Księżycowy Kamień cz.3

Księżycowy Kamień cz.3-Uff-westchnęłam i rozglądnęłam się po pokoju szukając coś czego jeszcze nie schowałam, ale nic nie widziałam. Moje ciuch zmieściły się w sam raz do szaf. Zerknęłam na zegarek była 17. Została jeszcze godzina do ogniska. Zaglądnęłam do szafy i wyciągnęłam z niej niebieskie spodenki i żółty top a do tego niebieskie trampki. Ubrałam się w to i poszłam do łazienki gdzie zrobiłam sobie delikatny makijaż oraz idealnie ułożonego koka z wypuszczoną grzywką. Już gotowa poszłam do pokoju Alicji, a u niej zastałam widok jak po przejściu huraganu. Ubrania porozrzucane po całym pokoju a na łóżku która oglądała ciuchy a gdy mnie zobaczyła powiedziała spanikowana:
-Natasza w co ja się ubiorę ? Ja wo gule nie mam nic ładnego.- zrobiło mi się jej żal bo w jej głosie było słychać taką panikę że nie można było być obojętnym.  
-Spokojnie Alicja to przecież nie koniec świata- powiedziałam siadając obok niej na łóżku.
-Łatwo ci mówić jesteś idealnie ubrana a ja jestem w rozsypce.- mówiła bardzo szybko.
- No widzę- powiedziałam ale widząc jej reakcje dodałam-..że nie dajesz rady ale ci pomogę, spokojnie nie patrz tak na mnie...Dobra chodź zobaczymy co tu masz.- powiedziałam biorąc do ręki zielone spodenki.- Do tego możesz ubrać to..- podniosłam biały top i położyłam razem z spodenkami na biurko.-jeszcze brakuje..o te będą pasować- wzięłam do ręki czarne trampki- i już gotowe, a włosy zbierzemy w kucyk i będziesz wyglądać bajecznie a jeszcze jak zrobię ci makijaż... miód malina- powiedziałam podając jej ciuchy i wskazując łazienkę. Po pięciu minutach wyszła z łazienki. Wyglądała pięknie.
-Dobrze a teraz makijaż- powiedziałam i posadziłam ją na krześle. Wzięłam jej kosmetyki i zrobiłam delikatny makijaż.
-No i wyglądasz super- mówię oglądając swoje dzieło.
-Super, dzięki jesteś wielka.
-Wiem
-I jaka skromna-zaśmiała się Alicja a ja jej zawtórowałam.
Wyszłyśmy z domku i ruszyliśmy w stronę polany. Po drodze widzieliśmy kilka par których ognisko nie było głównym celem. Po pięciu minutach byliśmy już na polanie. Gdy już byliśmy na miejscu zobaczyłam na środku polany wielkie ognisko a wokół niego poustawiane ławki. Zboku były poustawiane stoły z przekąskami. Alicja zerknęła w kierunku lasu a ja poszłam w jej ślad i zobaczyłam Jeremyego śliniącego się z barbi która przyjechała autobusem razem z nami., , Boże to pierwszy jej dzień a już się rozgościła '' pomyślałam patrząc na ten obrazek. Jeremy widocznie chciał czegoś więcej bo zaczął się do niej dobierać. Po oglądnięciu tej scenki zerknęłam na Alicje która miała łzy w oczach.  
-Alicja..- nie dokończyłam bo już jej nie było.Chciałam za nią pobiedź ale pewnie chce zostać chwilę sama, stwierdziłam że uszanuję to. Więc poszłam do stolika z przekąskami wzięłam coś do jedzenia. Po chwili usłyszałam za sobą głos.
-Hej Natasza tak?- odwróciłam się i ujrzałam chłopaka który złapał mnie w autobusie. - Ja jestem Steve- podał mi rękę. Przyjęłam ją z uśmiechem i odparłam:
-Miło mi jak już wiesz Natasza jestem, a i dzięki za to w autobusie.
-Nie ma za co- odparł od razu- A jak tam u ciebie, uporałaś się już z prawdą- zapytał cicho.
-Prawdą?... a to...-wiedziałam co miał na myśli. Chodziło mu o te moce i takie tam związane z tym obozem.- Tak, już sobie wszystko poukładałam- odparłam.
- To szybko ja to nie mogłem tego zrozumieć przez kilka dni, dopiero po tym jak dowiedziałem się jaki mam talent wszystko się poukładało.- powiedział Steve.
-A jaka jest twoja moc- spytałam automatycznie.
-Szybkość-, , Szybkość? to jakie moce jeszcze są? i jakie ja mam moce?''te trzy pytani tak naglę zaczęły zaprzątać mi myśli z zadumy wyrwał mnie głos Steva:
-Hej wszystko okey?-Otrząsnęłam się i zerknęłam na niego, był przystojny elegancki, miły, tylko coś mi tu nie grało zaczęłam pałać do niego nienawiścią czystą wściekłością., , Co się dzieje" spytałam się w myślach i wzięłam głęboki wdech skupiając się nad sobą by mu nie przyłożyć.
-Natasza co jest?- popatrzyłam na niego i już powstrzymując się ostatkiem sił wydukałam:
-Sorry muszę iść, miło było- ostatnie słowo powiedziałam z wielką trudnością. Odeszłam na kilka metrów w tłum tak by Steve nie mógł mnie dostrzec. Zaczęło robić mi się nie dobrze miałam ochotę wymiotować. Zrobiło mi się słabo i bym upadła gdyby nie Jeremy.  
-Hej mała spokojnie nie leć tak na mnie- powiedział z lekkim uśmiechem, a ja odepchnęłam się od niego lekko by oprzeć się o drzewo.
- Nie, tylko zrobiło mi się słabo- wymruczałam w odpowiedzi. Jeremy wyglądał na zdziwionego moją reakcją wręcz niedowierzającego.
-Dobrze, chodź odprowadzę cię do domku jaki masz numer?- spytał łapiąc mnie za ramię i wyprowadzając z polany.
-B225- odpowiedziałam szeptem bo robiło mi się słabo miałam wrażenie że zaraz zemdleję. Szliśmy ścieżką oparłam się o niego i tak szliśmy. Po chwili nogi się pode mną ugięły a Jeremy złapał mnie i wziął na ręce, a ja zarzuciłam mu rękę na szyję.
-No, no, widzę że muszę zacząć cię nazywać księżniczką co nie?- spytał spoglądając na mnie. Byłam taka słaba że oparłam głowę o jego tors.
-yhmm...- wymruczałam w odpowiedzi. On tylko zaśmiał się cicho.
-Wygodnie ci?- spytał.
-Nie, okropnie- wyszeptałam odzyskując trochę siła ale nie na długo bo nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami.
Obudziłam się rano na swoim łóżku. Zaczęłam gorączkowo myśleć jak się tu znalazłam. Wystawiłam nogi z łóżka i dopiero teraz zauważyłam że mam na sobie tylko bieliznę.
-Co do cho....-nie dokończyłam bo przypomniałam sobie co się działo. Zrobiło mi się słabo i ktoś mnie zaprowadził do domu tylko, , kto to to był?" zaczęłam myśleć<, , Skoro trafiłam tu to ten ktoś musiał mnie tu przyprowadzić tylko kto?" czułam się tak jakby ktoś wymazał mi pamięć albo ją zablokował. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam myśleć powoli odtwarzając w głowie wydarzenia. Stałam przy drzewie bo zrobiło mi się słabo i....., , Mam cię Jeremy!" wreszcie dostrzegłam go w mojej pamięci, ale jego twarz na początku wydawała się zamazana dlatego nie mogłam go dostrzec po chwili jedna obraz zaczął się wyostrzać i już go widziałam z tym jego chytrym uśmiechem i blond szopom włosów ułożonych w artystyczny nieład, z tą grzywką która opadała mu na oczy, , STOP" skarciłam się w myślach co się ze mną dzieje, ale jednego byłam pewna że on mnie rozebrał nie daruję mu tego.
Była piąta rano szybko ubrałam się w strój do biegania który składał się z białego topu, białych spodenek a do tego w tym samym kolorze. Związałam włosy w staranny kucyk i wybiegłam z domku. Przypomniałam sobie że nie wzięłam telefonu ze słuchawkami więc wróciłam się do domku. Gdy weszłam do domu weszłam do pokoju. Wzięłam telefon a gdy miałam wychodzić z pokoju usłyszałam że ktoś wychodzi z pokoju Alicji, ale to nie mogła być ona bo jeszcze na pewno śpi. Wyjrzałam z za drzwi i zatkało mnie. Z pokoju Alicji wyszedł Jeremy., , No nie nawet Alicji sobie nie odpuścił" pomyślałam i powstrzymałam się w ostatniej chwili bo miałam wielką ochotę mu przywalić za to. Jeśli przez niego będzie płakała to nie daruję mu tego. Jeremy szedł w stronę wyjścia ale w ostatniej chwili zawrócił i ruszył w stronę mojego pokoju., , No nie teraz to się z nim policzę" pomyślałam i szybko wskoczyłam do łóżka przykrywając się po samą szyję. Słyszałam jak drzwi uchylają się i słyszę kroki. Po chwili materac ugiął się obok mnie. Poczułam że zakłada mi kosmyk włosów za ucho. Ciepły oddech Jermyego zaczął gładzić mój policzek wiedziałam co chce zrobić. Naglę obróciłam się przodem do niego i przyładowałam mu z liścia. Odskoczył jak poparzony.
-Ałł..-wysyczał w bólu.
-I tak to jest jak się ze mną zadziera -zakpiłam z niego.- a teraz wynocha stąd- wskazałam mu drzwi. On jednak miał inny zamiar i usiadł obok mnie na łóżku.
-Więc na każde powitanie będę dostawał w moją śliczną buźkę- powiedział z szelmowskim uśmiechem.
-Mam ku temu powody. Co robiłeś u Alicji??-wypaliłam bez zastanowienia a on tylko się uśmiechnął i przybliżył do mnie.
-Mam ci pokazać- spytał uwodzicielsko.
-Nie, i powiem ci tylko jedno jeśli przez ciebie uroni chociaż jedną łzę to
będziesz miał do czynienia ze mną i nie się to tylko na spoliczkowaniu. - powiedziałam patrząc mu w oczy.
-Śmieszna jesteś twoja koleżaneczka wiedziała w co się pakuje- powiedział śmiejąc się.
-Wynocha stąd!!!-zaczęłam krzyczeć
-Dobra, Dobra już idę księżniczko - powiedział nadal się śmiejąc i wyszedł.
-Co za dupek-powiedziałam sama do siebie.
  Wzięłam co miałam wziąć i poszłam pobiegać. Biegnąc puściłam sobie jedną z mojej ulubionej playlisty i nucąc zaczęłam biec.

, , Goniąc marzenia  
Opadasz z sił i  
Wzrasta ryzyko, że nie raz

  
Biegnąc przed siebie
Tak w jednej chwili
Wiesz, że już tylko tracisz czas
  
Strach dzisiaj wygrał dzień
Wiem, że też boisz się
Jak ciemna noc tak wciąga nas

życie więc łap za ster
Czas już nie liczy się
Do celu biegnij nie patrz w tył
(U ooo, u ooo... U ooo, u ooo
U ooo, u ooo... U ooo oo...)
  
Każda błyskawica niesie blask
Można wszystko zacząć jeszcze raz
Gdy upadasz wznosisz się do chmur
Zaryzykuj teraz uda się.."*
  Wsłuchując się w piosenkę zbiegłam z ścieżki i ruszyłam w głąb lasu wściekła na Jeremyego i na siebie o to że nie pobiegłam w tedy za Alicją może w tedy to inaczej by to było., , Stop ale ja nawet nie wiem czy to prawda, muszę się tego dowiedzieć od Alicji. Tak spytam jej!" pomyślałam i zaczęłam biec szybciej. Naglę przed moimi oczami ukazała się czyjaś sylwetka ale było już za późno żeby się zatrzymać i wpadałam na Steva. Oboje spadliśmy n ziemię ja leżałam na nim. Podniosłam głowę i zerknęłam na niego, otrząsał się po upadku.
-Przepraszam, biegłam i nie zauważyła cię, na prawdę mi przykro.-zaczęłam się tłumaczyć. Steve zaczął powoli rozpoznać mnie.  
-Natasza, nic się nie stało- powiedział ciepłym głosem i przewrócił mnie tak że teraz to ja leżałam pod nim.
-Hej może byś tak ze mnie wstał co bo nie powiem ale jesteś ciężki.-powiedziałam przez śmiech bo bardzo bawiła mnie ta sytuacja.
-Co cię tak bawi? -spytał trochę speszony.
-To..że...na..mnie.....leżysz- powiedziałam ledwo przez śmiech.
-Aha sorki- powiedział wstając i pomagając mi postawić się do pionu.
-Co tu robiłeś?-spytałam.
-Biegałem i na to wygląda że nie tylko ja- powiedział patrząc na mój strój.
-A tak zawsze rano biegałam to pomaga mi myśleć- powiedziałam trochę speszona. Nie wiedziałam dlaczego ale tak na niego reagowałam.  
-Bardzo szybko biegasz- powiedział po chwili zamyślenia.
-Dlaczego tak uważasz?
-Po sile uderzenia.- powiedział masując klatkę piersiową- bardzo szybko- wyjąkał. Zaczęłam się śmiać. Niedługo potem także zaczął się śmiać.  
-Muszę uciekać, bo mam ważną rzecz do zrobienia- powiedział i odbiegł. Naprawdę jest szybki, dosłownie sekunda i już go nie było. Cóż zaczęłam biec spowrotem z uśmiechem na twarzy ale im byłam bliżej naszego domku tym szybciej ten uśmiech znikał z mojej twarzy. Gdy dobiegłam do domu na ganku siedziała przygnębiona Alicja. Od razu podbiegłam i usiadłam obok niej.
-Alicja co się stało?- spytałam ale obawiałam się odpowiedzi. Alicja zerknęła na mnie ze łzami w oczach.
-Ja przespałam się z Jeremym.-powiedziała szlochając i zakryła rękami oczami. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wzięłam głęboki wdech.
-Posłuchaj powiedz mi jak to się stało.-powiedziałam odciągając jej ręce od twarzy. Alicja popatrzyła na mnie i powoli zaczęła opowiadać jak to było.
-Więc kiedy weszłam do naszego domku Jeremy wychodził z twojego pokoju. Więc zapytałam go co on tu robi. Powiedział że zemdlałaś i cię tu przyniósł. Powiedziałam że dobrze i chciałam odejść ale złapał mnie za ramię i powiedział czy wszystko ze mną okey. To ja odpowiedziałam że tak a on na to że kłamię. Wtedy mnie pocałował a ja nie mogłam się oprzeć. W końcu to poniekąd jego moc..
-Czekaj że co ??- spytałam nie rozumiejąc.
-No jego moc to manipulacja, ale i tak bez tego tabun dziewczyn na niego leci, a kiedy pojawi się taka która go nie chce to pomaga sobie swoją mocą.
-Czekaj powiedz mi więcej o jego mocy- powiedziałam a Alicja się zdziwiła.
-Dlaczego?
-Bo wydaje mi się że miał coś wspólnego z tym że wczoraj jak gadałam z Stevem to miałam ochotę mu przyłożyć, no po prostu byłam na niego wściekła. Potem zrobiło mi się nie dobrze i ta reszta co on ci powiedział to prawda. A dosłownie przed chwilą gadałam z nim normalnie. Więc coś mi tu nie gra.
-No więc jego moc polega na tym że promieniuje energią która wpływa na twoje emocje po przez mózg. Może też czytać ci w myślach. To jest coś takiego jak telepatia czy coś w ten desant.
-Wiedziałam miałam ochotę mu przyłożyć ale się powstrzymałam.-Alicja się zdziwiła.
-Ty się powstrzymałaś przecież on jest taki silny że nikt mu się nie oprze a ty od tak się powstrzymujesz no nie. Po prostu nie mogę się doczekać żeby dowiedzieć się jaką masz moc. -powiedziała podekscytowana Alicja.  
-Dobra ale to się okaże później a teraz chodź się naszykować na zajęcia- i ruszyliśmy do domku., , Niesamowite to ja już sobie z nim pogadam. Hej!!! on użył tego na mnie wtedy w łazience. Dlatego był taki zdziwiony gdy wybiegłam!! On pewnie nie wie jeszcze że wiem o jego mocy więc mogę to wykorzystać " pomyślałam i poszłam się szykować...
__________________________________________________________________________________________
*Remo ft. Mr. X - Zaryzykuj  
Hej:)
Oto następna część, napisałam to tak szybko bo poprzednie było bardzo późno, więc to jest forma przeprosin.
Pozdrawiam Ali;)

Ilovedit

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2759 słów i 14380 znaków.

6 komentarzy

 
  • Amour9

    Kocham <3

  • Lola221

    Super kiedy nastepna cześć?  ;)

  • Ilovedit

    @Lola221 Dodam dziś, udało mi się napisać. Pozdrawiam Ali;)

  • Nataliiia

    Kiedy następna część??

  • Ilovedit

    @Nataliiia Tak jak napisałam do Koteczka dziś wieczorem albo jutro Pozdrawiam Ali;)

  • Nataliiia

    @Ilovedit Super dzięki za odpowiedź  :kiss:

  • Koteczka

    Kiedy next??? To opowiadanie jest boskie! <3

  • Ilovedit

    @Koteczka Dziękuję, następne opowiadanie dziś wieczorem albo jutro ;) pozdrawiam Ali

  • Olifffka&lt;3

    Super

  • Juliaaajl

    Błędów mniej, ale rehabilitacja nadal trwa. Dodawaj szybko. Może zrób prezent na Halloween?

  • Ilovedit

    @Juliaaajl Dobrze i pomyślę nad tym prezentem. Może uda mi się napisać, ale nic nie obiecuję Pozdrawiam Ali;)

  • Juliaaajl

    @Ilovedit dziękuję i także pozdrawiam.  
                         Juliaaajl