Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Bo Twoja miłość nie zna granic cz . 24

Oczami  MAKSA :
Ile jeszcze może trwać te spotkanie? Ja zaraz się zagotuje w tym biurze, to nie tak miał wyglądać dzisiejszy dzień, miałem go spędzić z Adą... Och tak... już tylko z moją Adrianną , aż nie mogę uwierzyć, że jest to kobieta tylko i wyłącznie dla mnie i już będzie moja na zawsze czy tego chce czy nie, na samą myśl aż mam banana na twarzy.
- Synu!!! Czy ja Ci w czymś nie przeszkadzam?! Musisz być skupiony , wiesz o tym doskonale, że jutro jest wielki dzień, jeśli wygramy sprawę z tym całym rozwodem Szkudlińskiej, zarobimy niezłą prowizję - marszy brwi mój staruszek.  
- Dwa razy nie musisz mi powtarzać przecież wiem.- odpowiadam z lekką nutką wściekłości. I dlatego za to nie lubię być adwokatem, tylko praca , dokumenty, zero życia prywatnego a już nie wspominając o czasie wolnym. Czasami mam ochotę walnąć wszystko w cholerę, rzucić to, ale wiem, że nie mogę zawieść swoich rodziców, zbyt dużo we mnie jak to mówią : zainwestowali?; jak w jakiś przedmiot gdzie tylko liczy się kasa. Muszę tylko jeszcze porozmawiać z Adą, tylko pytanie jak ona to przyjmie do wiadomości.. boję się jej reakcji z jednej strony wolałbym poczekać jeszcze jakiś czas ale z drugiej nie mogę, ponieważ wiem, że nasz związek ma przyszłość i jestem o tym w święcie przekonany, że przy niej zapominam właśnie o wszystkim, o najgorszych chwilach z codziennego dnia- ona jest jak promyk gorącego słońca , a jej uśmiech i dołeczki ... Ja pierdole!!Na samą myśl aż mi stoi , muszę poprawić się, bo jak mój ojczulek to zobaczy to ,aż boję się pomyśleć co on sobie pomyśli hahha.  
- Jutro musisz się wstawić w sądzie najlepiej o 9 nad ranem , aby jeszcze raz móc porozmawiać ze Szkudlińską i przedstawić jej plan działania a potem wyciągniemy naszego asa z rękawa - przedstawimy sądu najważniejszego świadka w tej sprawie i wygrana będzie nasza - aż podskoczyłem na te słowa, tak to mój ojciec, liczy się tylko dla niego praca , nie miałem łatwego dzieciństwa - rodzice zamożni, ale co z tego? Nie pamiętam abyśmy jedli niedzielne obiady wspólnie z rodziną, spędzali czas wolny, szli na niedzielny spacer. Ich zdaniem miłość rodzicielska to taka gdzie się inwestuje w dziecko ale czas wolny miał być wypełniany innymi zajęciami dodatkowymi - np. gry na fortepianie , nauka lekcji hiszpańskiego czy basen. Owszem to jest ważne w życiu i to się przydaje, ale przecież najważniejsza jest rodzina prawda? Jest takie słynne powiedzenie : "śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą.." Tylko nasz dziadek umiał zrozumieć mnie i Nikodema - to on nas wychowywał, wspierał w naszych marzeniach, podtrzymywał na duchu kiedy rodzice jednym zdaniem potrafili nas przyziemić do gruntu.  Dziś mija 10. rocznica jego śmierci, muszę iść na cmentarz by z nim porozmawiać. Dla innych może to być dziwne, że gadam z nieboszczykiem, ale ja wiem, że tam na górze mój ukochany dziadzio Władek patrzy na nas z góry i się nami opiekuje.  
- Czy to już wszystko? Chciałbym jeszcze przed pójściem do domu podjechać na cmentarz do dziadka, swoją drogą dziś jest jego rocznica śmierci pamiętasz? - unoszę jedna brew, oczekując w lekkim napięciu na odpowiedź ojca. Po jego minie widać , że jest nie zadowolony z zadanego przeze mnie pytania. Poprawia swój nienaganny garnitur i mówi:
- Rocznica jak rocznica, wiesz, że teraz masz się skupić a nie rozpraszać innymi błahostkami, w inny dzień możesz jechać sobie do dziadka na cmentarz o ile dobrze pamiętam rok ma 365 dni. - odpowiada z przekąsem , takiej odpowiedzi nie spodziewałem się z jego strony .
- W niektórych przypadkach jest 366 dni w roku , zapomniałeś o roku przestępnym - dogryzam mu bardziej, widać jak buzuje w nim wulkan, który zaraz może wybuchnąć jak jajko niespodzianka.  
- Przeginasz Maksymilian! Gdyby nie ja , nie miałbyś tego wszystkiego co teraz masz w obecnej chwili, kancelarie, apartamenty, luksusowe auta jak i życie. Nadal nie rozumiem , miałeś wszystko podane jak na talerzu , życie z Sandrą a Ty co?! Wielkiej wolności kawalerskiej się Tobie zachciało! Jak się wkurzę to odroczę Cię od tej sprawy i nie dostaniesz ani złamanego grosza za ten proces decyzja należy do Ciebie. - w gniewie wali pięścią stół, tak że mam przed swoimi oczyma jego czerwone do granic możliwości zaciśnięte pięści. Dosyć tego! Wstajesz mając ojca twarzą w twarz i mówię :
- Ja przeginam?! ja ?! Chyba sobie żartujesz? Informuję Cię , że dziś po tym przecudownym spotkaniu mam inne plany niż wrócenie do pustego domu, gdzie nikogo nie ma. To Ty i matka układaliście moje i Nikodema życie - to dziadek był wyjątkiem od tego pieprzonego i chorego systemu wychowawczego jaki obdarowaliście sobie obydwoje. W dupie mieliście nasze zdanie - nawet będąc pełnoletnim , kończąc maturę z wyróżnieniem nie miałem możliwości wybrania uczelni wobec moich preferencji. tylko wszędzie widzicie kasę i pracę , aż mi się rzygać chce. Chcesz mnie odsunąć? Proszę bardzo poradzę sobie bez Twojej wybitnej łaski, ale wiesz co? Nie wiem czy będziesz w stanie odsunąć mnie od kancelarii bo jak wy to stwierdziliście?- na moment przerywam by się zastanowić w tym co chce powiedzieć, kontynuuje : - zbyt duże zainwestowaliście we mnie , a ,że lubisz pieniądze to szkoda Ci będzie odsunąć mnie od sprawy- z cwaniackim uśmiechem , stwierdzam , że nawet mi dobrze poszło.
- A i jeszcze jedno co do Sandry jak była taka wspaniała to weź się z nią ożeń i tak z matką Wam się nie układa debilem nie jestem, a do Twojej świadomości tato,  mam już kogoś i Bóg Tobie jak tylko wpierdolisz się z butami w nasz związek , to sobie inwestować już możesz na swój własny pogrzeb!! Bo nie pozwolę abyś kolejny raz ustawiał mi życie! - z impentem wychodzę z biura bo nie zamierzam nawet patrzeć na niego, to on jest wszystkiemu tego winien. Nienawidzę go , afiszowanie się przed znajomymi jaką ma się zajebistą rodzinę z perspektywami, tylko szkoda, ze nie widzą co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. W oddali słyszę głos ojca jak mnie woła ale mam to  w dupie. Wychodzę na zewnątrz i natychmiast czuje powiew letniego nocnego wiatru. Jestem na pasach , widzę jak auto z jednej strony się zatrzymuje  by mnie przepuścić na drugą stronę, ale kiedy jestem w połowie drogi ,nagle tylko słyszę : huk, głos ojca, który mnie woła i ogromny ból przeszywający przez cale moje ciało. Czuje się w jednej chwili taki bezbronny i bezwładny, jak to wszystko kurewsko boli.. Podbiega ojciec do mnie i krzyczy rozpaczliwie nie wiem na kogo czy na coś innego nie mogę teraz zakodować nigdzie nic w głowie.
-Jezu!!! Maks!!! Ludzie!!! Dzwońcie po karetkę!! Pomocy!!
Po 5 minutach karetka przyjeżdża po mnie , ale w ostatnimi siłami mówię do ratownika  
- Proszę zadzwońcie do mojej żony Ady.. Adrianny Kamińskiej - czuję gulę w gardle i nagłą suchość.
- Jaką kurwa żonę?!?!?!- odpowiada ojca, już miałem mu powiedzieć o co chodzi ale moje powieki przezwyciężyły z dostarczeniem tak ważnej informacji dla mojego seniora.



------------------------------------------------------------------------------------
Hej! wróciłam! Przepraszam Was , że tak długo czekaliście ale sprawy życiowo-zawodowe  są zawsze wywoiste :D. Mam nadzieję  że Wam zrekompensowałam tym , że nie postanowiłam zawieszać mojego opowiadania, wena mnie nie opuściła i postaram się dla Was dodawać co tydz/ maks co dwa tyg kolejne :)  
Pozdrawiam Was wszystkich jeszcze raz serdecznie.  
Miłego wieczoru ! <3 / Lunetka96

lunetka96

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1356 słów i 7753 znaków.

1 komentarz

 
  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko tylko nie daj tyle czekać na nią 😉😉😘😘😍😍