo.  
-To zobacz- powiedziałam i postawiłam kilka kroków w bok wkurzając go jeszcze bardziej. Złapał mnie za ramię i zaczął pchać w stronę szeregu chciałam się wyrwać ale nie dawał mi takiej możliwości. Kiedy już ustawił mnie w rzędzie powiedział.
-Więc skoro jesteśmy już w komplecie mogę się przedstawić. Jestem Eliot Blanc i będę waszym trenerem. - powiedział patrząc na mnie surowo. - a teraz skoro możemy zaczynać Nataszo pokażesz nam co potrafisz- powiedział uśmiechając się. Położyłam torbę obok i podeszłam do niego.  
-Więc po pierwsze nie życzę sobie żebyś mówił mi po imieniu jak już coś to panno Vent, a po drugie kundelku- powiedziałam to by go wkurzyć i mi się udało był wściekły.- nie masz ze mną szans- powiedziałam sucho. On popatrzył na mnie wściekle i pokazał dłonią żebym zaczynała.  
-Nie panienki mają pierwszeństwo - powiedziałam do Eliota co wywołało salwy śmiechu. On popatrzył na nich świecącymi oczami i momentalnie ucichli. Odwrócił wzrok ponownie w moją stronę.
-Uważaj bo przedobrzysz- wysyczał i rzucił się na mnie. Momentalnie czas zwolnił a ja zrobiłam unik tak że wylądował na ziemi. Jednak szybko się podniósł i zaczął się przemieniać. Pojawiła się zielona mgła z której wyskoczył biały wilk. Ruszył szybko w moim kierunku na co ja machnęłam ręką i fala uderzyła go w twarz co wywołało jego upadek. Czas przyspieszył a ja stanęłam z szerokim uśmiechem nad nim i patrzyłam jak się podnosi. Nie spodziewałam się tego że zaatakuje po raz drugi. Skoczył na mnie przewracając na plecy. Nie mogłam się ruszyć bo zmienił się w wielkiego białego lwa i mnie przygniótł. Ból sprawił że nie mogłam się ruszyć. On popatrzył na mnie tymi zielonymi oczami w których było widać triumf nade mną. Powoli wstał i zaczął się przemieniać. Tera to on patrzył na mnie z szerokim uśmiechem a ja próbowałam zaczerpnąć powietrza. Kątem oka zobaczyłam że ktoś to nagrywał. Ale po chwili ta osoba zniknęła. Powili wstałam i popatrzyłam na Eliota a on tylko uśmiechnął się do mnie.
-Wracaj do szeregu- rozkazał., , Pożałujesz!!"powiedziałam w myślach.- Ukryty talent Nataszo?- spytał- a może manipulacja powietrzem tak byś mogła przesyłać swoje myśli, interesujące- powiedział drapiąc się po brodzie. - No cóż z tym też sobie poradzę. - dodał i zaczął coś gadać ale nie byłam na tym skupiona bo naszyjnik który zapomniałam zostawić, a znajduje się on na mojej szyi zrobił się cieplejszy. Nawet nie wiedziałam dlaczego założyłam go przecież nic o nim nie wiem. Eliot pokolenie kazał pokazywać swoje talenty tak by wiedział ja uczyć nas nimi posługiwać. Następnie zaczęliśmy ćwiczyć ale nie ja. Usiadłam sobie z boku i nic nie robiłam. Eliot kilkukrotnie podchodził do mnie i kazał mi robić ćwiczenia ale nie miałam na to najmniejszej ochoty może następnym razem bo w tym momencie myślami byłam gdzie indziej. Gdy skończyły się zajęcia udałam się by poszukać Alicji w stołówce. To co tam zobaczyłam zdziwiło mnie. Przy naszym stoliku siedziała Alicja z Jeremym. Gadali i się śmiali widać było że chce się poprawić. Co po chwila podchodziła jakaś dziewczyna do Jeremy'ego ale on je zlewał co bardzo mi się spodobało i nie tylko mnie. Alicja była w wniebowzięta, postanowiłam nie przeszkadzać i poszłam na następne zajęcia. Czas szybko mijał a ja byłam już na trzech zajęciach. Za każdym razem widziałam Alicję z Jeremym i bardzo mi się to podobało jak on walczy o jej względy. Po ostatnich zajęciach postanowiłam pójść do domku. Gdy szłam w jego stronę napotkałam po drodze Jeremy'ego. Był wściekły, chciałam się dowiedzieć co jest ale nic mi nie powiedział. Wchodząc do domku zobaczyłam Alicję która siedziała przy kuchennym stole i piła herbatę. Miała dziwny wyraz twarzy podeszłam do nie.
-Alicja co się stało?- spytałam
-Jak pewnie zauważyłaś był tu ze mną Jeremy. Ogólnie przez cały dzień nie spuszczał mnie z oczu. Było wspaniale..-mówiła powoli.- dopóki kilka minut temu nie spytał mnie ponownie czy nie chcę zostać jego dziewczyną. Powiedziałam że nie jestem jeszcze gotowa i muszę to przemyśleć a on wtedy powiedział coś takiego: Czyli mam rozumieć że Nie!!. Przytaknęłam mu a on bez słowa wyszedł z tond i tyle go widziałam.- gdy opowiedziała wszystko popatrzyłam na nią i nie byłam pewna co ona czuje. Miałam wrażenie że jest tylko zawiedziona, ale to co zobaczyłam w jej oczach mnie zdziwiło. Tam był lekki przebłysk nienawiści., , Czy ona zaczyna nienawidzić Jeremy'ego" pomyślałam i ugryzłam się w język by nie spytać się o to.
-Jak się czujesz?- spytałam
-Dobrze - powiedziała to tak że popatrzyłam na nią pytająco- to znaczy czuję się tak jakoś dziwnie. Myślałam że będę płakać ale tak się nie stało nawet jego zachowanie mnie nie boli.- dodała. Rozmawiałyśmy przez godzinę. Przypomniałam sobie że dzisiaj w ogóle nie biegałam a to będzie dobre zajęcie żeby wyładować na czymś swoje emocje.
-Sorki ale ja idę pobiegać. - oznajmiłam a gdy chciałam pójść Alicja mnie zatrzymała.
-Mogę pobiegać z tobą?- spytała z taką miną jakby miała się rozpłakać. Westchnęłam ciężko i pokiwałam na zgodę.
-Okey to ja idę się przebrać. - powiedziała prawie piszcząc.
-Dobrze- odparłam i wyszłam by poczekać na nią. Po chwili wybiegła i powiedziała:
-Natasza ja muszę iść do Juli to biegnij sama a ja cię dogonię. Wiesz co? spotkamy się na polanie.- oznajmiła.
-Julii??- spytałam
-Później wytłumaczę po co i kto to jest-powiedziała i pobiegła na prawo znikając w ścieżce.
-Aha okey więc biegnę sama- powiedziałam - aa.. i jeszcze gadam do siebie fajnie. - oznajmiłam i pobiegłam.
Biegłam i myślałam o Jeremym, naszyjniku, moim talencie, Eliocie....W końcu nie wytrzymałam. Zatrzymałam się w biegu i uderzyłam pięściom w drzewo. A ono z oporem przyjęło moje uderzenie., , Ciekawe czy Jeremy się poprawi?'' pomyślałam, , może jednak to mu się uda w końcu nie widziałam przy nim dzisiaj żadnej dziewczyny ". Naglę stanęłam jak wryta bo usłyszałam przed sobą dźwięki które oznaczały jednoznacznie co się dzieje za krzakami na polanie. Podeszłam trochę bliżej. Kucnęłam za jednym ze krzaków i powoli odsłoniłam gałąź by zobaczyć kto tam jest. To co tam zobaczyłam wywołało u mnie wściekłość i obrzydnie do Jeremy'ego. Na polanie przy jednym z drze był pół nagi Jeremy i jakaś barbie która miała na sobie jedynie Stanik ale i do niego zaczął się dobierać., , Co za świnia" pomyślałam i miałam ochotę podejść do niego i mu przyfasolić.
-Czyli zabiegasz o względy Alicji a zabawiasz się w tym czasie z jakąś barbie ah tak?- spytałam sama siebie. Poczułam jak powietrze i czas znowu zwalnia.
-Och nie..nie...nie...- szeptałam spanikowana- uspokój się........Natasza....uspokój się- mówiłam i powoli opanowywałam się. W tym czasie na polanę wbiegła Alicja.
-Natasza już je...- nie dokończyła bo zauważyła Jeremy'ego. A on popatrzył na Alicję i zbladł. Odsunął się od drzewa upuszczając tym samym blondynę która krzyknęła coś ale nie zrozumiałam, zapiął sobie spodnie.
-Alicjo ja..- chciał powiedzieć ale ona mu przerwała.
-Dlaczego?- wyszeptała tylko. Popatrzył na nią i przybrał czerwony kolor twarzy. Naglę na jego twarzy pojawiła się wściekłość.
-To nie moja wina tylko twoja!- powiedział podniesionym głosem- bo gdybyś się zgodziła to nie było by tej sytuacji.- Alicja zaczęła się śmiać.
-Żartujesz sobie?!- spytała głośniej. Wtedy wyszłam i podeszłam do Alicji. Położyłam jej rękę na ramieniu a ona tylko popatrzyła na mnie przelotnie i zwróciła swój wzrok ponownie na Jeremy'ego.- czyli gdybym powiedziała TAK to byś nie zrobił tego z tą suką!?- krzyknęła  
-No to jest chyba oczywiste !!- powiedział już spokojniej Jeremy i zobaczyłam w nim s powrotem tego aroganckiego chłopaka co gdy go pierwszy raz spotkałam ale był nawet jeszcze gorszy.
-Byłeś dla mnie wszystkim, całym światem byłeś. W jednej chwili wszystko to przekreśliłeś- powiedziała spokojnie Alicja. Blondyna zaczęła się śmiać.
-Kotku słyszałeś ja?- powiedziała przez złośliwy śmiech.- artystka pieprzona się przywlekła.- powiedziała Blondyna.
-Uważaj na słowa- ostrzegłam ją. Na co ona zaczęła się głośniej śmiać.  
-Zgadza się skarbie - powiedział na co ona się uśmiechnęła.  
-Wiesz co mam pomysł- powiedziała i zaczęła namiętnie całować Jeremy'ego. Po Alicji nie widać było żadnych uczuć ani jednego. Po dłuższej chwili skończyli i oboje uśmiechnęli się do nas.
-I co też byś tak chciała co ? -spytała barbie. Alicja popatrzyła na nią z politowaniem.
-Nigdy w życiu, a nie będzie do mnie gadać taki plastik jak ty.- powiedziała Alicja a ja nie mogłam w to uwierzyć. Czułam że coś jest nie tak. Blondyna wściekła się, podeszła do Alicji i uderzyła ją w twarz. Alicja tylko popatrzyła się na nią beznamiętnie i wtedy to zauważyłam. Na włosach Alicji pojawiły się białe pasemka zaczęły lśnić.  
-Patrz suka myśli że nas wystraszy- zaczęła śmiać się barbie. Alicja nie wytrzymała podniosła rękę i zobaczyłam w zwolnionym tempie że z jej dłoni wydobył się biały blask i w stronę naszych towarzyszy sunęła smuga lodu. By ochronić Jeremy'ego i jego dziewczynę złapałam rękę Alicji i nakierowałam ją w bok. Drzewo w oddali zaczęło zachodzić lodem a po chwili ogromne białe sople zaczęły je przebijać na widok. Patrzyłam na to i nie mogłam uwierzyć co ona chciała zrobić im. Popatrzyłam na Alicję która przesunęła teraz rękę w moim kierunku. Nie poznawałam swojej przyjaciółki. Nagle zobaczyłam przed oczami białe światło po czym nadeszła ciemność...

Ilovedit

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3796 słów i 19844 znaków, zaktualizowała 11 lis 2016.

6 komentarzy

 
  • Olifffka<3

    KIEDYYYYYY NEEEEEXXXTTTT!!!!!??????? ;******

  • Juliaaajl

    Za dużo chłopców ( chyba nigdy na takie coś nie narzekałam !!!  ;) )
    Literówki , brak przecinków.  Sprawdzaj zanim dodasz , bo utrudnia to czytanie. Weny!

  • Ilovedit

    @Juliaaajl Dziękuje ;)

  • Lola221

    Super :D czekam na kolejna część ;p

  • Olifffka<3

    Ooooooooooooo kochammmm. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Extra, mega, super, zarąbiste, zniewalające!!!!!!!! :blackeye:

  • scania2014

    Uwielbiam! Kiedy next?

  • Lola5055

    Boskie <3

  • Ilovedit

    @Lola5055 Dzięki Pozdrawiam Ali:)